Trzy zapomniane prefiksy. Część 1: Sąpierz i jego sąsiedzi z Santoka

Inne wpisy z tej serii

Część 2. Wągroda i wątek wąchocki
Część 3. Pacholę w pasiece na pagórku [w przygotowaniu]

Ten wpis stanowi część cyklu Etymologiae. O pochodzeniu słów

Co dobrze wiedzieć na początek

Język praindoeuropejski był niezmiernie bogaty w przyrostki słowotwórcze i fleksyjne (sufiksy), ale raczej ubogi w przedrostki (prefiksy). Te drugie, jeśli już występowały, były wynikiem „gramatykalizacji” krótkich wyrazów (partykuł, przyimków, przysłówków, a czasem także przymiotników lub rzeczowników) występujących często jako pierwszy człon złożeń. Takie pochodzenie miał na przykład praindoeuropejski przedrostek przeczący lub prywatywny (czyli oznaczający brak czegoś) *n̥‑, będący zredukowanym wariantem partykuły *ne. W podobny sposób powstały przedrostki wartościujące *h1su‑ ‘dobro‑’ i *dus‑ ‘zło‑’, a także oznaczające kierunek lub położenie: *ni‑ ‘nisko’, *per‑ ‘przez’, *h1(e)pi‑ ‘na’, *h2anti‑ ‘naprzeciw, przeciwko’ – pierwotnie miejscownik od rzeczownika *h2ant‑ ‘czoło’ – itp. Ze względu na swoje pochodzenie wiele przedrostków miało odpowiedniki o tej samej lub podobnej formie występujące jako swobodne wyrazy (partykuły, przyimki itd.).

Jednym z takich elementów było praindoeuropejskie *sem‑ ‘jeden’ (z odcieniem znaczeniowym ‘wspólny, zjednoczony’) – trochę liczebnik, trochę przymiotnik, a trochę zaimek, jak to często bywa ze słowami o tym znaczeniu. W roli przedrostka występował zwykle w formie stopnia zredukowanego *sm̥‑ ‘współ‑, jedno‑’, ale wygląda na to, że przynajmniej w bałtosłowiańskiej linii rozwojowej prefiks ten przybierał samogłoskę *o, (*som‑). Jego wariant swobodny *som ‘(razem) z’ mógł pełnić funkcję przyimka lub partykuły towarzyszącej czasownikowi. Możliwe, że formy te powstały dzięki wpływowi podobnego brzmieniowo i znaczeniowo, choć niespokrewnionego przyimka *ḱom, który także mógł pełnić rolę partykuły lub przedrostka (patrz łacińskie cum, com‑),

W starej warstwie rzeczowników, które zawierały przedrostek *som‑, jego wymowa rozwijała się regularnie, dając litewskie sam‑ (z wariantami san‑, są‑, zależnie od otoczenia fonetycznego) i prasłowiańskie *sǫ‑. Ciekawym przykładem jest ewidentnie stare słowo *som‑dhh1‑o­‑ (dosłownie: ‘złożony w jedno’)1, którego refleksem prasłowiańskim jest *sǫdъ ‘sąd’ (czyli grupa ludzi zebrana razem dla rozstrzygnięcia sporu). Stąd pochodzi też określenie członka sądu: *som-dhh1-iH > *sǫdi > polskie sędzia.2

Wespół w zespół

W odróżnieniu od prefiksu, swobodne *som (przyimek bądź partykuła) uległo wtórnej redukcji do „formy słabej” *sn̥ > *sun, od której pochodzi litewskie su i prasłowiańskie * lub *sъn (spółgłoska nosowa była pierwotnie wymawiana, jeśli następny wyraz zaczynał się od samogłoski, natomiast przed spółgłoską zanikała). W stosunkowo późnym okresie (ale jeszcze przed epoką prasłowiańską) nastąpiła kolejna fala masowego tworzenia wyrazów złożonych – zwłaszcza czasowników, które przyłączały dawne partykuły, traktując je jako przedrostki. W ten sposób pojawiły się setki czasowników z prefiksem *sъ(n)‑. W języku polskim zarówno przyimek, jak i prefiks zostały wbrew etymologii pomieszane z innym przyimkiem lub prefiksem, *jьz‑. Mamy wskutek tego w dzisiejszej polszczyźnie przyimek z(e) i prefiks z(e)‑, oba pochodzące z dwóch różnych źródeł. Przyimek kontynuujący * można poznać po tym, że łączy się z rzeczownikiem w narzędniku (z książką), podczas gdy przyimek kontynuujący *jьz łączy się z dopełniaczem i wskazuje na źródło lub punkt początkowy ruchu (z książki). W przypadku przedrostka czasownikowego (którego pierwotne znaczenie może się łatwo zatrzeć) ustalenie pochodzenia bywa trudne, chyba że znajdujemy pokrewne słowa w językach słowiańskich, które zachowały różnicę między * a *jьz.3

Skutek tych wszystkich zmian był następujący: w języku prasłowiańskim istniała spora liczba czasowników z przedrostkiem *sъ‑ (wariant *sъ(n)‑ zachował się tylko w paru reliktowych formach). Odpowiadały im starsze rzeczowniki z przedrostkiem *sǫ‑. Oczywiście istniały też rzeczowniki i czasowniki „niesparowane”, a także z „niewłaściwym” prefiksem. Na przykład sądzić (staropolskie sędzić) zostało utworzone od w pełni uformowanego rzeczownika *sǫdъ ‘sąd’, więc zachowało prefiks w oryginalnej formie (tym bardziej, że gdy tworzono czasownik, mówiący po prasłowiańsku nie byli już świadomi wewnętrznej struktury rzeczownika). I na odwrót – od czasowników zaczynających się na *sъ(n)‑ można było urabiać rzeczowniki nowej generacji, zachowujące „czasownikową” wersję przedrostka. Na przykład *sъn‑ěd‑ ‘zjeść (cały posiłek do końca)’ > staropolskie śnieść (forma niedokonana: śniadać) stanowiło podstawę, od której utworzono rzeczownik śniadanie.

Już w okresie staropolskim pomieszanie przyimków *sъ(n) i *jьz oraz odpowiadających im przedrostków było niemal kompletne. Powstał zatem jeden prefiks z(e) (pisany też s lub ś zależnie od kontekstu). A co się stało z rzeczownikowym *? Prefiks ten przetrwał w niektórych wyrazach jako polskie , ale przestał być produktywny: jego znaczenie stopniowo zacierało się w świadomości mówiących, toteż nie używano go już do tworzenia nowych słów. Dziś wszystkie wyrazy zawierające można uznać za żywe skamieniałości.

Sąsiad i sumienie

Jeżeli ktoś osiadł w tej samej okolicy, co my, to określano go jako „siedzącego z nami” albo „współsiedzącego”: *som-sēd‑o‑ > prasłowiańskie *sǫ‑sědъ > polskie sąsiåd > sąsiad.4 Można by się było spodziewać odpowiadającej mu formy czasownika *sъ-sěsti > staropolskie zsieść (współczesne zsiąść). Ale – uwaga! – czasownik zsiąść w połączeniach takich jak zsiąść z konia reprezentuje dawne *jьz-sěsti, nie jest więc tą formą, której szukamy. Kiedy jednak używamy czasownika zsiąść się, mówiąc o mleku, mamy na myśli to, że składniki mleka „siadają razem”, tworząc zwarty koagulat. A zatem czasownik *sъ-sěsti (sę) faktycznie istniał i nie wymarł bezpotomnie.

Nasi przodkowie zastąpili łacińskie słowo cōnscientia ‘świadomość, zmysł moralny’ słowiańską kalką *sǫ-mьněnьje > staropolskie sąmnienié > sumnienié od czasownika mnieć ‘sądzić, myśleć’.5 Dzisiejsza forma sumienie jest nieprzejrzysta etymologicznie i prawie nikt z wyjątkiem badaczy historii języka (a teraz także was, drodzy czytelnicy) nie zna jej pochodzenia. Jest to zresztą przyczyna uproszczenia zbitki spółgłoskowej ‑mń‑. Część mówiących sądziła, że sumnienie reprezentuje mazowiecką wymowę gwarową miękkiego ḿ jako . „Odludowili” więc wymowę, tworząc wariant hiperpoprawny.6

Ryc. 1.

Zaginiony sąpierz

Praindoeuropejski rdzeń *per‑ oznaczał ‘posunąć się naprzód’ (zwłaszcza pokonując przeszkody lub przebijając się przez szeregi wroga). Pochodzi od niego słowiańskie *perti (1.sg *pьrǫ) > polskie przeć (prę) oraz szereg form pokrewnych, np. *porti (*porjǫ) > staro- i średniopolskie próć (porzę), przerobione następnie na współczesne pruć (pruję). Kolejne derywaty of tej samej podstawy to *pьrati (*perǫ) > prać (piorę)7 i *pьrěti (*pьrjǫ) > staropolskie przeć (przę) ‘wypierać się, oponować, zaprzeczać’, a także przeć się (przę się) ‘toczyć spór, sądzić się z kimś’.8

Istniały też oczywiście czasowniki z prefiksami – dokonane odpowiedniki niedokonanego przeć. Na przykład poprzeć, odeprzeć, zaprzeć się, wyprzeć, oprzeć się itd. Był między nimi czasownik z prefiksem *sъ‑, *perti ‘zetrzeć się w boju’, który rozwinął się w staropolskie zeprzeć ‘pokonać’ i zeprzeć się ‘wdać się w walkę’ (czasem na polu bitwy, ale zwłaszcza przed sądem). Od czasownika *perti utworzono także rzeczownik *porъ > spór. Forma zeprzeć (się) nie przeżyła do naszych czasów, ale istnieje nadal jej odpowiednik częstotliwościowy spierać się (analogicznie do odeprzeć : odpierać itp.).

Jak określano kogoś, z kim się spierano? Po prasłowiańsku osoba taka nazywała się *pьrjь > staropolskie sąpierz ‘przeciwnik, adwersarz, strona procesowa’ (także sąpierca, z dodatkowym przyrostkiem, ale o tym samym znaczeniu). Istniały też wyrazy pokrewne, jak sąprza ‘oskarżenie’. Już w XV w. sąpierz był wyrazem archaicznym, którego budowę nie w pełni rozumiano, ponieważ pokrewieństwo ze spierać się i spór nie było oczywiste. Jego odmiana traciła stabilność – np. obok oczekiwanego dopełniacza sąprza używano formy sąpierza na wzór mianownika. W XVI w. słowo ulotniło się z języka prawniczego. Wyjmowano tylko czasem z lamusa – jako książkowy zabytek – zniekształconą formę sampierz, sampirz ‘rywal, współzawodnik’ (u Kochanowskiego także szampierz jako figura szachowa). W kolejnych stuleciach po sąprzu (bądź sąpierzu), sąpiercy i sąprzy zaginął wszelki ślad.9

Sąsiek, sątok, sąpole i sąsep

Kiedy w dzieciństwie jeździłem do dziadków na wieś, znakomitym miejscem do zabawy dla dzieci była stodoła. Po obu stronach centralnego klepiska, oddzielone od niego drewnianymi przegrodami, znajdowały się sąsieki, gdzie składano snopy zboża i zwały słomy, po których można było skakać do woli. W razie potrzeby – jeśli noce były ciepłe – sąsiek służył jako sypialnia dla gości niemieszczących się w chałupie. Sąsiekami nazywano także skrzynie lub przedziały w spichrzu, gdzie przechowywano ziarno. Nazwa sąsiek < *sǫ‑sěkъ ma niewątpliwy związek z czasownikiem siec (siekę) < *sěkti (*sěkǫ). Możliwe, że pochodzi od jego zawartości („zsieczonego” zboża), bo siec nawet w dzisiejszych gwarach może oznaczać ‘żąć’ lub ‘kosić’; warto jednak zauważyć, że pokrewne wyrazy osiek, zasiek oznaczają ogrodzenie, zaporę lub przegrodę ze ściętych drzew lub gałęzi, a zasiek bywa synonimem sąsieka. Sądząc po refleksach tych słów w językach słowiańskich, bywały one dość wieloznaczne i *sǫsěkъ mógł pierwotnie oznaczać także wykarczowany obszar lasu.

Ryc. 2.

Przedrostek są‑ zostawił dość wyraźne ślady w polskich nazwach terenowych. Spotykana w różnych regionach nazwa Sątok (Santok, Santoczno, Sątoczek itp.) pochodzi od prasłowiańskiego *sǫ‑tokъ ‘miejsce, gdzie łączą się rzeki’. Rzeczownik *tokъ ‘tok, bieg’ był typowym derywatem od czasownika o bardzo szacownym rodowodzie: praindoeuropejskie *tekw oznaczało ‘ciec, płynąć, dążyć, biec’. Prasłowiańskie refleksy tego rdzenia to między innymi *tekti (*tekǫ) > ciec (ciekę, dzisiejsze cieknę) i odpowiadający mu czasownik kauzatywny *točiti > toczyć. Tworzą one wraz z dalszymi pochodnymi wielką rodzinę słów w języku polskim, ale nas interesuje zwłaszcza czasownik *sъ‑tekti > ściec (spłynąć z różnych stron w jedno miejsce). Jak widać, dawne słowo sątok to starszy krewny współczesnego ścieku, tyle tylko, że odnosiło się do rzek, a nie nieczystości. Szczególnie znanym Santokiem jest ten ulokowany u zbiegu Warty i Noteci. Przykładem czysto rzeczownikowej formacji z *sǫ‑, której nie odpowiada żaden czasownik, jest *sǫ‑polьje, interpretowane jako ‘miejsce, gdzie łączą się pola’. Pojawia się ono w różnych wariantach w nazwach wsi, miast i rzek (Sompolno, Sępolno, Sępólno Krajeńskie, Sępolna, Sąpolnica).

Innym rzeczownikiem utraconym w języku ogólnym, ale zachowanym w nazewnictwie miejscowym, jest staropolski sąsep < *sǫsъpъ ‘danina uiszczana w zbożu’. Słowo to pochodzi od czasownika *sup‑/*sъp‑ o dość nietypowej odmianie, która wskutek erozyjnego działania prasłowiańskich zmian fonologicznych zaczęła być odczuwana jako nieregularna: bezokolicznik *supti > *suti, 1.sg *sъpǫ > staropolskie suć, spę (już w najstarszych tekstach wypierane przez sypę). Kiedy Polacy mieli dość zastanawiania się, jak powinna brzmieć taka czy owaka forma czasownika suć, zrezygnowali z niego na rzecz pokrewnej formy częstotliwościowej sypać (sypię). Pozostał nam na pamiątkę imiesłów suty ‘usypany’, który przybrał znaczenie ‘obfity, dostatni’, i garść derywatów w których widać ‑sp‑/‑sep‑ kontynuujące prasłowiańskie *‑sъp‑. Są to słowa takie jak zaspa, wyspa (po staropolsku wysep rodzaju męskiego, stąd półwysep) czy ospa (coś, co nas osypuje). Jak łatwo się domyślić, sąsep związany był z czasownikiem *sъ‑suti, którego dalekim echem jest dzisiejsze zsypać. Oznaczał „zsypanie do kupy” należnej ilości zboża, czyli był prekursorem współczesnego słowa zsyp. Od sąspu w podobnym sensie (‘usypisko, hałda’) pochodzi nazwa wsi Sąspów w województwie małopolskim.10

Sąciaska udająca sąsiadkę

Na zakończenie spójrzmy na osobliwy przypadek wsi Sąsiadka na Zamojszczyźnie (nieopodal Szczebrzeszyna). Na pierwszy rzut oka pochodzenie nazwy wydaje się oczywiste, ale jeśli przyjrzymy się dokumentom historycznym z XV–XVIII w., widzimy w nich inne wersje nazwy: Sącieska, Sąciaszka itp. Jeszcze starsze (sięgające XI w.) są zapisy w języku staroruskim nazwy miejscowego grodu (należącego do systemu Grodów Czerwieńskich): Sutěska lub (w zniekształconej postaci) Sutejskъ. Podobieństwo do serbsko-chorwackiej nazwy Sutjeska (np. rzeka w Bośni i Hercegowinie, nad którą w 1943 r. rozegrała się słynna bitwa) nie jest przypadkowe: mamy do czynienia z prasłowiańskim *sǫ‑těska ‘zwężenie, ścieśnione przejście’, spokrewnionym z czasownikiem ścisnąć < *sъ‑tisknǫti i przymiotnikiem ciasny < *těsknъ. Refleksem staropolskim była Sąciaska, słowo niezrozumiałe w późniejszych wiekach i wskutek tego narażone na wpływ etymologii ludowej (naiwnej racjonalizacji). Upodobniono nazwę miejscowości do czegoś, co brzmiało podobnie i przynajmniej „miało jakiś sens”.

Przypisy

  1. Ściśle mówiąc, istnieje też możliwość, że *sǫdъ pochodzi od praindoeuropejskiego *ḱom-dhh1‑o‑, patrz łacińskie condō ‘złożyć w całość, zorganizować, zbudować’. Słowa bałtyjskie przytaczane jako pokrewne mogą mieć inne pochodzenie, więc nie dają pewności, czy prefiksem było tu *som‑, czy *ḱom‑. ↩︎
  2. Indoeuropeiści nie są pewni, którą spółgłoskę laryngalną zawierał sufiks *-iH określający przynależność. W grę wchodzą *h1 lub *h2. Śladem dawnej formy *sędzi, interpretowanej jako przymiotnik (zob. nazwy funkcji takie jak podstoli, woźny), są wahania odmiany (tego sędziego ~ sędzi). Patrz czeskie sudí, dopełniacz sudího, ale rosyjskie sudʹjá, dopełniacz sudʹí. ↩︎
  3. O prasłowiańskich samogłoskach *ъ, *ь (czyli tzw. jerach) można się więcej dowiedzieć tutaj. ↩︎
  4. Część polskich gwar regionalnych traktuje początkowe są‑ w słowach sąsiad i sąsiek (patrz niżej) tak, jakby stało na końcu wyrazu: sóm-siåd (≈ „sumsiod”), sóm-siek. Można to uznać za szczątkowe utrzymywanie się świadomości, że mamy do czynienia z przedrostkiem oddzielonym od rdzenia granicą morfologiczną. O samogłoskach „pochylonych” éóå (w najstarszej polszczyźnie różniących się od e, o, a długością, a od XV w. barwą) i ich współczesnych losach pisałem tutaj. ↩︎
  5. Czasownik mnieć przetrwał do dziś tylko w połączeniach z przedrostkami: wspomnieć, zapomnieć, przypomnieć, upomnieć. Warto zauważyć, że w przymiotniku świadom < *sъ‑vědomъ także ukrywa się przedrostek *sъ‑. Jest to formacja analogiczna do łacińskiego cōnsciēns ‘w pełni rozumiejący’. ↩︎
  6. Patrz podobne próby w przypadku przynajmniej, bynajmniej → „przynajmiej, bynajmiej”. Podobne przykłady hiperpoprawności prezentowałem przy okazji omawiania etymologii słowa niedźwiedź. ↩︎
  7. Prać nieprzypadkowo oznacza nie tylko ‘czyścić odzież’, ale także ‘bić’ (jak w wyrażeniach „sprać na kwaśne jabłko” albo „ociec, prać?” ), bo przez całe tysiąclecia pranie polegało głównie na moczeniu ubrań w bieżącej wodzie i uderzaniu w nie drewnianymi kijankami. ↩︎
  8. Zauważmy, że istniały dwa polskie czasowniki o tym samym bezokoliczniku przeć, ale różniące się znaczeniem i formami odmiany (prę, pårł versus przę, przåł). ↩︎
  9. Późniejsi autorzy okazyjnie używali archaizmu szampierz w znaczeniu ‘zawodnik, przeciwnik w walce’, być może kojarząc go mylnie z francuskim champion, a w każdym razie nie rozumiejąc jego budowy. ↩︎
  10. Dolina Sąspowska była dawniej usiana hałdami gruzu pozostałymi po neolitycznych kopalniach krzemienia. ↩︎

Opisy ilustracji

Ilustracja w nagłówku. Trzy prefiksy, którym poświęcona jest ta seria wpisów.

Ryc. 1. Staczanie walki w sądzie bywało w średniowieczu mniej metaforyczne niż w naszych czasach. Dosłowne „pranie się” uzbrojonych sąprzy (ewentualnie sąpierzy) w obliczu sądu bywało sposobem rozstrzygania sporów prawnych. Sachsenspiegel (Zwierciadło saskie, ok. 1350–1375) przedstawia pojedynek sądowy dwóch rycerzy (chłopi walczyliby na kije). Źródło: Wikimedia (domena publiczna).

Ryc. 2. Plan klasycznej stodoły drewnianej (już nieistniejącej) z dwoma sąsiekami. Źródło: portal Garwolin.org (fair use).

Autor

Piotr Gąsiorowski
Językoznawca specjalizujący się w językoznawstwie historycznym, badaniu zmian językowych i językoznawstwie ewolucyjnym. Miłośnik nauk ścisłych i przyrodniczych ze szczególnym naciskiem na biologię, nie tylko ze względu na jej powiązania z językoznawstwem i analogie między ewolucją organizmów i języków. Gorący zwolennik popularyzowania nauki i niezamykania się naukowców w wieży z kości słoniowej.
X (Twitter): @P_Gasiorowski,
BlueSky: @piotrgasiorowski.bsky.social‬

Możesz również polubić…

8 komentarzy

  1. Łukasz pisze:

    na Śląsku cieszyńskim, do dziś można usłyszeć „nasuć” czyli „nasypać”

    1
    • Piotr Gąsiorowski pisze:

      To samo na Górnym Śląsku. Trzeba jednak zaznaczyć, że i tam nastąpiło „uregulowanie” odmiany poprzez wprowadzenie form analogicznych, tyle tylko, że inaczej niż w polszczyźnie ogólnej. Na przykład zamist archaicznego staropolskiego spę, śpie, spą mamy śląskie sujã, suje, sujōm (na wzór bezokolicznika suć i czasu przeszłego suł (który bardzo, bardzo wcześnie uległ działaniu analogii). Niemal identyczny był rozwój czeskiego sout, więc można podejrzewać, że mamy do czynienia z wpływem czeskim. Jednak w czeskim czasownik sout właściwie stracił znaczenie 'sypać’ i zachował się dziś tylko jako sout se 'zawalać się, sypać się (w ruinę)’.

  2. Night Hunter pisze:

    Czyli litewskie *su* i łacińskie *cum* nie mają nic wspólnego? Wydawało mi się, że to odpowiedniki satem-kentum. Więc i suprąsti- comprender nie łączy nic?

    • Piotr Gąsiorowski pisze:

      Gdyby słowiańskie *sъ(n), *sǫ- pochodziło wprost of *ḱom, to w litewskim spodziewalibyśmy się *šu(n), *šan-, tymczasem mamy su(n), san-. Litewskie s zamiast š wyklucza pochodzenie satemowe.

      Istnieje jednak możliwość, że w niektórych językach indoeuropejskich przedrostek *sm̥- i przyimek/przedrostek *ḱom zostały wtórnie pomieszane i utożsamione (tak jak w polskim poplątały się niespokrewnione przyimki/przedrostki (i)z < *jьz < *h₁eǵʰ i s(e) < *sъn).

      Wydaje mi się prawdopodobne, że forma mocna (bałtyjskie *san-, słowiańskie *sǫ-) zawdzięcza swój wokalizm analogii do *ḱom. Przedrostek *sm̥- w znaczeniu ‘jedno-, współ-’ jest częsty np. w grece i językach indoirańskich, ale jego formą swobodną byłoby *sem ‘w jednym’ (miejscownik of liczebnika ‘jeden’) – sądzę, że takie jest pochodzenie staroindyjskiego sám ‘razem, jednocześnie’). Natomiast *som mogło powstać jako kompromis między *ḱom a *sem/ *sm̥-.

      Jeszcze trudniejszy do wyjaśnienia jest starogrecki przyimek/przedrostek ksun o tym samym znaczeniu (w grece klasycznej zredukowany do sun – patrz sympatia, sy(m)metria, synteza, synchronia). Mógł powstać jako kontaminacja *ḱom i *sem, ale nawet to nie wyjaśnia dziwnego wokalizmu u. Nie znam w pełni zadowalającej hipotezy na temat jego pochodzenia.

    • Piotr Gąsiorowski pisze:

      Wspólne pochodzenie litewskiego suprasti ‘zrozumieć’ i włoskiego comprendere, hiszpańskiego comprender czy francuskiego comprendre jest niemożliwe przede wszystkim z tej przyczyny, że czasowniki po odjęciu przedrostka – litewske prasti i łacińskie prēhendō – nie są spokrewnione. Pierwszy pochodzi od praindoeuropejskiego rdzenia *pret- (rekonstruowanego też jako *preh₁t-), a drugi jest połączeniem przedrostka prae- z rdzeniem hend- ‘chwytać’ < *gʰed-. Nosowość w łacińskim hend- jest wtórna; pochodzi od tematu czasu teraźniejszego z tzw. infiksem nosowym. Nie ma jej np. w spokrewnionym praeda ‘łup, ofiara’ (stąd praedator ‘łupieżca, drapieżnik’).

  3. Night Hunter pisze:

    Napisałem z pamięci *suprąsti-* przez *ą*, co oznacza dawną nosówkę, ale w odmianie w czasie teraźniejszym ta nosówka jest – suprantu, supranti itd. Wiedząc, że litewskie *su* i łacińskie *cum*, przynajmniej to samo znaczą (myślałem, że są spokrewnione) podobieństwo comprendo-suprantu jest dla laika (takiego jak ja) uderzające. Oczywiście wystarczyło porównać z łaciną, żeby to rozwiać. Ale i tak litewski to bardzo ciekawy język, chyba ma najwięcej podobieństw do wszystkich innych grup języków indoeuropejskich. A przy okazji- wierzysz we wspólnotę bałtosłowiańską?

    • Piotr Gąsiorowski pisze:

      Tu nie ma w co wierzyć. Języki bałtyjskie i słowiańskie mają tyle unikatowych wspólnych innowacji wszelkiego typu (fonologicznych, słownikowych, morfologicznych i składniowych), że istnienie kladu bałtosłowiańskiego (i jego ostatniego wspólnego przodka, czyli języka prabałtosłowiańskiego) jest po prostu logicznym wnioskiem z danych. Można się zastanawiać nad szczegółami, np. czy języki wschodnio- i zachodniobałtyjskie tworzą spójną jednostkę genealogiczną siostrzaną względem słowiańskich (czyli poprawnie zdefiniowany klad) – tu nie wszyscy eksperci są zgodni – ale odpowiedniości bałtosłowiańskie można wyjaśnić tylko jako efekt wspólnego pochodzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *