HAUTE COUTURE cz. 4: od Bugatti do kolejki linowej

Bugatti Type 57 Stelvio z karoserią Gangloffa, z roku 1938. (RM Sotheby's)
Bugatti Type 57 Stelvio z karoserią Gangloffa, z roku 1938. (RM Sotheby's)

Sławna szwajcarska firma karoseryjna, która cieszyła się ogromnym uznaniem od pierwszej wojny światowej do lat 30. XX wieku, ma także mało znane powiązania z Polską. Tym bardziej warto się zainteresować jej historią.

Założona w 1903 roku przez Georgesa Gangloffa firma karoseryjna stała się po pierwszej wojnie światowej jedną z najbardziej prominentnych szwajcarskich manufaktur nadwoziowych. Klienci szybko docenili zegarmistrzowską precyzję wykonania oraz przepiękne krzywizny kształtów tworzonych przez Szwajcarów, toteż firma rozrastała się błyskawicznie. W 1919 otwarto oddział we Francji, niedaleko od granicy, w Colmar, który stał się praktycznie drugą, osobną firmą karoseryjną. Otwarto także ekspozyturę w Zurychu i Bernie – do tego ostatniego miasta przeniesiono w 1928 roku siedzibę dyrekcji generalnej przedsiębiorstwa.

Oryginały rysunków projektowych firmy Carrosserie Gangloff. (RM Sotheby’s)

Alzacki sukces

Oddział w Alzacji, w Colmar, de facto był kontynuacją działającej od 1818 i budującej powozy firmy Widerkehr, która dostarczała karoce wielu europejskim rodzinom królewskim. Po pierwszej wojnie światowej ówczesny właściciel, Louis Widerkehr, odszedł na emeryturę i wynajął zakład Gangloffowi, który nie tylko rozwinął go, ale także zadbał o utrzymanie wyjątkowych relacji marki Widerkehr z firmą Bugatti z niedalekiego Molsheim. To właśnie Widerkehr od początku istnienia fabryki Bugatti otrzymywał od niej zamówienia na nadwozia.

Oryginalne rysunki projektowe firmy Carrosserie Gangloff. (RM Sotheby’s)

Gangloff w 1927 roku przyjął na stanowiska dyrektorów zakładów w Colmar Gottlieba Morre’a oraz Paula Horlachera i ci dwaj rzutcy dżentelmeni doprowadzili do wzmocnienia współpracy z Bugatti – pod koniec lat 20. Gangloff budował nadwozia praktycznie dla połowy wszystkich powstających podwozi marki z Molsheim, czyli mniej więcej dla pięciu samochodów miesięcznie. Trzeba sobie zdać sprawę, że mówimy o praktycznie niepowtarzalnych karoseriach, dostosowanych do indywidualnych życzeń nabywcy! Niektóre projekty nadwozi wywodziły się z rysunków powstających w biurze projektowym Bugatti, inne od Gangloffa, ale firmy współdziałały ze sobą tak ściśle, że dziś często nie sposób poznać, kto odpowiadał za konkretny projekt.

Bugatti Type 44 Profilé 'Aérodynamique’ z karoserią Gangloff, z roku 1928. (RM Sotheby’s)

Wynik kryzysu

Szwajcarska centrala Gangloffa karosowała samochody różnych marek, od lokalnej Pic-Pic, przez Hispano-Suizę, Ansaldo, Delage, Isottę Fraschini, do Mercedesa i nawet amerykańskiego Hudsona. Po 1930 roku, w wyniku światowego kryzysu, firma zaczęła wyraźnie słabnąć i w 1936 roku ogłosiła upadłość. Spółkę podzielono i stała się ona zalążkiem trzech osobnych przedsiębiorstw. Jedno z nich zajmowało się budową nadwozi dla ciężarówek i autobusów, drugie produkcją przyczep, zaś trzecie wytwarzaniem wagoników kolejek linowych i linowo-terenowych. Dokładnie ten ostatni odłam Gangloffa zbudował w 1937 roku na polskie zamówienie wagoniki kolejki na Górę Parkową w Krynicy Zdroju, które do dziś są tam używane!

Zbudowany przez Gangloffa wagonik kolejki na Górę Parkową w Krynicy. Zdjęcie wykonane na górnej stacji kolejki w roku 1937. (NAC)
Bugatti Type 57 Stelvio z 1937 roku, nadwozie Carrosserie Gangloff. (RM Sotheby’s)
Bugatti 57C Atalante z 1939 roku w interpretacji Gangloffa. (RM Sotheby’s)

Niezależny od 1930 odłam firmy w alzackim Colmar poradził sobie lepiej od firmy-matki. Wciąż ściśle współpracował z Bugatti, którego produkty nadal kupowali zamożni wielbiciele marki. W 1935 roku firma przejęła zakład budowy powozów i produkcji siodeł niejakiego Durra, po czym powiększone przedsiębiorstwo nazwano „Société Française de Carrosserie Gangloff”. W owym okresie powstało pięć wyjątkowych nadwozi na bazie Bugatti 57S, trzy coupe oraz dwa kabriolety. Ścisłe powiązanie z Bugatti doprowadziło jednakże w okresie powojennym do upadku firmy, która od wczesnych lat 50. nie miała już komu dostarczać nadwozi. Alzacki Gangloff zajął się wytwarzaniem karoserii autobusowych i całkowicie zaprzestał działalności związanej z samochodami osobowymi.

Bugatti 57 Stelvio z karoserią Gangloffa. Rok 1937. (RM Sotheby’s)

Biały kruk

W katalogu Bugatti na rok 1938 pojawił się nowy model 57C o nazwie Aravis Cabriolet. Samochód ten był napędzany rzędowym, 8-cylindrowym silnikiem o pojemności 3,2 litra, ze sprężarką mechaniczną, rozwijającym moc maksymalną 160 koni mechanicznych; auto miało hamulce hydrauliczne przy wszystkich kołach oraz 4-stopniową skrzynię biegów. Bugatti zgodziło się, aby tylko dwie firmy nadwoziowe zbudowały karoserie dla tego wyjątkowego modelu – Gangloff oraz Letourneur et Marchand. Każdej udostępniono tylko sześć podwozi, które zostały skarosowane w latach 1938/1939. Egzemplarz sprzedany przez RM Sotheby’s na aukcji w USA w 2015 roku, widoczny na zdjęciu i jeden z trzech istniejących, zmienił właściciela za 2,3 mln dolarów – dziś na pewno wart jest znacznie więcej. Warto nacieszyć oko wspaniale dopracowanymi krzywiznami nadwozia i podziwiać kunszt projektantów Gangloffa – wśród bardzo rzadkich Bugatti ten samochód jest wyjątkowo rzadkim ptakiem.

Bugatti Type 57C Aravis Cabriolet z 1938 roku z nadwoziem Gangloffa. Do naszych czasów przetrwały trzy takie auta. (RM Sotheby’s)

cdn.

Autor

Piotr R Frankowski
Pisze i publikuje od 40 lat, o samochodach i samolotach od ponad 30. Laureat nagrody Global INMA i finalista corocznego konkursu Royal Automobile Club w dziedzinie "Outstanding Journalism". Pierwszy polski obywatel, który startował w wyścigu samochodowym w Le Mans. Wielokrotny uczestnik Festival of Speed w Goodwood. Stały współpracownik portalu moto.pl oraz miesięczników Octane i Aeroplane.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *