Po prostu przepłynął Czeremosz

Generał Władysław Langner jeszcze jako pułkownik
Jedną z największych zagadek września 1939 r. jest kwestia obrony i kapitulacji Lwowa. Miasto przez dziesięć dni skutecznie broniło się przed Niemcami, ale dowódca, generał Władysław Langner postanowił poddać się Sowietom. W efekcie zginęli niemal wszyscy polscy oficerowie – z wyjątkiem samego Langnera.
Zresztą, Langner myślał o kapitulacji już wcześniej. 18 września – a więc w dzień po sowieckiej agresji na Polskę – podczas narady po raz pierwszy wspomniał o możliwości poddania miasta Niemcom. Jednak przeciwko temu pomysłowi wystąpiła większość wyższych oficerów. Tego dnia trwały intensywne starcia z oddziałami niemieckimi, a w nocy żołnierze sowieccy zaatakowali polskie barykady na Łyczakowie. Polacy odparli jednak to uderzenie. W tej sytuacji Sowieci zamknęli wschodni skraj miasta i zajęli Winniki.
Dzień później, na rogatkę Łyczakowską przybyli oficerowie sowieccy, proponując rozpoczęcie pertraktacji w celu oddania im miasta. I do takich rozmów doszło w Winnikach, ale bez efektu. 20 września Niemcy ponownie zażądali by Lwów się poddał, w przeciwnym razie zostanie zniszczony – Polacy się nie zgodzili, ale Niemcy nie zniszczyli miasta. Polskie dowództwo zezwoliło jedynie na opuszczenie miasta przez cywilów. Wychodzono ulicą Żółkiewską i wielu z tego skorzystało.
Tego samego dnia przedstawiciele Armii Czerwonej zaproponowali Polakom wznowienie negocjacji. Ostatecznie, doszło do rozmów obu delegacji, podczas których uzgodniono wstępnie warunki poddania miasta. W nocy obie strony miały określić je na piśmie, aby następnego dnia rano spotkać się dla ich omówienia i przyjęcia. Dość nieoczekiwanie, strona sowiecka zagwarantowała Polakom niemal wszystko, czego oni chcieli: pozostawienie dotychczasowych władz miejskich, bezpieczeństwo życia wszystkim przebywającym na terenie miasta, zachowanie własności prywatnej i możliwość wyjazdu oficerów do kraju neutralnego.
Rano 22 września polska delegacja – gen. Langner, płk Bronisław Rakowski oraz kpt. Kazimierz Czyhiryn (tłumacz) – podpisała w Winnikach „Protokół ogłoszenia o przekazaniu miasta Lwowa Armii Czerwonej”. Strona radziecka jeszcze tego samego dnia złamała treść uzgodnionego porozumienia. Oficerowie Wojska Polskiego z załogi miasta zostali skierowani pod konwojem do Winnik, które stały się pierwszym etapem ich niewoli, zakończonej dla większości z nich śmiercią wiosną 1940 roku.
Jak to się ostatecznie stało, że Langner podjął taką a nie inną decyzję?
Rozmowy i negocjacje
Jak opisuje to w swych wspomnieniach ostatni prezydent Lwowa i późniejszy prezydent RP na emigracji Stanisław Ostrowski, 21 września o 23.30 został on zaproszony na konferencję do Langnera. „Dłuższy czas czekałem na rozmowę, ponieważ odbywała się w tym czasie konferencja wyższych dowódców wojskowych i szefów sztabu. Kiedy oficerowie opuszczali salę posiedzeń, widziałem w ich oczach smutek i przygnębienie. Zrozumiałem, że nadchodzi kres naszej wolności i początek równocześnie nowej okupacji sowieckiej” – pisał. Na naradzie z gen. Langnerem, któremu towarzyszył wspomniany już płk. Rakowski i płk. Antoni Szymański, były attaché wojskowy w Berlinie, a także zastępca komendanta policji wojewódzkiej i nowo mianowany starosta grodzki, „dowódca Korpusu (gen Langner był dowódcą Okręgu Korpusu VI we Lwowie i dowodził całością wojsk w mieście i jego okolicy – przyp. aut.) rozpoczął swoje przemówienie od tego, że nie jest w stanie prowadzić walki na dwa fronty. Że nie może iść z pustymi rękami przeciw czołgom, i że wobec tego <na żądanie Rady miejskiej> ma zamiar oddać Lwów [Sowietom]. W obronie prawdy historycznej, zaprotestowałem stanowczo przeciwko twierdzeniu, jakoby ktokolwiek spośród członków Rady miejskiej lub członków Zarządu gminy miasta Lwowa, kiedykolwiek wystąpił z myślą lub projektem poddania miasta komukolwiek” – podkreślił Ostrowski.

Stanisław Ostrowski, zdjęcie z 1936 r.
O trzeciej w nocy prezydent Lwowa został ponownie zaproszony do gen. Langnera dla ustalenia warunków kapitulacji. Jak mu powiedziano, przy udziale profesora lwowskiego uniwersytetu Ludwika Ehrlicha, ułożono warunki kapitulacji ze strony wojska. Chciano dodać też potrzeby samorządu. Ostrowski wspomina, jakie postawił warunki: „utrzymanie autonomii władz miejskich na podstawie obowiązujących ustaw polskich, prawo zarządzania i utrzymania szpitali, szkolnictwa, sierocińców, domów starców i wszystkich zakładów miejskiej opieki społecznej, zarządzanie i utrzymanie przez samorząd miejski wszystkich zakładów użyteczności (…). Domagałem się utrzymania języka polskiego jako urzędowego, z dopuszczeniem języka ukraińskiego jako pełnoprawnego w urzędowaniu, wolności wyznania, uszanowania kościołów i zakonów oraz domów modlitwy wyznań chrześcijańskich jak i innych”. Spotkanie zakończyło się o 6.00 rano; Langner wsiadł wtedy do samochodu z białą chorągwią. Po południu Ostrowski dowiedział się, że w umowie z Sowietami nie znalazły się żadne punkty dotyczące funkcjonowania miasta i jego władz. „Zrozumiałem wtedy, że jest to koniec naszej wolności” – napisał.
Z kolei sam Langner pisze we wspomnieniach „Ostatnie dni obrony Lwowa (1939)”, że na naradzie 21 września wieczorem był tylko jeden głos sprzeciwu – dowódcy 35 Dywizji Piechoty (Rezerwowej) płk. Jarosława Szafrana, który spytał, dlaczego Langner „naraża ich na hańbę”. „Odpowiadam, że nie znalazłem innego rozwiązania, a jeżeli on je widzi, niech je poda” (w istocie, protestów było wiele – także grupy oficerów niższej rangi, którzy usiłowali wtargnąć do siedziby DOK VI).
W swych wspomnieniach generał wspomina, że po podpisaniu umowy i wydaniu odezwy do mieszkańców i wojska pojechał do Tarnopola „by rozmówić się” z dowódcą Frontu Ukraińskiego Armii Czerwonej, komandarmem Siemionem Timoszenką. Rozmawia z nim i Nikitą Chruszczowem, wówczas I sekretarzem KC Komunistycznej Partii (bolszewików) Ukrainy. 26 września trafił do Moskwy, gdzie zakwaterowano go w willi w Runcewie (tak w oryginale; zapewne chodziło o Kuncewo). A potem rozmawia (a właściwie jest przesłuchiwany) z generałem G. Iwanowem (najprawdopodobniej był to gen. Iwan Sierow, występujący pod takim pseudonimem. Wówczas był komisarzem Bezpieczeństwa Państwowego 3 rangi, czyli generałem, a także ludowym komisarzem spraw wewnętrznych Ukraińskiej SRR). Zadawano mu przede wszystkim pytania o wojska niemieckie.
5 października nie niepokojony wrócił do Lwowa. Tam jeszcze rozmawiał z lokalnym „szefem NKWD” – nie podał jego nazwiska. Pytał o swoich oficerów – otrzymał uspokajające odpowiedzi. Potem ostrzeżono go, że może zostać aresztowany, i 18 listopada wyjechał na południe. „O świcie [20 października] dotarłem do granicy polsko-rumuńskiej. Zatrzymałem się na chwilę nad brzegiem Czeremoszu po czym wskoczyłem do wody. Pływać nie umiałem, a trafiłem na głębię i zacząłem tonąć. Tylko dzięki Opatrzności i woli wydostałem się na płytsze miejsce. Wysiłki te wyczerpały mnie zupełnie i tylko ostatnimi siłami dotarłem do brzegu rumuńskiego”.

Czeremosz, zdjęcie z 1938 r.
Nikt go nie śledził, nikt nie ścigał, a pograniczników z obu stron jakoś nie było…
Naiwność czy…
Tak naprawdę, Langner miał trzy wyjścia. Pierwsze, najprostsze – poddać się Niemcom. Drugie – nierealne – przebijać się na Węgry. Nierealne, bo do przejścia było 140 kilometrów, a Niemcy i Sowieci mieli tam coraz więcej wojsk. I trzecie – poddać się Sowietom.
Są tacy, którzy dowodzą, że Langner był sowieckim agentem i właśnie dlatego podjął taką a nie inną decyzję. Ale z Rumunii dotarł do Londynu, gdzie ani go o nic nie oskarżono, ani też nie usprawiedliwiano jego wrześniowych decyzji – pełnił drugorzędne funkcje dowódcy 3 Brygady Kadrowej Strzelców, Odcinka Obrony „Angus” i Brygady Szkolnej; już po wojnie został awansowany na stopień generała dywizji. Jedno jest pewne: gdy opuścił terytorium kontrolowane przez ZSRR, Sowieci stracili na niego jakikolwiek wpływ (o ile go mieli). Ale też jak uciekł do Rumunii? Czemu nikt go nie zatrzymał? Granica była jednak pilnowana. I znając Sowietów, bardzo dokładnie…
Jest też teoria, że Langner myślał prosto: Niemcy będą trzymać oficerów w oflagach do końca wojny, a Sowieci – nie wiadomo. Doświadczenia z wojny polsko-bolszewickiej były jak najgorsze, więc należało co najmniej być bardzo ostrożnym. Ale też pomysł, że NKWD zabije wszystkich przetrzymywanych oficerów mógł się wydawać całkowicie nierealny. Langner mógł mieć nadzieję, że do konfliktu sowiecko – niemieckiego dojdzie, a wówczas polscy oficerowie mogą okazać się przydatni. Wiadomo, że mówił, iż „Sowieci to Słowianie”. Może więc myślał, że jako Słowianie zachowają się wobec Polaków lepiej niż Niemcy?
Więcej dowiedzielibyśmy się przeglądając archiwum KGB i NKWD na moskiewskiej Łubiance, a na to się jednak nie zanosi…
***

Robert Moskwa jako gen. W. Langner – zdjęcie ze zwiastunu filmu
Powstaje film o obronie Lwowa we wrześniu 1939, realizowany przez Fundację Joachima Lelewela (po podobnych filmach o obronie Grodna i Wilna). Organizatorzy proszą o wsparcie, by jeszcze w tym roku nakręcić sceny walk podczas tradycyjnych, wrześniowych rekonstrukcji: https://zrzutka.pl/th5wuk
***
Wybrane źródła:
Władysław Langner, „Ostatnie dni obrony Lwowa (1939)”, „Niepodległość” tom 11, Londyn – Nowy Jork 1978
Stanisław Ostrowski, „Dnie pohańbienia”, https://www.lwow.home.pl/Biuletyn/ostrowski.html
Wojciech Włodarkiewicz, „Obrona Lwowa część 2”, Kresy 1939 https://kresy1939.pl/blog/2020/09/12/obrona-lwowa-czesc-2/
Wojciech Włodarkiewicz,, „Lwów 1939”, Warszawa 2003
Piotr Kościński, „Dylemat generała Langnera”, „Kurier Galicyjski”, 24.07.2025 https://kuriergalicyjski.com/dylemat-generala-langnera/
Zdjęcia: NAC Online, domena publiczna
Autor
-
Jestem dziennikarzem, analitykiem ds. międzynarodowych i nauczycielem akademickim. Główne tematy zainteresowań: bardzo bliski Wschód (Ukraina, Białoruś, Rosja… po Uzbekistan i Kazachstan), historia (zwłaszcza szeroko rozumianych Kresów) i fantastyka naukowa.
FB: Piotr Koscinski, X: @PiotrKoscinski
Bluesky: piotrkoscinski.bsky.social
Ostatnie wpisy
Bez kategorii19 czerwca 2026Po prostu przepłynął Czeremosz
20-lecie międzywojenne25 marca 2026EM poleca (#50): Wasyl Mudry – „Sztuka możliwości: demokrata w epoce dyktatur i totalitaryzmu”
historia9 kwietnia 2025Jak Hitler obraził się na króla
językoznawstwo10 marca 2025Żegnaj, cyrylico!




