EM poleca (#58) Carly Anne York: „Działo na łososie i lewitująca żaba. Zwariowana nauka i jej całkiem poważne odkrycia”
Biorę dziś na tapet książkę, którą uznałem za ciekawą lekturę wakacyjną. Oczywiście nie oznacza to pozycji błahej, którą się przeczyta i zaraz zapomni. Mam na myśli raczej interesujący styl autorki, która nawet dość trudne tematy naukowe umie przedstawić w sposób lekki, a jednocześnie niepozbawiony głębokich treści.
Może najpierw kilka słów o samej autorce. Carly Anne York to amerykańska biolożka, behawiorystka zwierząt, specjalistka w zakresie fizjologii i niestrudzona popularyzatorka nauki. Pracuje obecnie na niewielkim Lenoir-Rhyne University w Hickory (Karolina Północna).
Książka, którą chcę omówić, traktuje w sporej części o często wyśmiewanej nauce spoza głównego nurtu akademickiego. Dr York zdecydowanie bierze ją w obronę, pokazując, że nawet pozornie bezsensowne prace badawcze mogą stać się zalążkiem czegoś naprawdę wielkiego. Jest to publikacja całkiem świeża, z czerwca 2025 – w Polsce ukazuje się po niecałym roku od wydania w USA. Opowieść zaczyna się od starożytności – oto jesteśmy świadkami przełomowego odkrycia dokonanego przez wielkiego Archimedesa. Jak głosi legenda, słynne prawo wyporu odkrył on w trakcie kąpieli w wannie, po czym wyskoczył z niej i biegł ulicami miasta, krzycząc „eureka!”. Na ile ta historia jest prawdziwa – nie wiemy, ale trzeba przyznać, że brzmi uroczo.
Dalej mamy już bardziej współczesne rozdziały traktujące o czymś, co można nazwać „silly science” (niepoważna nauka). Co ważne, książki nie trzeba czytać chronologicznie, ponieważ każdy rozdział dotyczy osobnych tematów, niepowiązanych z sobą. Dlatego uznaję tę pozycję za typowo wakacyjną, do czytania na plaży, w parku czy podróży.
Co takiego znajdziemy w książce pani York? Na przykład historię o tym, jak pewien naukowiec został całkiem solidnie spryskany moczem swojego przewijanego syna i zdziwiło go, że proces sikania trwa dość długo. Co więcej, okazało się, że on sam w łazience potrzebuje w zasadzie tyle samo sekund na opróżnienie pęcherza. Ba, późniejsza obserwacja zwierząt w zoo pokazała, że dokładnie tyle samo sekund trwa sikanie słonia – a przecież każdy z nich ma pęcherz o zdecydowanie innej pojemności. Śmieszna nauka? Być może, ale prowadząca do całego szeregu ciekawych wniosków, które zainteresowały np. urologów zwierzęcych, ale też inżynierów konstruktorów. Przy okazji przypomniałem sobie opowieść Richarda Feynmana, który dyskutował z kolegami o tym, czy proces oddawania moczu jest napędzany tylko grawitacyjnie. Sam twierdził, że tak nie jest – i wykonał eksperyment, stając na rękach i sikając w tej pozycji.
Prawdopodobnie słyszeliście o testach PCR, które stały się bardzo popularne w trakcie pandemii COVID-19. Aby wykryć obecność konkretnego DNA, konieczne jest namnożenie tego związku z niewielkiej próbki. Dokonuje tego enzym zwany polimerazą. Aby jednak rozpleść podwójną helisę DNA, trzeba ją podgrzać do temperatury, której nie wytrzymują enzymy. Problem? Oczywiście, ale okazało się, że jego rozwiązanie pojawiło się znacznie wcześniej, a to za sprawą Thomasa Brocka, mikrobiologa z USA. W połowie lat 60. XX w. zrobił on sobie przerwę w podróży przez USA, zatrzymując się w parku Yellowstone. Jego naukową uwagę przykuły bakterie żyjące tam doskonale w temperaturze powyżej 70 stopni. Okazało się, że ich enzymy wytrzymują te ekstremalne temperatury. Jednak dopiero dwie dekady później odkrycie Brocka znalazło konkretne zastosowanie, a mianowicie test PCR. Bez metody amplifikacji DNA, która nie była możliwa bez odkryć Brocka, powszechne testy nie byłyby możliwe.
Przykładem bardzo ciekawego zwierzęcia jest ustonóg – rawka błazen (pisaliśmy o niej u nas na portalu). Jej przednie odnóża mają kształt maczug i zwierzę może wyprowadzić nimi cios, który rozłupie każdy pancerz. Przyspieszenie wynosi nawet 10 000 g (!), dzięki czemu wytwarza się tam kawitacja, czyli powstają pęcherzyki wypełnione parą wodną, które powodują dodatkową destrukcję. Badania nad tymi niezwykłymi zwierzętami spowodowały przyspieszony rozwój takiej dziedziny jak biomechanika, Wynikom badań przyglądają się z zainteresowaniem nie tylko zoolodzy, ale też inżynierowie i wojskowi, bo zjawisko kawitacji jest obserwowane np. przy śrubach napędowych.
Oczywiście trudno sobie wyobrazić książkę o tej tematyce bez wspomnienia fizyka, Andrieja Gejma. Jest to naukowiec słynący z bardzo nieortodoksyjnego podejścia do badań. Badając oddziaływanie materiałów diamagnetycznych udowodnił, że potrafi przy pomocy silnego pola magnetycznego dokonać lewitacji żywego zwierzęcia, konkretnie żaby. Dostał za to w roku 2000 nagrodę IgNobla (parodia prawdziwego Nobla, premiująca nieoczywiste badania, które czasem są inspiracją tradycyjnych badań). Co ciekawe, jest on jedynym człowiekiem, który dostał też w 2010 klasycznego Nobla – tym razem za odkrycie grafenu.
No dobrze, a co z tytułowym działem wystrzeliwującym łososie? HA! Zapraszam do lektury. Przeczytacie tam też o karaluchach, podtlenku azotu, latających wężach czy odkryciu penicyliny. Do wyboru, do koloru.
Na końcu znajdziemy całkiem sporą liczbę pozycji bibliograficznych pozwalających na rozszerzenie wiedzy o interesujących tematach poruszonych.
Książka jest napisana językiem popularnym, nie wymaga od czytelnika specjalistycznej wiedzy przyrodniczej – wszystko wyjaśniono klarownie. Muszę tu też podkreślić bardzo dobrą pracę tłumaczki – Amaty-Jo Papaj. Z zawodu producentka, reżyserka i scenarzystka, doskonale się czuje także w tematyce stricte naukowej. Pisze bardzo żywym językiem, bez problemu porusza się w słownictwie biologicznym, fizycznym czy inżynierskim.
Dla kogo jest ta książka? W zasadzie dla każdego. Polecam ją wszystkim zainteresowanym ciekawą nauką i jej szerokimi implikacjami. Zabierzcie ją na wakacje!
Dane bibliograficzne
Autor: Carly Anne York
Tłumaczenie: Amata-Jo Papaj
Wydawnictwo: Helion
liczba stron: 272
ISBN: 9788328934979
Rok wydania: 2026
Autor
-
Jestem emerytowanym chemikiem, który nadal pisze o rozmaitych sprawach, głównie na łamach miesięcznika „Wiedza i Życie”. Interesuję się naukami ścisłymi, twórczością Leonarda Cohena, popularyzuję e-papierosy jako metodę wychodzenia z nałogu palenia tytoniu. Słucham dobrej muzyki z lat 60. i 70. oraz tzw. piosenki autorskiej (poezji śpiewanej). Bardzo lubię czytać książki – różne, różniste.
Twitter: Mirek „Stary Chemik”
BlueSky: @oldchemist.bsky.social
Ostatnie wpisy
EM poleca8 lipca 2026EM poleca (#61) Becky Smethurst „Krótka historia czarnych dziur. Dlaczego niemal wszystko, co o nich wiesz, jest błędne”
EM poleca17 czerwca 2026EM poleca (#58) Carly Anne York: „Działo na łososie i lewitująca żaba. Zwariowana nauka i jej całkiem poważne odkrycia”
EM poleca3 czerwca 2026EM poleca (#57) Dava Sobel – „Pierwiastki Marii Skłodowskiej-Curie. Jak blask radu oświetlił drogę kobietom w świecie nauki”
astronautyka25 maja 2026Heterocykle na Marsie





Ta lewitacja żab to może być ciekawa sprawa. Jacyś znajomi znajomych usiłowali na tej podstawie zrobić urządzenie, w którym można topić lewitujące metale – mniej zanieczyszczeń, gdy surowiec nie ma kontaktu z tyglem. Wiele z tego nie wyszło, bo i w warunkach garażowych nie mogło, ale sama idea może i ma przyszłość.