Ludwik Hirszfeld: pionier transfuzjologii i immunologii w czasach trudnych dla Polski i Europy (2)

W poprzednim wpisie napisałem o pierwszych odkryciach Hirszfelda i jego działalności w Polsce międzywojennej. Teraz o II wojnie światowej i o tym, co przyszło po niej. Tekst ten nie byłby możliwy bez książki Urszuli Glensk „Hirszfeldowie. Zrozumieć krew”.

Wojna

We wrześniu 1939 roku Ludwik Hirszfeld miał uczestniczyć w Międzynarodowym Kongresie Mikrobiologów w Nowym Jorku. Zmienił jednak plany, być może dlatego, że jego córka Maria przyjechała na wakacje z Paryża, i pozostał w Warszawie. W czasie jednego z pierwszych nalotów zniszczony został Instytut Przetaczania i Konserwacji Krwi, więc Hirszfeld zaangażował się w stworzenie stacji krwiodawstwa w Szpitalu Ujazdowskim. Hanna Hirszfeldowa organizowała w tym czasie prowizoryczny szpital w szkole na Saskiej Kępie. Kiedy w pierwszych miesiącach okupacji hitlerowcy zakazali Żydom poruszania się po Alejach Ujazdowskich, nazwanych wtedy Siegesstrasse, Hirszfeld ignorował to rozporządzenie. W pierwszych dniach okupacji został zwolniony z pracy w Państwowym Zakładzie Higieny. Nowym dyrektorem został dr Robert Kudicke, dawny znajomy z Heidelbergu.

Początkowo Hirszfeldom udało się pozostać w domu na Saskiej Kępie, gdzie Hirszfeld napisał podręcznik „Immunologia Ogólna”, ale w lutym 1941 r. zostali zmuszeni do przeprowadzenia do getta. Zamieszkali na plebanii kościoła Wszystkich Świętych przy placu Grzybowskim 3/5. Przewodniczący Gminy Adam Czerniaków powierzył Hirszfeldowi powołanie Rady Zdrowia, która miała podjąć próbę przeciwdziałania epidemii duru plamistego. Niemcy wykorzystywali epidemię, żeby atakować Żydów jako szerzących zarazę: gubernator Ludwig Fischer powiedział w wywiadzie dla Nowego Kuriera Warszawskiego, że Żydzi roznoszą tyfus plamisty, ale sami są odporni. Wraz ze współpracownikami Hirszfeld potajemnie szczepił ludzi na tyfus korzystając ze szczepionki produkowanej przez prof. Rudolfa Weigla we Lwowie  (a później przez dr. Edmunda Wojciechowskiego w Państwowym Zakładzie Higieny). Konspiracyjnie uczył też  medycyny: kursy miały ponad 500 słuchaczy, wojnę przeżyło mniej niż 50.

Wraz z dawnymi asystentkami z PZH, które również znalazły się w getcie, opracował metodę diagnostyki tyfusu plamistego polegającą na precypitacji bakterii z moczu i krwi za pomocą surowicy pacjenta. Na początku 1941 r. wraz z Różą Amzelówną zaobserwowali u pacjentki z chłoniakiem Hodkina (zmarła dwa tygodnie później) rzadki przypadek krwinek, które nie były aglutynowane przez surowice anty-A ani anty-B. Surowica pacjentki silnie aglutynowała krwinki grupy O, co znaczyło, że nie ma antygenu H obecnego na krwinkach tej grupy. Taki rzadki fenotyp jest spowodowany mutacją w genie FUT1 kodującym fukozylotransferazę 1 (piszę o tym w tekście o układzie grupowym ABO).

Był to prawdopodobnie fenotyp Bombay, odkryty w tym mieście (obecnie Mumbay) i opisany przez Y.M. Bhende i współpracowników w czasopiśmie „The Lancet” w 1952 r.  Hirszfeld opisał ten przypadek w Polskim Tygodniku Lekarskim w 1946 r, a następnie w „The Lancet” w odpowiedzi na artykuł Bhende i wspólpr. Można przypuszczać, że fenotyp Bombay mógłby się nazywać Warszawa, gdyby Hirszfeld miał możliwość opublikowania tego wyniku w 1941 r.

Ostatnie laboratorium w getcie Hirszfeld próbował zorganizować w szpitalu przy ulicy Żelaznej, ale nie zostało ono uruchomione, ponieważ 22 lipca 1942 roku rozpoczęła się Grossaktion Warschau, czyli likwidacja getta. Hirszfeldom udało się uciec wcześniej, prawdopodobnie między marcem i lipcem 1943 r. Ucieczkę zorganizowali Konstanty Potocki i Stefan Schmidt, a fałszywe dokumenty sporządził dr Feliks Przesmycki, jego dawny współpracownik z Państwowego Zakładu Higieny. Po „aryjskiej” stronie czekał przyjaciel Hirszfeldów, Stanisław Kiełbasiński. Przez krótki czas Hirszfeldowie ukrywali się w Warszawie, a także w Wesołej i Miłośnie, a potem trafili do wsi Szczytniki na Kielecczyźnie (powiat buski). Wyjazd zorganizował dr Szymon Starkiewicz, dyrektor sanatorium dla dzieci w Busku-Zdroju, oraz Jadwiga Przondo, nauczycielka z Buska, zaangażowana w działalność AK. Po pewnym  czasie przenieśli się do majątku Adama i Ludwiki Grabkowskich we wsi Kamienna (powiat kazimierski). Tam w styczniu 1943 r. zmarła ich jedyna córka Maria, prawdopodobnie na zapalenie płuc spowodowane wycieńczeniem. Została pochowana pod przybranym nazwiskiem Halecka na cmentarzu w Kocinie. Po jej śmierci Hanna i Ludwik przenieśli się do Miłosny, pod opiekę Laury Keningowej i Ireny Przedpełskiej, a potem do wsi Lipka (powiat wołomiński), gdzie doczekali wycofania się Niemców.

Udało im się przeżyć wojnę. Nie przeżyły najbliższe współpracownice Hirszfelda: Róża Amzelówna, Bronisława Fejginówna, Tekla Epsteinówna, Bronisława Fejginówna i Róża Zajdel.

Po wojnie

W 1944 r. Hanna i Ludwik przedostali się do Lublina. Brali udział w uruchamianiu Wydziału Lekarskiego na nowo utworzonym Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej. Nie chcieli wracać do Warszawy, ich dom na Saskiej Kępie spłonął w ostatnich dniach wojny. Przenieśli się do Wrocławia, gdzie Ludwik Hirszfeld podjął się organizacji Wydziału Medycznego na Uniwersytecie i stworzył własną jednostkę badawczą, Zakład Mikrobiologii Lekarskiej.

W maju 1946 r. Hirszfeld wraz z żoną pojechał na trzy miesiące do USA. Odwiedzał laboratoria, spotykał się z amerykańskimi uczonymi. Podziwiał postępy amerykańskiej nauki, ale w opublikowanych Wrażeniach z Podróży do Stanów Zjednoczonych i Kanady pisał: „Za dużo i za szybko się pracuje, za mało czasu pozostawia na koncepcje…za dużo mówi się o olbrzymich fabrykach, a za mało o pierwszym przebłysku myśli…”.

Po powrocie z USA Hirszfeld zrozumiał, że lata wojny to czas bezpowrotnie stracony. Nauka poszła do przodu, a on nie był już w stanie, choćby ze względów finansowych, włączyć się w badania prowadzone przez czołowych uczonych. Ale pracował nadal. Wiele uwagi poświęcał konfliktowi serologicznemu między matką i płodem, analizował istotę ciąży „heterospecyficznej”  i będącej jej konsekwencją choroby hemolitycznej płodu i noworodka. Teorię tę zaproponował Hirszfeld jeszcze przed wojną, ale nie znalazła wtedy wielu zwolenników. Dziś wiemy, że choroba taka może mieć miejsce w sytuacji, gdy grupy krwi dziecka i matki są różne, ale najczęściej jest ona spowodowana przez obecność antygenów Rh, odkrytych przez Landsteinera i Wienera w 1940 roku. Obecnie w przypadku konfliktu stosuje się ludzkie przeciwciała anty-Rh, ale w czasach Hirszfelda profilaktyki tej jeszcze nie znano.

We Wrocławiu we współpracy z Kazimierzem Jabłońskim stosowano natomiast nowatorską metodę ratowania noworodków poprzez transfuzję wymienną. Terapia ta pozwoliła na uratowanie życia ponad dwustu dzieci. Wiele z nich żyje do dziś.

W nominacji do Nagrody Nobla wysuniętej przez Ernesta Witebsky’ego (USA) w roku 1950 metoda leczenia konfliktu serologicznego została uznana za jedno z trzech najistotniejszych osiągnięć Hirszfelda, obok odkrycia zasady dziedziczenia grup krwi i opisania częstości ich występowania w różnych populacjach (Ryc. 1).

Ryc. 1. Ludwik Hirszfeld ze współpracownikami we Wrocławiu. Źródło: Dominique Belin, Genewa, archiwum rodzinne Hirszfeldów.

Znaczącym nurtem w powojennej działalności Hirszfelda była medycyna sądowa, zwłaszcza w sprawach o wykluczanie ojcostwa. Ze względu na to, że grupy krwi są cechami dziedzicznymi, analiza antygenów grupowych umożliwia wykluczenie niektórych mężczyzn jako domniemanych ojców. Jeżeli dziecko ma grupę krwi A, a matka O, ojcem może być tylko osoba o grupie A lub AB. Grupy krwi były stosowane w medycynie sądowej od lat dwudziestych ubiegłego wieku, ale skuteczność tych badań nie była duża ze względu na to, że znano jedynie układ grupowy ABO. Dopiero odkrycie układu grupowego MN w r. 1927 i Rh w roku 1940  umożliwiło rozszerzenie liczby badanych antygenów, co znacznie podwyższało prawdopodobieństwo wykluczenia osoby, która nie może być ojcem dziecka. Hirszfeld we współpracy z Hugo Steinhusem i Józefem Łukaszewiczem opracowali tabelę, pozwalającą na określenie takiego prawdopodobieństwa. Obecnie w sprawach o wykluczenie ojcostwa stosuje analizę DNA, ale metody opracowaną przez Hirszfelda, Steinhausa i Łukasiewicza używano jeszcze w latach 80. XX wieku.

Rozwój badań naukowych komplikowała nie tylko sytuacja ekonomiczna, ale także presja polityczna, między innymi próba narzucenia stalinowskich wymogów nowej genetyki spod znaku Łysenki. Autorytet naukowy tylko do pewnego stopnia chronił Hirszfelda przed atakami krzewicieli nowej doktryny w naukach biologicznych. Blokowano podejmowane przez niego próby przekształcenia uniwersyteckiego Zakładu Mikrobiologii w instytut naukowy Polskiej Akademii Nauk. Dopiero na kilka miesięcy przed jego śmiercią władze pozwoliły na powołanie Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN. Został jego pierwszym dyrektorem.

Ludwik Hirszfeld napisał prawie 400 prac naukowych, otrzymał honorowe doktoraty uniwersytetów w Pradze (1950) i Zurychu (1951). Zmarł 7 marca 1954 i został pochowany na cmentarzu św. Wawrzyńca we Wrocławiu. Nekrolog ukazał się m.in. w The Lancet (Ryc. 2).

Ryc. 2. Pogrzeb Ludwika Hirszfelda, plac Grunwaldzki we Wrocławiu.  Źródło: Dominique Belin, Genewa, archiwum rodzinne Hirszfeldów.

Najbliższy współpracownik Hirszfelda we Wrocławiu, Feliks Milgrom, napisał: „Hirszfeld należy do wymarłej grupy uczonych, którzy stworzyli dyscyplinę immunohematologii i immunogenetyki. Jest pamiętany przez jego uczniów jako oddany nauczyciel. Był doskonałym przykładem jego ulubionego aforyzmu: „Ten, kto chce zapalać innych, sam musi płonąć”.

Dlaczego nie dostał Nagrody Nobla? Moim zdaniem powinien dostać, ale w 1930 r. wraz z Karlem Landsteinerem. Nie było jednak wtedy raczej przyjęte, żeby Nagrodę Nobla dawać kilku osobom. Wyjątkiem były sytuacje, kiedy te osoby z sobą współpracowały, jak np. Banting i MacLeod przy odkryciu insuliny (Nagroda Nobla 1923 r.). Po wojnie było już trochę za późno na Nobla za grupy krwi.

Hanna Hirszfeldowa przeżyła męża o dziesięć lat. Była szanowaną profesorką pediatrii, założycielką Pierwszej Kliniki Pediatrycznej we Wrocławiu. Jest pochowana razem z mężem na cmentarzu św. Wawrzyńca we Wrocławiu.

Literatura dodatkowa

Urszula Glensk: Hirszfeldowie. Zrozumieć krew. Wydawnictwo Universitas, 2019 r. ISBN:

9788324235988

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4873895/hirszfeldowie-zrozumiec-krew

Ludwik Hirszfeld: biografia i odkrycia naukowe

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/vox.13214

https://kosmos.ptpk.org/index.php/Kosmos/article/view/2564

Film TVP o Ludwiku Hirszfeldzie z serii „Geniusze i marzyciele”. Scenariusz i reżyseria: Paweł Wysoczański

https://vod.tvp.pl/programy,88/geniusze-i-marzyciele-odcinki,318794/odcinek-5,S01E05,299930

Ludwik Hirszfeld: pionier transfuzjologii i immunologii w czasach trudnych dla Polski i Europy (1)

Ludwik Hirszfeld w Szwajcarii. Źródło: Dominique Belin, Genewa, archiwum rodzinne Hirszfeldów.

Początki

Ludwik Hirszfeld urodził się 5 września 1884 r. w Warszawie w spolonizowanej rodzinie żydowskiej. Studiował medycynę w Würzburgu i Berlinie, gdzie w 1907 r. obronił doktorat na temat fizycznych aspektów aglutynacji. Studia medyczne były drogie i Hirszfeld prawdopodobnie nie byłby w stanie ich sfinansować bez wsparcia żony, Hanny Hirszfeldowej  (pobrali się w 1905 r.). Hanna pochodziła z bogatej rodziny ortodoksyjnych Żydów w Łodzi. Studiowała medycynę we Francji i Niemczech, napisała dwa doktoraty, po latach została profesorką pediatrii. Jej rola we wspieraniu kariery Ludwika Hirszfelda jest stanowczo niedoceniona, pisze o tym Urszula Glensk w znakomitej książce „Hirszfeldowie. Zrozumieć krew”.

Pierwsze odkrycia

W 1907 r. Hirszfeld podjął pracę w  Zakładzie Serologii Instytutu Badania Raka w Heidelbergu, którego kierownikiem był Emil von Dungern. W tym czasie znane już były publikacje Karla Landsteinera  z lat 1900 – 1902 na temat grup krwi u człowieka, i Hirszfeld z von Dungernem zadali sobie pytanie, czy są one cechami dziedzicznymi. Zbadali grupy krwi 348 osób z 72 rodzin pracowników Instytutu i wykazali, że grupy krwi dziedziczy się zgodnie z prawami Mendla, przy czym grupy A i B są dominujące, a grupa O – recesywna. W przypadku jednoczesnej obecności grup A i B mamy do czynienia z kodominacją. Wprowadzili też do dziś używane nazwy grup krwi: A, B, AB i O (Landsteiner oznaczał je cyframi rzymskimi). Jak pisał Hirszfeld, było tak dlatego, że grupa A w populacji niemieckiej występowała częściej, a grupa B – rzadziej. Grupa O (piszemy O, ale czytamy zero) odnosiła się do osób, których krwinki nie były aglutynowane przez przeciwciała anty-A ani anty-B. Podstawy układu grupowego ABO opisałem w innym wpisie.

Były to odkrycia o fundamentalnym znaczeniu dla genetyki, ponieważ po raz pierwszy wykazały dziedziczenie cech, które łatwo można było określić za pomocą dostępnych odczynników. Ponadto, transfuzje krwi mogły stać bezpiecznym zabiegiem medycznym. Kiedy w 1930 r. Karl Landsteiner otrzymał Nagrodę Nobla za odkrycie grup krwi, w swojej mowie noblowskiej stwierdził: „w badaniach nad dziedziczeniem grup krwi  najważniejsze wyniki uzyskali von Dungern i Hirszfeld”.

Rok później ci sami badacze zauważyli, że aglutynacja krwinek grupy A może być silna lub słaba, i na tej podstawie wyróżnili podgrupy A1 i A2. (ok. 80% ludzi w Europie ma grupę A1). Dlaczego tak się dzieje, wyjaśniono za pomocą metod biologii molekularnej wiele lat później.

Cztery lata spędzone w Heidelbergu Hirszfeld uważał za najbardziej twórcze w całym życiu. Ale kiedy w 1912 r. Hanna została lekarzem w klinice pediatrycznej w Zurychu, Hirszfeld przeniósł się na tamtejszy uniwersytet, gdzie w 1914 r. przedstawił habilitację i został docentem.

Bałkany

Hirszfeldom bardzo podobało się życie w Szwajcarii, ale kiedy 28 lipca 1914 r. rozpoczęła się I wojna światowa, oboje zgłosili się na ochotnika do armii Serbii. Dlaczego Serbii? Byli obywatelami Rosji i mogli wejść w skład armii rosyjskiej, ale nie chcieli wspomagać zaborcy. Mała Serbia bohatersko stawiała opór wojskom austro-węgierskim, ale dysproporcja w sile militarnej była olbrzymia. Brakowało zwłaszcza lekarzy, bo Serbia nie miała własnego uniwersytetu medycznego. Hirszfeldów skierowano do małego miasta Valjevo, gdzie sytuacja była szczególnie trudna. Wszystkie szpitale były pełne rannych i chorych żołnierzy, a tyfus plamisty dziesiątkował także ludność cywilną. Hirszfeldowie zdołali opanować epidemię w Valjevie, ale w całej Serbii zmarło co najmniej 100 000 żołnierzy i 300 000 osób cywilnych (Ryc. 1).

Ryc. 1. Ludwik i Hanna Hirszfeldowie w towarzystwie pułkowników armii serbskiej. Valjevo, 1914. Źródło: Dominique Belin, Genewa, archiwum rodzinne Hirszfeldów.

W tych trudnych warunkach Ludwik Hirszfeld zdołał wyizolować i opisać dwa nieznane wcześniej szczepy bakterii powodujące dur rzekomy A i dur rzekomy C. Jeden z tych szczepów nazwano później Salmonella hirszfeldii.

Przystąpienie Bułgarii do wojny po stronie państw centralnych w październiku 1915 r. spowodowało załamanie się serbskiej obrony. Armia wraz z królem i rządem wycofała się przez góry do Albanii, a Hirszfeldowie podążyli wraz z nią. Na krótko wrócili do Zurychu, aby znów pojechać na Bałkany, tym razem do Salonik jako lekarze Sojuszniczych Armii Wschodu (Armées Alliées d’Orient). Armie te, skierowane do Grecji w 1916 r. z inicjatywy premiera Francji Aristide’a Brianda, miały być zbrojnym ramieniem Ententy na Bałkanach. Służyli w nich żołnierze wielu narodowości, co skłoniło Hirszfeldów do zbadania częstości grup krwi u osób o różnym pochodzeniu etnicznym. Były zakrojone na wielką skalę (zbadano ponad 8000 żołnierzy) i wykazały, że grupa A występuje częściej u Europejczyków (Anglicy: 46% A, 10% B), a grupa B u Azjatów (Hindusi: 27% A, 48% B). Artykuł ukazał się w The Lancet w 1919 r., i był pierwszym opracowaniem wykazującym zróżnicowaną częstość występowania grup krwi w różnych populacjach. Prawdopodobną przyczyną tych różnic jest presja ze strony patogenów, takich jak zarodziec malarii czy przecinkowiec cholery, pisałem o tym we artykule o układzie grupowym ABO (Ryc. 2).

Ryc. 2. Laboratorium bakteriologiczne w Salonikach (Hirszfeld stoi pośrodku). Źródło: Dominique Belin, Genewa, archiwum rodzinne Hirszfeldów.

Powrót do Polski

Kiedy w 1918 r. powstała odrodzona Polska, Hirszfeldowie po 17 latach pobytu w różnych krajach Europy zdecydowali się na powrót. Ludwik argumentował, że w ojczyźnie ma się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, a na emigracji tylko teraźniejszość. Hanna była bardziej sceptyczna, ale nie protestowała. Wrócili pod koniec 1919 r. Początki nie były łatwe.  Przywiezione franki szwajcarskie wymienili na polskie marki, które wkrótce straciły jakąkolwiek wartość. Stać ich było jedynie na wynajęcie małego mieszkania przy ul. Marszałkowskiej 49 z widokiem na podwórko-studnię (obecnie jest w tym miejscu hotel MDM). Ich jedyna córka Maria urodziła się w Warszawie 12 sierpnia 1920 r., w krytycznym momencie sowieckiej ofensywy. Hanna podjęła pracę w Uniwersyteckiej Klinice Chorób Dziecięcych przy ul. Litewskiej 16 (budynek istnieje do dziś). Ludwik zajmował się organizowaniem Zakładu Badania Surowic i Szczpionek, który został wkrótce przekształcony w Państwowy Zakład Higieny (PZH). Jego pierwszym dyrektorem był kuzyn Hirszfelda, Ludwik Rajchman, późniejszy współzałożyciel UNICEF. Rozbudowa i organizacja Zakładu, zlokalizowanego w Warszawie przy ulicy Chocimskiej 24, była możliwa dzięki Fundacji Rockefellera i innych funduszy amerykańskich. Monitorowano tam zagrożenia epidemiologiczne (zwłaszcza ogniska duru i czerwonki), produkowano też surowice i szczepionki. Pod koniec lat dwudziestych PZH wytwarzał ponad 80 preparatów, w tym insulinę, szczepionkę przeciw gruźlicy BCG czy szczepionkę przeciw błonicy (dyfterytowi).

A sytuacja epidemiologiczna w Polsce, z zwłaszcza na wschodzie, była fatalna. Epidemie duru brzusznego i czerwonki były na porządku dziennym. Po wizycie w Ławrze Poczajowskiej na Wołyniu słynnej z prawosławnego klasztoru i ikony Matki Boskiej, Hirszfeld napisał: “Do Ławry przybywa rocznie 80 000 pątników, a w całej wsi nie ma ani jednej ubikacji. 80 000 ludzi załatwia się dosłownie pod płotem. Ludność zacofana, zabobonna, zwalcza epidemie za pomocą wypędzania diabła” (Ludwik Hirszfeld, Historia Jednego Życia).

Będąc de facto dyrektorem Zakładu (Ludwik Rajchman przebywał przeważnie w siedzibie Ligi Narodów w Genewie), Hirszfeld nie zaniedbywał pracy naukowej, w tym badań nad grupami krwi: wspólnie z Wandą Halberówną i Janem Mydlarskim prowadzili badania nad częstością występowania grup krwi w populacji polskiej i wykazali, że jest ona różna się w różnych województwach. Grupa A występowała z częstością od 32,2% w województwie lubelskim, do 46% w województwie krakowskim; grupa B z częstością od 16,9% (nowogródzkie) do 23,7% (krakowskie) (Ryc. 3).

Ryc. 3. Ludwik Hirszfeld w swoim  gabinecie w Państwowym Zakładzie Higieny. Lata międzywojenne. Źródło: Dominique Belin, Genewa, archiwum rodzinne Hirszfeldów.

Sprawa Gorgonowej

Ludwik Hirszfeld oraz jego współpracownice z PZH: Róża Amzelówna i Wanda Halberówna byli pionierami zastosowań analizy grup krwi w medycynie sądowej. Najbardziej spektakularnym przykładem takich badań była bardzo głośna w tamtych czasach sprawa Gorgonowej: w nocy z 30 na 31 grudnia 1931 r. w Brzuchowicach koło Lwowa zamordowano córkę lwowskiego architekta Henryka Zaremby znaną jako Lusia. Zdarzenie miało miejsce w zamkniętej willi, a o morderstwo oskarżono guwernantkę (a także kochankę Zaremby), Ritę Gorgonową. Kluczowym dowodem była plama krwi znaleziona na chusteczce należącej do Gorgonowej. Początkowe analizy przeprowadzone w Krakowie sugerowały, że jest to krew Lusi, która miała grupę A (Gorgonowa miała grupę O). Ale Hirszfeld wraz ze współpracownikami wykazali, że chusteczka była dotykana przez wiele osób w czasie śledztwa, jest przesycona antygenami grupowymi i grupy krwi nie można precyzyjnie ustalić. Hirszfeld przedstawił tę opinię jako biegły sądowy w procesie przed Sądem Okręgowym w Krakowie w kwietniu 1933 r. Nie było więc twardych dowodów, ale sąd uznał Gorgonową za winną zabójstwa „pod wpływem ogromnego wzruszenia” i skazał ją na 8 lat pozbawienia wolności (wyszła na wolność we wrześniu 1939 r. w ramach amnestii z powodu wybuchu wojny). Nigdy nie przyznała się do zabójstwa.

Konflikt serologiczny

W 1926 r. Ludwik Hirszfeld jako pierwszy na świecie zaproponował, że niezgodność grup krwi między matką i płodem może być przyczyną konfliktu serologicznego i prowadzić do uszkodzenia płodu (dziś nazywanego chorobą hemolityczną płodu i noworodka). Dotyczyło to układu grupowego ABO, gdzie taki konflikt występuje rzadko. Zdarza się o wiele częściej w obrębie układu grupowego Rh, który został odkryty w 1940 r:  jeżeli kobieta o grupie krwi Rh- ma dziecko o grupie Rh+, to druga ciążą może być zagrożona. Dlaczego tak się dzieje, wyjaśniłem w moim wpisie. Rolę antygenu Rh w konflikcie serologicznym wykazano w r. 1953.

Nadchodzi wojna

Lata trzydzieste XX wieku były szczęśliwe dla Hirszfeldów. W 1930 r. zamieszkali w pięknym domu na Saskiej Kępie, przy ul. Obrońców 27 (został zniszczony w czasie wojny). Ludwik nie został wprawdzie dyrektorem PZH (władze mianowały na to stanowisko pułkownika Gustawa Szulca), ale był był powszechnie szanowanym szefem Działu Bakteriologii i Medycyny Doświadczalnej. Został profesorem Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Warszawskiego, a jego wykłady z mikrobiologii cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. W 1937 r. pojechał na konferencję transfuzjologiczną do Paryża; powołano tam Międzynarodowe Towarzystwo Transfuzji Krwi (International Society of Blood Transfusion, ISBT), a Hirszfeld był jednym z założycieli. Hanna była powszechnie szanowanym ordynatorem Kliniki Pediatrii. Ich córka Maria zdała maturę w maju 1938 r. i podjęła studia historii na Sorbonie. Ostatnie wakacje spędzili w Jadwisinie i Wiśle, wrócili w ostatnich dniach sierpnia 1939. „A to, co później przyszło, było już otchłanią rozpaczy. Bogowie są zazdrośni. Nie wolno być zbyt szczęśliwym.” (Ludwik Hirszfeld, Historia Jednego Życia).

W następny wpisie napiszę, co działo się w czasie wojny i po niej.

Literatura dodatkowa

Ludwik Hirszfeld: Historia Jednego Życia. Wydawnictwo Literackie 2011 r. (Pierwsze wydanie 1946 r.). ISBN 9788308047897.

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/239241/historia-jednego-zycia

Urszula Glensk: Hirszfeldowie. Zrozumieć krew. Wydawnictwo Universitas, 2019 r. ISBN 9788324235988.

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4873895/hirszfeldowie-zrozumiec-krew

Film TVP o Ludwiku Hirszfeldzie z serii „Geniusze i marzyciele”. Scenariusz i reżyseria: Paweł Wysoczański.

https://vod.tvp.pl/programy,88/geniusze-i-marzyciele-odcinki,318794/odcinek-5,S01E05,299930

“Mikroskopów nie trzyma się w szafie”. O dokonaniach Ludwika Hirszfelda. Marcin Czerwiński, Urszula Glensk, Kosmos 2019, 68: 145-156.

https://kosmos.ptpk.org/index.php/Kosmos/article/view/2564

Ludwik Hirszfeld: A pioneer of transfusion and immunology during the world wars and beyond. Marcin Czerwiński, Radosław Kaczmarek, Urszula Glensk. Vox Sanguinis 2021, 117: 467-475.

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/vox.13214

Grupy krwi: układ grupowy Rh (2)

Konflikt serologiczny i choroba hemolityczna płodu i noworodka

W poprzednim odcinku napisałem o podstawach molekularnych układu grupowego Rh.

Wszystkie opisane tam rozważania mogłyby interesować co najwyżej badaczy grup krwi, gdyby nie to, że prawie każde zetknięcie się z krwinkami Rh+ przez osobę Rh- powoduje powstanie przeciwciał. Jeżeli osobie, która ma te przeciwciała, przetoczymy krwinki Rh+, może dojść do ostrej reakcji poprzetoczeniowej często kończącej się śmiercią. Dlatego na każdym pojemniku z krwinkami do przetoczenia (jest tzw. KKCz, czyli Koncentrat Krwinek Czerwonych) jest napis „Rh-  (ujemny)” albo „Rh + (dodatni)”.

Ale najwięcej problemów mają kobiety o grupie Rh-. Jeżeli ojcem dziecka jest mężczyzna Rh+, to  przy pierwszej ciąży na ogół nic złego się nie dzieje. Ale w czasie porodu zawsze dochodzi do kontaktu układu odpornościowego matki z krwinkami płodu. Wystarczy ok. 50 µl krwi (jedna kropla) żeby układ odpornościowy kobiety zareagował, wytwarzając przeciwciała. Przy następnej ciąży te przeciwciała przenikają przez łożysko i niszczą krwinki płodu. To jest właśnie hemolityczna choroba płodu i noworodka (HDFN), spowodowana konfliktem serologicznym (Ryc. 1).

Ryc. 1. Geneza hemolitycznej choroby płodu i noworodka (HDFN) spowodowanej konfliktem serologicznym w obrębie układu grupowego Rh.  Autor: Krzysztof Mikołajczyk. Program: BioRender.

Co dzieje się z krwinkami płodu, do których zwiążą się przeciwciała anty-D? Takie krwinki zostają zniszczone przez makrofagi. Zawarta w nich hemoglobina zostaje uwolniona do osocza, a po przetworzeniu w wątrobie w zmienia się w bilirubinę. Jeżeli bilirubiny jest dużo, to może uszkodzić jądra podkorowe mózgu. Skutkiem może być niedorozwój umysłowy dziecka lub porażenie mózgowe. Często dochodzi też do poronienia (Ryc. 2).

Ryc. 2. Krwinka (erytrocyt) z antygenem D (Rh+)  ze związanym przeciwciałami anty-D, niszczona przez komórkę fagocytującą (np. makrofag). Autor: Krzysztof Mikołajczyk. Program: BioRender.

Profilaktyka Rh

Przed wprowadzeniem profilaktyki choroba ta dotykała przeciętnie jednego dziecka na 1000 (w Europie i USA).  Jedyną formą terapii były transfuzje wymienne, polegające na całkowitej zamianie krwi dziecka zaraz po porodzie na krew niezawierającą przeciwciał. Prekursorem takich zabiegów w Polsce był Ludwik Hirszfeld, było to w latach czterdziestych XX wieku. Niemniej, 20% kobiet o grupie Rh- traciło dzieci.

W 1966 r. badacze z Liverpoolu i Nowego Jorku zaproponowali, żeby każdej kobiecie o grupie Rh-, która urodziła dziecko Rh+, podawać zaraz po porodzie ludzkie przeciwciała anty-D. Zwiążą się one do antygenu D na krwinkach płodu, i „zasłonią” go przed komórkami układu odpornościowego kobiety. Teoria była dość szalona (Narodowy Instytut Zdrowia USA nigdy nie zgodził się na finansowanie tych badań, twierdząc że coś takiego nie może działać), ale okazała się skuteczna. I dziś taka profilaktyka jest stosowana powszechnie. Choroba hemolityczna płodu i noworodka zdarza się raz na 100 000 urodzeń, i prawie nigdy z powodu niezgodności w układzie Rh (ale o tym w następnym odcinku).

Z profilaktyką Rh jest jednak pewien problem. Ludzkie przeciwciała anty-D pochodzą z osocza ochotników o grupie Rh- szczepionych krwinkami Rh+. Budzi to wątpliwości etyczne (szczepienie obcą krwią). Ponadto,  chętnych na takie zabiegi jest coraz mniej. Niestety nie powiodły się próby zastąpienia ludzkich przeciwciał mysimi, a także ludzkimi produkowanymi w laboratorium (czyli tzw. przeciwciałami monoklonalnymi). Niewykluczone więc,  że wkrótce staniemy przed problemem braku przeciwciał anty-D do profilaktyki Rh.

Skąd fenotyp Rh-?

Grupa krwi Rh- nie jest cechą korzystną, zwłaszcza u kobiet. W przypadku drugiej i kolejnej ciąży grozi niebezpiecznymi powikłaniami. Dlaczego w takim razie taka cecha nie zanikła, a w niektórych grupach etnicznych (np. w kraju Basków), ludzie, którzy nie mają genu D, stanowią nawet większość populacji?

Są na ten temat liczne hipotezy, od całkowicie szalonych po co najmniej wątpliwe, bo niepoparte żadnymi eksperymentami. Do tej ostatniej grupy należy hipoteza o wpływie grupy Rh- na szybkość reakcji (czyli tzw. refleks) u osób zakażonych toksoplazmą. Jest to pasożytniczy protist powodujący toksoplazmozę, zakaźną chorobę niebezpieczną zwłaszcza dla kobiet w ciąży. Badania prowadzona przez Jaroslava Flegra z Uniwersytetu Karola w Pradze sugerują, że zarażenie toksoplazmą może mieć wpływ na nasz mózg, trochę spowalniając jego działanie. Na ludzi o grupie Rh- toksoplazma miałaby działać trochę mniej (czyli mieliby oni szybszy refleks). W dawnych czasach dawało to pewnie pewną przewagę, bo tacy ludzie byli szybsi np. w pojedynkach na miecze. Ale jak nieobecność białka D, które występuje tylko na krwinkach, mogłaby na wpływać na procesy przesyłania sygnału w mózgu? Nie ma żadnych eksperymentów, które by to potwierdzały, poza (luźną) korelacją. Dlatego uważam, że mutacja, która spowodowała utratę genu RHD (czego skutkiem jest fenotyp Rh-) była przypadkowa, a rozpowszechniła się w wyniku dryftu genetycznego. Jest to czynnik ewolucyjny pozbawiony charakteru przystosowawczego. Po prostu mutacja zaistniała, i już tak zostało. Rozpowszechnieniu mutacji sprzyjała izolacja populacji, a było tak w przypadku Basków, u których fenotyp Rh- jest najczęstszy (ok. 35%, w Europie średnio 15%). Język baskijski, nienależący do żadnej grupy językowej, też świadczy o ich izolacji. Nie znaczy to oczywiście, że wszystkie osoby Rh- są potomkami Basków, bo takie mutacje mogły zachodzić też w innych populacjach. W ich grupie etnicznej tylko rozpowszechniły się najbardziej ze względu na długą izolację.

Literatura dodatkowa

Profilaktyka choroby Rh:

https://journals.plos.org/plosone/article/comments?id=10.1371/journal.pone.0235807