Entomologia i etymologia. Część 2: Pszczoła

Inne wpisy z tej serii
Część 1: Szerszeń
Część 3: Osa
Część 4: Mrówka

Prolog z epentezą

Jeżeli słowo szerszeń brzmi po słowiańsku, to co dopiero pszczoła! Nagłosowa grupa spółgłosek odstraszy każdego cudzoziemca. A oto mało znany fakt: zbitka ta była dawniej jeszcze dziwniejsza i odstraszała samych Słowian, stąd jej rozmaite przekształcenia. Zapisy piętnastowieczne ukazują starszą formę pczoła, rzadziej psczoła. Z kolei w XVI w. pisano częściej pszczoła, rzadziej pczoła. W polszczyźnie głównego nurtu wygrała w końcu wersja z dodanym sz (wymawianym obecnie jako [ʂ].

Zjawisko wstawiania nowej głoski wewnątrz pierwotnej sekwencji nazywamy epentezą, a wstawiona głoska jest określana jako epentetyczna. Za epentezę odpowiadają różne mechanizmy związane z artykulacją i rozumieniem mowy, kiedy jednak zdarza się ona – tak jak tutaj – w jednostkowym przypadku, trudniej dociec, czym była motywowana. Wrócimy jeszcze później do tej kwestii. W każdym razie nie mamy do czynienia z [ʂ] powstałym z ubezdźwięcznienia dawnego zmiękczonego *r (czyli *ř), które byłoby zapisywane jako rz. Z tego powodu pszczoła stała się postrachem uczniów szkół podstawowych jako wyraz o nietypowej pisowni.

Trochę entomologii

Pochodzenie pszczoły miodnej (Apis mellifera) jest nadal przedmiotem badań i sporów. Inne gatunki rodzaju Apis zamieszkują Azję Południową i Południowo-Wschodnią oraz Daleki Wschód. Wprawdzie pszczoły kopalne znane są z oligocenu Europy, a także z miocenu Ameryki Północnej, nie byli to jednak przodkowie dzisiejszych pszczół, ale ich dalsi kuzyni z bocznych linii.

Dzika pszczoła miodna to gatunek bardzo różnorodny. Obejmuje ponad 20 podgatunków zasiedlających całą Afrykę, Europę oraz Azję Zachodnią i Centralną. Jego najbliżsi krewni to grupa gatunków azjatyckich, do której należą także pszczoła wschodnia (A. cerana)1, pszczoła Kożewnikowa (A. koschevnikovi), A. nigrocincta i A. nuluensis. Przez długi czas wydawało się zatem, że pierwotną ojczyzną i centrum ekspansji odmian pszczoły miodnej musiała być południowa Azja, skąd różne podgatunki kolonizowały Bliski Wschód, Afrykę i Europę, migrując ze wschodu na zachód.

Pogląd ten podważyły na początku XXI w. badania filogenomiczne. Pierwsze wyniki wskazywały na tropikalną Afrykę jako region, z którego przodkowie pszczół miodnych rozlecieli się po świecie. W roku 2020 badanie porównawcze kompletnych genomów mitochondrialnych 18 podgatunków A. mellifera, reprezentujących wszystkie główne klady w obrębie gatunku, przeniosło pszczelą praojczyznę do Afryki Północnej i na Bliski Wschód. Europa – według tej koncepcji – była zasiedlana przez pszczoły wielokrotnie podczas interglacjałów (cieplejszych okresów epoki lodowcowej) i ostatecznie w holocenie.

Kolejne badanie na większym i staranniej zweryfikowanym materiale, opublikowane w 2023 r., maluje jeszcze inny obraz: gatunek A. mellifera wyodrębnił się w północnej Europie ok. 780 tys. lat temu. Stamtąd rozszerzył swój zasięg na Europę Południową i Azję Mniejszą. Kolejna fala migracji ogarnęła Bliski Wschód, a następnie Afrykę, docierając aż do jej południowych krańców i na Madagaskar. Jedna z linii rodowych pszczół miodnych zawróciła z Afryki na Półwysep Iberyjski, a następnie obleciała wybrzeża i wyspy Morza Śródziemnego, po czym trafiła znów do Afryki Północnej.

Ryc. 1.

Nauka niechętnie mówi ostatnie słowo, więc bardzo możliwe, że poznamy jeszcze inne scenariusze różnicowania się i migracji pszczół miodnych, ale jest w każdym razie jasne, że są one dobrze zadomowione w naszej części świata i że od dawna budziły zainteresowanie człowieka. Wiadomo, że Egipcjanie hodowali pszczoły już w czasach I dynastii (ok. 3100 r. p.n.e.). Hiszpańskie malowidła naskalne sprzed 8000 lat (Cuevas de la Araña) i ślady archeologiczne na wczesnoneolitycznych stanowiskach Bliskiego Wschodu wskazują, że zanim jeszcze powstały pierwsze ule, człowiek chętnie korzystał z miodu i wosku, podbierając je dzikim pszczołom.

Trochę miodu

Miód odgrywał wielką rolę w kulturach indeuropejskich od najdawniejszych czasów. Świadczy o tym utrwalenie się w wielu językach zarówno słowa *melit, oznaczającego surowy miód, jak i *medʰu, oznaczającego słodki napój alkoholowy na bazie miodu, otrzymywany przez fermentację (patrz angielskie mead). W niektórych językach (w szczególności w grupie bałtosłowiańskiej, indoirańskiej i tocharskiej) rozszerzono nazwę miodu pitnego na miód zwykły (dlatego polskie słowo miód ma oba znaczenia). Apikultura (hodowla pszczół) i wykorzystanie miodu szerzyły się z zachodu na wschód: od Indoeuropejczyków słowo *medʰu zapożyczyły ludy uralskie i język chiński, a za pośrednictwem chińskim kolejne języki: japoński, koreański, a nawet wietnamski. Z kolei z sanskrytu (literackiej odmiany języka staroindyjskiego) to samo słowo (staroindyjskie mádhu) dostało się do języków drawidyjskich w Indiach, a także do języka starojawajskiego.

To niesamowite, że indonezyjskie słowo madu, tamilskie matu, chińskie i polskie miód są z sobą spokrewnione, choć każdy z tych języków należy do innej rodziny. Taka była potęga miodu już tysiące lat temu.

Należałoby się spodziewać, że również nazwa owada, któremu zawdzięczamy miód, zachowa się nie gorzej niż nazwy os czy szerszeni. Zamiast tego mamy jednak zagadkową różnorodność nazw. W niektórych językach nadawano pszczołom nazwy opisowe pochodzące od określenia miodu. Na przykład w starogreckim mamy słowo mélitta lub mélissa < *melitja < *melit-ih₂ (co można przetłumaczyć jako „miodówka”). Podobne jest pochodzenie albańskiego mjalcë i ormiańskiego mełu. W w języku staroindyjskim istniało kilka wyrazów złożonych odnoszących się do pszczoły, np. mádhu-kara-‘robiący miód’ (i w wersji żeńskiej mádhu-karī), a także mádhu-lih- ‘liżący/liżąca miód’. Przywodzą one na myśl prasłowiańską nazwę niedźwiedzia *medvědь < *medu-ēd-i- (dosłownie ‘miodojad’), o której pisałem tu wcześniej. A czy istniały jakaś pierwotniejsze nazwy pszczoły, niezwiązane z miodem?

Złośliwość Hetytów

Wymarłe języki anatolijskie (z których najbardziej znane to hetycki i luwijski), udokumentowane już około połowy II tysiąclecia p.n.e. na terenie dzisiejszej Turcji, stanowią najdawniejsze odgałęzienie języków indoeuropejskich. Zachowały się w nich słowa *melit i *medʰu, więc pszczoły nie mogły być obce Hetytom i Luwijczykom. Pośrednio o jakości anatolijskiego pszczelarstwa świadczy fakt, że lokalny podgatunek A. m. anatoliaca był importowany przez ludy sąsiednie: archeolodzy odkryli, że w starożytnym Izraelu hodowano te właśnie pszczoły, a nie miejscowe A. m. syriaca. Lecz przede wszystkim teksty hetyckie wspominają o pszczołach wielokrotnie.

Jak zatem brzmiało słowo ‘pszczoła’ w językach anatolijskich? Niestety nie wiemy. Jak to możliwe, skoro Hetyci pisali o pszczołach? Otóż oprócz fonetycznych znaków sylabicznego pisma klinowego, zapożyczonego od Asyryjczyków, Hetyci używali także tzw. sumerogramów, czyli logogramów wywodzących się z języka sumeryjskiego, które przekazywały znaczenie całych słów, ale nie zawierały informacji o ich wymowie. Dosłownie w każdym przypadku, gdy jest mowa o pszczole, hetyckie słowo jest wyrażone sumerogramem NIM.LÀL (jego dosłowne znaczenie sumeryjskie to ‘mucha miodna’).

Co gorsza, Hetyci stosowali ten zapis z konsekwencją godną lepszej sprawy także w wyrazach pochodnych. Na przykład pszczelarza określali w tekstach grupą sumerogramów LÚ NIM.LÀL ‘człowiek od much miodnych’, a ul – É NIM.LÀL ‘dom much miodnych’. Robili to dla oszczędności, bo sumerogramy zajmowały w tekście mniej miejsca niż słowa hetyckie rozpisane fonetycznie.2 Nie przyszło im do głowy, że mogą w ten sposób doprowadzić do rozpaczy uczonych badających zabytki ich cywilizacji trzy i pół tysiąca lat później. Do sumerogramów dodawano co prawda hetyckie końcówki odmiany, ale jedyne, co da się z nich wydedukować, to fakt, że hetycki rzeczownik oznaczający pszczołę należał do tematów zakończonych w mianowniku na -as < praindoeur. *-o-s. Niewiele to wnosi do naszej wiedzy, bo jest to największa i najbardziej regularna klasa rzeczowników hetyckich (i ogólnie indoeuropejskich).

Nazwy dziwne i niejasne

Kolejną grupą, jaka oddzieliła się od wspólnego przodka pozostałej części rodziny indoeuropejskiej, były języki tocharskie – również wymarłe, a znane z tekstów z V–VIII w. n.e. odkrytych w Kotlinie Kaszgarskiej (region Xinjiang w dzisiejszych Chinach). To właśnie od Tocharów Chińczycy zapożyczyli indoeuropejską nazwę miodu. Po tocharsku pszczoła nazywała się kronkśe, kroṅśe lub krokśe. Próby wykazania pokrewieństwa tego słowa m.in. z indoeuropejską nazwą szerszenia nie są przekonujące. Izolowane jest również łacińskie słowo apis, wykorzystane przez entomologów jako nazwa rodzajowa pszczół (stąd także termin apikultura). Poza łaciną nie znamy żadnych znanych form pokrewnych.

W językach indoirańskich występuje zagadkowe słowo *makš- (zazwyczaj rozszerzane o różne przyrostki, jak w sanskryckim makṣā, makṣikā lub irańskim *maxšiH). Może ono oznaczać pszczołę, ale także muchę, komara lub innego niewielkiego owada. W znaczeniu ‘pszczoła’ zostało jednak zapożyczone do języków uralskich jako *mekše. Stąd węgierskie méh ‘pszczołach’ i fińskie mehiläinen z sufiksem, który, jak widzieliśmy w poprzednim wpisie, został dołączony także do zapożyczonej o wiele później nazwy szerszenia.

Jeśli kogoś dziwią liczne zapożyczenia indoirańskie (lub młodsze, specyficznie irańskie) w rodzinie uralskiej, to trzeba pamiętać, że kolebką języków indoirańskich około czterech tysięcy lat temu był obszar między Morzem Kaspijskim i dolną Wołgą a Ałtajem, obejmujący także południowy Ural. W późniejszym okresie ludy irańskie rozprzestrzeniły się na cały pas stepów eurazjatyckich, kontaktując się także z przodkami Słowian. Język prauralski używany był po sąsiedzku, być może w dorzeczu Kamy (niedaleko podnóża Uralu i blisko wschodniej granicy zasięgu dzikiej pszczoły miodnej).

Pszczoła północna

Właściwie tylko dla języków Europy Północnej (bałtosłowiańskich, germańskich i celtyckich) można zrekonstruować co prawda nie wspólne słowo, ale przynajmniej wspólną podstawę słowotwórczą, od której tworzono nazwy pszczoły: *bʰi-. W językach germańskich dodano do niej przyrostek nosowy *-on-, często tworzący nazwy istot żywych: *bʰí-on-/*bʰi-n- > pragermańskie *bijōn- (zwykle rodzaju żeńskiego)/*bin- (staronordyjskie , staroangielskie bēo/l.mn. bēon > angielskie bee, niderlandzkie bij/l.mn. bijen, niemieckie Biene). W językach celtyckich użyto innego przyrostka: *bʰi-ko- > praceltyckie *bikos (rodzaj męski) > irlandzkie beach. W grupie słowiańskiej do podobnej formy dodano przyrostek *-e-lo- i zmieniono rodzaj na żeński: *bʰi-k-elah₂ > prasłowiańskie *bьčela (o którym za chwilę). O dziwo, wyraz bałtyjski wyposażony jest w inny przyrostek: *bʰi-tijah₂ (litewskie bìtė, łotewskie bite, staropruskie bitte).

Na pewno nie jest przypadkiem, że wszystkie te sufiksy mają między innymi funkcję hipokorystyczną (zdrabniającą, nadającą nacechowanie uczuciowe). Mnogość wariantów może świadczyć o tym, że nazwa pszczoły szerzyła się w północnej Europie dzięki zapożyczeniom krążącym między lokalnymi dialektami indoeuropejskimi. Po odjęciu przyrostków zdrabniających pozostaje monosylaba *bʰi-. Czy jest śladem jakiegoś praindoeuropejskiego rzeczownika atematycznego (bez formantów słowotwórczych)? To wydaje się wątpliwe, bo nie widać śladów takiego słowa ani jego pochodnych poza wymienionymi grupami.

Możliwe, że był to wyraz wyraz onomatopeiczny (*bʰi- na upartego mogłoby naśladować brzęczenie pszczoły). Trudno też wykluczyć pożyczkę słownikową z jakiegoś języka używanego w Europie Północnej przed ekspansją języków indoeuropejskich. Niestety poza niepewnymi śladami w postaci zapożyczeń i najstarszych nazw miejscowych nic po tych językach nie pozostało. Jedynym zachowanym reliktem epoki przedindoeuropejskiej na zachodzie Europy jest język baskijski. Ale baskijskie erle ‘pszczoła’ nie przypomina żadnej z nazw indoeuropejskich, natomiast prawdopodobnie spokrewnione jest z baskijskimi słowami ezti ‘miód’ i ezko ‘wosk’. Świadczy to o niezależności pszczelarstwa baskijskiego i indoeuropejskiego.

Uderzająco podobna jest za to egipska nazwa pszczoły, zapisywana bj.t. Prawdopodobna wymowa w okresie staroegipskim brzmiała [ˈbiːjat] lub [biˈjat], przy czym końcowe [t] przestało być wymawiane ponad 2 tys. lat p.n.e. Egipt był jednym z najwcześniejszych centrów pszczelarstwa. Egipcjanie hodowali pszczoły najpierw w dzbanach ceramicznych, a następnie w poziomych ulach „rurowych” z wysuszonej gliny. Czy zatem zapożyczyliśmy staroegipską nazwę pszczoły? Żeby postawić taką hipotezę, trzeba by było wyjaśnić, jaką drogą słowo egipskie mogło dotrzeć do ludów północnoeuropejskich, nie pozostawiając po drodze śladów w innych językach basenu Morza Śródziemnego. Nie znamy żadnych słów pokrewnych w językach semickich ani berberyjskich. Zresztą po co Indoeuropejczycy mieliby importować z dalekich stron nazwę owada, którego od dawna doskonale znali? Podobieństwo krótkiej nazwy działa na wyobraźnię, może być jednak przypadkowe. Etymologia *bʰi- zdecydowanie wymaga dalszych dociekań.

Ryc. 2.

To, że Bałtowie i Słowianie mają różne, choć pokrewne określenia pszczoły, jest tym dziwniejsze, że używają tych samych słów oznaczających ‘ul’ (prasłowiańskie *ulьjь, litewskie avilys, łotewskie aulis < praindoeuropejskie *h₂aulijo- ‘rura, wydrążona kłoda, koryto’ – słowem, coś pustego w środku) oraz ‘wosk’ (prasłowiańskie *voskъ, litewskie vaškas, łotewskie vasks, patrz też pragermańskie *waxsa- i zapożyczenie *vaha w językach bałtycko-fińskich).3 Z jakiegoś względu nazwy rzeczy i substancji związanych z pszczelarstwem były o wiele stabilniejsze i szerzej rozpowszechnione niż nazwa owada, któremu to wszystko zawdzięczamy.

Pszczoły słowiańskie i polskie z upodobnieniem, rozpodobnieniem, wstawką i przestawką

Prasłowiańskie *bьčela zawierało w pierwszej sylabie krótką samogłoskę słabą, tzw. jer. Istniały dwa jery: przedni *ь [ɪ] i tylny *ъ [ʊ]. Etymolodzy nie są całkowicie zgodni, który z nich występował w nazwie pszczoły. W najstarszych zapisach cerkiewnosłowiańskich i starowschodniosłowiańskich z czasów, gdy słabe jery były jeszcze wymawiane, spotykamy formę bъčela częściej niż bьčela. Jednak ponieważ ogólna liczba poświadczeń jest w ogóle bardzo mała, różnica ta nie ma znaczenia statystycznego. W tym czasie wymowa obu jerów była już zbliżona (samogłoski centralne typu [ə]); różniły się głównie tym, że ь mógł zmiękczać poprzedzającą spółgłoskę. Uważam, że świadectwo języków spoza grupy słowiańskiej jest decydujące i należy dać pierwszeństwo rekonstrukcji z jerem przednim *ь, pochodzącym od dawnego krótkiego *i.

Około X–XII w. na całym obszarze słowiańskim jery zaczęły zanikać w niektórych pozycjach.4 Wskutek tego zaniku powstała kłopotliwa w wymowie zbitka nagłosowa *bč-, z którą poszczególne języki słowiańskie radziły sobie, jak umiały. Konflikt między dźwięcznością pierwszej a bezdźwięcznością drugiej spółgłoski usuwano najczęściej za pomocą upodobnienia wstecznego, znanego też bardziej uczenie jako asymilacja regresywna (pierwsza spółgłoska dostosowuje się do drugiej). Tak powstało staropolskie i górnołużyckie pczoła, rosyjskie i bułgarskie pčelá, białoruskie pčalá, serbsko-chorwackie pčèla itd. Zdarzały się jednak mniej konwencjonalne strategie artykulacyjne. Na przykład w języku ukraińskim zaszło upodobnienie postępowe, czyli asymilacja progresywna, wskutek której druga spółgłoska dopasowała się pod względem dźwięczności do pierwszej: bdžolá.

W słoweńskim zamieniono spółgłoski miejscami i wstawiono między nie dla ułatwienia wymowy wtórną samogłoskę, często wymawianą słabo: čebéla [tʃəbeːla]. Taka wstawka, jak już wiemy, nosi nazwę epentezy (w tym przypadku samogłoskowej). Natomiast zamiana kolejności segmentów mowy to tzw. przestawka, inaczej metateza. Zapoznamy się z tym procesem bliżej przy omawianiu nazw osy i mrówki. W wymarłym języku połabskim pierwsza spółgłoska po prostu zanikła (celă). Podobnie stało się dolnołużyckim (coła) i w niektórych gwarach serbsko-chorwackich, czeskich, słowackich czy bułgarskich, gdzie spotykamy formy typu čela.

W językach czeskim i słowackim dla uniknięcia zbitki dwóch spółgłosek zwartych zmieniono pierwszą z nich w szczelinową: včela (współczesna wymowa: [ˈftʃɛla]). Wiąże się z tym pewna historia heraldyczna. Herb Wczele, przypisany przez Sienkiewicza Onufremu Zagłobie, nie ma, wbrew pozorom, nic wspólnego z czołem. Jego nazwa przywędrowała z Czech, a w każdym razie wykazuje rozwój fonetyczny typu czeskiego, a pochodzi od rzeczownika zbiorowego *bьčelьje ‘rój, barć’. Jednym z wczesnych „zawołań” (nazw rodu) związanych z tym herbem, odnotowanym na początku XVI w., było Pczelic (dosłownie: potomek założyciela rodu o przydomku Pczoła). Szachownica znajdująca się w herbie zapewne była pierwotnie niezbyt udanym, schematycznym wyobrażeniem plastra miodu.

Ryc. 3.

Język staropolski, podobnie jak wiele innych, wybrał najczęstsze rozwiązanie konfliktu spółgłosek: asymilację ubezdźwięczniającą (pczoła). Wymowa niezasymilowana z początkowym [b] mogła się utrzymywać się jeszcze około 1400 r. (o czym świadczą zapisy nazwisk lub przydomków typu Bczolka ‘Pszczółka’). Dlaczego Polacy postanowili skomplikować początkową grupę spółgłosek? Możliwą przyczyną było skojarzenie nazwy pszczoły z onomatopeicznym bzzz…, wskutek czego *bczoła uległa modyfikacji dźwiękonaśladowczej w *bzczoła. Po upodobnieniu wstecznym całej zbitki spółgłoskowej zrobiło się z tego psczoła, a po dodatkowej asymilacji s do cz pod względem miejsca artykulacji – pszczoła.

Przypisy

1) Pszczoła wschodnia (Apis cerana) również została udomowiona. Ma wiele zalet, w tym tę, że jest mało agresywna, a także wadę – jej roje liczą do kilku tysięcy robotnic, czyli o rząd wielkości mniej niż w przypadku A. mellifera.
2) Można to porównać z naszym używaniem cyfrowego zapisu liczb zamiast liczebników wyrażanych słowami (17 zajmuje mniej miejsca niż siedemnaście) lub uniwersalnie zrozumiałych znaków matematycznych zamiast nazw działań, relacji, funkcji itp.
3) Odpowiedniość między słowiańskim *-sk-, bałtyjskim *-šk- i germańskim *-xs- (z wcześniejszego *-ks-) w słowie ‘wosk’ jest skomplikowana, ale brak tu miejsca na jej dogłębne omawianie. W każdym razie pokrewieństwo tych form nie ulega wątpliwości.
4) Dokładniejsze informacje o jerach i warunkach ich zanikania (tzw. prawo Havlíka) można znaleźć w innym wpisie.

Opisy ilustracji

Ryc. 1. Pszczoła miodna, podgatunek nominalny (Apis mellifera subsp. mellifera). Foto: Jürg Vollmer. Źródło: Wikipedia (licencja CC BY-SA 4.0).
Ryc. 2
. Grupa hieroglifów n(j)swt-bjtj, używana jako tytuł faraonów („podwójny król”). Według tradycyjnego wyjaśnienia część pierwsza (po prawej, jeśli przestrzegamy najczęstszego kierunku pisania po staroegipsku), oznacza sitowie (sw.t), symbol Górnego Egiptu, druga (po lewej) – pszczołę (bj.t), symbol Dolnego Egiptu, a całość – władcę Górnego i Dolnego Egiptu. Możliwe jest jednak inne, mniej dosłowne odczytanie zapisu jako gry słów: ‘król (obecny) i potomek królów (dawnych)’. We współczesnych redakcjach tekstów egipskich tytuł występuje zwykle w lustrzanym odbiciu (pisany od lewej do prawej).
Ryc. 3
. Herb Wczele. Nazwa herbu i motyw „szachownicy” wyjaśniane były w herbarzach za pomocą niestworzonych historii o waleniu szachownicą w czoło. Prawda jest dziwniejsza i ciekawsza niż te legendy. Grafika: Pobog1524. Źródło: Wikipedia (licencja CC BY-SA 4.0).

Literatura dodatkowa

Prawdziwy zbójnik nie sepleni, czyli skąd się wzięło mazurzenie w górach

Wpisy na tematy pokrewne

Dżdż, czyli Zeus w deszczu
Ř, czyli jak utrudnić sobie życie, próbując je ułatwić

Historia

W XII w. ukształtował się zarys systemu przedniojęzykowych spółgłosek szczelinowych i zwartoszczelinowych, z których słynie język polski. Utrzymał się on do XV w., a wyglądał mniej więcej tak ([+PAL] oznacza, że spółgłoska znajduje się w otoczeniu fonetycznym powodującym zmiękczenie, czyli palatalizację):

Tabela 1.

System staropolski był dość podobny do współczesnego, ale przyjrzyjmy się głoskom w komórkach tabeli 1 wypełnionych kolorem szarym. Były one wymawiane inaczej niż dzisiejsze c, dz, sz, ż, cz, – mianowicie miękko, czyli z uniesieniem środkowej część języka ku podniebieniu twardemu (tak, jak się dzieje przy artykulacji [j]). Około 500 lat temu zaczął się proces ich „twardnienia”: c i dz stały się zwartoszczelinowymi odpowiednikami s, z, czyli zaczęły być wymawiane [ts], [dz], tak jak w dzisiejszej polszczyźnie. Z kolei sz, ż, cz, , głoski pierwotnie podobne do tych, jakie ma język angielski w słowach change, shoe albo measure, stały się retrofleksyjne, czyli wymawiane zadziąsłowo z udziałem czubka języka: [ʂ], [ʐ], [tʃ], [dʐ] (podobnie jak ich współczesne odpowiedniki).

Zmiany, które zaszły, zoptymalizowały dystans artykulacyjny i akustyczny między trzema grupami głosek reprezentowanymi przez s, sz i ś, a także ujednoliciły artykulację wewnątrz każdej z grup. Dzięki nim system stał się doskonale symetryczny. Obejmuje trzy miejsca artykulacji, a dla każdego z nich mamy podobnie wymawiane spółgłoski szczelinowe i zwartoszczelinowe ułożone parami „dźwięczna | bezdźwięczna”. Razem 12 fonemów, jak w tabeli 2:

Tabela 2.

Czy temu systemowi można coś zarzucić? Owszem, jest on nieco zatłoczony, o czym przekonują się cudzoziemcy uczący się polskiego. O wiele częściej można spotkać języki z dwiema grupami spółgłosek tego typu. Wówczas różnica między nimi jest wyraźniejsza i oczywistsza dla słuchającego. Zresztą „ucieczka w retrofleksję”, czyli zmiana [ʃ] > [ʂ] itd. wywołana była właśnie przez dążność do większego zróżnicowania sz i ś.

Redukcja nadmiaru

Ale zdarza się, że kiedy realizacje dwóch fonemów stają się zbyt do siebie podobne, użytkownicy języka machają na to ręką i poddają się bez walki, utożsamiając obie głoski. Zachodzi ich zmieszania się, zlanie się w jeden fonem (określane po angielsku słowem merger). Nie przeszkadza nam dziś zbytnio homofonia (identyczność wymowy) wyrazów bóg i buk w mianowniku l.poj. Polszczyzna „głównego nurtu” przestała rozróżniać fonetycznie historyczne u i ó, choć nadal istnieją dialekty, w których są to dwie różne samogłoski. W XV w. dialekt mazowiecki zaczął utożsamiać wymowę szeregów s, z, c, dz oraz sz, ż, cz, dż, zamiast silić się na podkreślanie różnicy między nimi. Dawne spółgłoski podniebienno-dziąsłowowe typu [ʃ] uległy stwardnieniu w sposób alternatywny, utożsamiając się z zębowo-dziąsłowymi typu [s]. Zapewne stadium pośrednim przejścia [ʃ] > [s] było apikalne dziąsłowe [s̺], czyli głoska położona w pół drogi między dzisiejszymi s i sz, a piętnastowieczny system staropolski bardzo przypominał to, co dziś widzimy w języku baskijskim (gdzie występują spółgłoski szczelinowe i zwartoszczelinowe zębowo-dziąsłowe, dziąsłowe apikalne i podniebienno-dziąsłowe). W którymś momencie Mazowszanie musieli się zdecydować, czy bardziej pasuje im merger, czy próba utrzymania i ewentualnie większego zróżnicowania fonemów znajdujących się „na kursie kolizyjnym”. Wybrali to pierwsze, inaczej niż np. Wielkopolanie, którzy utrzymali kontrast trzech typów artykulacji. W ten sposób na Mazowszu pary słów takie jak kos i kosz zaczęły być wymawiane identycznie, natomiast nadal kontrastowały ze słowem koś.1

Po roku 1500 zmiana ta zaczęła się szerzyć w Małopolsce, choć napotykała na opór warstw wykształconych, wyśmiewających ją jako wadę wymowy charakterystyczną dla Mazowszan (quod vitium Masouitis peculiare est). Stąd wzięła się nazwa „mazurzenia” (od nazwy etnicznej Mazur, oznaczającej to samo co Mazowszanin, czyli ‘mieszkaniec Mazowsza’). Niemniej zmiana objęła większość Małopolski (poza wschodnimi peryferiami) i część Śląska. Na obszarze tym słowa czåpka, żaba, sześć zaczęły być wymawiane jako cåpka, zaba, seść. Mazurzenie jest nadal częste w gwarach wiejskich od północnego Mazowsza po Tatry. Z nielicznymi wyjątkami nie zaszło jednak w gwarach Wielkopolski, Kujaw ani Pomorza. Wyjaśniam to wszystko, żeby nikogo nie dziwiło, że górale podhalańscy mazurzą, choć w zasadzie nic ich nie łączy z Mazurami.

Władysław Skoczylas (1916). Pochód zbójników (drzeworyt). Domena publiczna.

Mazurzenie to nie seplenienie

Tu ważna uwaga. We wczesnej polszczyźnie (XIII w.) dawne zmiękczone * zmieniło się w wibrującą spółgłoskę szczelinową taką jak czeskie ř (pisałem o tym poprzednio). Spółgłoska ta, wymawiana jako [ʳʒ], a posiadająca także wariant ubezdźwięczniony [ʳʃ], pozostawała poza opisanym wyżej systemem, a zatem nie wzięła udziału w jego przekształceniach. W szczególności nie podlegała mazurzeniu. Choć może wymawiano jako [ˈmɔzɛ], słowo morze wymawiane było nadal na całym obszarze języka polskiego jako [ˈmɔʳʒɛ] (czyli dokładnie tak jak czeskie moře).2 Pod koniec XVI w. mazurzenie przestało być żywym procesem fonetycznym. Jego skutki utrwaliły się w słownictwie i systemie odmiany, ale nie podlegały mu już nowe wyrazy.3

Dlatego kiedy w XVII w. rz utraciło komponent wibracyjny i w dialektach takich jak wielkopolski utożsamiło się z ż, w polszczyźnie mazowiecko-małopolskiej oznaczało to tylko uproszczenie wymowy fonemu z [ʳʒ] na [ʒ] lub [ʐ]. Było już za późno, żeby ta nowa spółgłoska mogła podążyć śladem dawnego ż. Zresztą na dużej części obszaru mazurzącego, szczególnie w niektórych gwarach Małopolski i Śląska, rz nadal wymawiane było „z czeska”, a ślady tej wymowy można spotkać nawet w naszych czasach. Dlatego zapamiętajmy: rz nie ulega mazurzeniu. W gwarach mazurzących może zawiera [z], ale morze – [ʐ] (czyli wymawiane jest tak jak w polszczyźnie standardowej). W odróżnieniu od języka ogólnego w gwarach tych występuje tylko jeden fonem /ʐ/ z dwoma allofonami: dźwięcznym [ʐ] (rzéka, grzéch, burza) i ubezdźwięcznionym [ʂ] (przód, kurz); nie kontrastują one z sobą, bo bezdźwięczność jest uwarunkowana przez konkretne otoczenie fonetyczne, w którym wariant dźwięczny się nie pojawia.

Naiwne wyobrażenie o tym, jak brzmią gwary regionalne, sprawia, że próby naśladowania wymowy dialektalnej na podstawie stereotypów zamieniają się w karykaturę. Wiedza o gwarze podhalańskiej, jaką posiada aktor przebrany za zbójnika z ciupagą, może się spowadzać do tego, że „górale mówią s zamiast sz”. Dlatego w ogólnopolskim przyszedł (IPA [ˈpʂɨʂɛt]) fałszywy góral zastępuje oba [ʂ] przez [s] i wychodzi mu psyset. A jak naprawdę powie rodowity góral? Kto nie wie, znajdzie odpowiedź na końcu tego wpisu. Pseudodialektyzmy takie jak „bzuch” (brzuch) i „zec” (rzecz) spotykamy już w XVI i XVII w. w utworach literackich, których autorzy wyśmiewali wymowę ludową, niewiele o niej wiedząc. Tradycja ta przetrwała do dziś.

Niestety presja języka standardowego, kojarzonego z wykształceniem i prestiżem społeczno-ekonomicznym, prowadzi zwykle do wypierania regionalnych systemów fonologicznych przez normę oficjalną. Kolejne pokolenia coraz mniej swobodnie i mniej konsekwentnie używają własnej normy lokalnej. W pełni autentyczne formy tradycyjne trzymają się najlepiej w słownictwie codziennym i potocznym, zwłaszcza związanym z lokalnymi realiami, jednak wychodząc poza ten obszar, użytkownicy gwary sami czasem „rekonstruują” jej wymowę na podstawie wymowy standardowej. Dlatego formy utworzone przez fałszywą analogię (jak seplenienie zamiast mazurzenia) mogą się wkradać także do prawdziwej, choć nieco zerodowanej gwary. Być może nie ma na to rady, ale pamiętajmy przynajmniej, że piętnując wszystko, co odbiega od szkolnej normy, i wywierając na ludzi presję, żeby unikali regionalnie zachowanych resztek rodzimego dialektu, wyrządzamy szkodę własnemu językowi i dziedzictwu kulturalnemu.

Przypisy

1) Z kolei w języku kaszubskim, siostrzanym względem polskiego, nastąpiło stwardnienie wczesnosłowiańskiego szeregu * [sʲ] i jego utożsamienie z *s, natomiast *š [ʃ] pozostało palatalno-dziąsłowe (jak w staropolskim). Dlatego kaszubskim odpowiednikiem polskiego sześć jest szesc [ˈʃɛsts] w odróżnieniu od standardowego polskiego [ˈʂɛɕtɕ] i mazurzonego [ˈsɛɕtɕ].
2) Pomijam nieistotne dla dyskusji komplikacje w rodzaju różnej realizacji fonetycznej fonemu /ɔ/ w różnych dialektach.
3) W słowach przyswojonych przez gwary mazurzące z polszczyzny oficjalnej lub z języków obcych po utożsamieniu s i sz często zastępowano „obce” sz, ż przez „swojskie” ś, ź: śtuka ‘sztuka’, do hareśtu ‘do aresztu’, ziåndar ‘żandarm, policjant’.

Odpowiedź na zagadkę

W gwarze podhalańskiej historyczne *dl uległo uproszczeniu do *l w formach czasu przeszłego czasownika iść, także z przedrostkami: *pri-šьdlъ > *prʲišьlъ > *přišel, a po zajściu mazurzenia > przýseł. W użytej tu konwencji ý oznacza tzw. „samogłoskę archaizmu podhalańskiego”. Pierwotnie było to historyczne [i] zachowane mimo stwardnienia poprzedzającej spółgłoski (mogło nią być s lub z pochodzące z mazurzenia, c albo dz), np. cýsto [ˈtsistɔ], zýto [ˈzitɔ], sýja [ˈsija]. Taka sama samogłoska występowała po rz. W bardzo konserwatywnej, dziś już praktycznie nieużywanej wymowie podhalańskiej rz zachowywało charakter wibrujący, a ł miało wymowę boczną: [ˈpʳʃisɛɫ]. We współczesnej gwarze jest to raczej [ˈpʂisɛw] (można by to nieformalnie zapisać „psziseł”). Samogłoska [i] utrzymuje się po rz dość konsekwentnie, choć zarówno w tym kontekście, jak i w wyrazach objętych domeną „archaizmu podhalańskiego” jej wymowa waha się między [i] a bardziej otwartą i cofniętą samogłoską [ɪ], zbliżoną do standardowego y. A zatem zarówno „psziseł”, jak i „pszyseł” ujdą w tłoku, ale „psyset” nie ma nic wspólnego z autentyczną gwarą.

Z punktu widzenia cepra jeszcze niezwyklejsza jest forma pierwszej osoby liczby pojedynczej: ani „psysłem”, ani „psysedłem”, ani nawet „przisełem”, tylko przýsełek, z charakterystyczną końcówką osobową -(e)k, odpowiadającą śląskiemu -(e)ch i wartą osobnego wpisu.

Najłatwiejsze dźwięki świata (4): Ř, czyli jak utrudnić sobie życie, próbując je ułatwić

Pozostałe wpisy z tej serii

Najłatwiejsze dźwięki świata (1): podstawy teoretyczne
Najłatwiejsze dźwięki świata (2): dziury w systemie
Najłatwiejsze dźwięki świata (3): RRRrrr, czyli ukryta różnorodność warkotów

Temat pokrewny

Prawdziwy zbójnik nie sepleni, czyli skąd się wzięło mazurzenie w górach

Słowiańskie zmiękczenia

Pisałem tu już kiedyś o pierwszej i drugiej palatalizacji oraz tzw. palatalizacji progresywnej w języku prasłowiańskim. Nie wdając się w szczegóły techniczne, powiem tylko, że były to procesy fonetyczne zmieniające wymowę spółgłosek tylnojęzykowych (*k, *g, *x) w sąsiedztwie samogłosek przednich (takich jak np. *i czy *e). Ponieważ samogłoski te, jak sama nazwa wskazuje, artykułowane są z przesunięciem najwyższego punktu języka ku przodowi jamy ustnej (w stronę podniebienia twardego), ma to wpływ na wymowę sąsiedniej spółgłoski. Ruchy artykulacyjne związane z głoskami występującymi jedna po drugiej częściowo nakładają się na siebie, a granica między nimi staje się nieostra, co ułatwia przechodzenie od dźwięku do dźwięku, gdyż zwalnia nas od konieczności idealnego synchronizowania czynności narządów mowy. Na podobnej zasadzie w odręcznym piśmie litery wiążą się z sobą, dzięki czemu piszemy szybciej, niż gdybyśmy musieli wyraźnie rozdzielać znaki jak w piśmie drukowanym.

Pierwsza palatalizacja odpowiada za zachowane w języku polskim wymiany dźwięków takie jak wilk, róg, duch | wilczek, rożek, duszek, a druga – za takie jak ręka, droga, socha | ręce, drodze, sosze. Spółgłoski tylnojęzykowe najbardziej spośród wszystkich podatne są na wpływ samogłosek, ponieważ tylna część języka, która bierze udział w ich wymawianiu, jest zarazem odpowiedzialna za zmienianie kształtu komory rezonansowej nadającej samogłoskom barwę akustyczną. Pod wpływem samogłoski przedniej tylnojęzykowe [k] zmienia się w „zmiękczone” [kʲ], które z kolei łatwo ewoluuje w spółgłoskę zwartoszczelinową typu [tʃ] lub [tɕ] (przy których wymowie język jeszcze bardziej przesuwa się ku przodowi). Procesy tego typu zaszły niezależnie od siebie w niezliczonych językach, dlatego spółgłoski tylnojęzykowe należą do najmniej stabilnych w skali czasu, w której działa ewolucja językowa (setki lub tysiące lat).

Innym zjawiskiem prasłowiańskim tego rodzaju była tzw. jotacja, czyli zmiany fonetyczne zachodzące w dawnych połączeniach spółgłosek z półsamogłoską *j. Jotacja wywierała silny wpływ zmiękczający na spółgłoski wargowe i przedniojęzykowe. Na przykład w kombinacjach *tj, *dj, *sj spółgłoska przedniojęzykowa „wchłaniała” *j i przejmowała jej charakter palatalny. Zmiękczone spółgłoski, które rozwinęły się z tych połączeń, w języku polskim brzmią dzić c, dz, sz, ale np. w rosyjskim odpowiadają im č, ž, š, w bułgarskim št, žd, š, a w serbsko-chorwackim ć, đ (= polskie ), š. Przykładem może być *světja > pol. świeca, ros. svečá, bułg. svešt, serb.-chorw. svijeća lub sveća.

Dalsze zmiękczanie i odmiękczanie

W czasach, gdy język prasłowiański rozpadał się na odmiany regionalne, z których powstały współczesne języki słowiańskie, niektóre z nich poszły jeszcze dalej na drodze do zharmonizowania wymowy spółgłosek i następujących po nich samogłosek. Praktycznie wszystkie spółgłoski były zmiękczane przed samogłoskami przednimi, a miękkość ta utrwaliła się na tyle, że nawet jeśli jakiś późniejszy proces zmienił wymowę samogłoski z przedniej na tylną, spółgłoska pozostała miękka. Na przykład w prasłowiańskim słowie *tesъ ‘cios’ zmiękczone * zmieniło się w polskie[tɕ], które nadal wymawiamy w ten sposób, choć w dialekcie słowiańskim, z którego rozwinęła się polszczyzna, odziedziczone *e zmieniało się w [ɔ], gdy występowała po nim twarda spółgłoska przedniojęzykowa. Podobne, choć mniej zaawansowane zmiękczenie widzimy w języku rosyjskim. Utrzymał on wymowę typu [tʲ] z silną tendencją do artykulacji zwartoszczelinowej: [tsʲ]. Współczesnym rosyjskim refleksem prasłowiańskiego *tesъ jest tës /ˈtʲos/, które w dokładniejszej transkrypcji fonetycznej można zapisać jako [ˈtsʲɵs]. Fakt, że podobnie jak w polskim samogłoska uległa późniejszym zmianom, nie spowodował „odwołania” zmiękczenia spółgłoski wywołanego przez dawniejsze *e. W rezultacie polskie ć /tɕ/ i rosyjskie t’ /tʲ/ utrwaliły się jako nowe fonemy – miękkie (spalatalizowane) odpowiedniki twardego /t/. Stąd mamy lato, ogród, las, wóz, ale w lecie, w ogrodzie, w lesie, w wozie.

Choć język ukraiński jest blisko spokrewniony z rosyjskim, a czeski z polskim, w obu z nich palatalizacja była mniej zaawansowana i na wczesnym etapie ich rozwoju w wielu kontekstach fonetycznych uległa cofnięciu. Odpowiednikiem polskiego słowa cios w obu językach jest tes /ˈtɛs/, z twardą wymową /t/, podobnie jak w prasłowiańskim. Nie jest to jednak utrzymanie stanu pierwotnego, tylko powrót do niego, zanim zmiany stały się nieodwracalne.W przypadku języka czeskiego odwrócenie historycznej palatalizacji nastąpiło mniej więcej w XIII w. Co ciekawe, w niektórych wyrazach polskich również „przywrócono” spółgłoskę twardą pod wpływem czeskim. Dlatego mamy dziś serce, wesele, obywatel, Władysław zamiast staropolskich sir(d)ce lub sierce, wiesiele, obywaciel, Włodzisław. Moda na naśladowanie wymowy czeskiej panowała w XIV–XVI w., kiedy język czeski cieszył się znacznym prestiżem w Europie Środkowej.

Czeski wyjątek

Mimo ogólnej tendencji do odmiękczania spółgłosek Czesi zrobili wyjątek dla jednej z nich. Rzecz dziwna, była to akurat spółgłoska, która stosunkowo rzadko ulega palatalizacji, mianowicie *r, realizowane w prasłowiańskim jako spółgłoska przedniojęzykowa wibrująca lub uderzeniowa (patrz poprzedni wpis z tej serii). Dla prostoty przyjmijmy transkrypcję fonetyczną [r], pamiętając o tym, że w wielu przypadkach „wibracja” może oznaczać pojedynczy kontakt czubka języka z dziąsłem (czyli [ɾ]). W prasłowiańskim istniało połączenie *rj, jak w słowie *morje ‘morze’, a w dialekcie zachodniosłowiańskim, z którego rozwinął się zarówno polski, jak i czeski, zarówno ta grupa spółgłoskowa, jak i zwykłe *r w pozycji przed samogłoską przednią rozwinęły się w miękkie *. Przesunięcie masy języka w przód i podniesienie jej ku podniebieniu twardemu (jak przy wymawianiu *i lub *j) utrudnia jednoczesne wprawienie czubka języka w ruch wibrujący, więc choć [rʲ] występuje w różnych językach (choćby w rosyjskim), jest spółgłoską dość rzadką i historycznie niezbyt stabilną. Jeśli mówiącemu szczególnie zależy bardziej na uwydatnieniu palatalności, może nieco przesadzić ze zbliżeniem języka do podniebienia, przez co zamiast dźwięku przypominającego [j] pojawia się artykulacja bardziej zamknięta, szczelinowa, typu [ʒ]. Tak jak w przypadku zwykłego [ʒ], towarzyszy jej zwykle wysunięcie i zaokrąglenie warg, podkreślające pożądany efekt akustyczny.

O ile w przypadku [rʲ] mamy do czynienia z głoską sonorną, której towarzyszy zabarwienie palatalne, to szczelinowość oznacza niesonorność. Głoska zdominowana przez komponent szczelinowy staje się obstruentem. W jednym z wcześniejszych wpisów wspominałem o tym dźwięku, tak rzadkim, że nie ma dla niego wygodnego symbolu IPA. Wyjaśniłem wówczas, dlaczego uważam, że najlepiej byłoby transkrybować go [ʳʒ], gdzie podniesione [ʳ] oznacza komponent wibracyjny towarzyszący artykulacji szczelinowej [ʒ]. Wówczas łatwo zrozumieć, dlaczego głoska ta może ulec ubezdźwięcznieniu, dając [ʳʃ]. Nie ma nic niezwykłego w fakcie, że głoska wibrująca może należeć do klasy obstruentów. Analogicznie sonorna spółgłoska boczna [l] ma swój szczelinowy odpowiednik [ɬ], z którego słynie np. język walijski.

Utrudnienie wskutek ułatwienia

Wibrujące przedniojęzykowe spółgłoski szczelinowe występują tylko w kilku językach na kuli ziemskiej.1 Najbardziej znanym przykładem jest język czeski, który do zapisu [ʳʒ] i [ʳʃ] używa litery ř. Zapewne w czasie, gdy Czesi wycofywali się z regularnej palatalizacji spółgłosek przed samogłoskami przednimi, ř już tak bardzo różniło się od zwykłego r, że nie było traktowane jako jego zmiękczony odpowiednik, ale jako istotnie różna spółgłoska przesunięta do innej klasy dźwięków – obstruentów. Zapobiegło to powrotowi do wymowy [r] (jak w słowackim lub ukraińskim).

Język polski także posiadał dźwięki zapisywane rz, a wymawiane [ʳʒ] i [ʳʃ] aż do XVII w.2, jednak w końcu komponent wibracyjny zupełnie uległ zanikowi, a to, co pozostało, czyli [ʒ], [ʃ], utożsamiło się fonetycznie z dźwiękami ż, sz (obecnie wymawianymi [ʐ], [ʂ]). Resztki dawnej wymowy rz można spotkać w kilku peryferyjnych, bardzo konserwatywnych gwarach polskich i kaszubskich, ale wszędzie jest to zjawisko szybko zanikające. Czeskie ř na razie uniknęło podobnego losu, jest to jednak głoska trudna w realizacji: dzieci przyswajające język czeski późno opanowują jej poprawną wymowę. Choć panuje opinia, że we wzorcowej wymowie czeskiej podczas artykulacji r język powinien uderzać o dziąsło 1–3 razy, a w przypadku ř – 3–5 razy, dotyczy to tylko mowy szczególnie starannej, kontrolowanej. Badania fonetyczne dowodzą, że w mowie swobodnej najczęściej mamy do czynienia z jednym uderzeniem. Prawdę mówiąc, brak kontaktu czubka języka z dziąsłem (czyli zanik wibracji) zdarza się w praktyce znacznie częściej niż dwa uderzenia. Z tego względu kontrast między czeskim ř a niewibrującym szczelinowym ž /ʒ/ lub š /ʃ/ może się zacierać w szybkiej, spontanicznej mowie (polszczyzna przeszła tę drogę ponad 300 lat temu).

Historia ř pokazuje nieoczywiste skutki „ułatwienia wymowy” tam, gdzie koartykulacja prowadzi do konfliktu między komponentami artykulacyjnymi sąsiednich głosek. Ponieważ trudno nałożyć na siebie artykulacje typu [r] i [j], element palatalny zostaje zmodyfikowany tak, żeby nie przeszkadzał w wibracjach. Łatwiej je podtrzymać, jeśli język pozostaje luźny i nie kontrolujemy dokładnie prześwitu między jego powierzchnią a podniebieniem, a wibracje fałdów głosowych są mniej energiczne (ř, nawet w pozycjach, gdzie nie ulega ubezdźwięcznieniu, ma wymowę raczej „dyszącą” niż w pełni dźwięczną).

Ryc. 1.

Im bardziej mówiący skupiają się na tych elementach wymowy, tym bardziej głoska zaczyna żyć własnym życiem, przestaje być postrzegana jako zmiękczone [r] i ze względu na narastające znaczenie szczelinowości przenosi się do klasy obstruentów. Kiedy korelacja „twarda | miękka” przestała mieć znaczenie w czeskim, a osłabła w polskim, użytkownicy pozostali z dziwną i trudną w realizacji głoską, której częstość występowania w językach świata jest nie większa niż 0,1%. Ale skoro taki fonem już powstał, kolejne pokolenia przejmowały go, inwestując dużo wysiłku w uczenie się jego wymowy (wciąż pielęgnowanej z dumą przez Czechów). Tak oto w dość krótkim czasie można przekształcić głoskę łatwą w trudną, próbując – paradoksalnie – lokalnie zoptymalizować (czyli ułatwić) artykulację.

Ze względu na swoją wibrującą przeszłość polskie rz ma pewną ciekawą cechę: nie wzięlo udziału w zjawisku zwanym mazurzeniem, czyli w utożsamieniu głosek sz, ż, cz i s, z, c, dz, które kilkaset lat temu zaszło na dużym obszarze dialektów polskich. Ponieważ jednak jest odrębny temat, niezwiązany bezpośrednio z tą serią wpisów, opowiem o nim osobno.

Przypisy

1) Częściej bywa spotykane inne głoski wibrująco-szczelinowa, mianowicie języczkowe [ʀχ] i [ʀʁ]. Choć transkrypcja często tego nie uwzględnia, w wielu językach wymowa języczkowego /χ/ lub /ʁ/ może się stawać „chrapliwa” wskutek drgań języczka. Nie jest to jednak skutek palatalizacji, której głoski języczkowe ulegają wyjątkowo niechętnie, znacznie rzadziej niż [r], bo położenie tylnej części języka podczas ich wymowy zupełnie nie sprzyja jednoczesnemu przyjęciu pozycji odpowiadającej samogłoskom takim jak [i] lub spółgłoskom palatalnym (twardopodniebiennym) takim jak [j]. „Chrapliwość” to tylko dodatkowy efekt artykulacyjny wzmacniający wrażenie akustyczne, dzięki któremu identyfikujemy głoski języczkowe.
2) W XVI w. nie rymowano słów takich jak morze | noże, choć dopuszczalny był przybliżony rym szerzy | dzierży. Gdybyśmy mieli dziś recytować poezje Jana Kochanowskiego z wymową zbliżoną do oryginału, trzeba by było między innymi dbać o symowę rz (bierze | wieczerze) podobną do czeskiego ř.

Ilustracja

Ryc. 1. Oscylogram i spektrogram realizacji czeskiego słowa přítele [ˈpʳʃiːtɛlɛ] ‘przyjaciela’ ze stosunkowo rzadkim, dwuuderzeniowym ř, charakterystycznym dla wymowy bardzo starannej. Częściej uderzenie jest jedno lub nie ma go w ogóle. Strzałki wskazują kontakt czubka języka z dziąsłem (cykle wibracji). Czarny prostokąt pokazuje cały czas artykulacji [ʳʃ]. Widać utrzymujący się po zakończeniu wibracji bezdźwięczny komponent szczelinowy (szum, któremu nie towarzyszą wibracje fałdów głosowych). Źródło: Pavlík 2014 (fair use).

Patrz też

Praktyczne porady, jak wymawiać czeskie ř.