Trzy zapomniane prefiksy. Część 2: Wągroda i wątek wąchocki

Inne wpisy z tej serii

Część 1. Sąpierz i jego sąsiedzi z Santoka
Część 3. Pacholę w pasiece na pagórku [w przygotowaniu]

Ten wpis stanowi część cyklu Etymologiae. O pochodzeniu słów

Tło indoeuropejskie

Spójrzmy teraz na inną, szeroko rozpowszechnioną partykułę praindoeuroipejską, pełniącą też funkcję przyimka, a także pierwszego członu złożeń. Było to *h1en ‘w, w środku, do wnętrza’. Spółgłoska *h1 (wymawiana prawdopodobnie jako słabe krtaniowe [h]) zanikła dość wcześnie we wszystkich grupach języków indoeuropejskich, więc nasza partykuła pojawia się zwykla jako *en (ewentualnie *eni z końcówką miejscownika). Stąd pochodzą między innymi greckie en, ení, łacińskie in, gockie, niemieckie czy angielskie in, walijskie yn. Rozszerzano także partykułę o różne sufiksy, np. *h1en-ter (lub *h1n̥‑ter) ‘wśród, między’ i *h1en‑tero‑ ‘wewnętrzny’ (stąd łacińskie inter ‘między’, intrā ‘wewnątrz’).

Języki bałtosłowiańskie musiały także odziedziczyć *h1en, ale przeważnie widać w nich nieregularne modyfikacje samogłoski, niełatwe do wyjaśnienia. Formy bałtyjskie (jak litewskie į (w złożeniach į‑, in‑) wskazują na *in. Jednak języki słowiańskie mają dwa inne warianty: *vъ(n) występujące jako przyimek lub prefiks (zwłaszcza czasownikowy) oraz *ǫ‑ (wyjątkowo *on‑ przed samogłoską) występujące jako prefiks w niektórzych rzeczownikach. Stosunek między nimi jest taki sam jak między *sъ(n) i *sǫ‑ (znanymi nam z poprzedniej części serii). Formy słowiańskie można sprowadzić do prabałtosłowiańskiego *un i *an, które nie pasują ani do bałtyjskiego *in, ani do wcześniejszego *(h1)en.

Wewnętrzne sprawy Bałtosłowian

Skąd ta niezwykła różnorodność samogłosek? Wielu specjalistów uważa, że *an jest refleksem praindoeuropejskiego „stopnia *o”, czyli *h1on, a *in i *un reprezentują „stopień zaniku” *h1.1 Jednak poza grupą słowiańską brak jakichkolwiek śladów domniemanego wariantu *h1on, a stopień zaniku od *h1en jest ogólnie rzadki. Moim zdaniem mamy do czynienia z komplikacjami, które zachodziły wewnątrz grupy bałtosłowiańskiej już po jej oddzieleniu się od innych języków indoeuropejskich. Za widoczny stan rzeczy mogą odpowiadać dwa czynniki: niestabilność bałtosłowiańskiego *e na początku wyrazu i tendencja do redukcji nieakcentowanych partykuł bądź przyimków (czyli powstawania ich form słabych).2

Wyrazy, w których spodziewalibyśmy się prabałtosłowiańskiej samołoski *a (słowiańskiego *o), mają często warianty zaczynające się na *e. Ta niestabilność działa w obie strony, spotykamy bowiem (zwłaszcza w grupie słowiańskiej) *a‑/*o‑ zamiast oczekiwanego *e‑. Wahania *e‑ ~ *a‑/*o‑ mają charakter podobny do tego, co biolodzy nazywają niekompletnym sortowaniem linii rodowych: istniały one już w epoce prabałtosłowiańskiej i zostały odziedziczone przez grupy potomne, w których rywalizacja między konkurencyjnymi wariantami trwała nadal i była różnie rozstrzygana w poszczególnych dialektach. Stąd na przykład polskie jezioro czy bułgarskie ézero obok rosyjskiego i ukraińskiego ózero (odpowiednikiem litewskim jest ežeras). Z kolei ogólnosłowiańskiemu *orьlъ ‘orzeł’ odpowiada litewskie erelis (z wariantem dialektalnym arelis).

Sądzę zatem, że język prabałtosłowiański odziedziczył *en, które miało też wariant *an, odziedziczony przez języki słowiańskie jako *on > *ǫ. W obu grupach istniały też warianty słabe (nieakcentowane) typu * lub *ən. Przybrały one postać *in (litewskie į) lub *un (słowiańskie *vъn, *) zależnie od tego, czy samogłoska formy mocnej była przednia, czy tylna. Hipoteza ta tłumaczy pochodzenie obserwowanych wariantów bez potrzeby wymyślania form indoeuropejskich niepotwierdzonych przez dane innych języków.

Wątroba i inne wnętrzności oraz mania dodawania ‘w’

Śladem tego wahania są słowiańskie refleksy słowa *h1en-t(e)r-óm ‘coś znajdującego się w środku, narząd wewnętrzny’. Mamy bowiem *ętro ‘wątroba’, a w liczbie mnogiej *ętra ‘wnętrzności’, a także wariant z rodzajem zmienionym na żeński: *ętra, stąd staropolskie jętry ‘wątroba’ (formalnie liczba mnoga) – patrz także staroczeskie játry, dzisiejsze játra (l.mn.) o tym samym znaczeniu. Formą oboczną pochodzącą z tego samego źródła jest *ǫtro ‘wnętrze, środek’, od którego urobiono alternatywną nazwę wątroby, *ǫtroba.3

Rzeczownik *ǫtro miał też wariant *ǫtrь (różnica dotyczyła końcówek odmiany). Miejscownikiem tej drugiej formy było *ǫtri, do którego dla wzmocnienia dodawano przyimek *vъn ‘w’: *vъn ǫtri ‘w środku’. Ten sam przyimek mógł być użyty z biernikiem rzeczownika dla wyrażenia kierunku: *vъn ǫtrь ‘do środka’.4 W niektórych językach słowiańskich rzeczownik „ukradł” końcowe *n przyimka: *vъn ǫtr‑ → *vъ nǫtr‑ (stąd słoweńskie notri ‘w środku, wewnątrz’, noter ‘do środka’). W innych językach przyimek i rzeczownik zrosły się w jeden wyraz *vъnǫtrь, widoczny na przykład w staropolskim wnątrz. Słowo to (choć z pochodzenia było rzeczownikiem) mogło pełnić funkcję przysłówka ‘w środku’ lub przyimka (wnątrz czegoś). Utworzono też od niego rzeczownik zbiorowy *vъnǫtrьje > wnętrzé ‘wszystko, co jest w środku’.

Ponieważ ludziom nigdy nie dość kolejnych ozdobników wzmacniających znaczenie, nasi przodkowie jeszcze raz dodali do nowo utworzonych wyrazów przyimek * > w(e). Dziś zamiast wnątrz mówimy wewnątrz (albo we wnętrzu). Dawny przymiotnik wnętrzny (z formą oboczną wnętrny) został wyparty przez wewnętrzny. Zauważmy, co się stało w trakcie tej skomplikowanej ewolucji: słowo wewnątrz można z punktu widzenia etymologii podzielić tak: we-wn-ą-trz. Trzy występujące tu morfemy, we‑, wn‑, ą‑, choć nie wyglądają identycznie, mają to samo pochodzenie: wywodzą się z praindoeuropejskiego *h1en‑. Niektórzy współcześni Polacy jeszcze nie mają dosyć podkreślania „wewnętrzności” i mówią na przykład „w wewnątrz domu” (dla kontrastu z wyrażeniem na zewnątrz).5

Wątek, wąwóz, wątor, wądół

Analogicznie do dziejów przedrostka są‑, który był rzeczownikowym odpowiednikiem przyimka z(e) lub przedrostka czasownikowego z‑ (ze‑, s‑, ś‑), powinniśmy się spodziewać wą‑ jako odpowiednika w(e)‑. I rzeczywiście można znaleźć przykłady takiej odpowiedniości. Na przykład słowiański rdzeń *tъk‑, tworzący czasowniki takie jak *tъknǫti, tъkati, tykati > polskie tknąć, tkać, tykać miał warianty z przedrostkiem *vъ‑: wetknąć, wtykać (rzadko wetkać). Odpowiednikiem rzeczownikowym jest prasłowiański *ǫtъkъ > wątek ‘coś wtykanego (podczas tkania)’, czyli ‘nić przeplatająca się z osnową’. Dziś wyraz ten jest używany najczęściej w sensie metaforycznym: coś, co się przewija lub rozwija (w historii, rozmowie, śledztwie itp.).

Drugi przykład jest mniej oczywisty. Już w epoce praindoeuropejskiej czasownikowi *weǵh ‘transportować, wieźć’ (prasłowiańskie *vezti > polskie wieźć) odpowiadał rzeczownik *woǵhos ‘droga, pojazd’, czyli coś, co służy do transportu (prasłowiańskie *vozъ > polskie wóz). Jeśli dodamy odpowiednie przedrostki, dostajemy czasownik *vъ‑vezti > wwieźć i starszy od niego rzeczownik *ǫ‑vozъ ‘wjazd, wwóz’ > polskie wąwóz. Choć słowo to w języku polskim i w wielu innych językach słowiańskich przybrało znaczenie topograficzne ‘wąska, głęboka dolina’, może także tu i ówdzie oznaczać wjazd, koleinę albo drogę zagłębioną względem terenu wskutek długotrwałego użytkowania (jak w czeskim úvoz).

Trzeci przykład dotyczy słowa nieco dziś zapomnianego: wątor ‘rowek w klepkach beczki, do którego wchodzi brzeg dna’. Trzeba wiedzieć, że choć tor kojarzy się dzisiaj głównie z koleją, a zatem z rewolucją przemysłową, jest to słowo o szacownym rodowodzie prasłowiańskim (*torъ), a nawet indoeuropejskim. Pochodzi mianowicie od czasownika *terh1 ‘wiercić, trzeć, żłobić’. W prasłowiańskim czasownik ten występował jako *terti (1.sg. *tьrǫ) > polskie trzeć (trę). Zatem rzeczownik *ǫ‑torъ ‘wcięty rowek’ odpowiada czasownikowi *vъ‑terti > wetrzeć. Czasownik trzeć miał po staropolsku szerszy zakres znaczeń niż obecnie: mógł oznaczać np. ‘piłować’, stąd słowa takie jak tarcica i tartak (od imiesłowu tarty). Z kolei *torъ mógł oznaczać ‘coś roztartego na miazgę’, a także ‘wyżłobienie, koleinę’. Znaczenie współczesne pochodzi właście od utartego wgłębienia, w które zagłębiają się koła pojazdu.

Przedrostek *ǫ‑ mógł się łączyć także z rzeczownikami niepochodzącymi od czasowników. Typowym przykładem jest *ǫ‑dolъ > polskie wądół (złożenie nawiązujące do wyrażenia przyimkowego w dole).

Ryc. 1.

Skąd się wzięła onuca

W jednym z wcześniejszych wpisów przedstawiłem przypadek rodziny słów, której reliktami w języku polskim są czasowniki takie jak obuć, zzuć, wzuć i wyzuć. Pochodzą one od zapomnianego czasownika *uti ‘zakładać na nogi’ (jego rdzeniem było po prostu *u‑). W językach słowiańskich przetrwały tylko formy pochodne powstałe przez przyłączenie przedrostków takich jak *ob‑, *jьz‑, *vъz‑, *vy‑.

Prawdopodobnie istniał także czasownik *vъn-uti ‘zakładać na nogi pod obuwie’ („wewnątrz”); w każdym razie zachował się ślad odpowiadającego mu rzeczownika *on-utja, oznaczającego szmatę do owinięcia nogi w bucie (albo podobny prototyp dzisiejszej skarpety). Wyjątkowo mamy tu *on‑ zamiast samogłoski nosowej *ǫ‑, ponieważ rdzeń czasownikowy zaczynał się na samogłoskę (a właściwie w tym przypadku składał się w całości z jednej samogłoski), zatem głoska *n przesunęła się do nagłosu kolejnej sylaby, zamiast spowodować unosowienie poprzedzającej ją samogłoski. Drugi człon złożenia, czyli *‑utja, był derywatem od imiesłowu biernego (przymiotnika odczasownikowego) *utъ ‘założony na nogę’. Grupa *tj rozwinęła się we wschodniosłowiańskie i słoweńskie č (onúča), staro-cerkiewno-słowiańskie št (onušta ze zmianą znaczenia: ‘obuwie, sandały’) i zachodniosłowiańskie c (czeskie onuce, polskie onuca). Gdyby nie staranna analiza danych historycznych i porównawczych, chyba nikomu nie przyszłoby do głowy, że słowa onuca i obuwie są spokrewnione (zawierają ten sam rdzeń czasownikowy), podczas gdy wyraźne podobieństwo słów obuć i but jest całkowicie przypadkowe i nie wynika z pokrewieństwa.

Miejscowości na Wą-

Niektóre rzeczowniki z prefiksem wą‑ istniały w języku staropolskim, ale do naszych czasów zachowały się tylko w postaci nazw miejscowych, nad którch pochodzeniem i znaczeniem rzadko się zastanawiamy. Na przykład *ǫ‑tokъ > wątok (związany z czasownikiem *tekti > ciec) oznaczał miejsce, do którego „wcieka” woda – ‘rów, przekop, kanał’. Pochodzą od niego nazwy miejscowości takie jak Wątok, Wątoki, Wątocze. Z kolei wągroda oznaczała przejście między płotami, obszar ogrodzony albo wspólne pastwisko pośrodku wsi. Stąd mamy nazwy typu Wągroda, Wągródka, Wągrodno. Mamy też staropolski wąwał ‘miejsce ograniczone wałami, wąwóz, parów’ i nazwę miejscową Wąwał. W wielu przypadkach rzeczownik staropolski nie zachował się wprost, co nie przeszkadza w rozumieniu nazw, które się od niego wywodzą. Na przykład Wąbrzeźno to miejscowość położona w otoczeniu brzozowych zagajników. Nazwy Wąsosze, Wąsosz pochodzą od rzeczownika *soxa > polskie socha, którego pierwotnym znaczeniem była ‘rozwidlona gałąź’. Znamy sochę lepiej jako narzędzie rolnicze, w którym wykorzystywano taką gałąź, ale *ǫ‑sošьje oznaczało po prostu ‘miejsce w rozwidleniu’ (np. rzek lub jezior).

Wspomniane już poprzednio rzeczowniki takie jak wądół czy wątor też oczywiście stanowiły podstawę do utworzenia licznych nazw geograficznych: Wądole, Wądolno, Wądołek, Wądoły, Wątory, Wątorowo.

Wąchock: śmieszy nas to, czego nie rozumiemy

Wąchock znany jest z dowcipów, choć wielu spośród tych, którzy je opowiadają, nie wiedziałoby, gdzie Wąchocka szukać na mapie (podpowiedź: na obrzeżu Gór Świętokrzyskich nad górnym biegiem Kamiennej, tuż obok Starachowic). Nazwa Wąchocka uchodzi za zabawną, być może dlatego, że kojarzy się – dość absurdalnie – z wąchaniem. A skąd naprawdę pochodzi? Najstarszą odnotowaną wersją nazwy (XII w.) było Wąchocko.6 Łatwo jest zrekonstruować jej etymologię jako *ǫ‑xodьsko, przymiotnikowy derywat od rzeczownika *ǫ‑xodъ, odpowiadającego czasownikowi *vъ‑xoditi ‘wchodzić’. Oczekiwaną staropolską formą rzeczownika byłoby *wąchód ‘wejście’. Nie zachował się on w dokumentach staropolskich, ale jego budowa jest jasna, podobnie jak rozwój fonetyczny nazwy miejscowości: *Wąchodsko > Wąchocko. Nie jest tylko jasne, o jakie wejście (i dokąd prowadzące) chodziło – zbyt mało wiemy o wczesnośredniowiecznej topografii okolicy.

Ryc. 2.

Z konieczności pominąłem różne inne nazwy należące do tej samej kategorii (np. Wąkole, Wąkop, Wąchabno), ponieważ trudno by było omówić je wyczerpująco nawet w dość długim wpisie. Dwa pominięcia są jednak szczególne: zdecydowałem się na nie, ponieważ dotyczą przypadków, które wymagają zbyt rozbudowanej dyskusji. Chodzi o pierwotną nazwę krakowskiego Wawelu (Wąwel) wraz z garścią nazw pokrewnych (Wąwelno, Wąwelnica > Wąwolnica) oraz o słowiańskie określenia demona pijącego krew – znanego szerzej jako upiór lub wampir (tudzież wąpierz itd.). Pozostawię je do osobnego omówienia przy jakiejś przyszłej okazji, bo szkoda byłoby potraktować je pobieżnie.

Przypisy

  1. Krótkie wprowadzenie do zagadnień apofonii (oboczności samogłoskowych w rdzeniach indoeuropejscich) można znaleźć tutaj i tutaj. ↩︎
  2. Można to porównać z zachowaniem angielskich partykuł, przedimków, zaimków, przyimków i czasowników posiłkowych, których wymowa bardzo często zależy od obecności lub nieobecności akcentu wyrazowego. Na przykład of, from, at, would wymawiane są [ˈɒv, ˈfrɒm, ˈæt, ˈwʊd] pod akcentem, a [əv, frəm, ət, d] w pozycjach nieakcentowanych. Formy te nazywamy odpowiednio mocnymi i słabymi. ↩︎
  3. Polskie w w słowie wątroba jest tzw. spółgłoską protetyczną, automatycznie wstawianą we wszystkich wyrazach zaczynających się pierwotnie na *ǫ (zob. też tutaj). Jest to rozwój charakterystyczny dla języka polskiego (a także kaszubskiego, słoweńskiego i języków łużyckich), ale brak go np. w czeskim útroba i rosyjskim utróba albo staro-cerkiewno-słowiańskim ǫtroba. Natomiast już w języku prasłowiańskim wstawiano *v (wymawiane [w]) przed każdym początkowym *ъ oraz *y (wymawianymi pierwotnie jako krótkie i długie [u, uː]), dlatego mamy ogólnosłowiański rozwój *un > *ъn > *vъn. ↩︎
  4. Patrz polskie w las (kierunek) i w lesie (lokalizacja). Podobne użycie przypadków (odziedziczone po języku praindoeuropejskim) widzimy np. w łacinie i w języku niemieckim. ↩︎
  5. Łatwo sprawdzić za pomocą Google’a lub Narodowego Korpusu Języka Polskiego, że taka forma z czterokrotnym powtórzeniem ‘w’ jest dość często używana. ↩︎
  6. Zmana rodzaju może z łatwością zajść w nazwach miejscowości, ponieważ często używane przypadki, jak dopełniacz (do Wąchocka, z Wąchocka) i miejscownik (w Wąchocku) brzmią tak samo dla rodzaju nijakiego i męskiego. ↩︎

Opisy ilustracji

Ilustracja w nagłówku. Trzy prefiksy, którym poświęcona jest ta seria wpisów.

Ryc. 1. Żłobienie wątora dla umocowania dna beczki z pomocą narzędzia bednarskiego zwanego wątornikiem. Ma ono różne warianty, ale to samo przeznaczenie: specjalne ostrze wystruguje rowek równoległy do krawędzi. Foto: Stanisław Kusza, lata pięćdziesiąte lub sześćdziesiąte XX w., Gostyń. Źródło: Cyfrowe Archiwum UAM/Wikimedia (licencja CC BY-SA 3.0 PL).

Ryc. 2. Pomnik legendarnego sołtysa Wąchocka, bohatera niezliczonych kawałów. W istocie od roku 1994 (przywrócenie Wąchockowi praw miejskich) na czele urzędu miasta i gminy stoi burmistrz (w wcześniej władzę wykonawczą w gminie sprawował wójt). Mimo to co roku w Wąchocku odbywa się Zjazd Sołtysów Ziemi Kieleckiej połączony z Turniejem Sołtysów. Lokalizacja: Wąchock. Foto: Marek Mróz 2023. Źródło: Wikimedia (licencja CC BY-SA 4.0).

Autor

Piotr Gąsiorowski
Językoznawca specjalizujący się w językoznawstwie historycznym, badaniu zmian językowych i językoznawstwie ewolucyjnym. Miłośnik nauk ścisłych i przyrodniczych ze szczególnym naciskiem na biologię, nie tylko ze względu na jej powiązania z językoznawstwem i analogie między ewolucją organizmów i języków. Gorący zwolennik popularyzowania nauki i niezamykania się naukowców w wieży z kości słoniowej.
X (Twitter): @P_Gasiorowski,
BlueSky: @piotrgasiorowski.bsky.social‬

Możesz również polubić…

6 komentarzy

  1. Piotr Godula pisze:

    Dzień dobry.
    Jeśli można, to chciałbym się Pana zapytać z czystej ciekawości: jak do *vъn ma się вон, won (znaczy się: czy stoją w jakimś wzajemnym stosunku).

    • Piotr Gąsiorowski pisze:

      Bardzo interesujące pytanie. Rosyjskie von ‘precz’ i vne ‘na zewnątrz’ mają odpowiedniki w innych językach słowiańskich (między innymi staropolskie wen, np. „uciekać wen”), co pozwala zrekonstruować prasłowiańskie przysłówki *vъnъ ‘na dwór, za drzwi, precz’ (kierunek) i *vъně ‘na dworze, na zewnątrz’ (miejsce). Ich pochodzenie nie jest jasne, ale zdecydowanie wyglądają na usamodzielnione przypadki (biernik i miejscownik) rzeczownika, który nie zachował się jako niezależny wyraz (chyba że w formie z przyrostkiem jako czeskie venek ’zewnętrze’).

      Jedna możliwość to jakiś derywat od przyimka/partykuły *ud‑, wyrażającej podobne znaczenie (jej śladami są np. polskie wy‑, angielskie out), czyli mniej więcej *ud-no- ‘zewnętrze’, które w prasłowiańskim miałoby się rozwinąć w *uno- > *vъnъ. Tu jednak pojawia się problem: brak oczekiwanego wzdłużenia *u > *ū > *vy przed *d zgodnie z tzw. prawem Wintera. Inni próbują wywieść *vъnъ z rzeczownika spokrewnionego ze staroindyjskim ván-, vána- ‘las, zarośla, drzewo’ (co do rozwoju znaczeniowego, por. poznańskie „idź do boru” = „odczep się”). To drugie wyjaśnienie jest niestety mało przekonujące, bo nie znamy pokrewnych słów poza grupą indoirańską.

      • Piotr Gąsiorowski pisze:

        Wracając do pierwotnego pytania: mimo powierzchownego podobieństwa *vъnъ/*vъně do *vъ(n) różnica znaczeń sugeruje raczej brak pokrewieństwa. Nie ma jednak w pełni zadowalającej etymologii *vъnъ. Spośród najczęściej wysuwanych hipotez każda ma wady, które moim zdaniem są zbyt poważne, żeby można było ją zaakceptować. Ale tak już jest ze słownictwem tego typu (partykuły, krótkie przysłówki, przyimki): zawierają mało materiału fonologicznego i są podatne na nieregularne zniekształcenia, dlatego trudno z nich wycisnąć dość informacji.

  2. Night Hunter pisze:

    Z tym torem coś mi nie pasuje. Tor kolejowy nie ma wyżłobienia, za to mają je koła pociągu, więc to ich zewnętrzna część powinna być torem. Tor kolejowy sTERczy, po rosyjsku торчит, jest też торец (krótszy bok bryły), więc może tor kolejowy od tego pochodzi? Choć pewnie tor musiał oznaczać wytarte od kół miejsce na drodze i przeszedł na przedmiot, po którym poruszają się koła ..
    A czy *soxa* i litewskie *šaka* mają wspólną etymologię? Od šaka pewnie pochodzi šakes- widły (rozwidlona gałąź), a więc i šakute – widelec. Zapewne i šakotis (sękacz) pochodzi od šaka, ale czy podobieństwo do polskiego słowa jest przypadkowe a po litewsku to jakby „gałęziacz” czy i polski „sęk” należy do tej rodziny i jest spokrewniony z sochą?
    A Wawel to oczywiście wieża Babel odbudowana w Wielkiej Lechii🙂

    • Piotr Gąsiorowski pisze:

      Sterczeć, torčátʹ itd. oparte są na rdzeniu *(s)tъrk-. Gdyby tor miał nimi cokolwiek wspólnego, musiałby się nazywać *storkъ, a po polsku „strok”. Tor jest poświadczony w polskim od kilkuset lat i oznaczał (podobnie jak w kilku innych językach słowiańskich) utartą drogę, wydeptaną ścieżkę, przejazd, trasę, koleinę itp. (stąd też czasowniki torować, rosyjskie torítʹ 'przecierać drogę’). W XVII/XVIII w. często się mówiło „iść torem”, „trzymać się bitego toru” itp.

      Słowiańskie *soxa, litewskie šaka czy np. staroindyjskie śākhā 'gałąź’ i gockie hōha 'pług’ są spokrewnione. Pochodzą od praindoeuropejskiego *ḱokh₂-.

      • Piotr Gąsiorowski pisze:

        Z kolei sęk *sǫkъ to słowo podobne, ale raczej niespokrewnione (trudno byłoby wyjaśnić pochodzenie nosówki). Ma odpowiedniki germańskie (*xanxuz > staroislandzkie hár 'dulka, para kołków do osadzenia wiosła’) i indoaryjskie (wedyjskie śaṅku- 'kołek, kolec, pal, drzewce’). Prototypem musiało być praindoeuropejskie *ḱonku- albo *ḱanku-. Do dokładnej rekonstrukcji trochę brakuje danych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *