EM Poleca (#34) Benjamín Labatut – „Maniak”
Opowieść o MANIAC-u i geniuszach-maniakach
Trudno jest zaszeregować tę książkę. Biografia? Thriller? Książka popularno-naukowa? W zasadzie chyba mamy do czynienia z hybrydą tych wszystkich gatunków. Mniejsza zresztą o klasyfikację, niech się tym martwią bibliotekarze. Ja wiem jedno – gdy się zacznie ją czytać, bardzo trudno się oderwać. A wydawałoby się, że pisanie o naukowcach jest raczej nudne. Nic bardziej mylnego! Tu, podobnie jak u Hitchcocka, zaczyna się od wybuchu bomby, a potem napięcie tylko rośnie. No dobrze, tu wybuch bomby atomowej jest dopiero gdzieś w połowie (test Trinity), ale tak naprawdę całość jest napakowana silnymi emocjami. Dość powiedzieć, że już w pierwszym akapicie jeden z wybitnych fizyków, Paul Ehrenfest, mający zaledwie 53 lata, w przypływie strasznej desperacji wywołanej sytuacją polityczną w Europie, zabija niepełnosprawnego syna, a zaraz potem popełnia samobójstwo.
Ale tak naprawdę postacią centralną jest pochodzący z Węgier János Lajos Neumann, znany lepiej, po przeprowadzce do USA, jako John von Neumann. Cudowne dziecko. Jako sześciolatek potrafił dzielić w pamięci liczby 8-cyfrowe, a także rozmawiać po starogrecku. Potem poznał angielski, francuski, niemiecki i włoski. W gimnazjum zaprzyjaźnił się z Eugene’em Wignerem, późniejszym noblistą z fizyki. Studiował inżynierię chemiczną i matematykę, z której zrobił doktorat w wieku 23 lat. Miał szczęście, w 1933 roku dostał etat profesora w Institute for Advanced Study w Princeton (USA) – Europę opuścił tuż przed zalewem brunatnej fali nazizmu (pamiętajmy, że był Żydem). Zanim jednak wyjechał z Europy, w 1930 roku udał się na konferencję w Königsbergu (Królewiec), gdzie zetknął się z Kurtem Gödlem i przeżył wstrząs, usłyszawszy jego twierdzenie o niedowodliwości niesprzeczności. Stało ono w sprzeczności z tym, czego chciał dowieść David Hilbert, a wraz z nim von Neumann. Pogrzebało to jego marzenia i kilkuletnią pracę.
Na szczęście w Princeton trafił do środowiska geniuszy – byli tam m.in. Einstein, Oppenheimer, Gödel, Noether. W książce opowiadają o von Neumannie współpracownicy i bliscy (w tym jego dwie żony). Ta część jest w zasadzie trochę mieszaniną faktów i domysłów autora, ale napisana jest bardzo sprawnie, bez zbytniego fantazjowania. Obserwujemy rozwój naukowy, ale też emocjonalny von Neumanna. Wyraźnie widać, jak naukowiec zaczyna powoli dryfować w kierunku swoistego szaleństwa, zachowując jednocześnie jasny, wręcz genialny umysł. Tu trzeba dodać, że wielu z naukowców pojawiających się na kartach książki też wykazywało pewne odchylenia od normalności.
Druga część opowieści dotyczy udziału von Neumanna w projekcie Manhattan, którego głównym celem była budowa bomby jądrowej. Opowiada ją Richard Feynman. Mamy tu historię teorii gier, metody Monte Carlo i szalony pomysł doktryny wzajemnie zagwarantowanego zniszczenia (Mutual Assured Destruction – MAD). John von Neumann, jako jeden z nielicznych naukowców projektu Manhattan, stanowczo ją popierał, nawet po ataku jądrowym na Japonię, co dziwiło jego współpracowników.
W rozdziale tym przeczytamy też o kluczowej dla uczonego konstrukcji pierwszego komputera, MANIAC I, niezbędnego do obliczeń dla projektu Manhattan. Natychmiast stał się on swoistą obsesją von Neumanna. Jest tam też trochę informacji o projekcie architektury komputera stworzonym przez von Neumanna. Co ciekawe, architektura ta jest stosowana również we współczesnych komputerach (po 80 latach!).
Część trzecia książki poświęcona jest wkładowi uczonego w inne dziedziny nauki: biologię czy badanie przestrzeni kosmicznej. Znajdziemy tam też smutny opis ostatnich chwil życia von Neumanna, opowiedziany przez żonę i córkę uczonego, a także wieloletniego przyjaciela, Wignera.
Ostatnie rozdziały książki są współczesne i dotyczą serii pojedynków w grze go pomiędzy człowiekiem a komputerem, a konkretnie sztuczną inteligencją, programem AlphaGo. Osobiście uważam, że są one nieco zbyt rozbudowane i nie do końca zrozumiałe dla tych, którzy nie są miłośnikami tej gry. W skrócie – Lee Sedol, jeden z najwybitniejszych graczy, musiał uznać wyższość maszyny, przegrywając 1:4. Interesujący jest fakt, że algorytmy programu posługują się m.in. metodą Monte Carlo, wymyśloną przez Stanisława Ulama, współpracownika von Neumanna.
Zdecydowanie polecam uważną lekturę tej książki. Cieszę się, że Czarne wynajduje i publikuje takie perełki.
Dane bibliograficzne:
Autor: Benjamín Labatut
Tytuł: Maniak
Wydawnictwo: Czarne
Tłumacz: Jarek Westermark
Liczba stron: 416
ISBN: 9788383961958
Rok wydania: 2025
Autor
-
Jestem emerytowanym chemikiem, który nadal pisze o rozmaitych sprawach, głównie na łamach miesięcznika „Wiedza i Życie”. Interesuję się naukami ścisłymi, twórczością Leonarda Cohena, popularyzuję e-papierosy jako metodę wychodzenia z nałogu palenia tytoniu. Słucham dobrej muzyki z lat 60. i 70. oraz tzw. piosenki autorskiej (poezji śpiewanej). Bardzo lubię czytać książki – różne, różniste.
Twitter: Mirek „Stary Chemik”
BlueSky: @oldchemist.bsky.social
Ostatnie wpisy
EM poleca10 grudnia 2025EM Poleca (#37) Chris McNab – J. Robert Oppenheimer. Człowiek, który stworzył bombę atomową
EM poleca19 listopada 2025EM Poleca (#34) Benjamín Labatut – „Maniak”
chemia29 października 2025Hel – niezwykły i niezbędny
EM poleca15 października 2025EM poleca (#31) Karol Bączkowski – Książka o pierwszej pomocy napisana przez życie




