HAUTE COUTURE cz. 11: Erdmann & Rossi, czyli doskonałość z Berlina

Berlińska manufaktura nadwoziowa Erdmann & Rossi zyskała światową renomę w latach 30. XX wieku, ale na dzisiejszym rynku samochodów zabytkowych jej dzieła stały się jeszcze bardziej poszukiwane. Uzyskiwane przez nie na aukcjach rekordowe ceny odzwierciedlają także rodzaj mody na nadwozia tej firmy, prezentowane na czołowych konkursach elegancji.

(Wikimedia Commons)
Był rok 1898. Willy Erdmann założył właśnie w Berlinie zakład wytwarzający powozy. Budował produkty wysokiej jakości i firma miała co robić. W 1906 roku dołączył do niego handlujący samochodami Eduard Rossi, co doprowadziło do skupienia uwagi przedsiębiorstwa wyłącznie na nadwoziach samochodowych. Nazwę zmieniono na „Karosserie Erdmann & Rossi”. Ledwie minęły trzy lata, a Rossi zginął w wypadku samochodowym. Zniechęcony Erdmann postanowił sprzedać firmę swemu głównemu księgowemu, Friedrichowi Petersowi. Nowy właściciel postanowił nie zmieniać nazwy manufaktury – była już bowiem powszechnie znana. Peters bez trudu dogadywał się z arystokratami, a cesarz Wilhelm II zamawiał u niego samochody, które przekazywał jako prezenty zagranicznym dygnitarzom – na przykład Enwerowi Paszy. Podobno do przejęcia firmy namówiła Petersa kobieta, którą potem poślubił. Pierwszą wojnę światową berliński zakład przetrwał, produkując furgony pocztowe i ambulanse, a także naprawiając samochody.


W swoich najlepszych latach zakład Erdmann & Rossi tworzył nadwozia dla podwozi z takich firm jak Horch, Mercedes, Bugatti, Minerva, Rolls-Royce i Bentley. Dwie ostatnie marki zaczęły się częściej pojawiać w ofercie berlińskiej firmy od momentu, gdy stała się ona ich przedstawicielem na Niemcy. Zatrudniająca około 200 znakomitych rzemieślników manufaktura była w stanie budować nawet 2-3 nadwozia w tygodniu. Duży wolumen produkcji możliwy był między innymi dzięki przejęciu innej firmy karoseryjnej, znanej jako Karosserie Neuss, a znajdującej się nieopodal, w tej samej dzielnicy Berlina, Halensee.


Jak już wiemy, zdarzało się berlińskiemu zakładowi karosować także podwozia producentów spoza Niemiec – na bazie Rolls-Royce’a Wraith powstało na przykład coupé dla hrabiego doktora Michaela Karla von Althan, właściciela rozległych dóbr na Dolnym Śląsku, między innymi browaru w dzisiejszym Wilkanowie w Kotlinie Kłodzkiej. Auto polakierowano na modny ówcześnie połyskliwy kolor srebrny, uzyskiwany poprzez zastosowanie rybich łusek. Nie mniej sławny stał się wóz, zamówiony przez niemiecki koncern samochodowy. Oto w 1937 roku dyrekcja koncernu Auto Union obstalowała w firmie Erdmann & Rossi specjalne nadwozie (na podwoziu Horcha 853) dla swego najsłynniejszego kierowcy, Bernda Rosemeyera. Coupé z opływową kabiną nazwano „Manuela” – niestety nie przetrwało do naszych czasów, ale niedawno powstała bardzo dokładna replika.

w manufakturze Erdmann & Rossi. Mistrz wyścigowy nazwał swoje auto „Manuela”. Zdjęcie przedstawia przerwę w próbach bicia rekordu prędkości na specjalnym odcinku autostrady Frankfurt-Darmstadt. (Audi AG)
Tworząca także na zamówienie wnętrza do samolotów firma Erdmann & Rossi zyskała zaufanie rodzin królewskich i to nie tylko europejskich. Jednym z najbardziej spektakularnych owoców pracy dla takich klientów stał się kosmiczny wóz na bazie Mercedesa 500K, z wszystkimi czterema kołami całkowicie osłoniętymi owiewkami, który powstał na zlecenie króla Iraku, Ghaziego bin Faisala – samochód wystawiono na salonie samochodowym w Berlinie w 1935 roku. Auto dla młodego króla, który niestety stracił życie w wypadku samochodowym w 1939 roku, zostało zainspirowane podobnym wozem, ale opartym na modelu 290, który Mercedes pokazał na salonie w Barcelonie. Co ciekawe, ten wyjątkowy samochód przetrwał wojenne zawieruchy i przetrwał do naszych czasów! Erdmann & Rossi służył także pomocą innym monarchom. Samochody w berlińskiej firmie zamawiał między innymi holenderski książę Bernhard.

Gdy Friedrich Peters zmarł w 1937 roku, manufaktura przeszła na własność jego brata, Richarda Petersa. Złoty wiek firm karoseryjnych dobiegał już wówczas końca – zbliżająca się wojna zmieniła układ sił w samochodowym świecie tudzież metody produkcji i w powojennym świecie takie manufaktury rzadko umiały znaleźć sobie miejsce. Ostatnim wozem karosowanym przez przedsiębiorstwo Erdmann & Rossi stał się Maybach SW42, a dokładniej wyprodukowane w czasie drugiej wojny światowej podwozie, które zyskało nadwozie w 1949 roku.

Kilka lat temu rozpoczęła działalność nowa firma udzielająca licencji na produkty ze znakiem handlowym Erdmann & Rossi, niewątpliwie licząca na dochody ze strony wielbicieli przedwojennych karoserii budowanych w Berlinie. Na swojej stronie internetowej twierdzi, że współpracujące z nią warsztaty budują na zamówienie rekonstrukcje samochodów, kontynuując chwalebne tradycje marki.
cdn.



Autor
- Pisze i publikuje od 40 lat, o samochodach i samolotach od ponad 30. Laureat nagrody Global INMA i finalista corocznego konkursu Royal Automobile Club w dziedzinie "Outstanding Journalism". Pierwszy polski obywatel, który startował w wyścigu samochodowym w Le Mans. Wielokrotny uczestnik Festival of Speed w Goodwood. Stały współpracownik portalu moto.pl oraz miesięczników Octane i Aeroplane.
Ostatnie wpisy
20-lecie międzywojenne13 maja 2026HAUTE COUTURE cz. 13: Alfredo Vignale i jego żywot krótki, acz barwny
20-lecie międzywojenne27 kwietnia 2026HAUTE COUTURE cz. 12: Z jak Zagato
20-lecie międzywojenne17 kwietnia 2026HAUTE COUTURE cz. 11: Erdmann & Rossi, czyli doskonałość z Berlina
samochody6 kwietnia 2026HAUTE COUTURE cz. 10: manufaktury Boano żywot krótki, a piękny




