EM Poleca (#36) Nigel Warburton – „Krótka historia filozofii”

Pięć stron na filozofa

Nigel Warburton jest brytyjskim filozofem uprawiającym swoją dyscyplinę na sposób akademicki, ale znanym przede wszystkim jako jej popularyzator – autor książek przeznaczonych dla szerokiej rzeszy czytelników, a także publicysta, bloger i podcaster. Jego Krótka historia filozofii (A Little History of Philosophy) jest w istocie niedługa: zawiera około 250 stron i w 40 rozdziałach opowiada o filozofach, których dzieła należą do kanonu zachodniej tradycji intelektualnej – poczynając od Sokratesa. Większość rozdziałów Warburton poświęca pojedynczym myślicielom, czasem dwóm lub trzem; Immanuel Kant zasłużył sobie wyjątkowo na całe dwa rozdziały. Na jednego filozofa przypada zatem średnio około pięciu stron druku.

Jest sprawą oczywistą, że książka o takim formacie nie może być podręcznikiem filozofii i nikogo nie nauczy, jak ją uprawiać. Opowiada za to w zajmujący sposób o tym, jakie zagadnienia interesowały filozofów od starożytności po współczesność, jakie pytania zadawali i co było oryginalnego i inspirującego w ich przemyśleniach. Innymi słowy, pomaga zrozumieć, o czym jest filozofia (a właściwie jej rozmaite działy) i do czego może się ludzkości przydać. Wielu ludziom w naszych czasach filozofia kojarzy się z nudą.1 Warburton, sypiąc anegdotami i rozważając prowokacyjne kwestie, dokłada starań, żeby nie znużyć czytelnika. Filozofowie prezentowani są jako żywi ludzie, często ekscentrycy, buntownicy, trudni we współżyciu i niekoniecznie lubiani przez otoczenie – albo przeciwnie, dusze towarzystwa mimo pesymistycznej wizji świata widocznej w ich dziełach. Łączy ich jedno: potrafili myśleć i osiągnęli poziom mądrości, z którego korzystali inni, nie zawsze zdający sobie sprawę z tego, ile zawdzięczamy owym „nieprzeciętnym łbom”, jak by się wyraził Jeremi Przybora.2

Salon Odrzuconych

Nieuniknione są przy tym skróty i opuszczenia. Skupienie się na jednej tradycji oznacza, że nie dowiemy się z książki niczego o filozofii pozaeuropejskiej – choćby o takich myślicielach jak Budda, Konfucjusz czy Awicenna i o tym, co im zawdzięczamy. Nawet tradycja Zachodu potraktowana jest wybiórczo. Czytelnik mógłby zapytać: – A gdzie Tales i Pitagoras? Gdzie Duns Szkot i jego doktorant William Ockham? Gdzie Roger Bacon? Kilku uczonych uwzględnionych przez Warburtona (jak Karol Darwin, Zygmunt Freud czy Alan Turing) nie było zawodowymi filozofami, ale wywarło tak głęboki wpływ na rozwój filozofii, że trudno by ich było pominąć. Ale jeśli oni się załapali w poczet „honorowych filozofów”, to czemu nie Mikołaj Kopernik, Izaak Newton, Albert Einstein lub Niels Bohr (plus ewentualnie inni ojcowie teorii kwantów)? Przecież oni także dokonali przewrotów intelektualnych, po których nasze rozumienie świata zmieniło się radykalnie i nieodwracalnie.3

Nigel Warburton zapewne mógłby na to wszystko odpowiedzieć: – W porządku, ale uprzedzam, że  historia licząca tysiąc stron nie będzie już krótka.

Europa Wschodnia (to jest na wschód od Austrii) jest w książce nieobecna, chyba żeby liczyć Kanta, który przez całe życie praktycznie nie wytknął nosa poza Królewiec. Perspektywa Nigela Warburtona jest także dość męskocentryczna. Tylko dwa rozdziały poświęcone są w całości współczesnym kobietom filozofkom, ponadto zaś rozdział, którego głównym bohaterem jest Jean-Paul Sartre, zawiera dwa akapity na temat Simone de Beauvoir. Cóż, dopiero w XX–XXI w. kanon filozofii zachodniej przestał być seksistowskim klubem dla panów i zaczęto do niego przyjmować kobiety. Nie zmienia to faktu, że filozofki istniały już w starożytności. Wystarczy wspomnieć Diotymę z Mantynei, docenianą przez samego Sokratesa, albo Hypatię z Aleksandrii.4 Można tylko mieć nadzieję, że Nigel Warburton znajdzie jeszcze czas, żeby poświęcić jakąś książkę kategoriom postaci pominiętych w Krótkiej historii.

Filozofia nie taka straszna

Umiejętność przejrzystego streszczenia osiągnięć poszczególnych filozofów i wyłuskania z ich twórczości tego, co najważniejsze, jest godna podziwu. Oczywiście każdy, kogo zafrapują bohaterowie wybrani przez Warburtona, może na własną rękę uzupełnić sobie wiedzę na ich temat, a nawet sięgnąć do ich dzieł. Autor pokazuje, że filozofia nie rozwijała się linearnie, kumulując osiągnięcia, ale uparcie wracała i wciąż wraca do tych samych fundamentalnych zagadnień roztrząsanych od co najmniej dwóch i pół tysiąca lat. Celem filozofów nie jest przekonanie się nawzajem i osiągnięcie ostatecznej zgody, ale właśnie zachęcanie do debat, krytycznego myślenia i podważania pozornych pewników. Dlatego Nigel Warburton, omawiając kontrowersje i różnice zdań, zwykle nie staje po żadnej ze stron, koncentrując się raczej na tym, czego dotyczy spór i dlaczego jest on ważny.

Ubocznym skutkiem takiego podejścia i faktu, że filozofowie traktowani są jednakowo, bez faworyzowania powszechnie rozpoznawalnych gigantów kosztem myślicieli mniej znanych, ale równie godnych uwagi, jest to, że czytelnik ma w zasadzie wybór: może czytać rozdziały od pierwszego do czterdziestego – albo też w dowolnej innej kolejności, choćby na chybił trafił. Kolejność nie jest najważniejsza, skoro problemy filozofii są tak naprawdę ponadczasowe. Każdy rozdział stanowi mniej więcej odrębną całość, aczkolwiek kończy się króciutką zapowiedzią rozdziału następnego.

Odrobina krytyki

Przekład polski (autorstwa Sergiusza Lipnickiego) jest wierny i bardzo zgrabny – napisany równie lekkim językiem jak oryginał. Korekta wydawnicza działa zapewne sprawnie, bo trudno się dopatrzyć w tekście jakichkolwiek irytujących potknięć. Z obowiązku recenzenta wytknę jednak kilka drobiazgów.

Złośliwy łaciński komentarz Schopenhauera cytowany na str. 143 powinien brzmieć „obit anus [nie: abus], abit onus”. Gdyby Schopenhauer mógł zobaczyć wersję zniekształconą (tylko w przekładzie polskim, nie w oryginale), na pewno skwitowałby to jakąś zgryźliwością, tym bardziej że literówka psuje mu grę słów. Na str. 175 widnieje zalecenie, żeby nazwisko C. S. Peirce’a wymawiać „purs”. Zostało ono skopiowane z oryginału (pronounced ‘purse’), ale z punktu widzenia pisowni i fonetyki polskiej nie ma sensu. Zwykłą wymową spolszczoną jest „pers”.

W rozdziale poświęconym Alfredowi Julesowi Ayerowi (str. 202) tłumacz pisze o „pokoju pełnym niewidzialnych kątów”, które „nie zostawiają odcisków palców ani śladów stóp i nie wydają żadnego dźwięku”, co może zaskoczyć czytelnika. O jakie kąty (wspomniane w tekście kilkakrotnie) może chodzić? Dlaczego kąty miałyby mieć palce lub stopy i wydawać dźwięki? Wyjaśnienie można znaleźć, porównując przekład z oryginałem, gdzie występują angels (anioły), a nie angles (kąty). Tu tłumacz ewidentnie przysnął. Ogólnie jednak uważam, że znakomicie wywiązał się z zadania, nie gubiąc potoczystości i poczucia humoru, jakimi odznacza się styl Nigela Warburtona. Wydawnictwo zadbało o estetyczny skład i szatę graficzną, naśladujące oryginał (nawiązuje do niego także projekt okładki).

Zdecydowanie zachęcam do lektury!

Dane bibliograficzne

Nigel Warburton (tłumaczenie: Sergiusz Lipnicki). 2025. Krótka historia filozofii. Wydawnictwo RM. Patrz też e-book. [Oryginał: 2011. A Little History of Philosophy. Yale University Press].

Przypisy

  1. Smutnym świadectwem tego stanu rzeczy jest fakt, że nawet książka J. K. Rowling Harry Potter i kamień filozoficzny (Harry Potter and the Philosopher’s Stone) ukazała się na rynku amerykańskim pod bezsensownie zmienionym tytułem Harry Potter and the Sorcerer’s Stone, zapewne po to, by nie odstraszyć nabywców. ↩︎
  2. Chodzi oczywiście o piosenkę Mambo Spinoza z Kabaretu Starszych Panów, która nieodparcie kojarzy się z rozdziałem 13 Krótkiej historii filozofii („Szlifierz soczewek – Baruch Spinoza”). ↩︎
  3. Wpływ tych uczonych na filozofię polegał między innymi na tym, że ich osiągnięcia w dziedzinie nauk przyrodniczych doprowadziły do zaanektowania przez te nauki obszarów wiedzy, które dawniej zarezerwowane były dla spekulacji filozoficznej lub teologicznej. ↩︎
  4. Smutny los Hypatii, zamordowanej w 415 r. przez fanatyków religijnych, poniekąd wyjaśnia, dlaczego kobiety bywały w filozofii mało widoczne. Jak by to wyraził John Stuart Mill, kobietom nigdy nie brakowało zdolności do uprawiania filozofii, tylko społeczeństwo nie chciało im dać szansy. ↩︎

Autor

Piotr Gąsiorowski
Językoznawca specjalizujący się w językoznawstwie historycznym, badaniu zmian językowych i językoznawstwie ewolucyjnym. Miłośnik nauk ścisłych i przyrodniczych ze szczególnym naciskiem na biologię, nie tylko ze względu na jej powiązania z językoznawstwem i analogie między ewolucją organizmów i języków. Gorący zwolennik popularyzowania nauki i niezamykania się naukowców w wieży z kości słoniowej.
X (Twitter): @P_Gasiorowski,
BlueSky: @piotrgasiorowski.bsky.social‬

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *