Norowirusy jako patogeny alarmowe

Norowirus to jeden z najbardziej niedocenianych patogenów, a jednocześnie jeden z najbardziej „wydajnych” w rozprzestrzenianiu się. Nie bez powodu bywa nazywany „Ferrari wśród wirusów”. Wystarczy zaledwie około 10 cząstek wirusa, by doszło do zakażenia.

Norowirus to główna przyczyna ostrego zapalenia żołądka i jelit na świecie. Objawy są dobrze znane: nagłe, gwałtowne wymioty i wodnista biegunka. Dla większości osób choroba jest samoograniczająca się, ale u małych dzieci, osób starszych i pacjentów z obniżoną odpornością może prowadzić do groźnego odwodnienia, a nawet zgonu.

Skala problemu jest ogromna. Szacuje się, że globalnie dochodzi do około 685 milionów zakażeń rocznie i około 200 tysięcy zgonów. W samych Stanach Zjednoczonych to około 20 milionów przypadków rocznie. Mimo tego nie mamy ani swoistego leczenia przeciwwirusowego, ani zatwierdzonej szczepionki.

Na wycieczkowcach norowirus ma wręcz „idealne warunki” do szerzenia się – duże zagęszczenie ludzi, wspólne stołówki, bufety samoobsługowe, liczne powierzchnie dotykane przez setki rąk, a do tego częsta rotacja pasażerów i załogi. Zakażenie jednej osoby (np. chorego pasażera lub członka załogi przygotowującego posiłki) może w krótkim czasie przełożyć się na setki przypadków, bo wirus przenosi się łatwo z rąk na żywność, poręcze, klamki czy windy, a dawka zakażająca jest minimalna. Dodatkowym problemem jest fakt, że osoby po przechorowaniu mogą jeszcze przez tygodnie wydalać wirusa, co utrudnia całkowite „wyczyszczenie” statku między rejsami i sprawia, że kluczowe są rygorystyczne procedury higieniczne, właściwa dezynfekcja (nie tylko „psikanie” alkoholem) oraz szybkie izolowanie osób z objawami.

Dlaczego tak trudno zwalczyć norowirusa?

Po pierwsze, ekstremalna zakaźność i wiele dróg transmisji: kontakt z powierzchniami, skażona żywność, a nawet aerozole powstające podczas wymiotów. Po drugie, wirus potrafi długo przetrwać w środowisku, a osoby po przechorowaniu mogą wydalać go jeszcze przez tygodnie. Po trzecie, ogromna zmienność genetyczna. Norowirusy dzielą się na wiele genotypów, a dominujące warianty (np. GII.4) szybko ewoluują, co utrudnia trwałą odporność i sprzyja reinfekcjom.

To właśnie zmienność jest największym wyzwaniem dla szczepionek.

Obecnie jednak widać realny postęp. Kilku kandydatów znajduje się w badaniach klinicznych, w tym:

– szczepionki oparte na cząstkach wirusopodobnych (VLP), które dobrze sprawdzają się już w przypadku HPV czy HBV,

– szczepionki mRNA (np. kandydat Moderny), które w fazie III badań obejmują dziesiątki tysięcy uczestników i celują w kilka najczęstszych wariantów wirusa jednocześnie

– tabletkowa szczepionka przeciw norowirusowi to jeden z ciekawszych eksperymentów w tej dziedzinie – zamiast klasycznego wstrzyknięcia podaje się ją w formie doustnej tabletki, celując bezpośrednio w błonę śluzową przewodu pokarmowego, gdzie toczy się naturalna infekcja. W badaniu fazy I, randomizowanym i kontrolowanym placebo, oceniano przede wszystkim bezpieczeństwo oraz zdolność do wywołania odpowiedzi immunologicznej; preparat okazał się dobrze tolerowany i indukował odpowiedź przeciwciał, w tym istotną dla ochrony na błonach śluzowych odpowiedź IgA. Tego typu podejście jest interesujące z kilku powodów: po pierwsze, potencjalnie ułatwia logistykę (brak igieł, prostsza dystrybucja), po drugie – lepiej naśladuje naturalną drogę kontaktu z patogenem, a po trzecie – może w przyszłości otworzyć drogę do szczepień „zbiorczych” przeciw różnym patogenom jelitowym w jednej tabletce.

Dotychczasowe wyniki są obiecujące u dorosłych, choć nadal problemem pozostaje skuteczność u najmłodszych dzieci oraz dobór odpowiedniego zestawu wariantów wirusa do szczepionki.

A co możemy zrobić tu i teraz?

Kluczowa jest higiena, ale nie każda działa tak samo. Norowirus jest oporny na wiele środków dezynfekcyjnych na bazie alkoholu, dlatego mycie rąk wodą z mydłem pozostaje najskuteczniejszą metodą. Warto też pamiętać, że osoba z objawami jest bardzo zakaźna, a sprzątanie wymiocin czy biegunki wiąże się z ryzykiem ekspozycji na aerozole zawierające wirusa.

Coraz więcej badań zwraca uwagę na tzw. aerozole toaletowe. Spłukiwanie wody może generować chmurę mikrokropelek unoszących się w powietrzu i osiadających na powierzchniach. Nawet zamknięcie klapy nie eliminuje całkowicie tego zjawiska (już nie mówiąc o pozostawieniu jej otwartej – filmik – widać, jak aerozol się rozprzestrzenia przy spłukiwaniu muszli klozetowej). To kolejny przykład, jak łatwo norowirus wykorzystuje nasze codzienne zachowania.

Źródło: https://thesouthern.com/lifestyles/health-med-fit/using-lasers-to-visualize-invisible-toilet-plumes/video_999ebd87-aced-5754-bd78-0f6577e413b8.html?mode=nowapp

Wirus „banalny”, a jednocześnie niezwykle skuteczny i wciąż o krok przed nami. Być może jednak w najbliższych latach to się zmieni.

Na podstawie moich wykładów z wirusologii oraz poniższych źródeł:

  1. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/40977245/
  2. https://trials.modernatx.com/study/?id=mRNA-1403-P301&fbclid=IwY2xjawR048hleHRuA2FlbQIxMABicmlkETE0Tm9RTkhrZmMzbTZsazlTc3J0YwZhcHBfaWQPNTE0NzcxNTY5MjI4MDYxAAEeRTmo88zRS47PcEmwt-jrftSsztitvn9j7cGTla5myHnvjBlOuUMVu-LpX6s_aem_VYrvI7yXKW1Yla5N6UIAWQ
  3. https://vaccinenation.org/technology/hillevax-to-discontinue-infant-norovirus-vaccine-development/?fbclid=IwY2xjawR049tleHRuA2FlbQIxMABicmlkETE0Tm9RTkhrZmMzbTZsazlTc3J0YwZhcHBfaWQPNTE0NzcxNTY5MjI4MDYxAAEeRTmo88zRS47PcEmwt-jrftSsztitvn9j7cGTla5myHnvjBlOuUMVu-LpX6s_aem_VYrvI7yXKW1Yla5N6UIAWQ
  4. https://insight.jci.org/articles/view/121077/sd/1?fbclid=IwY2xjawR04-tleHRuA2FlbQIxMABicmlkETE0Tm9RTkhrZmMzbTZsazlTc3J0YwZhcHBfaWQPNTE0NzcxNTY5MjI4MDYxAAEeFD6h0aA6PGYE0YrjDEvuhZuY0YXNQoTiiPZJlOSHBCtXKfx3ATCyT2bCCos_aem_XyXtUMLPyZ-NYOsLWMDBUg

Autor

Agnieszka Szuster-Ciesielska
Agnieszka Szuster-Ciesielska – pracuję naukowo i wykładam. Obszary zainteresowań i popularyzacji wiedzy to wirusologia, immunologia i wakcynologia. Punktuję antynaukę. TT: @AgnieszkaSzust3, FB: Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

5 komentarzy

  1. Andrzej Muras pisze:

    „poręcze, klamki” – No właśnie, stare klamki były wykonywane z mosiądzu, a ten zawiera miedź, która działa odkażająco (nie wiem czy na wspomniane wirusy też). Dziś klamki są aluminiowe. Aluminium właściwości odkażających nie ma, w dodatku jego powierzchnia jest mniej gładka niż mosiądzu, więc tym bardziej sprzyja utrzymywaniu się na niej czynników zakaźnych. Tak po prawdzie najlepiej by było gdyby wszystko co jest często przez różne osoby dotykane (klamki, krany w umywalkach, przyciski spłuczki klozetowej, poręcze) było wykonywane z mosiądzu właśnie, a może nawet posrebrzane albo platerowane stopem Cu Ag. Tak, wiem – koszty. A hospitalizacja licznych chorych to za darmo?

    2
  2. Marcin Czerwiński pisze:

    Dodam jeszcze, że osoby, u których na powierzchni komórek nabłonka nie ma antygenów grupowych krwi A/B/H, są oporne na większość szczepów norowirusów. Dzieje się tak dlatego, że receptorem dla norowirusa są właśnie te antygeny. Takich ludzi jest w Europie ok. 20% i określa się ich mianem niewydzielaczy (bo w ślinie nie mają antygenów A/B/H). Pisałem o tym na blogu:

    https://eksperymentmyslowy.pl/2022/12/22/grupy-krwi-czym-sa-jakie-maja-znaczenie-2/

    1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *