Listy wyborcze a listy gończe

Część cyklu Etymologiae. O pochodzeniu słów

Podobieństwo a pokrewieństwo

Jeśli dwa słowa są do siebie podobne, a ich znaczenia wydają się pokrewne, to narzuca się przypuszczenie, że oba słowa pochodzą z jednego źródła. Podejrzenie to może być zupełnie mylne, bo doświadczenie uczy, że słowa dające się powiązać znaczeniowo mogą być podobne nie dzięki pokrewieństwu, ale przez czysty przypadek. Wspominałem o tym kilkakrotnie przy różnych okazjach. Na przykład deprawacja z punktu widzenia etymologii nie ma nic wspólnego z prawem, a obuwie i obuty tylko przypadkiem brzmią podobnie jak but. Imiona Teodor i Teodoryk mają różne znaczenie etymologiczne i różne pochodzenie: pierwsze jest greckie, drugie germańskie.1

A jak jest ze słowami list i lista? Trudno zaprzeczyć, że są do siebie podobne. Znaczenia obu słów także dają się powiązać. Definicja słowa list wg Wielkiego słownika języka polskiego (online) to ‘tekst pisany kierowany przez osobę do innej osoby lub instytucji’, ewentualnie ‘papier, na którym napisano list – tekst, bez koperty lub razem z kopertą’. Z kolei lista to (wg tego samego źródła) ‘uporządkowany ciąg nazw’. Lista jest na ogół tekstem – podobnie jak list. Można ją spisać i opublikować, można kogoś do niej dopisać. Pokrewieństwo wydaje się zatem co najmniej prawdopodobne, a może nawet oczywiste. A jednak genealogie obu słów nie mają punktów wspólnych, a ich podobieństwo jest najzupełniej przypadkowe.

List i liście

Zacznijmy od listu. Choć dziś kojarzy się przede wszystkim z pismem i wiadomością, oznaczał dawniej tylko kartkę, niekoniecznie zapisaną. Było to zresztą znaczenie wtórne, bo w języku staropolskim list oznaczał także ‘liść’ – i to było właśnie jego znaczenie pierwotne. Prasłowianie nie znali pisma ani papieru, ale mieli słowo *listъ ‘liść’. Pamiątką po tych czasach są słowa pochodne takie jak listek i listowie (bez zmiękczenia grupy /st/) oraz stare złożenie listopad (ogólnosłowiańskie *listo-padъ, czyli nazwa jesiennej pory „padania listów” (liści). Dopiero kiedy pojawiły się materiały pisarskie, zaczęto mówić np. o „listach pergaminu”, mając na myśli coś cienkiego i płaskiego, przypominającego liść (krótko mówiąc, kartkę lub stronicę), a następnie dokument lub komunikat napisany na takim materiale.

Jan Kochanowski używał jeszcze słowa list w znaczeniu ‘liść’ (i oczywiście także w znaczeniu ‘kartka’ lub ‘pismo’). Nie miał zresztą wyboru, bo w XVI w. nie istniało jeszcze słowo liść. Tu ktoś, kto pamięta fraszkę Na lipę, może zaprotestować: − Jak to nie było? Przecież pierwsze słowa fraszki brzmią:

Gościu, siądź pod mym liściém, a odpoczni sobie.

Rzeczywiście, tak właśnie napisał poeta, ale nie mamy tu do czynienia z narzędnikiem od rzeczownika męskiego (ten) liść, tylko od nijakiego (to) liścié, oznaczającego nagromadzenie „listów” (czytaj: liści), tak jak współczesne polskie listowie. Innymi słowy, było to tzw. collectivum (rzeczownik zbiorowy). Kontynuował prasłowiańskie *listьje o tym samym znaczeniu (por. *pero ‘pióro’ i *perьje > piérzé ‘pierze’, czyli nagromadzenie piór).2 Jednak z formalnego punktu widzenia rzeczownik liście mógł się wydawać formą liczbą mnogiej, tak jak goście. Dla użytkowników języka nie ma znaczenia, czy taka interpretacja ma podstawę historyczną. Rozumowali na zasadzie analogii, że skoro mamy formy gość/goście, to liczbą pojedynczą od słowa liście powinno być liść.

W ten sposób w XVII w. pojawiła się forma liść, z początku używana raczej w sensie zbiorowym, tyle że jako collectivum rodzaju męskiego. Dopiero w XIX w. ostatecznie wyparła dawny list i odtąd odnosi się do pojedynczego liścia. Słowo list przetrwało w okrojonym znaczeniu przenośnym ‘wiadomość na piśmie’ i przestało się kojarzyć z roślinami. Słowo liście jest dziś traktowane wyłącznie jako liczba mnoga (wbrew pochodzeniu).3

Skąd się wzięło prasłowiańskie *listъ? Trudno powiedzieć. W języku litewskim występuje słowo laiškas ‘list’ (dawniej także ‘liść’, źdźbło’), ale jego porównanie z formą słowiańską jest trudne mimo powierzchownego podobieństwa i identycznego znaczenia: odpowiedniość -st- : -šk- jest nieregularna, a litewski dyftong ai ma inne pochodzenie niż słowiańskie *i. Próby sprowadzenia obu form do wspólnego przodka są wysoce spekulatywne i wymagają specjalistycznej dyskusji, toteż nie będę się w nie tutaj wdawał. Poprzestanę na konstatacji, że list jest słowem rdzennie słowiańskim, a jego historia przedsłowiańska jest niejasna.

Multimedialna lista zakupów sporządzona przez Michała Anioła w roku 1518 (wysłany z nią służący był analfabetą). Słowo lista we współczesnym znaczeniu pojawiło się najwcześniej w języku włoskim. Muzeum Casa Buonarroti, Florencja (domena publiczna).

Lista i listwa

A teraz przyjrzyjmy się słowu lista. Choć może trudno w to uwierzyć, zadomowiło się w języku polskim dopiero około roku 1800 jako zapożyczenie z francuskiego liste o tym samym znaczeniu (uporządkowany spis słów, danych albo np. nazwisk kandydatów w wyborach). Liste ma odpowiedniki w innych językach romańskich (jak włoskie, hiszpańskie czy portugalskie lista), ale nie pochodzi z łaciny starożytnej. We francuskim używane jest w obecnym znaczeniu od XVI w. Wcześniej istniało w znaczeniu ‘obrzeżenie, obrębienie, wąska deska lub pasek tkaniny do obramowania czegoś’. Znaczenie to rozszerzyło się na rolkę pergaminu, welinu lub papieru, na którym można było sporządzić rejestr w formie ciągu zapisów. Ta zmiana semantyczna we francuskim zaszła pod wpływem języka włoskiego, gdzie lista w znaczeniu ‘lista’ udokumentowana jest już od przełomu XIII i XIV w.

Romańska lista w tym starym znaczeniu to zapożyczenie z języków zachodniogermańskich. Trudno z całkowitą pewnością wskazać na konkretne źródło, ale był nim zapewne dialekt Longobardów (którzy po okresie wędrówek ludów osiedli w północnej Italii) lub Franków (którzy z kolei podbili zromanizowaną Galię). Zachodniogermańskie słowo *līstā (por. niemieckie Leiste ‘listwa’) kontynuuje pragermańskie *līstōn- o tym samym znaczeniu. Tu trop się urywa i znów zdani jesteśmy na domysły, których oszczędzę Czytelnikom. Istotne jest co innego. Słowo to zostało zapożyczone przez języki romańskie, w których jego uległo ewolucji semantycznej. Nabrało nowego znaczenia, które w dobie upowszechniania się pisma i tworzenia pisanych rejestrów stało się bardzo użyteczne. Tak użyteczne, że francuskie liste lub włoskie lista ‘lista’ zaczęło być zapożyczane przez inne języki, w tym zachodniogermańskie.

Język staroangielski posiadał słowo līste (l.mn. līstan) o znaczeniu ‘skraj, rąbek, obrzeżenie, granica’. Zachowało się ono w języku średnioangielskim i do dziś istnieje w formie list, głównie w znaczeniu krawieckim. W XV w. mamy pierwszy udokumentowany ślad użycia tego słowa w sensie ‘rejestr’, niewątpliwie pod wpływem romańskim. Jednak dopiero na początku XVII w. znaczenie to upowszechniło się na tyle, że zostało solidnie udokumentowane w zachowanych tekstach; pojawia się na przykład kilkakrotnie w sztukach Szekspira. Odtąd częstość jego użycia systematycznie rosła, niemal natychmiast pojawiły się też utarte wyspecjalizowane zwroty lub złożenia takie jak blacklist ‘czarna lista’ (na której nikt nie chciałby znaleźć swojego nazwiska) albo civil list ‘państwowa lista płac’ (na której – przeciwnie − miło figurować). Wszelkiego typu listy stały się nieodzowne dla funkcjonowania administracji, armii, organizacji, życia naukowego itp. Z zachodniej Europy listę w tym sensie przejęła w końcu i Polska. Zwroty lista kandydatów i lista wyborcza funkcjonują w języku polskim od pierwszej połowy XIX w.

Być może Czytelnikom przyszło do głowy, że stare znaczenie germańskiego słowa, z którego wywodzi się lista, przywodzi na myśl polskie listwa. Czy to także przypadek? Bynajmniej. Listwa to dawne zapożyczenie z języków germańskich. W znaczeniu deseczki ozdobnej lub uszczelniającej lub paska tkaniny poświadczone jest od XV w. Musiało jednak zostać zapożyczone znacznie wcześniej, o czym świadczy końcówka charakterystyczna dla najdawniejszych pożyczek, w których germańska samogłoska wygłosowa rzeczowników rodzaju żeńskiego zastępowana była przez słowiańskie *y (pochodzące od dawniejszego długiego *ū). Zatem germańskie *līstōn- zaadaptowano jako słowiańskie *listy (mianownik l.poj. rodzaju żeńskiego). W przypadkach inny niż mianownik występowała oboczna forma tematu, np. dopełniacz brzmiał *listъve. Żywotność tego typu deklinacyjnego zaczęła słabnąć już około tysiąca lat temu i w odmianie słów tego typu uogólniono wariant oboczny. Na przykład deklinacja słowa *kony, biernik *konъvь, dopełniacz *konъve, także zapożyczonego (z germańskiego *kannōn- ‘blaszany pojemnik’), została wyrównana do staropolskiej postaci mianownik/biernik koneẃ, dopełniacz konwie, a w dialektach także konwa, konwę, konwi. W podobny sposób, przez dołączenie do postaci *listъv- najpopularniejszej końcówki rodzaju żeńskiego -a, powstała polska listwa. Natomiast z niemieckiego Leiste, już po zmianie dawnego długiego ī w dyftong /aɪ/, to samo słowo przeniknęło do śląskiego jako lajsta ‘listwa’.

Podsumowanie z morałem

Reasumując: listwa i lista miały wspólnego przodka, choć do języka polskiego dotarły krętymi drogami poprzez łańcuch zapożyczeń, czemu mogły towarzyszyć zmiany znaczenia. Natomiast list spokrewniony jest z liściem, a dokładniej − jest starszą formą tego samego wyrazu, chociaż z nowszym znaczeniem. Z listą nie ma nic wspólnego, a jako wyraz rdzennie słowiański nie musiał być znikąd zapożyczany. Dlatego w żadnym przypadku nie powinno się mieszać list wyborczych z listami gończymi.

Przypisy

  1. Zachęcam do podążenia za linkami i zapoznania się z innymi przykładami tzw. „fałszywych przyjaciół”. ↩︎
  2. Samogłoska é, wymawiana z położeniem języka wyższym niż w przypadku zwykłego e, kontynuowała staropolskie długie ē, które w tym przypadku powstało ze ściągnięcia dwóch sylab: *ьje > ē > é. W dzisiejszej polszczyźnie ogólnej znikła dawna różnica wymowy między e i é. ↩︎
  3. Podobny proces zaszedł (ale jeszcze się nie zakończył) w przypadku rzeczownika zbiorowego (to) śmiecie (rodzaj nijaki, liczba pojedyncza). Bywa on nadal używany w swojej starej funkcji, choć najczęściej jest interpretowany jako alternatywna liczba mnoga od rzeczownika rodzaju męskiego śmieć, obok historycznie starszej formy śmieci. ↩︎

Tydzień i jego dni (1): dlaczego wtorek nie jest trzećkiem, a piątek szostkiem

Kolejny odcinek miniserii
Tydzień i jego dni (2): z tydnia na tygodzień

Przejęcie przez ludy słowiańskie siedmiodniowego tygodnia i nazw jego dni to proces wciąż nie do końca zbadany. Z jednej strony niewątpliwie miało ono związek z zacieśnianiem przez Słowian związków kulturowych ze Śródziemnomorzem i Europą Zachodnią. Z drugiej jednak strony – nazwy te są tak jednolite w całej grupie słowiańskiej, że musiały się rozpowszechnić w czasach, gdy języki słowiańskie były praktycznie dialektami jednego języka, wciąż pozostającymi w kontakcie i w dużym stopniu wzajemnie zrozumiałymi.

Co widzimy, nie przeprowadzając szczegółowego śledztwa? Nazwy wtorku, czwartku i piątku są pochodzenia liczebnikowego. Pochodzą od prasłowiańskich liczebników porządkowych *vьtorъ ‘wtóry, drugi’, *čьtvьrtъ ‘czwarty’ i *pętъ ‘piąty’ z dodanym sufiksem *-kъ używanym pospolicie do tworzenia rzeczowników. W kilku językach nazwa wtorku pochodzi od wariantu *vьtorьnikъ, bardziej rozbudowanego niż *vьtorъkъ, ale w gruncie rzeczy o tej samej liczebnikowej etymologii (podobne warianty spotykamy dla kilku innych dni tygodnia). Gdyby Słowianie byli konsekwentni, byliby nazwali poniedziałek od liczebnika porządkowego *pьrvъ ‘pierwszy’, środę od *tretь ‘trzeci’, a sobotę od *šestъ ‘szósty’. Można by się było wtedy spodziewać w języku polskim nazw: *pierwek, wtorek, *trzeciek, cz(t)wartek, piątek, *szostek. Trzy z tych nazw istnieją, trzy inne (oznaczone gwiazdkami) być może kiedyś istniały, ale już w najdawniejszym okresie przegrały rywalizację z nazwami konkurencyjnymi. Kwestię numeru niedzieli pozostawmy do osobnego rozważenia, bo pojawia się pytanie, czy była w rachubie dni tygodnia numerem siedem, czy pozostawała poza zwykłą numeracją. W każdym razie pamiętajmy, że numerem jeden musiał być pierwotnie poniedziałek.

Nazwy nieliczebnikowe mają następujące pochodzenie: *nedělja ‘niedziela’ oznaczała dzień wolny od działania (pracy). Rosyjski ma zamiast odziedziczonej formy ogólnosłowiańskiej innowację voskresénije, wyraz zapożyczony z cerkiewnosłowiańskiego, gdzie oznaczał ‘wskrzeszenie’ (oczywiście w nawiązaniu do zmartwychwstania Chrystusa). Rosyjskie słowo nedélja przetrwało, ale znaczy ‘tydzień’. Przeniesienie nazwy niedzieli na określenie tygodnia (ale z zachowaniem również pierwszego znaczenia) spotykamy też w kilku innych językach, także w staropolskim: przed sześcią niedziel oznaczało ‘sześć tygodni temu’.

Stosunkowo przejrzystą nazwę ma *ponedělъkъ lub *ponedělьnikъ ‘poniedziałek’, „dzień poniedzielny”. Nazywa się tak nawet w rosyjskim, co potwierdza wtórność dzisiejszej nazwy niedzieli w tym języku. Z kolei *serda ‘środa’ ewidentnie oznaczała ‘środek’ (w domyśle: tygodnia). Nawiasem mówiąc, podobnie jak przyimek śród < *serdъ, słowo to jest derywatem od praindoeuropejskiego słowa *ḱerd- ‘serce’ za pośrednictwem przymiotnika *ḱerd-o- ‘umiejscowiony w sercu (czegoś)’.

Wszystkie dotychczas wymienione nazwy są rodzime w tym sensie, że występują w nich morfemy rdzennie słowiańskie. Natomiast sobota ma dwa warianty: *sǫbota (z samogłoską nosową) i *sobota (bez nosowości). Refleksy pierwszego widzimy w językach południowo- i wschodniosłowiańskich, drugiego – w zachodniosłowiańskich. Oba są ewidentnymi zapożyczeniami albo bezpośrednio z bizantyjskiej greki (Sábbaton ~ *Sámbaton), albo z ludowej łaciny (sabbatum ~ *sambatum). Formy z nosowością, choć wtórne i „niestandardowe”, musiały być rozpowszechnione i w grece, i w łacinie, bo odziedziczyło lub zapożyczyło je wiele innych języków Europy. Język włoski ma sabato < sabbatum, ale francuskie samedi pochodzi od *sambatī diēs. Niemieckie Samstag < staro-wysoko-niemieckie sambaz-tag jest częściową kalką z języków romańskich (zauważmy, że angielski pozostał przy tłumaczeniu starszej łacińskiej nazwy soboty jako dnia Saturna: staroangielskie Sæternes-dæġ > Saturday).

Greckie sábbaton (oznaczające sobotę, ale także cały siedmiodniowy tydzień) to z kolei zapożyczenie z biblijnego hebrajskiego šabbāṯ ‘szabat, dzień wypoczynku’). Zarówno słowo greckie, jak i łacińskie często występowały w formie liczby mnogiej, choć oznaczały pojedynczy dzień (sabbata ~ *sambata), co wyjaśnia końcówkę słowiańską (zreinterpretowaną jako rodzaj żeński). Można sądzić, że Słowianie przyjęli pierwotnie koncepcję siedmiodniowego tygodnia w IX w. podczas chrystianizacji Wielkich Moraw, w której skrzyżowały się wpływy bizantyjskie (misja Cyryla i Metodego) i zachodnie (misje pochodzące z państwa wschodniofrankijskiego).

Wpływy kulturowe Moraw i Bałkanów sięgnęły następnie na tereny polskie, łużyckie, połabskie i na Ruś (być może dzięki aktywności misjonarzy mówiących po słowiańsku). Także Bałtowie częściowo przejęli system słowiański, a Madziarzy, których najazd w 906 r. był główną przyczyną upadku Wielkich Moraw, wchłonęli wraz ze zasymilowaną ludnością Panonii liczne zapożyczenia słowiańskie, w tym nazwy środy, czwartku, piątku i soboty (szerda, csütörtök, péntek, szombat). Słowiańska nazwa wtorku została przekalkowana na węgierski jako kedd ‘drugi’ (od liczebnika két ‘dwa’). Ciekawe też, że węgierska nazwa poniedziałku, hétfő, oznacza dosłownie ‘głowa siedmiu (dni)’, czyli początek tygodnia.

Wróćmy do słowa *nedělja. Wygląda ono na kalkę greckiego wyrażenia ápraktos hēméra ‘dzień bezczynności’, używanego także w sensie ‘święto, dzień wolny od zajęć’, a zatem wskazuje na inspirację bizantyjską. Można dodać, że inaczej niż użytkownicy łaciny (wraz z językami romańskimi) i Germanie Słowianie nie przejęli systemu łączącego dni tygodnia z planetami, Słońcem, Księżycem i/lub przedchrześcijańskim panteonem miejscowych bóstw (wyjątkiem jest połabski perĕndan ‘czwartek’ = ‘dzień Pioruna/Peruna’ – kalka z języków germańskich, gdzie patronem czwartku był *Þunraz ‘Thor/Donar’, identyfikowany z gromowładnym Jowiszem). System ten miał swoje źródła w astronomii babilońskiej i astrologii hellenistycznej, ale Grecy bizantyjscy zerwali z nim jako z tradycją pogańską. Z punktu widzenia współczesnych badaczy trochę szkoda, że Słowianie nie poszli tropem interpretātiō rōmāna i interpretātiō germānica, tworząc jakąś własną interpretātiō slavica panteonu rzymskiego lub germańskiego. Gdyby byli tak postąpili, wiedzielibyśmy coś konkretnego o imionach głównych bóstw słowiańskich i ich funkcjach. Poszli jednak zamiast tego śladem Greków, numerując dni tygodnia przy zachowaniu specjalnego statusu soboty (wątek judaistyczny) i niedzieli (wątek chrześcijański). Osobnego komentarza wymaga środa, do której wrócimy za chwilę.

Między numeracją grecką a słowiańską istnieje jedna uderzająca różnica. I w judaizmie, i we wczesnym chrześcijaństwie niedziela była pierwszym dniem tygodnia i od niej zaczynała się numeracja pozostałych dni. Odkąd niedziela przestała być dniem Słońca (hēméra Hēlíou) i została przemianowana na dzień pański, czyli Kuriakḗ (hēméra), poniedziałek, wtorek, środa i czwartek stały się odpowiednio dniem drugim, trzecim, czwartym i piątym (Deutéra, Trítē, Tetártē, Pémptē). Piątek nazywał się Paraskeuḗ, dosłownie ‘przygotowanie’ (dzień przygotowań do szabatu), a tydzień kończyła sobota (Sábbaton). Nowogreckie nazwy dni tygodnia, używane obecnie, są wierną kontynuacją tego systemu.

Skoro inspiracja dla słowiańskich nazw dni tygodnia przyszła najwyraźniej ze świata bizantyjskiego, dlaczego w językach słowiańskich zaszło „przesunięcie układu odniesienia” o jeden dzień? Prawdę mówiąc, nie wiemy na pewno. Gdyby przekalkowano językowo system grecki, to poniedziałek powinien być wtorkiem, wtorek *trzećkiem, środa czwartkiem, czwartek piątek, a piątek być może *szostkiem. W liturgii kościelnej zarówno greckiej, jak i łacińskiej, niedziela była bezapelacyjnie „dniem pierwszym”.

Potwierdza to nazwa środy (*serda), która nie miałaby sensu, gdyby oznaczała trzeci dzień siedmiodniowego cyklu. W tym przypadku mamy prawdopodobnie do czynienia z kalką (zapożyczeniem semantycznym) z języka staro-górno-niemieckiego. O ile kościołowi zachodniemu jakoś nie przeszkadzały nazwy dni tygodnia dedykowane bogom rzymskim i germańskim, to pewne obiekcje mógł budzić Wodan/Odyn (*Wōdanaz), odpowiednik rzymskiego Merkurego, jako patron środy; jego kult pozostał bowiem popularny dość długo i trwał w folklorze nawet po wprowadzeniu chrześcijaństwa. Być może dlatego w języku staro-górno-niemieckim bardzo wcześnie obłożono  Wodana religijnym tabu i usunięto jego imię z nazewnictwa dni tygodnia, zastępując oczekiwane *Wuotans-tag przez mitta-wehha ‘środek tygodnia’ > niemieckie Mittwoch. (Anglosasi nie mieli takiego problemu, skoro Wednesday istnieje do dzisiaj). Prawdopodobnie Wielkomorawianie, znalazłszy się w kręgu wpływów wschodniofrankijskich, przejęli to określenie środy, tłumacząc je na własny język.

Kalendarz współczesny, w którym tydzień zaczyna się od poniedziałku. Źródło.

Można sądzić, że przesunięcie rachuby dni tygodnia o jeden w porównaniu z greką zaczęło się od nazwania poniedziałku „dniem po niedzieli” (w domyśle – pierwszym). Stał się on zatem punktem odniesienia dla kolejnych dni po niedzieli: drugiego, trzeciego (przed przemianowaniem na środkowy) czwartego i piątego. Czy tak było rzeczywiście, nie mamy stuprocentowej pewności, ale trudno inaczej wytłumaczyć tę dziwną zmianę numeracji. Osobliwym trafem przydała nam się ona, kiedy na mocy międzynarodowej normy ISO 8601 uznano, że tydzień zaczyna się w poniedziałek i kończy w niedzielę. Słowiańskie nazwy wtorku, czwartku i piątku znakomicie pasują do tej konwencji, podobnie jak system litewski (usystematyzowany dopiero w XX w.), który przejął numerację słowiańską, ale zastosował ją z pełną konsekwencją: dni od poniedziałku do niedzieli nazywane są pierwszym, drugim, trzecim, …, siódmym. Starszy system staropruski był mieszanką kalk lub zapożyczeń staropolskich i dolnoniemieckich, ale tam, gdzie widać ślady numerowania dni (nazwy czwartku i piątku), numeracja odpowiada słowiańskiej.

W drugiej części tego minicyklu zajmiemy się słowiańskimi nazwami tygodnia i przyczyną, dla której słowo tydzień w języku polskim ma dziwną, nieregularną odmianę.

O Księżycu, księdzu, książętach i księżniczkach

Jedna z naszych Czytelniczek zapytała na Twitterze, jakie jest pochodzenie słowa księżyc, zatem wyjaśniam. W II/III w. naszej ery Goci, mówiący językiem z wymarłej grupy wschodniogermańskiej, przemieścili się z północnej Polski na południowy wschód i ostatecznie osiedlili się nad Morzem Czarnym. Wschodni odłam Gotów zajął tereny stepów ukraińskich. Ich sąsiadami na wschodzie były ludy irańskojęzyczne, a na północy – Prasłowianie. Kontakty gocko-słowiańskie trwały aż do najazdu Hunów około 370 r. Ich śladem są zapożyczenia językowe, głównie z gockiego do prasłowiańskiego. Rzadkim przykładem pożyczki w drugą stronę jest gockie słowo plinsjan ‘tańczyć’ z prasłowiańskiego *plęsati (polskie pląsać).

Język pragermański miał kilka określeń, które można z grubsza przetłumaczyć jako ‘król’, a które oznaczały wodzów lub władców organizacji plemiennych. Jednym z nich było *kuningaz, od którego pochodzą takie słowa jak staroangielskie cyning (dzisiejsze king), staroislandzkie konungr, staro-wysoko-niemieckie kuning (dzisiejsze niemieckie König), niderlandzkie koning itd. Słowo to musiało istnieć także w gockim jako *kuning(a)s, choć przypadkowo nie udokumentowały go źródła pisane, bo jedyny długi tekst gocki, jaki się zachował, to częściowy przekład Biblii z końca IV w.,  gdzie ‘królów’ biblijnych określano innym słowem, þiudans. Jednak Prasłowianie przejęli słowo *kuning-, adaptując je do swojego języka.

Już po tym zapożyczeniu w języku prasłowiańskim zaszła tzw. palatalizacja progresywna: spółgłoski tylnojęzykowe zmiękczały się w specyficzny sposób, jeśli poprzednia sylaba zawierała samogłoskę *i, *ī lub sekwencję *in (chyba – to w tym przypadku ważne – że następna sylaba zawierała długie *ū). W szczególności *g zmieniało się w tej pozycji w *dz. W ten sposób powstało słowo *kunindzi(s). Jego żeńską formą (feminatywem) było *kuningūnī, gdzie palatalizację zablokowało *ū. Po dalszych zmianach prasłowiańskich otrzymujemy formy wyjściowe, z których rozwinęły się pokrewne słowa w poszczególnych językach słowiańskich: *kъnędzь i *kъnęgyni (jeśli chodzi o wymowę *ъ i *ь, patrz wpis o jerach).

Po zaniku jerów w języku staropolskim początkowe * (ze zmiękczeniem wywołanym przez *ę) zmieniło się w . Stąd mamy słowo ksiądz, którego głównym znaczeniem jeszcze w XV w. było ‘władca państwa lub dzielnicy’ (odpowiadające łacińskiemu dux lub princeps). Znaczeniem ubocznym, które jednak później stało się głównym, było ‘członek hierarchii kościelnej’, pierwotnie arcybiskup lub biskup; z czasem jednak słowo ksiądz stało się tytułem przydawanym dowolnej osobie duchownej. W zastosowaniu do władzy świeckiej używano zdrobnienia (gramatycznie rodzaju nijakiego) książę (*kъnęžę). Od słowa ksiądz można też było utworzyć określenie syna/potomka władcy, księżyc (*kъnęžitjь), z tym samym przyrostkiem co w słowach dziedzic, rodzic, panic lub królewic (dzisiejsze panicz, królewicz). Słowo księżyc jest poświadczone w tym sensie w XV w., choć już wtedy mogło także oznaczać Księżyc jako ciało niebieskie, zwłaszcza Księżyc w nowiu, a także pierwszy dzień miesiąca.

Caspar David Friedrich (ok. 1819), Dwaj mężczyźni kontemplujący księżyc (młody, czyli tuż po nowiu). Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork (domena publiczna).

O refleksach i pochodnych słowa *kъnędzь można by było łatwo przeprowadzić dwugodzinny wykład. Tu tylko wspomnę, że mają one swoje odpowiedniki w całej grupie słowiańskiej, m.in. staroruskie knęzь > knjazˊ, które zostało zapożyczone przez język polski jako kniaź w znaczeniu ‘posiadacz tytułu książęcego w Rusi lub Wielkim Księstwie Litewskim’. Oczekiwana forma żeńska *księgini nie zachowała się w polskim wprost, ale znana jest w formie ściągniętej ksieni ‘przełożona klasztoru, przeorysza’ oraz jako zapożyczona z ukraińskiego kniahyni ~ kniahini (żeński odpowiednik kniazia). Takie skrócenie, które ma źródło w szybkiej mowie, często przydarza się słowom używanym jako tytuły przed imieniem lub nazwiskiem (dlatego mamy dziś np. dopełniacz księcia zamiast pełnej formy książęcia).

Ale dlaczego zaczęto w języku polskim nazywać naturalnego satelitę naszej planety ‘synem księcia’? Nie znamy szczegółów tej historii, ale można sądzić, że w folklorze słowiańskim „młody” Księżyc na początku pierwszej fazy cyklu wyobrażano sobie jako syna „starego” Księżyca, odradzającego się w kolejnym miesiącu, a ponieważ Księżyc był władcą („księdzem”) nocnego nieba, to co 29–30 dni pojawiała się jego reinkarnacja w postaci „syna władcy”. Jak nazywał się Księżyc przed tą zmianą? Tak, jak dotąd bywa nazywany w języku poetyckim: miesiąc (prasłowiańskie *měsęcь). Jest to słowo rodzime o rodowodzie praindoeuropejskim, spokrewnione z łacińskim mēnsis ‘miesiąc’, greckim mḗn, staroindyjskim mā́s, angielskim moon (a także month), litewskim mėnuo lub mėnesis itd. Od tysięcy lat mogło oznaczać zarówno Księżyc, jak i jednostkę czasu zdefiniowaną jako długość cyklu księżycowego. Wyraz słowiański pochodzi najprawdopodobniej od formy zdrobniałej, zniekształconej przez przestawkę spółgłoski nosowej już po oddzieleniu się języków słowiańskich od bałtyjskich: *mē(H)ns-ikos > *mēsinkas > *měsęcь. Tu także zmiana *k > *c jest przykładem palatalizacji progresywnej.

Słowiańskim synonimem słowa *měsęcь jako nazwy ciała niebieskiego (ale nie jednostki czasu!) było *luna (stąd rosyjskie luná ‘Księżyc’ i staropolskie łuna w tym samym znaczeniu). Słowo to oznaczało albo sam Księżyc, albo jego blask. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nie jest to zapożyczenie łacińskiego lūna ‘Księżyc’, ale forma pochodząca od tego samego słowa indoeuropejskiego *lowk-s-nah₂ ‘nocne światło niebieskie, gwiazda, planeta lub Księżyc’ (dosłownie: ‘świetlista’). Zostało utworzone od rdzenia *lewk- ‘świecić, jaśnieć’, od którego mamy także takie pochodne, jak łacińskie lūx i lūmen (*lewk-s-mn̥) ‘światło’, angielskie light, a także grecki przymiotnik leukós ‘biały’. Współczesny język polski zachował słowo łuna w znaczeniu ‘światło na niebie, odblask’, ale już nie w sensie astronomicznym. I na koniec ciekawostka: w językach staroirańskich *lowksnah₂ zmieniło się w Rauxšnā. Było to imię kilku znanych arystokratek z okresu dynastii Achemenidów. Najsławniejsza z nich to księżniczka baktryjska, małżonka Aleksandra Wielkiego. Jej imię, trudne do wymówienia w języku greckim, przekształciło się w Rhōksánē, czyli Roksana. Związek Księżyca („syna księcia”) z faktem, że Roksana była córką księcia, jest oczywiście czysto przypadkowy.