Słowo stare, ale jare. Część 3: Czego nie wiemy na pewno, czyli trochę spekulacji

Inne odcinki serii
Część 1. Od wigoru do wieczności
Część 2. Moc młodości

No i już

Językoznawstwo historyczne, rekonstrukcja porównawcza i etymologia to obszary badań zajmujące się daleką przeszłością i próbujące ją odtworzyć na podstawie zachowanych śladów. Wiarygodność wyników zależy nie tylko od przestrzegania sprawdzonej metodologii, ale też od ilości i jakości danych, jakie mamy do dyspozycji. Ważna jest także, żeby nasze rekonstrukcje składały się w jakąś spójną, sensowną całość.

Wspominałem już, że wypracowany w ciągu XX w., szeroko akceptowany model gramatyki praindoeuropejskiej, pozwala na formułowanie rozmaitych przewidywań. Na przykład rzeczownik taki jak *h2óju‑/*h2ájw­‑ powinien posiadać archaiczny miejscownik postaci *h2jew‑ → *jew (przypominam, że na początku sylaby grupa *h2j ulegała uproszczeniu). Biorąc pod uwagę szeroki zakres znaczeń podstawowego rzeczownika, jego miejscownik powinien także mieć ich wiele, np. ‘za życia, w dobrej formie, stale, zawsze, wiecznie’. Miejscowniki łatwo ewoluują w samodzielne przysłówki lub partykuły, których dalsza ewolucja może być już niezależna of losów rzeczownika.

Czy są gdzieś ślady słowa rekonstruowalnego jako *jew? Owszem, na przykład w językach bałtosłowiańskich. Polskie już (w staropolskim także juże), wraz z pokrewnymi wyrazami w innych językach słowiańskich, pochodzi od prasłowiańskiego *ju‑že, gdzie *že było elementem wzmacniającym (por. stójże, cóż, któryż itp.). Początkowe *j jest nieobecne w grupie wschodniosłowiańskiej (rosyjskie užé, ukraińskie vže/užé, białoruskie užó), ale języki bałtyjskie dowodzą, że to forma *ju jest pierwotna.1 Mamy mianowicie litewskie i łotewskie jau, staropruskie iau. Oznaczają one wszystkie mniej więcej to samo, co polskie już, które najogólniej można zdefiniować jako partykułę uwydatniającą fakt, że jakaś czynność została zakończona („już skończyłem”) albo że właśnie się rozpoczyna lub będzie wykonywana za chwilę („już idę”). Może ona też wyrażać przynaglenie („przestań już”), podkreślać osiągnięcie jakiegoś progu jakościowego lub ilościowego („jesteś już pijany”, „czekam już dwa lata”), sygnalizować silne przekonanie (jak w wyrażeniu jużci, gwarowe juści) albo kategorycznie ucinać dyskusję („nie zgadzam się i już!”). Może w końcu być używana w funkcji spójnika („już to prośbą, już groźbą”).

Dalsze koneksje i rekonstrukcje

Prabałtosłowiańskim przodkiem całej tej rodziny było *jau, które może kontynuować dawniejsze *jew, *jow lub *(h1)ew. Jeśli rozejrzymy się poza grupą bałtosłowiańską w poszukiwaniu podobnych słów o podobnym znaczeniu, znajdziemy je w językach germańskich. Język pragermański posiadał partykułę *ju, łączącą znaczenia ‘już, właśnie’ i ‘niegdyś, dawno temu’. Samogłoska była pierwotnie krótka, jak w gockim ju, ale w językach zachodniogermańskich uległa wydłużeniu w pozycjach akcentowanych, stąd np. staroangielskie ġeō (wymawiane [ˈjuː]).

Język pragermański miał też rzeczownik *aiwaz < *h2ajwos ‘wiek, wieczność’, którego biernik (gockie aiw2, staroangielskie ā, staro-wysoko-niemieckie eo, io, staronordyjskie æ, ey, ei) funkcjonował jako przysłówek o znaczeniu ‘na zawsze, wiecznie, za każdym razem’. Pochodzi od niego dzisiejsze niemieckie je, tłumaczone w wielu kontekstach jako ‘kiedykolwiek’3, aczkolwiek ma też kilka innych funkcji. Gdybyśmy nie znali dość szczegółowo historii poszczególnych języków germańskich, nie byłoby łatwo połączyć dawne znaczenie ‘wiek’ z obecnymi zastosowaniami je. Ewolucja semantyczna słów tego typu bywa kapryśna. W znanej formule biblijnej (w tłumaczeniu Marcina Lutra) das ist je gewißlich wahr4 partykuła je pełni funkcję wzmacniającą (‘zaiste, zaprawdę’), podobną do tej, jaką miało dawne polskie jużci. W przetłumaczonym na staropruski Małym katechizmie Lutra zdanie to przetłumaczono, oddając niemieckie je jako staropruskie iau.

Przykłady te pokazują, że słowo o znaczeniu ‘w wieczności, zawsze’ może bez wielkiego trudu wskutek ewolucji semantycznej stać się partykułą wzmacniającą o funkcjach tak ogólnych, że trudno je zdefiniować w kilku słowach.

Kręte drogi znaczeń

W archaicznym dialekcie staroindyjskim, w którym ponad trzy tysiące lat temu skomponowano hymny Rygwedy, pojawia się kilkanaście razy zagadkowe wyrażenie śaṁ yoḥ (połączenie słów śam i yoṣ), nieodmieniane przez przypadki. Jego znaczenie można wydedukować z kontekstu: oznacza coś dobrego, co można otrzymać w darze od bogów (w jednym konkretnym przypadku chodzi o wodę w postaci deszczu). Słowo yoṣ występuje wyłącznie w tej kombinacji, zwykle bezspójnikowej, ale także w postaci śaṁ ca yoḥ ca, z powtórzonym ca oznaczającym koniunkcję (praindoeuropejskie *kʷe). Słowo śam może występować samodzielnie, a wtedy jest zwykle przysłówkiem o znaczeniu ‘dobrze, pomyślnie’, jednak w śaṁ yoḥ ewidentnie zestawione są dwa rzeczowniki. Całość oznacza ‘pomyślność/błogosławieństwo i coś jeszcze’, ale co? Jak zanalizować drugi element, skoro nie występuje on nigdzie poza tym?

Można poszukać jego śladów nie jako samodzielnego wyrazu, ale jako podstawy, na której utworzono inne słowa. Obiecującym kandydatem jest wedyjskie yóṣā (temat yóṣan‑, rodzaj żeński) o znaczeniu ‘dziewczę, młoda kobieta’, prawdopodobnie także ‘klacz’. Powstało ono przez dołączenie przyrostka ‑an‑ do yóṣ‑, identycznego co do formy z interesującym nas wyrazem i być może oznaczającym z grubsza to samo – coś, co w kulturze staroindyjskiej ceniono jako przymiot młodej kobiety (formant ‑an tworzył pochodne wyrażające posiadanie). Sensowną interpretacją byłaby ‘płodność, pełnia sił życiowych’, a to zbliża nas semantycznie do praindoeuropejskiego *h2óju ‘siła życiowa, życie, witalność’ i do znanego nam już staroindyjskiego słowa yúvan‑ ‘młodzieniec’ o podobnej semantyce. Sugeruje to, że autorzy Rygwedy prosili bogów o błogosławieństwo i moc/witalność, przy czym to drugie pojęcie wyrażali jako yoṣ, którego przodkiem praindoirańskim byłoby *yauš.5

Pasują do tego dane irańskie. W Aweście, czyli świętej księdze zoroastrianizmu, wielokrotnie występuje czasownik yaoždā‑ ‘oczyszczać (rytualnie)’, który jest zrostem formy rzeczownikowej (zapewne biernika) yaoš z czasownikiem dā‑. Tu mamy pewną niejednoznaczność, bo irańskie *dā‑ < *daH‑ może kontynuować zarówno praindoeuropejskie *doh3 ‘dać’, jak i *dheh1 ‘położyć, uczynić’. Najłatwiej wyjaśnić „oczyszczanie” jako przywracanie zdolności do właściwego funkcjonowania, a dosłownie „dawanie witalności”. Praindoirańskie *yauš może z powodzeniem kontunuować wcześniejsze *(h2)jew‑s‑ (pamiętajmy, że *h2 zanikało przed *j na początku sylaby). Ta forma wygląda na rzeczownik rodzaju nijakiego z przyrostkiem *‑s‑, utworzony od miejscownika *h2jew → *jew, używanego jako przysłówek o dość szerokim zakresie znaczeń: ‘za życia, w dobrej formie, stale, na zawsze’ itp. Fakt, że tworząc miejscownik of *h2óju, a następnie pochodną od tego miejscownika, otrzymujemy w końcu rzeczownik praktycznie o tym samym znaczeniu, nie jest niczym niezwykłym. Słowotwórstwo często „wraca do punktu wyjścia”, mnożąc wyrazy pochodne. Na przykład w ciągu słowotwórczym konieckończyćzakończyćzakończenie pierwszy i ostatni element są w przybliżeniu synonimami.

Ryc. 1.

Od hipotez „twardych” do „miękkich”

Hipotezy etymologiczne przedstawione powyżej są nieco mniej solidne niż na przykład poparte solidnym materiałem dowodowym z wielu języków – i dzięki temu ogólnie akceptowane przez specjalistów – wyprowadzenie young z praindoeuropejskiego *(h2)ju‑h3n̥-ḱo‑. Zwykle pojawiają się w nich kroki rozumowania, które wymagają przyjęcia czegoś „na wiarę” i nie wykluczają propozycji alternatywnych jako zdecydowanie mniej wiarygodnych. To, że hipoteza jest logicznie spójna i poparta przez analogie, oznacza tak naprawdę, że nie możemy jej od ręki sfalsyfikować, ale co, jeśli o propozycjach konkurencyjnych możemy powiedzieć to samo? Trudno, musimy zachować otwarty umysł i pogodzić się z faktem, że obecny stan wiedzy pozostawia sporo miejsca na wątpliwości.

Przykładem może być hipoteza, że wspomniane wyżej *(h2)jew‑s‑, przekształcone w bardziej produktywny typ tematu na *‑e/os (mianownik *jéw‑os, w przypadkach zależnych *jéw‑es‑), dało początek łacińskiemu iūs (dopełniacz iūris) ‘prawo’ i wielkiej rodzinie słów, które od niego pochodzą: wystarczy wspomnieć takie przykłady jak iūdex ‘sędzia’, iūstus ‘sprawiedliwy’, iūstitia ‘sprawiedliwość’ itd., często zapożyczane do innych języków (por. angielskie judge, just, justice) i dobrze znane nawet osobom, które nie uczyły się łaciny. Z formalnego punktu widzenia nic tej etymologii nie można zarzucić. Proponowany rozwój fonetyczny *jewos > starołacińskie ious, ioves‑ > iūs, iūris jest nienagannie regularny. Wątpliwości może jednak budzić strona semantyczna. Pierwotne znaczenie łacińskiego iūs to ‘słuszny sąd, autorytatywne stwierdzenie’. Jak to się ma do ‘energii życiowej’? Co prawda dla chcącego nic trudnego i pomysłowy językoznawca zawsze potrafi zaproponować jakiś ciąg ewolucyjny pozwalający w kilku krokach przejść od A do B, na przykład: ‘długowieczny’ > ‘wieczny’ > ‘zawsze prawdziwy’ > ‘słuszny, obowiązujący’.6 Ale istnieją też propozycje alternatywne: iūs można wyprowadzić na przykład z rdzenia czasownikowego *jew‑ ‘wiązać’ jako rzeczownik odsłowny o znaczeniu ‘coś wiążącego’. Rdzeń ten jest co prawda o wiele słabiej poświadczony niż ogólnoindoeuropejskie *h2óju‑ (znany jest głównie z języka staroindyjskiego), ale z semantycznego punktu widzenia wymaga mniejszej liczby arbitralnych założeń, dlatego rozwiązanie to ma swoich zwolenników.

Z drugiej jednak strony można się powołać na przykład germańskiego *aiwaz ~ *aiwō (rodzaj męski lub żeński), które oprócz znanych nam już znaczeń ‘wiek, życie, wieczność’ ma jeszcze inne: ‘prawo, umowa, związek’ itp. (patrz współczesne niemieckie Ehe ‘małżeństwo’ ze staro-wysoko-niemieckiego ēwa). Na pewno nie mamy tu do czynienia z pochodną rdzenia *jew‑ i byłoby raczej dziwne, gdyby pod postacią *aiwaz ~ *aiwō (z tym samym wahaniem rodzaju gramatycznego) ukrywały się dwa słowa różnego pochodzenia. A skoro tak, to najwidoczniej przejście od ‘wieczności’ do ‘prawa’ (jako czegoś, co obowiązuje stale i na zawsze) jest możliwe i przynajmniej w tym przypadku ma solidne oparcie w materiale dowodowym.

Mamy zatem argumenty za i przeciw, a ich wyważenie może być cokolwiek subiektywne. Znajdujemy się w „szarej strefie” etymologicznej, gdzie specjaliści mają takie czy inne preferencje, ale w zasadzie traktują każdą hipotezę z rezerwą.

Wątek semicki

Ale skoro już zaczęliśmy spekulować, to pójdźmy na całość. W językach semickich (należących do rodziny afroazjatyckiej) istnieją rdzenie o znaczeniu ‘żyć’, których wspólnym przodkiem było *ħ–j–w (albo w bardziej tradycyjnym zapisie *ḥ–y–w). Widzimy tu dokładnie ten sam szkielet spółgłoskowy, co w praindoeuropejskim *h2–j–w. Mówiąc dokładniej, rdzeń ten występuje w grupie zachodniosemickiej, obejmującej wszystkie istniejące dziś języki semickiej, nie występował jednak, o ile możemy stwierdzić, w języku akadyjskim ani eblaickim, czyli w wymarłej grupie wschodniosemickiej.7 Grupy wschodnia i zachodnia rozdzieliły się nie później niż w IV tysiącleciu p.n.e. (akadyjski poświadczony jest od ok. 2600 r. p.n.e.), a języki zachodniosemickie zaczęły się różnicować co najmniej około połowy III tysiąclecia p.n.e. Jeśli zatem rdzeń *h2–j–w pojawił się w języku prazachodniosemickim, to musi mieć nie mniej niż jakieś 4,5–5 tys. lat. Warto się zastanowić, czy nie mamy tu do czynienia z zapożyczeniem.

Czy kontakty wczesnych języków semickich i indoeuropejskich były w ogóle możliwe? Chronologicznie – owszem. Jeśli język praindoeuropejski istniał 7–6 tys. lat temu, a być może nawet nieco wcześniej, to był mniej więcej współczeny prasemickiemu. Większym problemem jest geografia, zwłaszcza jeśli przyjmujemy, że ojczyzną języków indoeuropejskich był Step Pontyjski. Hipotezy alternatywne, lokujące Indoeuropejczyków w Azji Mniejszej lub na południe od Kaukazu, przybliżałyby ich do ludów prasemickich. Jednak gdziekolwiek leżała ich praojczyzna, trudno wykluczyć, że jakieś grupy indoeuropejskojęzyczne migrowały na południe w kierunku Mezopotamii lub Lewantu o wiele wcześniej, niż wskazują świadectwa historyczne. Konsekwencją takich migracji byłyby kontakty językowe.

Istnieje kilka słów ogólnosemickich, które podejrzewane są o pochodzenie indoeuropejskie. Klasyczne przykłady to *k’arn‑ ‘róg’ (praindoeuropejskie *ḱr̥‑no‑) i *ʕaθtar ‘Wenus’ albo kojarzone z tą planetą bóstwo bądź para bóstw: Attar i Astarte (praindoeuropejskie *h2(h1)s‑ter‑). O ile podobieństwo nie jest tu przypadkowe, to kierunek zapożyczenia można ustalić: słowa indoeuropejskie można rozłożyć na morfemy o znanej funkcji, a semickie są niepodzielne. A zatem to ludy semickie zapożyczyły je od Indoeuropejczyków, a nie na odwrót. Także semickie *θawr‑ i indoeuropejskie *tawro‑ ‘byk, tur’ wyglądają na pokrewne, ale w tym przypadku trudno określić kierunek zapożyczenia (możliwe nawet, że pierwotne źródło nie było ani indoeuropejskie, ani semickie). Niektórzy badacze podejrzewają też, że indoeuropejski liczebnik *septm̥ ‘7’ ma związek z semickim *tsabʕ‑, a zwłaszcza z formą, jaką przybiera ten liczebnik, gdy towarzyszy rzeczownikowi rodzaju męskiego: *tsabʕ‑at‑um. Podobieństwo i tu nie musi oznaczać pokrewieństwa, ale jeśli rzeczywiście jakiś związek istnieje, to język prasemicki musiałby być dawcą, a praindoeuropejski biorcą zapożyczenia.

Indoeuropejska Ewa?

Rdzeń *ħ–j–w znacznie rzadziej bywa wymieniany wśród potencjalnych zapożyczeń między rodzinami języków, ale od strony formalnej budzi mniej zastrzeżeń niż wszystkie wymienione wyżej przykłady. Spółgłoski nie są po prostu podobne: są identyczne. Trochę kłopotu sprawia fakt, że rdzenie semickie zawierające *j i *w często ulegały przekształceniom typu asymilacji lub metatezy (przestawienia kolejności spółgłosek). Na przykład w hebrajskim, a także w arabskim czasownik *ħ–j–w przybrał formę ḥ–y-y (fonetycznie [ħ–j–j]). Wpłynęło to na formę wyrazów, które od niego pochodziły, stąd np. hebrajski (biblijny) i arabski (klasyczny) przymiotnik ḥayy ‘żywy’ i hebrajskie ḥayyīm ‘życie, czas życia’ (formalnie liczba mnoga). Pierwotny szkielet spółgłoskowy zachował się jednak np. w klasycznym języku ge‛ez (Etiopia). Mamy tam czasownik ḥaywa ‘żyć, mieć się dobrze’, a do tego takie słowa pokrewne jak ḥəyāw ‘żyjący, zdrów i cały’ lub ḥəywat ~ ḥiwat ‘życie, czas życia, witalność, zdrowie’.

Zresztą nawet w biblijnym hebrajskim zachowała się reliktowa forma z nietypową formą asymilacji: jest to Ḥawwā, mityczna pramatka ludzkości, znana nam lepiej jako Ewa, partnerka Adama. Sama „Księga rodzaju” wyjaśnia, że Adam nadał pierwszej kobiecie takie imię, ponieważ „stała się matką wszystkich żyjących”. Jednak regularna żeńska forma od ḥayy powinna brzmieć ḥayyā, nie ḥawwā. Skąd się wzięło ww? Być może imię Ewy nie było, ściśle rzecz biorąc, hebrajskie, tylko zostało zapożyczone z któregoś z sąsiednich dialektów semickich, gdzie rozwój grupy *jw poszedł inną drogą. Druga możliwość jest taka, że imię utworzono, zanim czasownik narzucił formom pokrewnym swoje yy, i że zachowało się ono w formie konserwatywnej, która przestała być odczuwana jako derywat od ḥ–y–y. Tak czy owak istnieje intrygująca możliwość, że biblijne imię Ewy jest bardzo starym zapożyczeniem indoeuropejskim: przodek języków zachodniosemickich przejął słowo *h2oju/*h2ajw‑ ‘(długie, zdrowe) życie, siła życiowa’ lub którąś z jego prostych pochodnych, wyodrębnił z zapożyczenia szkielet spółgłoskowy i zbudował na jego podstawie własną rodzinę wyrazów.

Ryc. 2.

Kartagińczycy zwracają pożyczkę

Wśród tych pochodnych są też słowa, którymi pozdrawiali się Kartagińczycy, używający punickiego dialektu języka fenickiego (blisko spokrewnionego z hebrajskim). Były to formy życzące od czasownika ‘żyć’ (punickie ḥ–w–ʔ < fenickie ḥ–w–y < zachodniosemickie *ħ–j–w) z końcówkami, które zmieniały się zależnie od tego, czy pozdrawiano jedną, czy wiele osób, oraz zależnie od płci adresatów. Fenicjanie i Kartagińczycy nie zapisywali samogłosek, ale jeśli wierzyć źródłom rzymskim (komedia Poenulus ‘Mały Kartagińczyk’ Plauta z początku II w. p.n.e.), ḥawo oznaczało ‘oby żył (długo)’, a ḥawa ‘oby żyła (długo)’. Do szanowanych osób lub nieznajomych zwracano się grzecznościowo w liczbie mnogiej lub w trzeciej osobie liczby pojedynczej, a zatem ḥawo z jakimś dodanym zwrotem, np. done silli ‘mój pan’ mogło oznaczać ‘oby mój pan żył długo’.

W okresie wojen punickich i wkrótce po nich, gdy Rzymianie podbili Kartaginę i przejęli jej kolonię, kontakty rzymsko-punickie stały się dość intensywne. Kartagińczycy mieli zresztą z Rzymianami wiele wspólnego, nie tylko jeśli chodzi o wojowniczość i dążenie do potęgi mocarstwowej. Na przykład jednych i drugich fascynowały kultura i literatura grecka, z których często czerpali wzory. Kontakt nie był więc trudny, a pewna liczba zapożyczeń punickich zadomowiła się w łacinie.8 A popularne zwroty grzecznościowe bardzo łatwo przenikają z języka do języka – tak jest w naszych czasach i podobnie było w starożytności.

Have i avē

Pochodzenie punickie (kartagińskie) tłumaczy pewne osobliwości łacińskiego wykrzyknika avē (powitanie lub pożegnanie). Znany jest on współczesnemu czytelnikowi jako składnik legendarnego powitania: Avē imperātor, moritūrī tē salūtant („Witaj, cesarzu, pozdrawiają cię ci, którzy mają zginąć”), rzekomo użytego przez skazańców biorących udział w inscenizacji bitwy morskiej za panowania Klaudiusza. W tradycji chrześcijańskiej mamy z kolei Ave Maria („Zdrowaś Mario”), łacińskie tłumaczenie słów archanioła Gabriela w biblijnej opowieści o zwiastowaniu. Można się spotkać z opinią, że poprawnym wykrzyknikiem jest avē, co wynika z założenia, że mamy do czynienia z rozkaźnikiem od czasownika aveō ‘pragnąć, pożądać’. Jest to jednak etymologia ludowa (racjonalizacja obcego zwrotu przez skojarzenie go z czymś zrozumiałym dla Rzymian). Znaczeniowo avē niezbyt pasuje do aveō. Wiemy zarówno z zapisów w klasycznej łacinie, jak i z komentarzy gramatyków, że wykrzyknik często brzmiał have z nagłosowym [h] i z krótką samogłoską w drugiej sylabie. Niewątpliwie część wykształconych Rzymian traktowała avē jako formę poprawną i krzywiła się na pisownię have, niemniej (niezależnie od pisowni) początkowe [h] było często wymawiane i wszystko wskazuje na to, że to właśnie forma have była starsza (zapożyczona of Kartagińczyków) i historycznie uzasadniona, a avē było jej wtórną przeróbką.

Pisząc o dziejach łaciny, wspomniałem o jednym z listów z rzymskiego fortu Vindolandy (północna Anglia, ok. 100 r. n.e., tabliczka nr 291). Klaudia Sewera kończy zaproszenie urodzinowe dla Sulpicji Lepidyny w taki oto kwiecisty sposób: uale soror anima mea ita ualeam karissima et haue, czyli (w luźnym przekładzie) „życzę ci zdrowia, siostro, duszo moja, jako i sobie, najdroższa, i haue [ˈhawε]”.

Have!

Przypisy

  1. Podobną wariantywność spotykamy w innych słowach z początkowym prasłowiańskim *u lub *ju, np. rosyjskie útro ‘poranek’, polskie jutro, jutrzenka (patrz wpis o nazwach Wenus). W tym przypadku starsza jest wersja *u(s)tro bez początkowego *j, czego dowodzą słowa pokrewne w innych językach indoeuropejskich. ↩︎
  2. Poświadczone tylko w połączeniu z negacją: ni aiw ‘nigdy’. ↩︎
  3. Patrz też niemieckie nie < *ne aiwa‑ ‘nigdy’, por. opisaną w pierwszej części serii historię greckiego ouk. ↩︎
  4. Według polskiego przekładu w Biblii Tysiąclecia: „nauka to godna wiary”. ↩︎
  5. Dziś także przy różnych okazjach życzymy sobie nawzajem „zdrowia i pomyślności”. ↩︎
  6. Zwróćmy uwagę, że znaczenie francuskiego justement i angielskiego just (używane jako przysłówek) przeszło ciekawą ewolucję: ‘sprawiedliwie’ > ‘dokładnie, akurat’ > ‘dopiero co, już, przed chwilą’, co po raz kolejny przypomina rozwój bałtosłowiański i germański. ↩︎
  7. Niektórzy specjaliści doszukują się śladów tego rdzenia w imionach paru bóstw wschodniosemickich, ale ponieważ śladów takich brak w zwykłym słownictwie, możemy mieć do czynienia z przypadkowym podobieństwem brzmienia lub z imionami pochodzenia obcego (zachodniosemickiego). ↩︎
  8. Ciekawym przykładem słowa o etymologii punickiej jest mappa, słowo oznaczające pierwotnie ręcznik, serwetę, płachtę lub chorągiewkę. W łacinie średniowiecznej przybrało ono znaczenie ‘mapa’, jako że wczesne mapy bywały rysowane na płachtach tkaniny. ↩︎

Opis ilustracji

Ilustracja w nagłówku: patrz część 1.

Ryc. 1. Fragment rękopisu Rygwedy (pierwszego w tradycyjnym układzie, choć nie najstarszego hymnu do boga Agni). Utwór ten datowany jest na schyłek II tysiąclecia p.n.e., ale najstarsze pisma staroindyjskie opracowano prawie tysiąc lat później, a najstarsze zapisy Rygwedy pochodzą z XI w. n.e. Przez ponad dwa tysiące lat hymny przekazywane były ustnie z pokolenia na pokolenie. Dialekt, w którym je skomponowano, jest prawdziwą kopalnią archaicznych form języka staroindyjskiego. Lal Chand Research Library, Czandigarh (Indie). Foto: Ms Sarah Welch 2018. Źródło: Wikimedia (licencja CC BY-SA 4.0).

Ryc. 2. William Blake (1757–1827), Szatan podglądający pieszczoty Adama i Ewy (1808). Jedna z ilustracji Blake’a do poematu epickiego Raj utracony Johna Miltona. Muzeum Sztuk Pięknych w Bostonie. Źródło: Wikimedia (domena publiczna).

Autor

Piotr Gąsiorowski
Językoznawca specjalizujący się w językoznawstwie historycznym, badaniu zmian językowych i językoznawstwie ewolucyjnym. Miłośnik nauk ścisłych i przyrodniczych ze szczególnym naciskiem na biologię, nie tylko ze względu na jej powiązania z językoznawstwem i analogie między ewolucją organizmów i języków. Gorący zwolennik popularyzowania nauki i niezamykania się naukowców w wieży z kości słoniowej.
X (Twitter): @P_Gasiorowski,
BlueSky: @piotrgasiorowski.bsky.social‬

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *