Włodek i Władek, Wrocław i Warszawa, czyli skutki przestawki

Część cyklu: Etymologiae. O pochodzeniu słów

Słowiańska miłość do sylab otwartych

We wcześniejszych wpisach wspominałem kilkakrotnie (np. tutaj i tutaj) o tzw. przestawce płynnych, która zaszła w języku polskim i niektórych innych językach słowiańskich już po ich wyodrębnieniu się z prasłowiańskiej wspólnoty językowej. „Płynne” to określenie spółgłosek sonornych, które nie są nosowe (jak [m, n, ŋ]) ani nie należą do półsamogłosek (jak [j, w]). W języku prasłowiańskim były dwie głoski tego typu, mianowicie *l i *r. Niech C oznacza jakąkolwiek spółgłoskę, a R którąkolwiek z dwu płynnych. W tym wpisie zajmiemy się tylko jednym szczególnym przypadkiem: losami sylab o strukturze *CoR.

Prasłowianie nie lubili sylab zakończonych na spółgłoskę. Język prasłowiański pozbył się większości z nich (zwykle w ten sposób, że usuwano spółgłoski zamykające sylabę), ale sylaby zakończone na R były tolerowane do końca prasłowiańskiej wspólnoty językowej. Jednak po rozpadzie prajęzyka Słowian na odrębne grupy dialektów niechęć trwała siłą rozpędu i poszczególne języki próbowały coś zrobić, aby zbliżyć się do stanu idealnego, gdy każda sylaba kończy się na samogłoskę.1 Jeśli po sekwencji *CoR wypadała granica między sylabami, to albo – jak w językach wschodniosłowiańskich – wstawiano po *R dodatkowe *o (*CoRo), albo – jak w pozostałych językach – zamieniano miejscami *R i samogłoskę. Ta zamiana miejsc to właśnie przestawka płynnych, natomiast wschodniosłowiańskie zduplikowanie sylaby nazywamy pełnogłosem. W języku polskim i w grupie łużyckiej wynikiem przestawki było *CRo, natomiast w językach południowosłowiańskich oraz w grupie czesko-słowackiej – *CRa. Oto dwa charakterystyczne przykłady: *borda ‘broda’ i *golva ‘głowa’:

prasłowiańskipolskigórnołużyckiczeskibułgarskirosyjski
*bordabrodabrodabradabraboro
*golvagłowahłowahlavaglagolo

Dodajmy jeszcze jeden szczegół, z pozoru marginalny, ale ważny dla dalszej dyskusji. Peryferyjne języki zachodniosłowiańskie na wybrzeżach Bałtyku potraktowały sekwencję *Cor tak samo jak *Cъr, to znaczy zredukowały samogłoskę, ale nie zamieniły jej miejscami z *r. W dialektach pomorskich (także tych, z których rozwinął się język kaszubski) powstały formy takie jak gard < *gъrdъ < *gordъ ‘gród’ albo darga < *dъrga < *dorga. Co prawda kaszubszczyzna uległa wpływom polskim i w większości przypadków przejęła formy z przestawką, ale te bez przestawki zachowały się w niektórych przypadkach jako archaizmy leksykalne; widzimy je także w nazwach miejscowych na całym Pomorzu, jak Białogard, Starogard, Gardziec2, i w starych imionach pomorskich, jak Dargorad, Dargosław, Dargobąd (stąd nazwa wsi Dargobądz na Wolinie), w których Dargo- odpowiada polskiemu Drogo-, czeskiemu Draho-, serbsko-chorwackiemu Drago- itd.

Imiona z czasownikiem i sławą a stosunki polsko-czeskie

Uzbrojeni w tę wiedzę przyjrzyjmy się dwóm czasownikom słowiańskim: *vortiti ‘wrócić’ i *voldati ‘władać, posiadać’. Ten drugi – po zajściu przestawki płynnych – powinien brzmieć po polsku włodać (zachowaliśmy zresztą pokrewne formy włodarz i włość). Forma włodać jest wielokrotnie poświadczona w tekstach z XV w. Także dzisiejsze słowo władza brzmiało wówcza włodza, a obok słowa własny istniały starsze odpowiedniki: włostny lub włosny. Warianty władać, władza, własny wykazują rozwój podobny jak w języku czeskim – i nie jest to przypadek, bo mamy do czynienia z bohemizmami, czyli skutkami wpływu czeskiego na język polski. Takich przypadków było wiele, ponieważ przez kilka stuleci (XIV–XVI w.) język czeski cieszył się znacznym prestiżem regionalnym i w uszach Polaków z tego okresu wymowa czeska brzmiała modnie i wytwornie.

Tryb rozkazujący od *vortiti brzmiał *vorti (staropolskie wroci, dzisiejsze wróć). Czasownik *voldati miał starszy synonim *volsti = *vold- + *-ti, który tworzył tryb rozkazujący *voldi. Słowiańskie dwuczłonowe imiona osobowe o charakterze życzącym często zawierały na pierwszym miejscu czasownik użyty w formie identycznej z rozkaźnikiem. Jako przykłady mogą nam posłużyć imiona *Vorti-slavъ (o etymologicznym znaczeniu ‘niech przywróci sławę’) i *Voldi-slavъ (‘niech posiada sławę’). W języku staropolskim oczywiście widzimy skutki przestawki płynnych: Wrocisław, Włodzisław. To drugie imię nosiło kilku władców Polski (których, notabene, gdyby nie wpływy czeskie, nazywalibyśmy włodźcami).3 Jednak ich imię zachowało się nie w oryginalnej postaci staropolskiej, ale w wersji zbohemizowanej jako Władysław. Wpływ czeski widać nie tylko w samogłosce pierwszej sylaby, ale także w braku zmiękczenia (-dy- zamiast -dzi-). Zastąpieniu Włodzisława przez Władysława sprzyjał fakt, że w tekstach łacińskich konwencjonalnie używano wersji nazw własnych wzorowanych na wymowie czeskiej: Wladislaus, Ladislaus. Mimo tej zmiany zdrobnieniem od Władysława nadal może być nie tylko Władek, ale równie dobrze Włodek.4

Ryc. 1.

W języku staroczeskim istniały imiona Vratislav i Vladislav, odpowiadające polskim Wrocisław i Włodzisław. W tym drugim nagłosowa grupa spółgłosek bywała upraszczana: Vladislav > Ladislav. Ponieważ akcent padał na pierwszą sylabę, druga mogła ulec redukcji aż do zaniku samogłoski: Ladislav > Ladslav > Laclav. W tej uproszczonej wersji język węgierski zapożyczył to imię jako László. Analogicznie mamy też Vratislav > Vraclav. Dłuższe i krótsze formy imion używane były równolegle.

Nie wszyscy wiedzą, że mniej więcej do XV w. również język polski miał akcent inicjalny (nacisk wyrazowy na pierwszej sylabie). Z tego powodu trzysylabowe imiona osobowe również często środkową samogłoskę i tworzyły dwusylabowe warianty oboczne, np. *Kazi-mirъ > Kazimir > Kaźmir albo *Vętje-slavъ > Więcesław > Więcsław > Więcław. Tej ostatniej formie odpowiada czeskie imię książęco-królewskie Vácslav > Václav (z nosówką zachowaną w zlatynizowanej wersji Wenceslaus). W Polsce czeska wersja Wacław zastąpiła rodzimego Więcesława/Więcława.5

Od imion do nazw grodów

Ale mniejsza o Wacków i Więcków, zajmujemy się bowiem Wrocisławem i Włodzisławem. W ich przypadku oboczne wersje skrócone brzmiały Wrocław i Włocław. Czy imiona te coś przypominają? Oczywiście – nazwy kilku miast polskich. Skojarzenie to jest słuszne, bo staropolskie nazwy miejscowości często tworzone były według schematu: przymiotnik dzierżawczy od imienia założyciela lub pierwszego właściciela + rzeczownik oznaczający typ miejscowości. W przypadku ważnych ośrodków regionalnych z reguły rzeczownikiem był *gordъ > gród (rodzaj gramatyczny męski). A ponieważ był to człon domyślny, czyli oczywisty w danym kontekście, można go było pominąć, pozostawiając sam przymiotnik.

Szczególne popularną końcówką dzierżawczą w początkach polszczyzny był prasłowiański formant *-jь. Na przykład od imienia *Per-myslъ > polskie Przemysł można było utworzyć nazwę *Per-mysljь (gordъ) ‘gród Przemysła’ > Przemyśl.6 Charakterystyczną cechą końcówki *-jь było to, że końcowa samogłoska słaba *ь zanikała, a *j łączyło się z poprzedzającą spółgłoską, powodując szczególny rodzaj zmiękczenia (zwany jotacją). W konsekwencji przymiotnik dzierżawczy różnił się od imienia osobowego tylko tym, że jego spółgłoska wygłosowa była zmiękczona.

W niektórych przypadkach (Przemysł/Przemyśl, Poznan/Poznań, Dargobąd/Dargobądz) efekty jotacji były widoczne gołym okiem. Ale jeśli imię kończyło się na spółgłoskę wargową – najczęściej [m] lub [v] – efektem zmiękczenia było wargowo-palatalne [mj], [vj], zapisywane w epoce średniopolskiej jako „kreskowane” ḿ, . Pod koniec XVI w. spółgłoski te straciły miękkość na końcu wyrazu. Wskutek tego np. imię osobowe Jarosław i pochodząca od niego nazwa miejscowa Jarosłaẃ zaczęły być wymawiane identycznie. Pozostała tylko różnica w odmianie, bo dawna miękkość jest nadal widoczna w połączeniu z końcówkami przypadków gramatycznych. Na przykład dopełniacz od imienia brzmi Jarosława, a od nazwy miasta – Jarosławia. Podobnie imię Radom (skrót od Radomira lub Radomysła) miało dopełniacz Radoma, ale miasto Radom (dawniej Radoḿ) pozostaje miękkotematowe: Radomia.

Wrocław, Włocławek, Inowrocław i Wodzisław, czyli Vratislavia a Vladislavia

Jak łatwo się domyślić, nazwa Wrocław (dawniej Wrocłaẃ, dopełniacz Wrocławia) jest formą dzierżawczą od imienia Wrocław = Wrocisław (dopełniacz Wrocława, Wrocisława). Dawna „pełna” forma Wrocisłaẃ gród odzwierciedlona jest w łacińskim zwrocie Vratislavia urbs (z feminizacją gramatyczną, bo łacińskie urbs było rodzaju żeńskiego). W formie zlatynizowanej widać typowy w takich razach wpływ czeski. Miasto w najstarszym okresie swojej ponadtysiącletniej historii znajdowało się na pograniczu wpływów politycznych i językowych Polski i Czech. Przechodziło z rąk Przemyślidów do rąk Piastów lub na odwrót, trudno więc ustalić, w jakim języku nadano mu nazwę pierwotnie i czy upamiętniono w ten sposób jakiegoś polskiego Wrocisława, czy czeskiego Vratislava. W najstarszych zapisach historycznych z XI w. widoczny jest polsko-łużycki wariant przestawki płynnych, ale jeśli nazwę nadano przed zajęciem Śląska przez Mieszka I (ok. 985 r.), forma *Wrocisłaẃ/Wrocłaẃ mogła być spolszczeniem starszej nazwy czeskiej. Dzisiejsza wersja czeska, Vratislav, jest rodzaju żeńskiego, co wskazuje, że nie kontynuuje ona bezpośrednio nazwy pierwotnej, tylko została utworzona wstecznie od łacińskiego Vratislavia. Sąsiedzi niemieckojęzyczni adaptowali nazwę Wrocławia na najrozmaitsze sposoby (Wratislau, Wrezlau, Bretzlau itp.), zanim utrwaliła się ostatecznie forma Breslau, w której [br] jest próbą oddania słowiańskiego [vr].

Z kolei pewien Włodzisław (którego dokładną tożsamość trudno ustalić po tysiącu lat, zwłaszcza że nosicieli tego imienia był legion) dał początek nazwie miasta Włodzisłaẃ (zapisywanej od XII w. w wersji zlatynizowanej jako Wladislaw lub Vladislavia). Miasto powstało na Kujawach, u ujścia Zgłowiączki do Wisły. Po utracie środkowej sylaby nazwa przekształciła się we Włodsłaẃ > Włocłaẃ. Dziś używamy tej nazwy w formie zdrobniałej, Włocławek (czyli ‘mały Włocław’). Możliwe, że zdrobnienie (w XVI w. zapisywane także Włodsławek) odnosiło się pierwotnie do osady kościelnej, która powstała obok starszego miasta książęcego, a zyskała na znaczeniu, gdy w czasach dominacji krzyżackiej nad dolną Wisłą „duży” Włocław (kilka razy gruntownie złupiony) stracił znaczenie jako centrum polityczne i handlowe. Warto zauważyć, że przymiotnik od nazwy miasta brzmi włocławski, nie *włocławecki, jest więc pierwotniejszy niż obecna nazwa.

Już pod koniec XII w. dokumenty nazywają miasto vetus Vladislavia, a nieco później senis Wlodislavia, czyli „stary” Włodzisław. Działo się tak dlatego, że na Kujawach Zachodnich osadnicy wywodzący się z Włodzisławia założyli „młody” Włodzisław – po łacinie novus Wladislaw lub Vladislavia iunior. W ten sposób oddawano polską nazwę Junowłodzisłaẃ, latynizowaną od XIII w. jako Junivladislavia. Pierwszym elementem złożenia był tu słowiański przymiotnik *junъ ‘młody’ (spokrewniony zresztą z łacińskim iuvenis ‘młody’ i iunior ‘młodszy’). W języku staropolskim zdarzała się zmiana fonetyczna ju > ji > i; tak powstała oboczna forma Inowłodsłaẃ > Inowłocław. Jej nieprzejrzystość, utrudniająca dostrzeżenie związku etymologicznego z Włocławiem/Włocławkiem, umożliwiła zajście nieregularnego rozpodobnienia fonetycznego: pierwsze ł (wymawiane jeszcze jako spółgłoska boczna [ɫ]) zmieniło się w [r]. W ten sposób powstała obecna nazwa Inowrocław, która zaczęła wypierać Inowłocław na przełomie XVI i XVII w.

Włocławek i Inowrocław to niejedyne polskie miasta związane z imieniem Włodzisław. Mamy jeszcze Wodzisław w województwie świętokrzyskim, który uzyskał prawa miejskie w XIV w. jako własność (albo jak mówiono wówczas, włostność) królewska. Panował wówczas Włodzisław Łoktek, znany dziś jako Władysław Łokietek, i bardzo możliwe, że właśnie (włostnie, włośnie) od jego imienia urobiono nazwę miasta. Nazwa występowała pierwotnie jako Włodzisłaẃ, ale od XVI w. spotykamy już wariant bez pierwszego ł, co także było formą rozpodobnienia fonetycznego. Podobne było pochodzenie nazwy Wodzisławia Śląskiego, o czym świadczą choćby jej formy obcojęzyczne: niemiecka Loslau z polskiego *Włocław i łacińskie Loslavia, Wlodislavia, Vladislavia. Różnica jest tylko taka, że patronem miasta śląskiego (lokowanego znacznie wcześniej) musiał być jakiś inny Włodzisław.

Ryc. 2.

Wątek pomorski i nieco tajemnicza Warszawa

A teraz wróćmy do Wrocisława vel Vratislava. Z języka staro-wschodnio-słowiańskiego znamy też bojarskie imię Vorotislav (z pełnogłosem zamiast przestawki płynnych). Prasłowiański *Vorti-slavъ zostawił ponadto specyficzne ślady na Pomorzu, gdzie lokalny rozwój fonetyczny wygenerował formę Vartislav (w ortografii spolszczonej Warcisław). Imię to było bardzo popularne choćby w dynastii Gryfitów, której założycielem był książę Warcisław I, a także w dynastii Sobiesławiców, władających Pomorzem Gdańskim. Analogicznie do skrócenia Wrocisław > Wrocław mamy też Warcisław > Warc(s)ław, a stąd zdrobnienie Warcek, ewentualnie Warsz lub Warszek (patrz zachodniopomorskie nazwy miejscowości: Warszkowo, Warszkówko (niemieckie Alt/Neu Warschow). Nazwy takie nie są ograniczone do okolic wybrzeża Bałtyku, bo Pomorzanie w początkach historii Polski sięgali daleko na południe (Ziemia Chełmińska, Ziemia Dobrzyńska) i migrowali wzdłuż Wisły, zakładając osady rybackie i handlowe nawet w głębi Mazowsza. Ktoś, kto pochodził z rodu Warsza, nosił przydomek Warszewic. Miejscowość zamieszkana przez takich potomków nazywała się Warszewice, jak wieś między Chełmnem a Toruniem, założona w początkach XIII w.

Także na cześć jakiegoś Warcisława (a dla przyjaciół Warsza) nazwano osadę nad Wisłą w pobliżu grodu zbudowanego w Jazdowie przez książąt mazowieckich. Strzegł on portu rzecznego w Solcu i brodu łączącego Solec z Kamieniem na drugim brzegu rzeki. Nazwa była dzierżawcza, przymiotnikowa, rodzaju żeńskiego (bo towarzyszył jej domyślnie rzeczownik wieś, choć osada uzyskała prawa miejskie już w XIII w.), a brzmiała Warszewa ‘należąca do Warsza’, z późniejszą rzadką formą wariantywną Warszowa. Warszewa nabrała znaczenia w drugiej połowie XVI w., gdy stała się miejscem obrad sejmów Rzeczypospolitej i wolnych elekcji. W tym czasie zaczął się szerzyć nowy wariant jej nazwy, Warszawa (sporadycznie spotykany już w XV w.), ale Warszewa pozostawała przez pewien czas w użyciu. Jan Kochanowski, pisząc o moście przez Wisłę otwartym w 1573 r., nazywa go jeszcze mostem warszewskim, a Sebastian Klonowic we Flisie (1595) pisze: płynąc do Warszewy. Po roku 1600 pierwotny wariant nazwy występuje już tylko wyjątkowo.

Dlaczego Warszewa zmieniła się w Warszawę? Niewiele na ten temat wiadomo, choć zmiana ta nie jest całkiem izolowana. Podobnie ewoluowała inna nazwa miejscowa nad Wisłą: Nieszewa ~ Nieszowa > Nieszawa (od imienia Niesz, czyli skróconej formy imion takich jak Niegosław lub Niegomir). Zwykle uważa się, że przyczyną była hiperpoprawność. W dialekcie mazowieckim samogłoska prasłowiańska *ě często występuje jako e w kontekstach fonetycznych, w których inne dialekty polskie przeprowadziły przegłos *ě > a (między spółgłoską wargową a twardą przedniojęzykową: niewiesta, wietråk ‘wiatrak’, zawiesa ‘zawias’, powiedać). Także na Mazowszu (aczkolwiek nie tylko) sekwencje ja-, ra- zamieniały się w je-, re- (jebłko, redło). No i wreszcie -ar- przechodziło w -er- w formach czasowników i w słowach odczasownikowych (umer ‘umarł’, poderty ‘podarty’, uperty ‘uparty’). Wszystkie te cechy mazowieckie są bardzo stare. Argumentacja brzmi zatem następująco: ponieważ ogólnopolskiemu a odpowiadało często mazowieckie e, mówiący mogli (błędnie) postrzegać formę Warszewa jako regionalną i „poprawiać” ją, zamieniając e na a.

Trzeba jednak podkreślić, że otoczenie fonetyczne, w jakim miałaby była zajść taka korekta, jest zupełnie inne niż w opisanych wyżej przypadkach. Brak zatem wiarygodnej motywacji do zinterpretowania Warszewy jako formy gwarowej, bo przecież wykształceni Polacy nie mieli podstaw do uważania dowolnego e za niepoprawne – także w kontekstach, w których język ogólny i gwary regionalne nie wykazywały różnic. Moim zdaniem szczegółowe wyjaśnienie nazwy Warszawa wymaga dalszych badań.

Warszewka, wieś w powiecie płockim, była sobie Warszewką jeszcze w XIX w., ale w XX w. na wzór Warszawy została urzędowo Warszawką. Do tradycyjnej nazwy wróciła oficjalnie 1 stycznia 2003 r. Nie udało mi się dotrzeć do uzasadnienia tej zmiany, ale gdyby ktoś z Czytelników wiedział coś na ten temat, będę wdzięczny za informacje.

Podsumowanie w kilku punktach

  1. Każdy Władek ma historyczne prawo być Włodkiem.
  2. Włocławek i Inowrocław miały wspólnego przodka, a ich dalszym krewnym jest np. Władysławowo.
  3. Inowrocław nie ma etymologicznych związków z Wrocławiem, natomiast Warszawa – owszem, jak najbardziej.

Przypisy

  1. Stanu tego (do którego najbardziej zbliżył się język staro-cerkiewno-słowiański) nigdy nie osiągnęły w pełni, bo zanim udało się zlikwidować ostatnie sylaby zamknięte, zaczął się zanik słabych jerów (*ь, *ъ), wskutek czego powstało znowu mnóstwo słów zakończonych na spółgłoski i nowych grup spółgłoskowych wewnątrz wyrazów. Słowianie pogodzili się z porażką i nie mając innego wyjścia, pokochali spółgłoski nawet w połączeniach, na których można sobie połamać język. ↩︎
  2. Etymologicznie Gardziec to to samo co Grójec; obie nazwy pochodzą od rzeczownika pospolitego *gordьcь ‘gródek’. Nazwa Grójca pierwotnie brzmiała Grodziec, a w dopełniaczu Grodźca, co uprościło się fonetycznie, dając Grojca. Rozbieżność między mianownikiem a przypadkami zależnymi wyrównano, tworząc nowy mianownik, Grojec. Przed spółgłoskami płynnymi i półsamogłoskami w starszej polszczyźnie często widzimy wahania wymowy o/ó (sojka/sójka, zbojca/zbójca); we współczesnej polszczyźnie zwyciężył wariant Grójec/Grójca. ↩︎
  3. Słowiański rdzeń czasownikowy *vold- ma dokładny odpowiednik germański *wald- (por. angielskie wield ‘władać’), który również występuje w licznych imionach osobowych, np. *Xari-waldaz ‘władający wojskiem’ (angielskie Harold, skandynawskie Harald). Słowiański *Voldi-měrъ (Włodzimierz) i germański *Walda-mēriz (Waldemar) odpowiadają sobie na tyle dokładnie, że imię słowiańskie (popularne od czasów Włodzimierza Świętosławica, władcy Rusi Kijowskiej) można z wysokim prawdopodobieństwem uznać za kalkę z języków germańskich. Innymi słowy, Włodek i Waldek są bliskimi kuzynami. ↩︎
  4. Można to porównać z sytuacją w języku rosyjskim, gdzie staro-wschodnio-słowiańskie imię Volodiměrъ (z pełnogłosem) zostało zastąpione przez cerkiewizm Vladiměrъ (z przestawką typu południowosłowiańskiego) i ostatecznie przekształcone na Vladímir pod wpływem licznych imion z elementem -mirъ, ale zdrobnienia Volódja, Volódʹka, Vóva ewidentnie pochodzą od pierwotnego wariantu z pełnogłosem (zachowanym w ukraińskim Volodýmyr). ↩︎
  5. Staro-wschodnio-słowiańskim wariantem tego imienia był Vęčeslavъ, kontynuowany jako rosyjski Vjačesláv (Wiaczesław) itd. ↩︎
  6. Przymiotniki takie zachowały się w niewielkiej liczbie we współczesnym języku polskim (w odmianie złożonej: człowieczy, książęcy, zwierzęcy). ↩︎

Opis ilustracji

Ryc. 1. Włodzisław (Wladislaus) Łoktek (1260−1333, król Polski od 1320 r.). Grafika z Tygodnika Ilustrowanego (1878) na podstawie drzeworytu z Kroniki świata Marcina Bielskiego (1554). Podobizna króla jest oczywiście fantazyjna, podobnie jak portret autorstwa Jana Matejki, przedstawiający Łokietka z sarmackimi wąsiskami. Źródło: Biblioteka Narodowa/Polona (domena publiczna).
Ryc. 2. Varsovia, Georg Braun (1618). Panorama Warszawy w latach osiemdziesiątych XVI w. Po prawej stronie widać sławny półkilometrowy „most warszewski”, którego budowę rozpoczęto za panowania Zygmunta Augusta i zakończono wkrótce po jego śmierci. Most zawalił się pod naporem wiosennej kry w 1603 r. Latynizacja Varsovia być może pochodzi od wariantu nazwy miasta Warszowa, ale końcówka -ovia była tak częsta w łacińskich nazwach miast, że mogła zostać użyta przez analogię. Źródło: Biblioteka Narodowa/Polona (domena publiczna).

Skąd się wzięła czerwień. Część 2: Od czerwi do nazw kolorów

Inne wpisy z tej serii
Skąd się wzięła czerwień. Część 1: Rozprawa o robokach
Skąd się wzięła czerwień. Część 3: Pluskwiaki w sklepie spożywczym

Przetwarzanie czerwca

Larwy czerwca w stadium cysty są w ogromnej większości żeńskie i mają 3–4 mm średnicy. Cysty męskie, o połowę mniejsze stanowią tylko ok. 0,02% ogólnej liczby. Trzeba je było zbierać przed końcem miesiąca, tradycyjnie gdzieś w okolicach dnia św. Jana. Data była o tyle umowna, że w 1586 r. Polska przyjęła kalendarz gregoriański, co czerwcom było obojętne; chodziło w każdym razie o to, żeby zebrać napęczniałe larwy, zanim postać dojrzała, czyli imago samicy, skończy ostatnią wylinkę i wydostanie się spod ziemi. Zapewne z tego względu niektórzy autorzy w XVI w. mylnie utożsamiali robakowatą samicę czerwca z „robaczkiem świętojańskim”, czyli również bezskrzydłą samicą świetlika (Lampyris noctula). Dość powszechny był pogląd, że cysty są wytworami rośliny (co z kolei wyjaśniałoby utożsamienie nazw rośliny i owada).

Zebrane czerwce zabijano wrzątkiem, suszono w piecu chlebowym lub na słońcu, mielono na proszek i prasowano, a potem poddawano dodatkowej obróbce dla celów barwierskich. Wszystko po to, żeby w końcu otrzymać wyjątkowo trwały, a przy tym rozpuszczalny w wodzie barwnik zwany kwasem karminowym (powszechniej znany jako koszenila). Można nim było barwić sukno wełniane, jedwab i inne tkaniny na intensywnie czerwony kolor, przypominający dojrzałe maliny. Był to produkt bardzo poszukiwany w całej Europie i na Bliskim Wschodzie (także jako kosmetyk i substancja medyczna), a Rzeczpospolita stała się jego głównym eksporterem, sprzedając za granicę do kilkuset ton barwnika rocznie w XVI–XVII w. Produkcja na taką skalę nie była łatwa, bo żeby uzyskać kilogram suchego barwnika, trzeba było (wg różnych szacunków) zebrać mniej więcej 150–300 tys. czerwców, a na jednej roślinie było ich przeciętnie około dziesięciu, maksymalnie kilkadziesiąt. Dlatego dbano o siedliska czerwca trwałego i sadzono rośliny z powrotem po otrząśnięciu z larw. Gdyby zbiór był zbyt rabunkowy, cały interes barwnikowy byłby się szybko zakończył wyeksploatowaniem zasobów.

Ryc. 1.

Karmin, kermes, alkermes

Skąd nazwa „kwas karminowy”? Nazwa koloru karmin pochodzi nieco krętymi drogami z perskiego kirmiz, oznaczającego ‘coś koloru robaka’. Jak wyjaśniłem w poprzednim odcinku, średnioperskie kirm ‘robak’ ma wspólne pochodzenie z polskim czerw. Słowo perskie odnosiło głównie do pluskwiaków zaliczanych dziś do gatunków Kermes vermilio i K. ilicis. Żerują one na dębach skalnych (Quercus coccifera) lub ostrolistnych (Q. ilex), których ojczyzną jest basen Morza Śródziemnego. Nazwa gatunkowa coccifera oznacza ‘jagodonośny’. Dęby oczywiście nie produkują jagód; nazwa jest aluzją do kulistych samic pluskwiaka, które w okresie składania jaj przyczepiają się nieruchomo do gałęzi i osiągają wielkość ziaren grochu. Notabene kolor barwnika kermesowego zmodyfikowany przez potraktowanie ałunem (przybiera wtedy odcień cynobru), nazywa się w językach zachodniej Europy wermilionem (angielskie i francuskie vermilion) od łacińskiego vermiculus ‘robaczek’. Jest to zdrobnienie od vermis – słowa, z którym już się zapoznaliśmy.

Perskie słowo kirmiz (kermes) rozeszło się po całej zachodniej Azji (znają je m.in. języki tureckie). Za pośrednictwem arabskim dotarło do Europy jako nazwa cennego barwnika wyrabianego z „robaków”, a także jednego z panaceów (leków na wszystko) ówczesnej medycyny, alkermesu (arabskie al-qirmiz), czyli gęstego i słodkiego syropu barwionego kermesem. Wątpliwe, żeby alkermes rzeczywiście cokolwiek leczył, ale w jego smaku i kolorze gustowano powszechnie, co zapewniało mu ogromną popularność.

Czerwiec spod Araratu, karmazyn i King Crimson

To samo perskie słowo zapożyczyli Ormianie jako karmir ‘czerwień’. Wyrażenie ordan karmir ‘czerwień robaka’ oznaczało ich własny, konkurencyjny barwnik, wytwarzany z gatunku pluskwiaka spokrewnionego blisko z czerwcem polskim. Był to czerwiec armeński (Porphyrophora hamelii). Gatunek ten żeruje na korzeniach trzciny pospolitej i kilku innych gatunków roślin, które dawniej porastały gęsto słone bagna Równiny Araratu w pobliżu rzeki Araks. W swoim czasie Armenia także była poważnym producentem barwnika czerwcowego. Obecnie czerwiec armeński – kiedyś występujący w ogromnych ilościach – jest gatunkiem ginącym. Jego obszar występowania obejmuje zaledwie ok. 20 km2. Dobiła go w czasach ZSRR władza radziecka, meliorując słone bagna, czyli systematycznie niszcząc jego jedyne siedliska.

Polacy z kolei zapożyczyli w XVI w. włoskie chermesino ~ carmesino (oczywiście pochodne nazwy kermesu, spokrewnione także z angielskim crimson) jako kermezyn (z wariantami karmezyn i karmazyn). Była to nazwa koloru, a także drogiej tkaniny jedwabnej farbowanej „czerwienią z robaków”. Karmazynem zaczęto nawet nazywać polskiego czerwca i otrzymywany z niego barwnik. Nikt oczywiście nie miał bladego pojęcia, że słowa czerwiec i karmazyn mają wspólne indoeuropejskie źródło. Natomiast polska klasa wyższa pokochała karmazyn tak bardzo, że słowo to stało się synonimem szlachcica, zwłaszcza możnego, który na mocy przywileju przysługującemu „starej szlachcie” nosił żupan farbowany czerwcem.

Nowa nazwa starego koloru

Ale zostawmy obce zapożyczenia i wróćmy do słownictwa czysto słowiańskiego i polskiego. Jeszcze zanim wyodrębnił się język polski, od rzeczownika *čьrvь utworzono czasownik *čьrviti ‘barwić za pomocą czerwia (czerwca)’. Od niego zaś urobiono imiesłów *čьrvenъ(jъ), czyli ‘barwiony za pomocą czerwca’. W najstarszej polszczyźnie rozwinął się on w formę czyrzwiony, czyrwiony, czérwiony. Do dziś zachowaliśmy formy, które świadczą o pierwotnie miękkiej wymowie w, np. czerwień, czerwieńszy, czerwienić się (słowa, które tak się mają do czerwiony, jak zieleń, zieleńszy, zielenić się do zielony). Także po kaszubsku kolor nazywa się do dziś czerwiony.

Dlaczego używamy wariantu czerwony, który pojawił się już w XV w., a sto lat później stał się wyłączny? Zwykle tego rodzaju nieregularne stwardnienie spółgłosek przypisuje się wpływowi języka czeskiego, który w owym czasie cieszył się w naszej części Europy wysokim prestiżem. Istniała zatem moda na naśladowanie czeskich cech fonetycznych. Wymowa czerwony wygląda na polsko-czeską hybrydę: kompromis między pierwotnym czerwiony a staroczeskim črvený. Polską odmiękczoną wersję przejęły też zachodnie dialekty staroruskie, z których wywodzą się języki ukraiński i białoruski.

Przymiotnika *čьrvenъ używają niemal wszystkie języki słowiańskie, nie tylko z obszaru, na którym występował masowo czerwiec Porphyrophora polonica. Wyjątkiem jest rosyjski, który ma własne określenie tego koloru: krasnyj z prasłowiańskiego *krasьnъ ‘piękny, ozdobiony’. Czerwiec był zapewne znany Prasłowianom na długo przed XIV–XVI w., gdy Polacy przekształcili handel barwnikiem w wielki biznes eksportowy. Czyżby przodkowie Słowian stworzyli słowo oznaczające czerwień dopiero po opanowaniu techniki przerabiania czerwca na barwnik?

Oczywiście nie. Istnieją dobrze znane, ogólnoindoeuropejskie nazwy koloru czerwonego, wywodzące się z rdzenia *h₁rewdʰ- o znaczeniu ‘zmienić kolor na czerwony, zarumienić się’. Dwa najważniejsze, szeroko rozpowszechnione przymiotniki to *h₁roudʰ-o- i *h₁rudʰ-ro-. Od pierwszego pochodzi np. angielskie red (pragermańskie *rauda-) i łacińskie rūfus, a od drugiego – łacińskie ruber i greckie erutʰrós (jak w słowie erytrocyt). Języki słowiańskie zachowały mnóstwo pamiątek po tych dawnych określeniach czerwieni, choćby polskie słowa rudy, rydz, rdza, rumiany. Fakt, że tak stara i dobrze zakorzeniona w języku podstawowa nazwa koloru ustąpiła lokalnej innowacji świadczy o przebojowości nowej techniki  „czerwienia”. W tej części świata nie było czerwonego barwnika, który mógłby konkurować z kwasem karminowym.

Dalsza rodzina czerwia

Istniał także przymiotnik utworzony bezpośrednio od słowa *čьrmь – *čьrmьnъ(jъ). Musiał on powstać bardzo wcześnie, ponieważ jego podstawą słowotwórczą był archaiczny wariant oboczny, ze starym *m zamiast *v. Pokrewny rzeczownik *čьrmьnь > polskie czermień (utworzony tak jak kwiecień od przymiotnika kwietny) był używany jako nazwa roślin z rodziny obrazkowatych o jaskrawoczerwonych owocach, zapewne kojarzących się Słowianom z kuleczkami czerwca. Czermieniem nazywano np. obrazki (Arum), a obecnie czermień błotna (zmieniwszy rodzaj na żeński) funkcjonuje jako oficjalna polska nazwa gatunku Calla palustris.

Mamy w Polsce (i nie tylko w Polsce) sporą liczbę nazw miejscowych typu Czermin (dawniej Czermien), Czermna, Czermno. Są to wszystko niezłożone formy dawnego przymiotnika czermny, który mógł znaczyć ‘czerwony, koloru czerwca’ albo ‘związany z czerwcem’. Nazwa wsi Czermna (dawna Czyrmna) w okolicach Biecza tłumaczona była w XIV w. jako Aqua Rufa ‘Czerwona/Ruda Woda’. Ten sam przymiotnik pojawia się także w innych językach słowiańskich. Na przykład Wsiewołod IV Czermny, wielki książę kijowski z dynastii Rurykowiczów (zmarły ponad 800 lat temu), zawdzięczał swój zagadkowo brzmiący przydomek rudym włosom.

Można podejrzewać, że przynajmniej w niektórych przypadkach nazwy wspomnianego typu nawiązywały do miejsc, gdzie zbierano czerwca i produkowano „czermny” barwnik. Wieś Czermno w województwie lubelskim jest szczególnie ciekawa, albowiem odkryte na jej terenie wielkie grodzisko (z komorą celną i portem rzecznym na Huczwie) z dużą dozą prawdopodobieństwa identyfikuje się z historycznym Czerwieniem, centralnym ośrodkiem Grodów Czerwieńskich w X–XIII w.

Choć tradycyjnie używamy formy Czerwień (dopełniacz Czerwienia), poprawniej z historycznego punktu widzenia byłoby mówić Czerwien (dopełniacz Czerwna), ponieważ Czermno i Czerwien są wariantami tego samego przymiotnika prasłowiańskiego, *čьrmьnъ ~ *čьrvьnъ. Wahanie rodzaju gramatycznego jest pospolite w nazwach geograficznych pochodzenia przymiotnikowego. Rodzaj takiej nazwy mógł się zmieniać w zależności od domyślnego, ale niewyrażonego wprost rzeczownika. Jeśli był nim np. *gordъ ‘gród’, to nazwa przybierała formę męską *Čьrvьnъ. Jeśli było nim np. *město ‘miejsce’ (stąd późniejsze miasto), to nazwa przybierała rodzaj nijaki: *Čьrmьno. Były to skróty rozwiniętych nazw opisowych: „czerwny gród”, „czermne miejsce”. Często dokumenty średniowieczne poświadczają współistnienie różnych wariantów. Na przykład wieś, w której mieszkam, Kicin pod Poznaniem, w XIV–XV w. występowała pod wymiennie używanymi nazwami Kycin, Kycino, Kycina (przymiotniki dzierżawcze od imienia osobowego Kyta > Kita). A zatem w zależności od kaprysów historii i języka centralny ośrodek Grodów Czerwieńskich mógł równie dobrze skończyć jako Czerwno lub Czermi(e)n.

Obszar dawnych Grodów Czerwieńskich, podobnie jak położone dalej na wschód lessowe ziemie Wołynia i Podola, stanowił znakomite miejsce dla uprawy czerwca (rośliny) i zbioru czerwca (owada). W późniejszych stuleciach było to jedno z najwydajniejszych centrów produkcji barwnika, można więc postulować związek nazwy z handlem prowadzonym już w czasach wczesnohistorycznych.

Ryc. 2.

A skoro już wspomniałem o własnym fyrtlu, jak mówią poznaniacy, to mieszkam w gminie Czerwonak. Według lokalnej tradycji (co prawda niepopartej bezpośrednio przez dowody w postaci dokumentów historycznych) cysterki z opactwa w Owińskach (pierwotnie Owieńsko, Owieńsk), założonego w XIII w., zbierały czerwca w dobrach owińskich – lasach stanowiących dziś skraj Puszczy Zielonki na stokach Dziewiczej Góry, w pobliżu Czerwonaka i Kicina. Kilka poszlak się zgadza: jest to miejsce występowania czerwca trwałego (Scleranthus perennis), a czerwiec polski (Porphyrophora polonica) był notowany na tym obszarze dość licznie jeszcze w I połowie XX w. (niestety nie znalazłem wiarygodnych informacji o późniejszych obserwacjach). Ponadto Poznań był jednym z głównych ośrodków handlu czerwcem. Jest zatem możliwe, że i Czerwonak (w XV w. Czyrwony Młyn) zawdzięcza mu swoją nazwę.

W ostatnim odcinku zajmiemy się pytaniem, dlaczego nie zbieramy już czerwca polskiego, ormiańskiego ani z rodzaju Kermes.

Opisy ilustracji

Ryc. 1: Model cząsteczki kwasu karminowego (koszenili). Wzór sumaryczny: C22H20O13. Źródło: Wikipedia (domena publiczna).
Ryc. 2: Hipoteza o roli cysterek owińskich w produkcji barwnika z czerwca w Wielkopolsce oparta jest na lokalnej tradycji, niepewnej, ale jak widać oficjalnie autoryzowanej przez Nadleśnictwo Łopuchówko. Tablica edukacyjna ze szlaku przyrodniczego w Puszczy Zielonce w pobliżu leśniczówki Annowo (okolice Dziewiczej Góry). Opis grafiki na tablicy jest nieprecyzyjny. „Owad dorosły” jest w istocie dorosłym samcem czerwca, a „larwa” może być neoteniczną samicą. Foto: Piotr Gąsiorowski.

Literatura dodatkowa

Vahedi & Hodgson 2010
Przegląd rodzaju Porphyrophora w Europie, na Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce z uwzględnieniem interesujących nas gatunków P. polonica i P. hamelii (czyli czerwca polskiego i armeńskiego). Spośród 47 opisanych dotąd gatunków Porphyrophora te dwa (i prawdopodobnie dwa inne w Azji i Egipcie) były używane jako źródło czerwonego barwnika, ale prawdopodobnie każdy inny też by się nadał do tego celu, gdyby mógł być pozyskiwany w odpowiednich ilościach.

Badania archeologiczne w Czermnie: Nauka w Polsce.
Ciekawostki o cysterkach z Owińsk i czerwcu: Wielkopolska ciekawie.

Polszczyzna, jakiej nie znacie. Prawo Havlíka, czyli co ma piernik do Kiekrza

Każdy, kto uczył się o historii języków słowiańskich, musiał się zetknąć z terminem jery. Są to samogłoski-duchy, które w wyrazach słowiańskich raz znikają, raz się pojawiają. Bywają opisywane w mylący sposób jako „samogłoski ultrakrótkie” albo jeszcze gorzej jako „półsamogłoski”. Wrażenie tajemniczości potęguje fakt, że do ich zapisu używa się liter zapożyczonych z cyrylicy, ь i ъ, a ponieważ w językach posługujących się tym pismem litery te pełnią dziś inną funkcję niż ponad 1100 lat temu, kiedy je wprowadzono, nawet Słowianie używający cyrylicy nie wiedzą, jak wymawiać jery w rekonstrukcjach prasłowiańskich. Dlatego niektórzy wolą używać znaków ĭ, ŭ zamiast ь, ъ, ale większość specjalistów jest tak przyzwyczajona do tradycyjnej notacji, że łatwiej do niej przywyknąć, niż się jej pozbyć.

Tymczasem w jerach nie ma nic tajemniczego. Oto, jak było. Tuż przed rozpadem wspólnoty prasłowiańskiej długość trwania samogłosek przestała odgrywać znaczenie. Kontrast „krótka | długa” został zastąpiony przez opozycję „luźna | napięta”. Dawne samogłoski długie i dyftongi przekształciły się w samogłoski napięte, wymawiane z większym wysiłkiem mięśni narządów artykulacyjnych, a przez to akustycznie wyrazistsze. Dawne samogłoski krótkie przekształciły się w samogłoski luźne, artykułowane z mniejszym napięciem mięśniowym, akustycznie mniej wyraziste. Samogłoski napięte były na ogół fonetycznie nieco dłuższe od luźnych, ale to ich barwa, a nie długość, miała znaczenie.

Samogłoskom luźnym [ɛ], [ʌ], [ɪ], [ʊ] (zapisywanymi w rekonstrukcjach jako *e, *o, *ь, *ъ) odpowiadały samogłoski napięte [æ], [ɑ], [i], [u] (*ě, *a, *i, *u). Ponadto istniała jeszcze samogłoska [ɨ] (*y) i dwie samogłoski nosowe, [ẽ], [õ] (*ę, *ǫ), wszystkie również liczące się jako napięte. Prezentuję ten system w dydaktycznym uproszczeniu, ale detale nie mają znaczenia, bo zajmiemy się tylko jerami, czyli *ь [ɪ], ъ [ʊ], wymawianymi podobnie jak angielskie samogłoski w słowach pit i put. To znaczy, że pierwsza z nich miała wymowę przednią, a druga – tylną.

Pochodzą one w większości przypadków od przedsłowiańskich (a często praindoeuropejskich) samogłosek krótkich *i, *u. Ale jer tylny *ъ rozwinął się też w niektórych końcówkach gramatycznych, np. w mianowniku najpospolitszej klasy rzeczowników rodzaju męskiego, zakończonym na praindoeuropejskie *-os, w bierniku tej samej klasy rzeczowników zakończonym na *-om, a także w dopełniaczu liczby mnogiej, wspólnym dla różnych klas rzeczowników, zakończonym na *-oHom > *-ōm. W każdym z tych przypadków końcowa spółgłoska zanikała, a cała końcówka przekształcała się w *. Oto przykład:

Praindoeuropejskie *supnos > prasłowiańskie *sъnъ ‘sen’. Indoeuropejski rdzeń *swep-/*sup- oznaczał ‘spać’. Dokładnym odpowiednikiem wyrazu słowiańskiego jest starogreckie húpnos ‘sen’ (stąd hipnoza). Zauważmy, że mamy w polskim wyrazy takie jak spać i sypiać, w których zachowało się stare *p. Znikło ono w prasłowiańskim przed przedrostkiem zaczynającym się na *n, bo Słowianie upraszczali między samogłoskami zbitki zaczynające się na spółgłoskę zwartą, o ile nie mogli ich w całości włączyć do następnej sylaby. Nie uproszczono *dr w słowie *vydra ‘wydra’, bo podział na sylaby *vy.dra był możliwy. Natomiast *pn w odróżnieniu od *dr nie mogło rozpoczynać sylaby. Trzeba było usunąć *p, a wtedy podział na sylaby stawał się poprawny: *sъ.nъ [sʊnʊ]. Zauważmy, że i krótkie *u, i końcówka *-os zmieniły się w prasłowiańskie *ъ [ʊ].

Język praindoeuropejski posiadał spółgłoski sylabiczne: [m̩], [n̩], [r̩], [l̩] (w rekonstrukcjach zapisywane *, *, *, *). W językach bałtosłowiańskich zmieniły się one w sekwencję samogłoski wysokiej *i (rzadko *u) i spółgłoski: *im, *in, *ir, *il. Dwie pierwsze zmieniły się w prasłowiańską samogłoskę nosową *ę, natomiast dwie ostatnie wyewoluowały w prasłowiańskie *ьr, *ьl. Wspomnę przy okazji, że w języku prasłowiańskiim [r] i [l] (w połączeniach *er [ɛr], *or [ʌr], *ьr [ɪr], *ъr [ʊr], *el [ɛl], *ol [ʌl], *ьl [ɪl], *ъl [ʊl]) były jedynymi spółgłoskami, które mogły występować na końcu sylaby (tworząc sylaby zamknięte). Poza tym obowiązywała zasada, że sylaba musi być zakończona na samogłoskę (czyli otwarta).

Przykład: praindoeuropejskie *wl̥kʷos > prabałtosłowiańskie *wilkas > prasłowiańskie *vьlkъ ‘wilk’. Pokrewne słowo widzimy w językach bałtyjskich (litewskie vilkas). Nie będziemy się tu jednak zajmować losem jerów w sylabach zamkniętych (ich rozwój w języku polskim był bardzo skomplikowany). Skoncentrujemy się na przypadkach, gdy sylaba zawiera tylko początkową spółgłoskę lub zbitkę spółgłoskową i następujące po niej [ɪ] lub [ʊ]. Dodam jeszcze dla porządku, że w języku prasłowiańskim jer tylny zmieniał się w przedni, jeśli występowała przed nim spółgłoska zmiękczona (albo odziedziczone z dawniejszych czasów *j, albo głoska spalatalizowana przez jakiś proces zachodzący w prasłowiańskim). Spójrzmy na następujący przykład:

Praindoeuropejski rdzeń *sjewh₁-/*sjuh₁- ‘szyć’ został w dialekcie, z którego rozwinęły się języki bałtosłowiańskie, rozszerzony o przyrostek *-iko-, w tym przypadku oznaczającym działacza. Powstało słowo *sjuh₁-iko-s, które rozwinęło się w prabałtosłowiańskie *sjuwikas ‘ktoś, kto szyje’. W litewskim mamy siuvikas ‘krawiec’, natomiast w prasłowiańskim *šьvьcь ‘szewc’ (pierwotnie i w językach bałtyjskich, i słowiańskich słowo miało oba znaczenia, ale z czasem uległo specjalizacji semantycznej). Gdyby nie kontekst, zarówno *u, jak i końcówka mianownika zmieniłyby się w *ъ, ale na początku wyrazu stała miękka spółgłoska *š [ʃ] pochodząca z połączenia *sj. Śródwyrazowe *k uległo tzw. palatalizacji progresywnej: zmianie w miękką spółgłoskę *c [tsʲ] pod wpływem poprzedzającej samogłoski *i. A zatem oba potencjalne *ъ znalazły się po spółgłoskach miękkich (spalatalizowanych) co wymusiło ich zmianę w *ь.

Na razie to wszystko, co trzeba wiedzieć o pochodzeniu jerów. Jedno tylko warto podkreślić: wyrazy *sъnъ, *vьlkъ, *šьvьcь wymawiano [sʊnʊ], [vɪlkʊ], [ʃɪvɪtsʲɪ]. Miały one po dwie lub trzy sylaby, a każda sylaba zawierała jer. Nie była z tego powodu „półsylabą”, bo jery prasłowiańskie były całkiem zwykłymi samogłoskami krótkimi. Mogły też być akcentowane, bo jeśli wyraz nie zawiera samogłosek innych niż jery, to akcent musi przecież padać na któryś z nich. Ale dziś w języku polskim wszystkie trzy wyrazy są jednosylabowe: sen, wilk, szewc. Dlaczego?

W 1889 roku czeski językoznawca Antonin Havlík odkrył następującą regułę znikania jerów, zwaną dziś prawem Havlíka. Umówmy się, że sylaby mogą być mocne albo słabe. Jeśli sylaba zawiera samogłoskę inną niż jer albo jest zamknięta, to jest mocna. Sylaba otwarta zawierająca jer jest słaba, jeśli stoi na końcu wyrazu lub przed sylabą mocną. Natomiast przed sylabą słabą każda sylaba staje się mocna, nawet jeśli zawiera jer.

W rezultacie, jeżeli mamy ciąg dwu lub więcej sylab otwartych zawierających jery i ostatni jer jest słaby, to licząc wstecz od prawej do lewej, wszystkie parzyste jery są mocne, a nieparzyste stają się słabe. Czyli jeśli C oznacza jakąkolwiek spółgłoskę, a @ oznacza którykolwiek z dwóch jerów, to w sekwencji C@C@ drugi jer słabnie (co oznaczyłem, podnosząc go powyżej wiersza tekstu). W sekwencji C@Ca jer w pierwszej sylabie słabnie, bo samogłoska drugiej sylaby nie jest jerem. W sekwencji C@C@C@ mocny pozostaje tylko środkowy jer, a w sekwencji C@CaC@ oba jery stają się słabe (bo pierwszy stoi przed sylabą mocną, a drugi na końcu wyrazu).

O ile wszystkie jery były wciąż wymawiane w „klasycznym” języku staro-cerkiewno-słowiańskim i w najstarszym udokumentowanym okresie istnienia języka staroruskiego, to ogólną tendencją we wszystkich językach słowiańskich był zanik jerów słabych. Wymowa jerów mocnych zmieniała się w różny sposób w różnych językach. W grupie dialektów, do której należał przodek języka polskiego, jery mocne, zarówno przedni, jak i tylny, zmieniły się ostatecznie w samogłoskę o wymowie półotwartej (typu [ə]), która utożsamiła się z odziedziczoną samogłoską *e. Można jednak na ogół odróżnić źródła pochodzenia tego *e, bo dawny jer przedni trwale zmiękczał poprzedzającą go spółgłoskę, a jer tylny pozostawiał ją twardą. Prawo Havlíka działało w języku staropolskim regularnie, powodując zanik niektórych jerów (w tym wszystkich końcowych). Proces ten zakończył się około XII wieku (pierwsi Piastowie jeszcze wymawiali słabe jery). Do dziś widzimy wyraźne efekty jego działania w przypadkach takich jak:

Formy prasłowiańskieFormy współczesne
*pьsъ, *pьsapies, psa
*dьnь, *dьnidzień, dni
*orьlъ, *orьlaorzeł, orła
*tьma, *tьmъćma, ciem
*šьdlъ, *šьdlaszedł, szła

Jedyne komplikacje to po pierwsze fakt, że ślad zmiękczenia nie zawsze się zachowuje w zbitkach spółgłoskowych (psa, dni, orła, a nie „ṕsa, dźni, orzła”); po drugie, jeśli zanik jeru powodował powstanie skomplikowanej zbitki, mogła ona ulec uproszczeniom: *šьdla > szdła > szła. Nieraz prowadziło to do takiego zniekształcenia pierwotnej formy wyrazu, że konieczna była „naprawa” całego schematu odmiany. Na przykład prasłowiańskie *stьblo zmieniło się w śćbło > źdźbło (asymilacja dźwięczności). Natomiast dopełniacz liczby mnogiej brzmiał *stьblъ i rozwinął się w ściebł. Ale odmiana źdźbło | ściebł była trudna nawet dla Polaków, przyzwyczajonych do łamańców językowych. Dlatego już w epoce staropolskiej pojawiły się dwa przetworzone, konkurencyjne warianty: źdźbło | źdźbeł albo ściebło | ściebł (ten drugi wymarł bezpotomnie w polszczyźnie standardowej, choć żyje tu i ówdzie w dialektach). Utworzone zostały przez wyrównanie analogiczne, które często usuwa skomplikowane oboczności powodowane przez regularny rozwój fonetyczny. Na podobnej zasadzie *stьklo | *stьklъ dało staropolskie śćkło | ściekł, następnie wyrównane jako śkło | śkieł (dzisiejsze szkło | szkieł). Oboczność *mьgla | *mьglъ > mgła | miegł została wyrównana do mgła | mgieł. O przypadku deszcz | dżdżu była mowa w innym wpisie.

A teraz spójrzmy, co się działo z odmianą, gdy już w rdzeniu wyrazu były dwie sylaby z jerem pod rząd, a końcówka mogła być mocna lub słaba, czyli niektóre formy odmiany zawierały po trzy jery:

Formy prasłowiańskieFormy staropolskieFormy współczesne
*šьvьcь, *šьvьciszwiec, szewcyszewc, szewcy
*pьsъkъ, *pьsъkapsek, pieskapiesek, pieska
*xrьbьtъ, *xrьbьtěchrzbiet, chrzebciegrzbiet, grzbiecie
*bъdlъka, *bъdlъkъbedłka, bdłekbedłka, bedłek lub betka/betek

Tu już praktycznie w każdym przypadku wyrównano stare oboczności, wybierając jedną z nich i dostosowując do niej całą odmianę. W dzisiejszej polszczyźnie „ruchome e”, czyli samogłoska obecna w części form odmiany, a znikająca w innych, jest dopuszczalne tylko w wyrazach jednosylabowych albo w ostatniej sylabie wyrazów wielosylabowych. Prawo Havlíka zablokowano w pozostałych przypadkach, aby chronić odmianę przed nadmiarem oboczności, ta tendencja jest jednak późniejsza niż najdawniejsze zabytki polszczyzny. Na przykład Władysław Łokietek nazywał się naprawdę Włodzisław Łoktek (dopełniacz Łokietka), z podobną obocznością, jaką widzimy w niezdrobniałym słowie łokieć | łokcia (prasłowiańskie *olkъtь), bo za jego życia prawo Havlíka nadal obowiązywało. Jeszcze dokładniejszą reprezentacją wymowy z XIII/XIV w. byłoby Loktek | Loketka.

Ślady pełnego zastosowania wspomnianego prawa zachowały się tu i ówdzie w słowotwórstwie.  Słowo *pьpьrь ‘pieprz’ miało np. narzędnik *pьpьrьmь, co w staropolskim dało regularnie ppierz, a po uproszczeniu pierz (XV w.) | pieprzem. W późniejszej polszczyźnie mianownik dostosował się do innych przypadków, a zatem mamy dziś pieprz | pieprzem. Pochodzący od niego przymiotnik *pьpьrьnъjь (pierwotnie z pięcioma jerami w kolejnych sylabach!) rozwinął się w formę ppier(z)ny (zaświadczoną w XV w. jako pierny, pierzny). Był on na tyle mocno związany z rzeczownikiem, że przez analogię zmieniono go w pieprzny, ale wcześniej od przymiotnika utworzono jeszcze inne słowo pochodne: ppiernik > piernik (w XV w. również pierznik) ‘ciasto zawierające przyprawy korzenne’. Tu już związek był zbyt daleki, żeby analogia zadziałała, dlatego piernik nie został zastąpiony przez „pieprznik”.

Kiekrz nad Jeziorem Kierskim. Żródło: Google Maps.

Każdy poznaniak zna Kiekrz, miejscowość znajdującą się dziś częściowo w administracyjnych granicach Poznania, nad Jeziorem Kierskim. Czujemy intuicyjnie, że Kierskie pochodzi of Kiekrza, ale jaki jest właściwie związek między tymi nazwami? Podpowiedzi dostarczają pieprz i piernik, a dodatkowej pomocy warto poszukać w źródłach historycznych.

Nazwa wsi pojawia się po raz pierwszy w dokumentach z XIV w. jako Kerz lub Kekerz, dopełniacz Kekrza. Zauważmy, że nazwy miejscowości często występują w dopełniaczu lub mianowniku, bo często mówimy: do Kiekrza, z Kiekrza, w Kiekrzu. Często się zatem zdarza przekształcenie mianownika na wzór tych przypadków, a nie na odwrót. Podobieństwo do odmiany staropolskiego pieprzu jest oczywiste. Kerz i Kekerz to próby zapisania staropolskiej formy *kkeř, która musi pochodzić od czegoś w rodzaju *kъkъrjь. Dzisiejsze zmiękczenie k w Kiekrz wynika stąd, że polskie k i g uległy palatalizacji przed e pochodzącym od *ъ (* > * > ke > kie), ale było to zjawisko późne, które zaszło dopiero w XV w. A zatem pierwotna nazwa Kiekrza to *Kkerz, a dzisiejszy Kiekrz jest wynikiem wyrównania analogicznego.

Od nazwy *kъkъrjь powinien powstać przymiotnik *kъkъrjьskъjь (z całym pięciopakiem jerów) co po zastosowaniu prawa Havlíka i innych regularnych zmian staropolskich dałoby czternastowieczne *kkeřsky i późniejsze kierski. Istotnie, nazwisko Kierski ‘pochodzący z Kiekrza’ notowane jest od około 1400 roku. Nazwa jeziora oczywiście ma to samo pochodzenie. Można by się było spodziewać zastąpienia odziedziczonego przymiotnika przez jakąś przejrzystszą innowację, np. kiekrski (starszy model) lub kiekrzański (model obecnie najbardziej produktywny). Istotnie przymiotnik kiekrski jest zalecany oficjalnie w Wykazie urzędowych nazw miejscowości. Szczęśliwie jednak w nazwisku i nazwie jeziora pozostała żywa skamieniałość historii języka nietknięta przez urzędników.

Co oznaczała nazwa *kъkъrjь? Trudno o 100% pewności, ale prawdopodobnie powstała przez połączenie rzadkiego, ale zaświadczonego prefiksu *kъ-/*kǫ- ze słowem *kъrjь ‘krzew, krzak’ (znanym głównie z języków północnosłowiańskich). Miłośnicy dawniejszej polszczyzny zapewne znają słowo kierz (dopełniacz krza, liczba mnoga krze, zgodnie z prawem Havlíka), odpowiadające czeskiemu keř (dopełniacz kře). Wielkopolanie do tej pory mówią na krzaki kierzki, zachowując w pełnej krasie staropolskie słowo. Mamy w Polsce wiele miejscowości o nazwach takich jak Kierz, Krze, Kierzki, Kierno, Kierzno. Hipotetyczny derywat *kъ-kъrjь (wymawiany mniej więcej [kəˈkəʳʒə] w czasie, gdy zakładano wieś) oznaczałby ‘miejsce położone przy zaroślach’, co brzmi nieco sensowniej niż całkowicie naciągane etymologie onomatopeiczne (rzekomo od krzyków ptactwa wodnego) podawane np. przez Wikipedię.