EM poleca (#55) Ryszard Tadeusiewicz „Sztuczna inteligencja. Od Turinga po ChatGPT”

Czy sztuczna inteligencja dorobiła się już swojej historii, czy jest na tyle młoda, że wszystko jej dotyczące dzieje się tu i teraz? Sądząc po szumie medialnym i odgłosach rewolucji dobiegających z prawie każdego zakątka ludzkiej działalności – raczej to drugie. A to nieprawda! Sztuczna inteligencja nie zaczęła się od ChataGPT i na nim się nie skończy.
Profesor Ryszard Tadeusiewicz, autor książki Sztuczna inteligencja. Od Turinga po ChatGPT i tak jest pobłażliwy i w tytule za kamień węgielny AI uznaje prace Alana Turinga sprzed niecałych stu lat. To Turing sformułował w 1950 roku zasady tzw. „testu Turinga”, eksperymentu mającego za zadanie, na podstawie analizy słownej konwersacji, odróżnić człowieka od maszyny. Pierwsze pozytywne rozstrzygnięcie testu (czyli stworzenie programu niemal doskonale imitującego człowieka) nastąpiło dopiero po 63 latach, kiedy to bot udający 13-latka zdołał przekonać surowe reguły testu, że jest człowiekiem. Praktycznym zastosowaniem testu Turinga, o czym mało kto wie, jest znany i powszechnie znienawidzony test CAPTCHA (Completely Automated Public Turing test to tell Computers and Humans Apart), służący do odróżniania botów od ludzi w internecie.
Czy rodowód sztucznej inteligencji ma korzenie starsze niż prace Turinga? To zależy jak na to patrzeć, bo ludzka tęsknota za myślącymi, humanoidalnymi maszynami sięga starożytności, a nawet greckiej mitologii. Hefajstos (ten, który walił młotem i robił z żelaza różne rzeczy) wykuł Złote Dziewice, które chodziły, śpiewały i usługiwały ucztującym (Iliada Homera). Stworzył też Pandorę, kobietę ulepioną z gliny i wody, która została żoną Epimeteusza, brata Prometeusza. Pandora była więc robotem wyposażonym w zaawansowaną sztuczną inteligencję typu generatywnego. Wiadomo też, do czego doprowadziła jej ciekawskość (możliwa tylko w genAI) – do globalnego nieszczęścia. Później też niezgorzej się w dziedzinie robotyki i sztucznej inteligencji działo, ale o tym radzę już poczytać w książce Pana Profesora.

Dlaczego polecam książkę o sztucznej inteligencji napisaną przez emerytowanego profesora automatyki, a nie jednego z młodych wygadanych i ulizanych „pistoletów” współczesnej informatyki, fizyki, kognitywistyki czy czego tam jeszcze, którym bajki w kołysce opowiadał ChatGPT? To proste, profesor Tadeusiewicz nie siedzi w środku obecnej sztucznointeligenckiej rewolucji, on sztuczną inteligencję współtworzył, a teraz obserwuje, od kilkudziesięciu lat. I dlatego nie jest gorącogłowym skrajnym entuzjastą albo skrajnym krytykiem, lecz obiektywnym obserwatorem. Widzi sztuczną inteligencję jako normalną gałąź nauki o informacji, która zaczęła powstawać po opublikowaniu przełomowych prac Alana Turinga. I przebiega w normalnym tempie.
Zdaniem Autora najlepszym poligonem doświadczalnym w rozwijaniu sztucznej inteligencji są gry, szczególnie szachy i go. Dlaczego gry? Bo mają jasne reguły i mierzalną i porównywalną miarę sukcesu. Autor barwnie opisuje pierwsze programy grające w warcaby i szachy, hojnie sypie anegdotami, jednocześnie nie zapominając, że książka jest popularnonaukowa i ma przekazywać wiedzę, a nie tylko rozśmieszać. Ale jedną anegdotę muszę zacytować. W latach 50-tych XX wieku trwał całkiem poważny wyścig między Związkiem Radzieckim i Stanami Zjednoczonymi o to, kto stworzy pierwszy program komputerowy grający w szachy. Niestety, prawem serii (Sputnik 1), także w tej rywalizacji wygrał ZSRR. I tak, jak w rywalizacji kosmicznej Amerykanie postawili za punkt honoru napisać program, który z radzieckim programem wygra. Na MIT w 1962 roku powstał program Kotok-McCarthy i rzucono komunistom rękawicę. Wyzwanie zostało przyjęte i w latach 1966-67 rozegrano (korespondencyjnie) serię partii szachowych. Niestety, program amerykański sromotnie przegrał (1:3). Porażkę tłumaczono faktem, że radzieckim konsultantem programu ITEP był arcymistrz szachowy Michał Botwinnik, ale niesmak i tak pozostał. Najciekawszym jednak skutkiem tego „kosmicznego meczu” był los Aleksandra Kronoda, dyrektora Instytutu Fizyki Teoretycznej i Eksperymentalnej, który za przeznaczenie czasu komputerowego superkomputera ITEP na jakieś tam szachy zamiast na obliczanie reakcji jądrowych dla nowych modeli bomb wyleciał z pracy i pozbawiony został tytułu profesorskiego. Cóż, pionierów poznaje się po tym, że mają strzały w plecach.
Następnym krokiem w rozwoju sztucznej inteligencji stała się zmiana paradygmatu programowania (poważna rzecz) z imperatywnego na deklaratywny. Co to znaczy? Nie będę tłumaczył, niech to wytłumaczy profesor Ryszard Tadeusiewicz, autor książki. On to zrobi lepiej. Podobnie nie będę się wgłębiał w systemy ekspertowe ani w koncepcję sieci neuronowych, matematykę rozmytą oraz najnowszą historię sztucznej inteligencji, która znajduje się obecnie na etapie ChatGPT-podobnym. I jeśli mam się do czegoś przyczepić, to do sformułowania „…po ChatGPT” sugerującego, że ChatGPT jest ostateczną granicą rozwoju AI. Tak naprawdę to nie wiadomo, czy modele językowe (LLM) to szczyt szczytów w w tym rozwoju. Być może dzisiejsze LLM-y same wymyślą jakąś nową koncepcję swojego rozwoju, a my tego ani nie zrozumiemy, ani nawet nie zauważymy. I będzie tak jak z Pandorą i jej puszką, ale to już zupełnie inna historia.
To wszystko, a nawet jeszcze więcej, w książce, którą gorąco polecam. To niewielkie 234-stronicowe dzieło to arcydzieło popularyzacji nauki.
Sednem przekazu tej książki jest (moim zdaniem) uświadomienie Czytelnikowi czym tak naprawdę jest sztuczna inteligencja. Bo to nie tylko LLM-y, nie tylko kilka ostatnich lat. To także perceptron, proste sieci neuronowe, systemy ekspertowe, programy algorytmiczne i wszystkie inne sposoby, by przechytrzyć test Turinga. Historia AI to kilkadziesiąt lat wzlotów, upadków, rewolucji i zastoju (był taki, a jakże, trwał ponad dekadę, a sprawcą był Marvin Minsky).
Ryszard Tadeusiewicz „Sztuczna inteligencja. Od Turinga po ChatGPT”, Wydawnictwo RM 2026
Notka o Autorze:
Ryszard Tadeusiewicz jest profesorem, trzykrotnym rektorem AGH oraz prezesem Krakowskiego Oddziału PAN. Członek honorowy Polskiego Towarzystwa Informatycznego. Człowiek-legenda, znakomity popularyzator nauki, autorytet.
Autor

- Jestem informatykiem i analitykiem. Przez trzy lata prezentowałem dane epidemiczne na Twitterze jako @docent_ws. W gronie pasjonatów z Twitterowej Akademii Nauk (TAN) uzupełniamy wiedzę na temat Covid-19. Na BlueSky jako @wieslawseweryn.bsky.social. Piszę o informatyce i Kosmosie, recenzuję i polecam książki popularnonaukowe. Walczę z dezinformacją, którą uważam za największe zagrożenie ery social-mediów, zwłaszcza wspieraną przez niekontrolowaną tzw. "sztuczną inteligencję".
Ostatnie wpisy
astronomia12 czerwca 2026Meteor, meteoryt, meteoroid, czyli dziennikarskie niechlujstwo językowe
EM poleca10 czerwca 2026EM poleca (#58) Addy Osmani „Vibe coding i przyszłość kodowania”
EM poleca20 maja 2026EM poleca (#55) Ryszard Tadeusiewicz „Sztuczna inteligencja. Od Turinga po ChatGPT”
EM poleca15 kwietnia 2026EM poleca (#53) Donald A. Tevault „Linux. Zostań mistrzem skryptów powłoki”




