Etymologiczna opowieść zimowa. Część 5: Obmierzły mróz

Inne wpisy z tej serii
Część 1. Zima i jej kuzyni
Część 2. O śnieżeniu
Część 3. Rzecz na Nowy Rok
Część 4. Zagadka baraniego skoku

Patrz też:
Etymologie wiosenne
Etymologie letnie
Etymologie jesienne

Ten wpis stanowi część cyklu
Etymologiae. O pochodzeniu słów

Wstęp

Mróz na Święta miewamy coraz rzadziej, ale zamiast klimatem zajmijmy się samym słowem mróz. Ma ono bardzo polskie brzmienie, bo zaczyna się na grupę spółgłoskową mr‑, rzadko dopuszczalną w językach świata. Nie tolerował jej język prasłowiański, a polskim pojawia się głównie tam, gdzie nastąpiła przestawka płynnych (omawiałem ją przy innych okazjach). Polskie mróz/mroz‑ wskazuje, że mamy do czynienia z prasłowiańskim *morz‑, w którym *o i *r zamieniły się miejscami (*‑or‑ > polskie ‑ro‑ w pozycji przed spółgłoską). Przodkiem polskiego mróz powinno zatem być prasłowiańskie *morzъ. Tak musiało być w istocie, bo w innych językach słowiańskich spotykamy także oczekiwane skutki przestawki lub – w grupie wschodniosłowiańskiej – tak zwanego pełnogłosu, czyli zmiany śródgłosowego *‑or‑ > ‑oro‑ w pozycji przed spółgłoską.

Mamy zatem staro-cerkiewno-słowiańskie mrazъ, bułgarskie, serbsko-chorwackie i słoweńskie mraz, czeskie mráz, dolnołużyckie mroz, rosyjskie moróz itd. W wymarłym języku kaszubskim zachowała się archaiczna wersja bez przestawki, morz, spotykana także w konserwatywnej kaszubszczyźnie jako môrz. Jest to unikatowo pomorski rozwój dawnego *morz‑.

Melodie prasłowiańskie i prabałtosłowiańskie

Zwróćmy uwagę na niektóre z tych współczesnych refleksów. W języku czeskim i słowackim mamy mráz z długim [aː]. Odpowiada mu forma rosyjska z akcentem na drugiej sylabie: moróz. Z kolei języki serbsko-chorwacki i słoweński mają akcent intonacyjny (melodyczny). W obu językach słowo mraz zawiera samogłoskę krótką z opadającym tonem, co zapisuje się konwencjonalnie jako mrȁz dla serbsko-chorwackiego i mràz dla słoweńskiego.

Porównajmy to ze słowem *gordъ ‘gród’, które występuje w czeskim i słowackim jako hrad z krótkim [a], w rosyjskim jako górod z akcentem na pierwszej sylabie, a w serbsko-chorwackim i słoweńskim jako grȃd, z samogłoską długą z opadającym tonem.

Jeśli przyjrzymy się różnym wyrazom zawierającym prasłowiańskie *or przed spółgłoską, to zobaczymy, że dzielą się one na dwie klasy. Jedna zachowuje się podobnie jak *morzъ, a druga jak *gordъ. W kilku językach, jak polski czy bułgarski, różnica nie jest widoczna, ale tam, gdzie występuje, zachodzi systematycznie. Jakie jest jej pochodzenie?

Otóż język prasłowiański także miał akcent intonacyjny. Nie wdając się w zawiłości akcentologii prasłowiańskiej, spróbuję z grubsza i w dużym uproszczeniu opisać, o co chodzi. Prasłowiańskie sylaby „ciężkie”, zawierające samogłoskę napiętą (*ě, *a, *i, *y, *u), nosową (*ę, *ǫ) lub połączenie samogłoski ze spółgłoską płynną (*r, *l), mogły w słowach tego typu nosić jeden z dwóch rodzajów akcentu: akutowy (tradycyjnie oznaczany tak: *mőrzъ) lub cyrkumfleksowy (*gȏrdъ). Prasłowiański akcent akutowy miał intonację rosnącą, a cyrkumfleksowy opadającą, ale mniejsza o szczegóły: ważne jest to, że istniał między nimi kontrast melodii głosu, który zachował się częściowo w językach potomnych, dając efekty takie, jakie opisałem powyżej (wpływ na ton, długość samogłoski lub miejsce akcentowania).

Kontrast ten nie jest zresztą cechą wyłącznie słowiańską. W podobnej formie istnieje też w językach bałtyjskich. Litewski i łotewski również mają akcent melodyczny, a różnica między akutem a cyrkumfleksem sięga czasów prabałtosłowiańskich.1 Dawny akcent akutowy pojawiał się między innymi w sylabach zakończonych pierwotnie na praindoeuropejską spółgłoskę laryngalną albo takich, w których działało tak zwane prawo Wintera. Polegało ono na tym, że samogłoska krótka (występująca samodzielnie lub połączona ze spółgłoską płynną albo nosową) ulegała wydłużeniu i uzyskiwała intonację akutową, jeśli następowała po niej spółgłoska zwarta dźwięczna, lecz pozbawiona przydechu. Języki bałtosłowiańskie wcześnie w swojej historii przestały odróżniać praindoeuropejskie spółgłoski dźwięczne zwykłe (takie jak *d) od przydechowych (takich jak *dh), ale różnica wymowy przeniosła się na poprzedzającą samogłoskę, która w pierwszym przypadku stawała się akutowana.

Ryc. 1.

Tniemy brzytwą Ockhama i odwiedzamy Albanię

Połączenie *or w słowie *morzъ było zatem akutowane, a wiemy, że źródłem słowiańskiego *z może być praindoeuropejskie „miękkie” *ǵ lub *ǵh (po szczegóły odsyłam tutaj i tutaj). Intonacja prasłowiańska wskazuje więc, że w czasach przedbałtosłowiańskich albo po *or występowała spółgłoska laryngalna (*morHǵ‑ lub *morHǵh)2, albo laryngalnej nie było, ale wtedy spółgłoska końcowa nie mogła być wymawiana z przydechem (*morǵ‑). Dopóki brak podstaw do rozstrzygnięcia, który przypadek zachodzi, rozsądnie jest prowizorycznie przyjąć rekonstrukcję najprostszą, bez nadmiarowych komplikacji. Idziemy tu za radą Williama Ockhama, angielskiego filozofa z XIV w., który nauczał, że w wyjaśnianiu zjawisk należy dążyć do prostoty. Elementy, do których przyjęcia nie zmuszają nas fakty, są zbędne i usuwamy je za pomocą narzędzia metodologicznego znanego jako „brzytwa Ockhama”. Oczywiście może się zdarzyć, że jakieś nowe dane skłonią nas do zmiany zdania, ale dopóki ich nie ma, preferowaną rekonstrukcją jest *morǵ‑, a dokładniej: rzeczownik rodzaju męskiego, który w mianowniku liczby pojedynczej brzmiał *mórǵos > prasłowiańskie *mőrzъ.

Jakiej formy oczekiwalibyśmy w językach bałtyjskich? Słowu prasłowiańskiemu powinno odpowiadać hipotetyczne litewskie *maržas i łotewskie *marzs (dla uproszczenia pomijam oznaczenia akcentu melodycznego), ale nic takiego nie spotykamy w tych językach. Skąd zatem wiemy, że mamy prawo rekonstruować formy starsze niż prasłowiańska? Może *morzъ  jest innowacją słowiańską i nie miało starszych odpowiedników, a domniemane *morǵos jest tylko teoretyczną fikcją?

Żeby stwierdzić, czy języki bałtyjskie straciły odziedziczone słowo, najlepiej spróbować poszukać jego śladów poza grupą bałtosłowiańską. Z pomocą przychodzi język albański, w którym określeniem ‘mrozu’ jest mardhё [marðə]. Słowo to można sprowadzić do praalbańskiego *mardzā. Spółgłoska zwartoszczelinowa *dz (współcześnie wymawiana [ð]) jest rezultatem rozwoju praindoeuropejskiego *ǵ lub *ǵh. Jeśli przyjmiemy, że mardhё < *mardzā < *morǵah2, formy słowiańskie i albańskie są sprowadzalne do wspólnego przodka. Różnica między *morǵos a *morǵah2 jest trywialna: dotyczy końcówek wyrażających rodzaj gramatyczny (męski w językach słowiańskich, żeński w albańskim).3

Jest to o tyle ciekawe, że język albański jest prawdopodobnie bliższy greckiemu niż językom słowiańskim. Ostatni wspólny przodek albańsko-słowiański ulokowany jest blisko korzeni drzewa genealogicznego języków indoeuropejskich. Oznaczałoby to, że słowo mróz ma całkiem szacowny rodowód, a jego niewystępowanie na przykład w grece, językach bałtyjskich czy indoirańskich wynika nie z młodego wieku, ale z wielokrotnego niezależnego wypierania *morǵos/*morǵah2 przez inne wyrazy o podobnym znaczeniu.

Nietypowe rz

Czy jakieś inne dane wskazują na stare pochodzenie mrozu? Owszem – fakt, że istnieją słowa pokrewne z wymianą samogłosek typu indoeuropejskiego (apofoniczną). Indoeuropejskie reguły słowotwórcze każą oczekiwać, że rdzeń *morǵ‑, jakiekolwiek było jego pierwotne znaczenie, powinien posiadać także warianty *merǵ‑ i *mr̥ǵ‑. Ten ostatni, czyli tak zwany stopień zanikowy, tracił samogłoskę, której funkcję przejmowało *r, stając się spółgłoską sylabiczną (*). W języku prasłowiańskim *mr̥ǵ‑ rozwinęło się w *mьrz‑. Taka kombinacja głosek mogła w języku polskim dawać dwojakie refleksy. Jeśli następna sylaba zawierała samogłoskę przednią (zmiękczającą spółgłoski), rozwój wyglądał następująco: *mьrz‑ > *miřź‑ > staropolskie mirź‑ > miérź- > współczesne mierź‑. W przeciwnym razie rozwój szedł inną drogą: *mьrz‑ > *mъrz‑ > marz‑.4

Ten drugi przypadek zachodzi w czasowniku *mьrz‑nǫ‑ti i w imiesłowie mьrz‑lъ, który w języku polskim przejął funkcję czasu przeszłego. Rozwinęły się one w polskie marznąć, marzł, z nietypową wymową połączenia rz, które oznacza tu grupę dwu spółgłosek (patrz przypis 4). Regularne zmiany fonetyczne, którym podlegał język polski, doprowadziły także do powstania form marznę, marzną i marzła, ale tam, gdzie prasłowiański miał końcówki z samogłoską przednią, oczekiwalibyśmy na przykład *mierźnie (trzecia osoba liczby pojedynczej) i *mierźli (liczba mnoga rodzaju męskoosobowego). Zamiast tego we współczesnym języku polskim mamy marznie i marzli.5 Dlaczego? Zaszło tu wyrównanie przez analogię, dzięki czemu wyeliminowane zostały oboczności samogłoskowe komplikujące odmianę. Forma marz‑, wzorowana na bezokoliczniku i na części pozostałych form odmiany, została uogólniona, zastępując wariant oboczny. Natomiast – odwrotnie niż w polskim – ślady dawnego zmiękczenia uogólniły się na przykład w kaszubskim miarznąc, miôrzł.

W innych językach słowiańskich *mьrznǫti ‘marznąć’ rozwijało się zwykle zgodnie z oczekiwaniami. Mamy zatem czeskie mrznout (czas przeszły mrzl), słowackie mrznúť, serbsko-chorwackie mrznuti (czas przeszły mrzol).6 W grupie wschodniosłowiańskiej – rosyjskie mjórznutʹ, białoruskie mjérznucʹ, ukraińskie mérznuty. Związek etymologiczny między mróz i marznąć być może nie jest oczywisty, ale Słowianie nadal go odczuwają dzięki zachowaniu przez rzeczownik i czasownik wspólnego „rusztowania” spółgłoskowego i oczywiście dzięki podobieństwu znaczenia.

Czy mróz może mierzić?

Trochę nieoczekiwaną konsekwencją tych koneksji genealogicznych jest pokrewieństwo słowa mróz z kilkoma innymi czasownikami prasłowiańskim, na przykład *mьrziti ‘budzić w kimś wstręt do czegoś’. Rozwinął się one w polskie mirzić > miérzić > mierzić. Pokrewne znaczenie miało prasłowiańskie *ob­‑mьrznǫti ‘obrzydnąć’, które nie było niczym innym, jak czasownikiem *mьrznǫti rozszerzonym o pospolity przedrostek *ob‑. Zmiana znaczenia, sięgająca epoki prasłowiańskiej, doprowadziła do osłabienia poczucia związku między formami z przedrostkiem i bez przedrostka. Odczuwano natomiast wspólne pochodzenie *obmьrznǫti i *mьrziti, dlatego w języku polskim wyrównania analogiczne w odmianie *obmьrznǫti poszły w kierunku przeciwnym niż w *mьrznǫti: mamy obmierznąć, obmierzły (dawniej także omierznąć, omierzły) ‘obrzydły, wstrętny’ (pod wpływem mierzić) zamiast teoretycznie oczekiwanych *obmarznąć, *obmarzły o tym samym znaczeniu. Zauważmy, że marznąć i (ob)mierznąć to tak zwany dublet etymologiczny: słowa, które miały wspólnego przodka, ale których rozwój znaczeniowy i formalny poszedł różnymi drogami.7

Ryc. 2.

Skąd się wzięło skojarzenie mrozu ze wstrętem? Niewątpliwie stąd, że zimno i silne emocje negatywne mogą wywoływać podobne reakcje fizjologiczne. Kiedy mówimy „przeszedł mnie mróz” albo „ten widok mnie zmroził”, to oczywiście nie mamy na myśli niskiej temperatury ani szronu. Można się trząść lub wzdrygać z zimna lub z obrzydzenia. Zresztą w różnych językach słowiańskich wyrazy tworzone od rdzenia *morz‑/*mьrz‑ miewają podwójne znaczenie – mogą się odnosić do zarówno zimna, jak i do czegoś nieprzyjemnego i odpychającego.

Utratę części form pokrewnych na rzecz innego znaczenia rzeczownik mróz skompensował sobie, tworząc własne pochodne, jak czasownik odrzeczownikowy mrozić i jego forma częstotliwościowa (za)mrażać. Powstały one dzięki procesom w pełni aktywnym w językach słowiańskich, więc nie ma podstaw do przypisywania im zamierzchłej genealogii.

Czasownik *mьrznǫti i rzeczownik *morzъ wyglądają na kontynuację dawnych tematów rekonstruowalnych jako *mr̥ǵ‑new‑ i *morǵ‑o‑. Ich istnienie implikuje istnienie pierwotnego rdzenia czasownikowego *merǵ‑ (ewentualnie jakiejś podobnej formy, np. *Hmerǵ‑ z początkową spółgłoską laryngalną, która w tej pozycji nie zostawiłaby śladów ani w grupie bałtosłowiańskiej, ani w albańskim) o przybliżonym znaczeniu ‘ściąć chłodem, zmrozić’. Niestety znane rdzenie indoeuropejskie o podobnej postaci nie dają się skojarzyć znaczeniowo z marznięciem i mrozem. Procesy zmian językowych przebiegają w taki sposób, że z biegiem czasu (liczonego w setkach i tysiącach lat) część informacji ulega nieodwracalnemu rozproszeniu i zanikowi. Musimy się więc pogodzić z faktem, że słowo, któremu poświęciłem ten wpis, pozostanie nieco tajemnicze.

Finał

Załącznik specjalnie dla miłośników muzyki barokowej, Henry’ego Purcella i Jakuba Józefa Orlińskiego: Oto jak działa mróz na organizm człowieka.

„What Power Art Thou?” czyli „The Cold Song”, aria z semi-opery Purcella Król Artur (1691). Słowa: John Dryden.

Przypisy

  1. Fonetyczna realizacja akutu i cyrkumfleksu w językach bałtyjskich jest inna niż była w prasłowiańskim; zmieniała się także we wczesnej historii poszczególnych grup języków słowiańskich. ↩︎
  2. Zapis *H oznacza którąkolwiek z trzech spółgłosek laryngalnych rekonstruowanych dla praindoeuropejskiego: *h1, *h2 lub *h3. Przetrwały one dostatecznie długo, żeby wywrzeć wpływ na rozwój akcentu bałtosłowiańskiego. ↩︎
  3. Współczesne albańskie rdh może także pochodzić od dawnego *rd, ale gdyby tak było, mardhё byłoby słowem sierotą, izolowanym w rodzinie indoeuropejskiej i pozbawionym etymologii. ↩︎
  4. Uwaga! We wszystkich cytowanych tu formach pisownia rz oznacza sekwencję dwu spółgłosek, czyli r + z, a nie refleks dawnego ř, wymawiany jak w słowie morze (czyli tak samo jak ż). ↩︎
  5. Oficjalna pisownia sugeruje wymowę z twardym [z], ale zmiękczenie typu marźnie, marźli jest rozpowszechnione w języku mówionym. ↩︎
  6. We wszystkich tych językach spółgłoska r wymawiana jest jako zgłoskotwórcze (sylabiczne) [r̩]. ↩︎
  7. W dawniejszej polszczyźnie ta rodzina wyrazów była bardzo rozbudowana, patrz mierziony, mierzięty ‘wstrętny’, mierziątka, mierziętność ‘niechęć, obrzydzenie’ itp. ↩︎

Opisy ilustracji

Ilustracja w nagłówku. Mróz (kryształy szronu) na szybie. Foto: Schnobby 2011. Źródło: Wikimedia (licencja CC BY-SA 3.0).
Ryc. 1. Pola i polne drogi między Kicinem a Wierzenicą (Wielkopolska) w mroźny dzień. Foto: Piotr Gąsiorowski 2025 (CC BY-NC 4.0).
Ryc. 2. Obmarzłe, choć niekoniecznie obmierzłe zimowe grzyby (boczniaki ostrygowate) w Puszczy Zielonce (Wielkopolska). Foto: Piotr Gąsiorowski 2025 (CC BY-NC 4.0).

Autor

Piotr Gąsiorowski
Językoznawca specjalizujący się w językoznawstwie historycznym, badaniu zmian językowych i językoznawstwie ewolucyjnym. Miłośnik nauk ścisłych i przyrodniczych ze szczególnym naciskiem na biologię, nie tylko ze względu na jej powiązania z językoznawstwem i analogie między ewolucją organizmów i języków. Gorący zwolennik popularyzowania nauki i niezamykania się naukowców w wieży z kości słoniowej.
X (Twitter): @P_Gasiorowski,
BlueSky: @piotrgasiorowski.bsky.social‬

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *