Powrót na Księżyc: załoga Artemis II

Znamy już skład załogi, która poleci z misją Artemis II na orbitę Księżyca. To Christina Hammock Koch, Reid Wiseman, Victor Glover i Kanadyjczyk Jeremy Hansen.

Zaplanowany na listopad 2024 roku lot ma trwać dziesięć dni, podczas których astronauci na pokładzie Oriona dotrą na orbitę Księżyca, gdzie będą testować najnowsze systemy nawigacyjne i podtrzymania życia oraz upewnią się, że wielki powrót na Księżyc będzie bezpieczny.

NASA nie bez powodu wybrała czworo doświadczonych astronautów: Hansen co prawda poleci w kosmos po raz pierwszy, ale ma ogromne doświadczenie w pracy w kontroli lotów oraz szkoleniach. Christina Koch znana jest z rekordu najdłuższego kobiecego pobytu na ISS (328 dni) oraz uczestnictwa w wyjściach w przestrzeń kosmiczną z kobiecą ekipą. Victor Glover ma również za sobą pobyt na ISS oraz stanowisko pilota Crew-1 Space X. Wiseman, oprócz pobytu na ISS w 2014 roku, był szefem biura Astronaut Office przez dwa lata od 2020 roku.

Po tej misji przyjdzie czas na ponowne postawienie stopy na Srebrnym Globie – nie mogę się doczekać!

O Księżycu, księdzu, książętach i księżniczkach

Jedna z naszych Czytelniczek zapytała na Twitterze, jakie jest pochodzenie słowa księżyc, zatem wyjaśniam. W II/III w. naszej ery Goci, mówiący językiem z wymarłej grupy wschodniogermańskiej, przemieścili się z północnej Polski na południowy wschód i ostatecznie osiedlili się nad Morzem Czarnym. Wschodni odłam Gotów zajął tereny stepów ukraińskich. Ich sąsiadami na wschodzie były ludy irańskojęzyczne, a na północy – Prasłowianie. Kontakty gocko-słowiańskie trwały aż do najazdu Hunów około 370 r. Ich śladem są zapożyczenia językowe, głównie z gockiego do prasłowiańskiego. Rzadkim przykładem pożyczki w drugą stronę jest gockie słowo plinsjan ‘tańczyć’ z prasłowiańskiego *plęsati (polskie pląsać).

Język pragermański miał kilka określeń, które można z grubsza przetłumaczyć jako ‘król’, a które oznaczały wodzów lub władców organizacji plemiennych. Jednym z nich było *kuningaz, od którego pochodzą takie słowa jak staroangielskie cyning (dzisiejsze king), staroislandzkie konungr, staro-wysoko-niemieckie kuning (dzisiejsze niemieckie König), niderlandzkie koning itd. Słowo to musiało istnieć także w gockim jako *kuning(a)s, choć przypadkowo nie udokumentowały go źródła pisane, bo jedyny długi tekst gocki, jaki się zachował, to częściowy przekład Biblii z końca IV w.,  gdzie ‘królów’ biblijnych określano innym słowem, þiudans. Jednak Prasłowianie przejęli słowo *kuning-, adaptując je do swojego języka.

Już po tym zapożyczeniu w języku prasłowiańskim zaszła tzw. palatalizacja progresywna: spółgłoski tylnojęzykowe zmiękczały się w specyficzny sposób, jeśli poprzednia sylaba zawierała samogłoskę *i, *ī lub sekwencję *in (chyba – to w tym przypadku ważne – że następna sylaba zawierała długie *ū). W szczególności *g zmieniało się w tej pozycji w *dz. W ten sposób powstało słowo *kunindzi(s). Jego żeńską formą (feminatywem) było *kuningūnī, gdzie palatalizację zablokowało *ū. Po dalszych zmianach prasłowiańskich otrzymujemy formy wyjściowe, z których rozwinęły się pokrewne słowa w poszczególnych językach słowiańskich: *kъnędzь i *kъnęgyni (jeśli chodzi o wymowę *ъ i *ь, patrz wpis o jerach).

Po zaniku jerów w języku staropolskim początkowe * (ze zmiękczeniem wywołanym przez *ę) zmieniło się w . Stąd mamy słowo ksiądz, którego głównym znaczeniem jeszcze w XV w. było ‘władca państwa lub dzielnicy’ (odpowiadające łacińskiemu dux lub princeps). Znaczeniem ubocznym, które jednak później stało się głównym, było ‘członek hierarchii kościelnej’, pierwotnie arcybiskup lub biskup; z czasem jednak słowo ksiądz stało się tytułem przydawanym dowolnej osobie duchownej. W zastosowaniu do władzy świeckiej używano zdrobnienia (gramatycznie rodzaju nijakiego) książę (*kъnęžę). Od słowa ksiądz można też było utworzyć określenie syna/potomka władcy, księżyc (*kъnęžitjь), z tym samym przyrostkiem co w słowach dziedzic, rodzic, panic lub królewic (dzisiejsze panicz, królewicz). Słowo księżyc jest poświadczone w tym sensie w XV w., choć już wtedy mogło także oznaczać Księżyc jako ciało niebieskie, zwłaszcza Księżyc w nowiu, a także pierwszy dzień miesiąca.

Caspar David Friedrich (ok. 1819), Dwaj mężczyźni kontemplujący księżyc (młody, czyli tuż po nowiu). Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork (domena publiczna).

O refleksach i pochodnych słowa *kъnędzь można by było łatwo przeprowadzić dwugodzinny wykład. Tu tylko wspomnę, że mają one swoje odpowiedniki w całej grupie słowiańskiej, m.in. staroruskie knęzь > knjazˊ, które zostało zapożyczone przez język polski jako kniaź w znaczeniu ‘posiadacz tytułu książęcego w Rusi lub Wielkim Księstwie Litewskim’. Oczekiwana forma żeńska *księgini nie zachowała się w polskim wprost, ale znana jest w formie ściągniętej ksieni ‘przełożona klasztoru, przeorysza’ oraz jako zapożyczona z ukraińskiego kniahyni ~ kniahini (żeński odpowiednik kniazia). Takie skrócenie, które ma źródło w szybkiej mowie, często przydarza się słowom używanym jako tytuły przed imieniem lub nazwiskiem (dlatego mamy dziś np. dopełniacz księcia zamiast pełnej formy książęcia).

Ale dlaczego zaczęto w języku polskim nazywać naturalnego satelitę naszej planety ‘synem księcia’? Nie znamy szczegółów tej historii, ale można sądzić, że w folklorze słowiańskim „młody” Księżyc na początku pierwszej fazy cyklu wyobrażano sobie jako syna „starego” Księżyca, odradzającego się w kolejnym miesiącu, a ponieważ Księżyc był władcą („księdzem”) nocnego nieba, to co 29–30 dni pojawiała się jego reinkarnacja w postaci „syna władcy”. Jak nazywał się Księżyc przed tą zmianą? Tak, jak dotąd bywa nazywany w języku poetyckim: miesiąc (prasłowiańskie *měsęcь). Jest to słowo rodzime o rodowodzie praindoeuropejskim, spokrewnione z łacińskim mēnsis ‘miesiąc’, greckim mḗn, staroindyjskim mā́s, angielskim moon (a także month), litewskim mėnuo lub mėnesis itd. Od tysięcy lat mogło oznaczać zarówno Księżyc, jak i jednostkę czasu zdefiniowaną jako długość cyklu księżycowego. Wyraz słowiański pochodzi najprawdopodobniej od formy zdrobniałej, zniekształconej przez przestawkę spółgłoski nosowej już po oddzieleniu się języków słowiańskich od bałtyjskich: *mē(H)ns-ikos > *mēsinkas > *měsęcь. Tu także zmiana *k > *c jest przykładem palatalizacji progresywnej.

Słowiańskim synonimem słowa *měsęcь jako nazwy ciała niebieskiego (ale nie jednostki czasu!) było *luna (stąd rosyjskie luná ‘Księżyc’ i staropolskie łuna w tym samym znaczeniu). Słowo to oznaczało albo sam Księżyc, albo jego blask. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nie jest to zapożyczenie łacińskiego lūna ‘Księżyc’, ale forma pochodząca od tego samego słowa indoeuropejskiego *lowk-s-nah₂ ‘nocne światło niebieskie, gwiazda, planeta lub Księżyc’ (dosłownie: ‘świetlista’). Zostało utworzone od rdzenia *lewk- ‘świecić, jaśnieć’, od którego mamy także takie pochodne, jak łacińskie lūx i lūmen (*lewk-s-mn̥) ‘światło’, angielskie light, a także grecki przymiotnik leukós ‘biały’. Współczesny język polski zachował słowo łuna w znaczeniu ‘światło na niebie, odblask’, ale już nie w sensie astronomicznym. I na koniec ciekawostka: w językach staroirańskich *lowksnah₂ zmieniło się w Rauxšnā. Było to imię kilku znanych arystokratek z okresu dynastii Achemenidów. Najsławniejsza z nich to księżniczka baktryjska, małżonka Aleksandra Wielkiego. Jej imię, trudne do wymówienia w języku greckim, przekształciło się w Rhōksánē, czyli Roksana. Związek Księżyca („syna księcia”) z faktem, że Roksana była córką księcia, jest oczywiście czysto przypadkowy.

Skąd wziął się Księżyc? (część 1)

Ludzie od zawsze zerkali w stronę srebrnego globu z zainteresowaniem: przez tysiąclecia odkrywaliśmy kolejne jego tajemnice, zachwycaliśmy się pełnią, marzyliśmy o tym, by pewnego dnia stanąć na jego powierzchni. Wokół Księżyca narosło wiele legend i mitów, być może niektóre z nich znacie?

Dzięki pareidolii, czyli dopatrywaniu się znanych nam kształtów w przypadkowych wzorach, jeszcze zanim wynaleziono teleskop, na Księżycu widywano człowieka (niektórzy nawet dostrzegali towarzyszącego mu psa). Różne kultury miały na to różne wytłumaczenia: w Europie zwykle uważano, że zesłano go tam za karę (np. za kradzież owiec). Z kolei chińska legenda głosi, że widoczna na Księżycu twarz to bogini Chang’e (嫦娥), która przesadziła z zielem nieśmiertelności (chyba Lucas mógłby coś na ten temat powiedzieć) i za jego sprawą utknęła na wieczność na naszym satelicie. Sam Szekspir wplótł w Sen nocy letniej tę postać, nadając jej imię Moonshine (ang. blask księżyca).

Jak już jesteśmy przy „moonshine”, to dodajmy od razu, że jest to angielska nazwa bimbru: po amerykańskiej rewolucji w 1776 roku wprowadzono rodzime już podatki, w tym od sprzedaży alkoholu. Sprytni Amerykanie zaczęli więc parać się produkcją bimbru: nielegalnie, pod osłoną nocy, a ich jedynym oświetleniem było światło księżyca.

Z Księżycem wiąże się też wiele opowieści o nadnaturalnych zjawiskach: wilkołaki, strzygi, wampiry – wszystkie te stworzenia trafiły do podań i do dzisiaj rozbudzają naszą wyobraźnię. Jednak nawet w XX wieku tworzono teorie „nie z tej ziemi”, a najsłynniejszą z nich jest ta ukuta przez Wasina i Szczerbakowa z ZSRR teoria „Spaceship Moon”, zaiste wywrotowa. Ci dwaj naukowcy z radzieckiej Akademii Nauk doszli bowiem do wniosku, że Księżyc jest wydrążoną planetoidą, która z niewiadomego powodu została umieszczona na ziemskiej orbicie. Jednym z założeń teorii było to, że skład księżycowej gleby i skał znacząco różni się od ziemskiego (teraz wiemy już, że jest inaczej), a płytkie kratery oznaczają, że meteoryty natrafiały na niemożliwą do przebicia skorupę pod warstwą miękkich skał.

Choć wiemy już z pomiarów, że Księżyc nie może być pusty w środku, to jednak nadal nie do końca jesteśmy pewni, jak powstał. Tak to bywa z nauką, snujemy pewne rozważania, ale nie zawsze jesteśmy w stanie w stu procentach potwierdzić nasze przypuszczenia. Obecnie jednak główną teorią jest teoria zderzenia się młodej Ziemi z Theią, planetą o rozmiarach obecnego Marsa. Problemem w tej teorii jest fakt, że skład Ziemi i Księżyca jest niemalże identyczny, a przecież utworzony po takim zderzeniu satelita powinien mieć w składzie głównie skały Thei!

Z tego względu czasami sugeruje się, że Księżyc i Ziemia po prostu powstały w tym samym czasie, z tego samego materiału: ponieważ jednak Księżyc ma zdecydowanie większą gęstość, w 2012 Robin Canup zaproponował dodatkowy element, czyli dwie zderzające się ze sobą planety, z których powstał nasz miniukład planetarny.

Niektórzy naukowcy z kolei uważają, że Księżyc został przyciągnięty przez Ziemię siłą grawitacji, podobnie jak miało to miejsce z księżycami Marsa i wieloma księżycami gazowych olbrzymów – jednak do tej teorii nie pasuje ani rozmiar, ani kształt Księżyca, ponieważ takie „przechwycone” obiekty zwykle są niewielkie i mają dziwaczne kształty.

Phobos i Deimos, źródło: NASA.

W kolejnym odcinku opowiem Wam więcej o teorii zderzenia, składzie Księżyca oraz o tym, jakie próbki dostarczyli nam astronauci i jak je badano.