Kocha, lubi, miłuje, czyli językowa walentynka
Osłabiona lubość
Z polskich czasowników wyrażających ciepłe uczucia szczególnie szacowną historię ma lubić (prasłowiańskie *ljubiti). Słowo to jest niewątpliwą pochodną indoeuropejskiego *lewbh‑ ‘kochać, pożądać’. Pierwotny schemat odmiany jest tu trudny do zrekonstruowania, ale różne słowa utworzone od tego rdzenia znane są z języków indoirańskich, italskich, germańskich i słowiańskich. Dobrze znane przykłady łacińskie to libet ‘podoba się’ (czasownik używany tylko w 3. os. liczby pojedynczej, w starszej łacinie pisany lubet) < *lubh‑eh1‑ oraz libīdō (lubīdō) ‘pożądanie, pociąg seksualny’. Z kolei w językach germańskich mamy między innymi *lubō ‘miłość’ < *lubh‑ah2, of którego pochodzi staroangielskie lufu > współczesne angielskie love. Skupmy się jednak na przymiotniku *leuba‑ ‘kochany, drogi, miły, przyjemny’ > gockie liufs, staroangielskie lēof 1, niemieckie lieb, staronordyjskie liúfr. Pochodzi on od indoeuropejskiego *lewbh‑ó‑ i ma dokładny odpowiednik słowiański.
Odpowiednikiem tym jest *ljubъ > polskie luby. Dziś jest to słowo zabarwione stylistycznie – książkowe i nieco pachnące antykwariatem – ale w starszej polszczyźnie częste, a przede wszystkim płodne słowotwórczo. Nawet sam czasownik *ljubiti < *lewbh‑eje‑ został utworzony bardzo wcześnie na podstawie przymiotnika, o czym świadczą szczegóły jego budowy. Zauważmy, że w języku polskim, a także na ogół w innych językach zachodniosłowiańskich, znaczenie słowa lubić zdecydowanie zblakło w porównaniu np. z rosyjskim ljubítʹ, które nadal oznacza ‘kochać’. Z kolei w serbsko-chorwackim ljubiti zwykle oznacza ‘całować’, czyli raczej konkretną czynność niż uczucie. W czeskim używa się formy zwrotnej líbit se ‘podobać się (komuś)’, np. líbíš se mi ‘podobasz mi się’.
W językach zachodniosłowiańskich zwraca też uwagę całkowita nieobecność żeńskiego rzeczownika abstrakcyjnego *ljuby (biernik *ljubъvь, dopełniacz *ljubъve) ‘miłość’, występującego w pozostałych częściach Słowiańszczyzny (jego refleksem jest m.in. rosyjskie ljubóvʹ). Można by sądzić, że ma to związek z osłabieniem intensywności znaczeniowej czasownika, ale warto zauważyć, że przymiotnik luby zachował znaczenie ‘kochany, umiłowany’.
W polskim mamy wiele innych pochodnych od *ljubъ, *ljubiti, na przykład lubować się, lubość ‘przyjemność, także zmysłowa’ i lubieżny (staropolskie lubiezny), a nawet spójnik lub, wyrażający alternatywę. Ten ostatni jest skróceniem staropolskiego lubo, które było z pochodzenia przysłówkiem o znaczeniu ‘miło, przyjemnie’ albo – co z historycznego punktu widzenia na jedno wychodzi – niezłożoną formą rodzaju nijakiego przymiotnika *ljubъ (*ljubo). A zatem lubo X, lubo Y oznaczało ‘czy miłe ci A, czy też B’.
Wzmocniona miłość
Przyjrzyjmy się z kolei czasownikowi miłować. Jest to książkowy synonim podstawowego kochać2, ewidentnie pochodzący od przymiotnika miły < prasłowiańskie *milъ. Tu mamy sytuację odwrotną wobec stosunku luby : lubić. Przymiotnik oznacza ‘przyjemny, grzeczny, sympatyczny’, choć przybiera intensywniejsze nacechowanie, kiedy używamy go w funkcji rzeczownikowej (mój miły, moja miła). Natomiast miłować i utworzony od niego rzeczownik abstrakcyjny miłość odnoszą się zdecydowanie do uczuć głębokich i ognistych (patrz też miłośnik ‘amator, pasjonat’ ale dawniej też ‘kochanek, oblubieniec’). Można by się było zastanawiać, która grupa znaczeń jest starsza. Żeby rozważania były trudniejsze, *milъ mógł też oznaczać ‘łaskawy, litościwy, łagodny, pobłażliwy’, a nawet ‘żałosny, zasługujący na litość’. Śladem tego w języku polskim jest przymiotnik miłościwy, złożenie miłosierny (staropolskie miłosirdy, miłosiérdy ‘mający „żałosne” serce’, patrz łacińskie misericors o tym samym znaczeniu), odpowiadający mu rzeczownik miłosierdzie, czasownik zmiłować się i zwrot wasza miłość, gdzie miłość oznacza ‘łaskawość, dobrotliwość’.3
Litewskie mielas oznacza to samo co miły (podobnie jak pokrewne słowa łotewskie i staropruskie). Są to formacje przymiotnikowe z sufiksem *‑lo‑ od rdzenia czasownikowego *mejh1‑, oznaczającego ‘słabnąć, niknąć, mięknąć’. Sam czasownik nie zachował się w językach słowiańskich, ale spotykamy go w różnych wariantach w innych językach indoeuropejskich wraz z całym szeregiem pochodnych. Mają one sens raczej fizyczny niż uczuciowy. Wygląda więc na to, że pierwotnym znaczeniem przymiotnika, od którego pochodzą *milъ i jego bałtyjscy krewni, było ‘miękki, łagodny’ a stopniowe nasilenie uczuciowe zaszło już w obrębie grupy bałtosłowiańskiej, a szczególnie w językach słowiańskich, i dotyczyło w mniejszym stopniu samego przymiotnika, a większym – jego pochodnych.

Rozkosz kochania
Na zakończenie przyjrzyjmy się czasownikowi kochać (prasłowiańskie *koxati). Jest on najbardziej zagadkowy, bo w ogóle nie posiada znanych odpowiedników poza językami słowiańskimi. Jest niewątpliwie młodszy niż *ljubiti i nawet w grupie słowiańskiej jego zasięg jest ograniczony. Nie znają go w ogóle języki południowosłowiańskie, a nawet część zachodniosłowiańskich. Centrum jego występowania to Polska. Kaszubskie kòchac [ˈkwɛxats] jest równoważne polskiemu kochać. Białoruskie kaxácʹ i ukraińskie koxáty ‘kochać’ to szesnastowieczne zapożyczenia z polskiego, które w obecnym sensie (uczucie, jakim obdarzamy ludzi) zastąpiło dawniejsze refleksy *ljubiti. Jednak słowo *koxati nie mogło być całkiem obce językom wschodniosłowiańskim, bo koxátʹ ma znaczny zasięg w regionalnych gwarach rosyjskich, których nie obejmowały wpływy polskie, choć nie występuje w odmianie standardowej.
Polskie kochać nie od razu zastąpiło miłować (które z kolei wyparło lubić w pierwotnym znaczeniu) We wczesnej polszczyźnie kochać (się) oznaczało na przykład ‘sprawiać komuś przyjemność, dogadzać, pieścić’ albo ‘mieć (w kimś/czymś) upodobanie, rozkoszować się’. Do dziś mawiamy, że ktoś na przykład „kocha się w literaturze”. Następnie doszły znaczenia takie jak ‘dbać, pielęgnować’. Współcześnie dominują znaczenia ‘uwielbiać (kogoś albo coś)’ i ‘darzyć miłością’.
Można by było wyciągnąć z powyższych faktów ostrożny wniosek, że prasłowiańskie *koxati było słowem dialektalnym, występującym tylko na północy obszaru słowiańskiego, gdyby nie fakt, że mamy pokrewne słowo *orz‑košь ‘rozkosz, radość, intensywna przyjemność’ (por. *orz-koxati > rozkochać), o zasięgu obejmującym niemal całą Słowiańszczyznę (także języki południowosłowiańskie). Równie szeroki zasięg ma przymiotnik *orz-košьnъ ‘rozkoszny’. Mamy zatem rdzeń *kox‑/*koš‑ (drugi wariant występuje przed samogłoską historycznie przednią). Jakie może być jego pochodzenie?
Zagadki dla etymologów
Jedna z hipotez, często przywoływana w słownikach etymologicznych, wiąże *kox‑/*koš‑ z bardzo starym rdzeniem praindoeuropejskim *kes‑ ‘czesać’. W językach słowiańskich reprezentują go między innymi *česati (1 os. liczby pojedynczej *češǫ) a także słowa pochodne z rdzeniem na stopniu apofonicznym *o (*kos‑): *kosa ‘warkocz’, *kosmъ ‘kosmyk’ i *kosnǫti (sę) ‘musnąć, pogładzić’. Dałoby się postulować ciąg zmian semantycznych: ‘czesać’ > ‘muskać, głaskać’ > ‘pieścić, okazywać czułość’ > ‘wielbić, kochać’, jednak z formalnego punktu widzenia etymologia ta nie budzi zaufania. Oboczność *x/*š nie występuje normalnie po *o, bo jej historycznym źródłem jest tzw. reguła RUKI, o której pisałem kilkakrotnie (między innymi tutaj). Powodowała ona, że praindoeuropejskie *s zmieniało się w bałtosłowiańskie *š, które następnie w języku prasłowiańskim w zależności od kontekstu było kontynuowane przez *x lub *š (polskie ch/sz). Ale zmiana opisana przez regułę RUKI nie zachodzi wtedy, kiedy nam się to podoba, tylko wymaga specyficznego otoczenia fonetycznego. Mogłaby zajść, gdyby przed *s stała pierwotnie spółgłoska *k lub *kw, bo taka grupa rozwijała się regularnie w bałtosłowiańskie *kš (zgodnie z regułą RUKI). a w prasłowiańskim traciła element zwarty i upraszczała się do *x/*š.
Oczywiście językoznawczy, którzy porównują *koxati, *orz‑košь, są świadomi faktu, że gdyby *kes‑/*kos‑ rozwijały się tu regularnie, otrzymalibyśmy formy *kosati, *orz-kosь (czyli inne niż te, które istnieją). Argumentują natomiast, że mamy do czynienia z nieregularnym zastępstwem *s przez *x, spowodowanym przez nacechowanie ekspresywne. Rzeczywiście taka deformacja (z przyczyn, w które nie będziemy się zagłębiać) bywa używana np. w polskich nieetymologicznych zgrubieniach typu laska → lacha, pięść → piącha, wieś → wiocha.4 Ale żeby etymologia miała ręce i nogi, powinna się solidnie opierać na danych porównawczych. W przypadku *koxati mamy dość dowolny ciąg hipotetycznych zmian znaczenia oraz nieregularną zmianę dźwiękową, proponowaną na podstawie niesprawdzalnego przypuszczenia, że *kox‑/*koš‑ było „ekspresywne” w porównaniu z normalnym i solidnie poświadczonym *čes‑/*kos‑. Do tego dochodzi trudność natury słowotwórczej: brak poświadczenia formy *kosati (o przybliżonym znaczeniu ‘głaskać, pieścić’), z której *koxati miałoby się rozwinąć. Wszystko w tej etymologii jest chwiejne.
Otwarte pytanie i przesłanie
Jeśli odrzucimy hipotezę o związku kochania z czesaniem, pozostaje możliwość, że *kox‑/*koš‑ rozwinęło się regularnie z dawnego *koks‑ (patrz wyżej) poprzez bałtosłowiańskie *kakš‑. Tym razem formalnie wszystko jest w porządku, natomiast nie narzucają się oczywiste odpowiedniki, z którymi można by było porównać badane wyrazy. Być może warto ich szukać w siostrzanej grupie bałtyjskiej. Na przykład litewski rzeczownik kekšė ‘prostytutka, dziwka’, o nieznanej etymologii, mógłby być słowem pokrewnym, ale zawierającym stopień apofoniczny *e. Nie będę dalej szedł tą drogą w Walentynki, ale można sobie wyobrazić, że czasownik *koxati (sę) niósł początkowo silne skojarzenia erotyczne (‘sprawiać lub czerpać rozkosz cielesną’), w związku z czym unikano go w tekstach pisanych i łatwiej mu było przeżyć w gwarach niż w języku oficjalnym. W języku polskim i u naszych najbliższych sąsiadów znikło ciążące na nim tabu, ponieważ w jego znaczeniu uczuciowy aspekt miłości zaczął przeważać nad fizycznym. Niemniej nawet dziś kochać się posiada znaczenie, którego nie mają ani lubić się, ani miłować się.
Być może dalsze badania wyjaśnią zagadki czasownika kochać, a jeśli pozostanie tajemniczy, to trudno. Tymczasem z okazji dnia św. Walentego zespół Eksperymentu Myślowego życzy wszystkim naszym Czytelniczkom i Czytelnikom, żeby kochali i miłowali swoje lube i swoich lubych. I oczywiście im rozkoszniej, tym lepiej.
Przypisy
- Słowo to przetrwało jako archaiczne angielskie lief ‘miły, drogi; chętny, gorliwy’. Złożenie lēof-mann, dosłownie ‘kochana osoba’ (inaczej niż dziś, staroangielskie mann oznaczało istotę ludzką dowolnej płci) rozwinęło się w słowo leman ‘kochanek lub kochanka’, używane do XVIII w., a języku poetów jeszcze później. ↩︎
- Odwrotnie jest u naszych sąsiadów na południu. Czeskie milovat, słowackie milovať jest słowem podstawowym, a kochat, kochať to jego książkowe synonimy. ↩︎
- Słowo to było tak często używane w tym sensie w zwrotach grzecznościowych, że ulegało uproszczeniu fonetycznemu: jego królewska mość (< miłość), waszmość, waść (< wasza miłość), waćpan, waćpani, waćpanna (gdzie z miłości zostało tylko ć). ↩︎
- Jest też dość prawdopodobne, że mamy z nią do czynienia w przypadku czasownika czochrać < czechrać < *čexrati, choć nie wszystkie szczegóły są tu jasne. Zwróćmy jednak uwagę, że czochrać dotyczy włosów, a jego nacechowanie ekspresywne nie budzi wątpliwości, bo chodzi o czynność gwałtowniejszą niż czesanie. ↩︎
Ilustracje
Ilustracja w nagłówku. Najstarsza zachowana walentynka: fragment piętnastowiecznej kopia listu 21-letniego księcia Karola Orleańskiego (zdolnego poety) do równie młodej żony. Wzięty do niewoli w słynnej bitwie pod Azincourt 25 października 1415 r., książę spędził ćwierć wieku w twierdzy Tower. List–wiersz miłosny (Je suis desja d’amour tanné, czyli „Jestem już wyczerpany kochaniem”) napisał w pierwszych miesiącach po uwięzieniu. W drugiej linijce czytamy: Ma tres doulce Valentinée (moja przesłodka Walentynko). Niestety Karol nie zobaczył się już nigdy z żoną. Zmarła ona przed jego powrotem do Francji. (Domena publiczna).
Ryc. 1. Jean Honoré Fragonard (1732–1806), La Lettre d’amour (List miłosny), wczesne lata siedemdziesiąte XVIII w. The Metropolitan Museum (domena publiczna).
Autor
-
Językoznawca specjalizujący się w językoznawstwie historycznym, badaniu zmian językowych i językoznawstwie ewolucyjnym. Miłośnik nauk ścisłych i przyrodniczych ze szczególnym naciskiem na biologię, nie tylko ze względu na jej powiązania z językoznawstwem i analogie między ewolucją organizmów i języków. Gorący zwolennik popularyzowania nauki i niezamykania się naukowców w wieży z kości słoniowej.
X (Twitter): @P_Gasiorowski,
BlueSky: @piotrgasiorowski.bsky.social
Ostatnie wpisy
językoznawstwo16 marca 2026Wyżej, niżej. Część 1: Wysoko
językoznawstwo8 marca 2026Słowo stare, ale jare. Część 3: Czego nie wiemy na pewno, czyli trochę spekulacji
EM poleca5 marca 2026EM poleca (#47) David Attenborough, Colin Butfield – „Ocean. Ostanie dzikie miejsce”
Bez kategorii14 lutego 2026Kocha, lubi, miłuje, czyli językowa walentynka





Piękny arcyciekawy pełen wiedzy nieznanej BL0G. Dziękuję 😊🎶💓
Dziękuję za miłe słowa!
Jak się ma w tym kontekście hiszpańskie „yo te quiero” – rozumiane jako – „kocham cię, pragnę, pożądam” i „mi querida” – „moja ukochana”?
Hiszpańskie querer pochodzi od łacińskiego quaerō ’wypytuję (o coś), poszukuję, staram się, pragnę’, czyli pierwotnie niewiele miało wspólnego z miłością, a raczej z uporczywym poszukiwaniem czegoś, na czym nam zależy. Ale tak jak w polskim starający się może oznaczać poszukiwacza względów uczuciowych, podobnie Hiszpanie skojarzyli znaczenia typu 'szukać, chcieć, pragnąć, pożądać’ z aktywnością miłosną, na zasadzie 'pragnę cię’ = 'kocham cię’. Oczywiście querida też dosłownie znaczyło 'poszukiwana, upragniona’.
Nie należy stąd wnosić, że czeskie šukat (sławny „fałszywy przyjaciel” polskiego szukać) rozwinęło się w podobny sposób. Przeważa opinia, że nie jest to zapożyczenie z niemieckiego (patrz suchen), tylko słowiańska onomatopeja, jak w czeskiej zabawie ludowej (Šuky, šuky, šuk, já jsem malý kluk!) wywodzonej z wiosennych rytuałów płodności.
Ciekawe, dziękuję. Mam pytanie: czy w językach słowiańskich istnieje słowo „dragość” na określenie miłości? Bo jeśli nie, to skąd rumuński wziął słowo „dragoste” (= miłość) wyraźnie słowiańskiego pochodzenia?
Ciekawe pytanie! dragost < *dorgostь występuje powszechnie w językach południowosłowiańskich w znaczeniu 'radość, zadowolenie’, ale biorąc pod uwagę znaczenie samego *dorgъ ’drogi, kosztowny (także uczuciowo: cenny, miły, kochany)’, potencjalny rozwój znaczenia rzeczownika ku 'miłości’ jest jak najbadziej do pomyślenia. Rumuński zapożyczył też przymiotnik drag, dragă właśnie w znaczeniu uczuciowym (’kochany, -a’), więc możliwe, że zmiana znaczenia dragost z 'radości’ na 'miłość’ zaszła już w rumuńskim pod wpływem skojarzonego z nim przymiotnika.
Pasjonujące, LUBIĘ TO! ❤️😉