EM poleca (#56) Walter Isaacson „Einstein. Jego życie i wszechświat”
Nakładem wydawnictwa Insignis ukazała się pod koniec ubiegłego roku biografia Einstein. Jego życie i wszechświat (wydanie nowe poprawione) autorstwa Waltera Isaacsona. Oryginał angielski pochodzi z roku 2007. Isaacson jest biografem wysokiej klasy, dbającym o szczegółowe udokumentowanie i weryfikację faktów z życia opisywanej postaci. Książka nie jest ani hagiograficzna, ani demaskatorska, tylko po prostu rzeczowa i rzetelna, solidnie oparta na źródłach archiwalnych – a jest ich w przypadku Einsteina ogrom zmuszający biografa do tytanicznego wysiłku, za który należy mu się najwyższy szacunek. Isaacson konsultował treść książki z wieloma ekspertami, w tym historykami nauki i badaczami procesów myślowych, ale przede wszystkim z fizykami. Dzięki temu zdołał wniknąć w sposoby myślenia swojego bohatera i zrekonstruować jego podejście do nauki. Partie książki poświęcone matematyce i fizyce dają przystępny, ale rzetelny obraz warsztatu teoretycznego Einsteina, nie trywializując go (aczkolwiek poza nieuniknionym E = mc2 i ostatnią linijką notatek spisywanych przez Einsteina tuż przed śmiercią próżno szukać w książce jakichkolwiek wzorów).
Isaacson nie epatuje sensacjami, nie ocenia uczonego ani nie klęka przed jego geniuszem. Poznajemy prywatne życie Alberta Einsteina od dzieciństwa do starości i śmierci; poznajemy też tych, którzy go otaczali: rodzinę, przyjaciół, nauczycieli, kolegów i współpracowników. Byli wśród nich ludzie, którzy wpłynęli na rozwój intelektualny młodego Alberta, mieli wkład w jego późniejsze osiągnięcia lub pomagali mu w sprawach życiowych. Einstein nie był odludkiem, choć jego charakter bywał nieznośny szczególnie dla najbliższych: nie potrafił być na na trwałe dobrym mężem, a ojcem bywał to czułym i kochającym, to beznadziejnym. Nie zależało mu na zaszczytach, nie lubił funkcji kierowniczych i nie radził sobie z nimi, a posady akademickie potrzebne mu były głównie po to, żeby zapewnić sobie komfort pracy i uniknąć trosk materialnych. Serię czterech przełomowych artykułów z roku 1905, które położyły podwaliny pod nową fizykę XX w., opublikował jako wolny strzelec, pracownik urzędu patentowego w Bernie, oceniający wnioski wynalazców – pracę tę zresztą lubił, uważał za inspirującą i wspominał później z sentymentem.
Einstein wyróżniał się niezależnym myśleniem, wyobraźnią wizualną i dociekliwością, która kazała mu się skupiać na problemach teoretycznych kosztem wszystkich innych spraw i atakować je do skutku, popełniając po drodze błędy i wycofując się z połowicznych rozwiązań, ale wreszcie osiągając cel. Jego ulubionym narzędziem była szczegółowa wizualizacja hipotetycznego scenariusza zdarzeń fizycznych w celu dogłębnego zrozumienia kluczowych aspektów rozważanego zjawiska, czyli eksperyment myślowy. Kiedy był pewien, że rozumie intuicyjnie podstawy zjawiska i potrafi wyciągnąć z nich poprawne wnioski, dopracowywał model matematyczny. Tu przydawały mu się rady przyjaciół – na przykład Marcela Grossmanna, który wskazał Einsteinowi geometrię Riemanna i rachunek tensorowy jako właściwy język do opisu ogólnej teorii względności.

Podejście „czysto rozumowe” było skuteczne we wszystkim, co robił Einstein aż do opracowania ogólnej teorii względności włącznie. To dzięki niemu stał się (niespodziewanie dla samego siebie) międzynarodowym celebrytą, choć jego odkrycia były uważane przez konserwatywnych kolegów za tak kontrowersyjne, że Nobla w 2021 r. przyznano mu dla świętego spokoju nie za teorię względności, ale za łatwiejsze do strawienia teoretyczne wyjaśnienie efektu fotoelektrycznego. Jednak kiedy był już po czterdziestce i poświęcił się z całą energią szukaniu słabych stron mechaniki kwantowej (do której powstania sam się przyczynił, ale której konsekwencji nie potrafił przyjąć do wiadomości) oraz próbom sformułowania ogólnej teorii pola, sprawdzone metody nie przyniosły oczekiwanych skutków. Einstein przez kilkadziesiąt lat – aż do ostatnich godzin życia – pracował nad swoim utopijnym projektem, co można by było uznać za sytuację tragiczną, gdyby nie to, że i tak czerpał z tej pracy satysfakcję, wciąż odzyskując optymizm po kolejnych niepowodzeniach. Tym razem jednak to młodsze pokolenie fizyków rewolucjonizowało naukę, wykazując się odwagą intelektualną i programowym nonkonformizmem, który był znakiem firmowym Einsteina w najbardziej twórczym okresie jego życia. Próby wykazania wewnętrznych sprzeczności fizyki kwantowej tylko ją wzmocniły (zawdzięczamy im między innym późniejsze badania nad splątaniem i informacją kwantową). Syntezy obejmującej ogólną teorię względności i fizykę kwantową nadal nie zbudowano, a zmagania teoretyków z kolejnymi wersjami supersymetrii i superstrun są równie heroiczne i bezowocne jak te, którym oddawał się Einstein, były buntownik, osiadłszy w Princeton.
Isaacson zebrał w spójną całość wszelkie wątki biografii Einsteina, przedstawiając jego karierę naukową, ewolucję zainteresowań i poglądów – także filozoficznych, religijnych i politycznych oraz dotyczących własnej tożsamości. Einstein jest postacią w dużym stopniu zmitologizowaną. Wszyscy znamy anegdoty z jego życia – w dużej części fikcyjne i stereotypowe (choć prawdą jest, że w późnych latach życia Einstein mógł sobie pozwolić na nieuznawanie skarpetek i krawatów) – i słynne cytaty, które w większości należą do kategorii „jak nie powiedział Einstein”. Isaacson nie pomnaża ich liczby, bo badania źródłowe przeprowadził z benedyktyńską starannością. Jego Einstein jest człowiekiem z krwi i kości, widzianym oczyma tych którzy go osobiście znali, a nie bohaterem apokryfów. Nawet ktoś, kto dobrze zna jego życiorys, znajdzie w książce rzeczy, o których nie miał pojęcia, a które rzucają światło na poglądy i wybory życiowe Einsteina.
Główna część książki liczy grubo ponad sześćset stron, po których następuje galeria zdjęć i ponad sto stron przypisów, odnoszących się szczegółowo do źródeł bibliograficznych i archiwalnych. Jednak styl Isaacsona wciąga czytelnika i podróż przez 76 lat życia Einsteina (do czego można dodać groteskowo-makabryczne pośmiertne dzieje jego mózgu) odbywamy komfortowo, nie tracąc ciekawości, co będzie dalej – nawet jeśli z grubsza już to wiemy. Trzeba też oddać sprawiedliwość tłumaczowi wydania polskiego. Jarosław Skowroński znakomicie spolszczył Isaacsona, wczuwając się w ducha oryginału i całkowicie panując nad terminologiczną stroną tekstu (a to ważne, kiedy bohaterem jest jeden z największych fizyków w dziejach). Brak potknięć, które przypominałyby nam, że mamy do czynienia z przekładem. Redakcja i korekta książki również odznaczają się profesjonalizmem. Drobne błędy literowe czy składniowe występują w liczbie tak znikomej, że nie warto o nich wspominać.
Przeczytałem książkę Isaacsona z wielką przyjemnością i muszę powiedzieć, że moja wiedza o Einsteinie stała się przez to znacznie głębsza i bogatsza. Gorąco polecam ją każdemu, kto chciałby Einsteina poznać bliżej i wniknąć w jego niezwykłą osobowość. Jest to także lektura obowiązkowa dla miłośników historii idei naukowych zainteresowanych rewolucyjnymi zmianami w pojmowaniu Wszechświata, jakie zaszły w pierwszej połowie XX w. Trudno zrozumieć te zmiany, jeśli nie rozumiemy ludzi, którym je zawdzięczamy.
Dane bibliograficzne
Walter Isaacson. 2025. Einstein. Jego życie i wszechświat. Insignis Media. Przekład: Jarosław Skowroński. ISBN: 9788368639056.
Oryginał
Walter Isaacson. 2007. Einstein. His life and universe. Simon & Schuster. ISBN: 9780743264730.
Autor
-
Językoznawca specjalizujący się w językoznawstwie historycznym, badaniu zmian językowych i językoznawstwie ewolucyjnym. Miłośnik nauk ścisłych i przyrodniczych ze szczególnym naciskiem na biologię, nie tylko ze względu na jej powiązania z językoznawstwem i analogie między ewolucją organizmów i języków. Gorący zwolennik popularyzowania nauki i niezamykania się naukowców w wieży z kości słoniowej.
X (Twitter): @P_Gasiorowski,
BlueSky: @piotrgasiorowski.bsky.social
Ostatnie wpisy
językoznawstwo5 czerwca 2026Trzy zapomniane prefiksy. Część 3: Pacholę w pasiece na pagórku
EM poleca27 maja 2026EM poleca (#56) Walter Isaacson „Einstein. Jego życie i wszechświat”
biologia8 maja 2026David Attenborough, stulatek wiecznie młody
historia6 maja 2026Dwaj bracia, którym długość nie była obojętna. Suplement do „Wakacji z łaciną”




