EM poleca (#29) – Alice Lugen – „ZATO. Miasta zamknięte w Związku Radzieckim i Rosji”

Od lat interesuję się wszelakimi kwestiami związanymi z promieniotwórczością, nie tylko od strony stricte naukowej. Ciekawią mnie też ludzie, miejsca, zdarzenia. W dość naturalny sposób już jakiś czas temu trafiłem też na tematy związane z miastami widmami. Istniały, a jakby ich nie było. Tu muszę przyznać, że ciekawiły mnie one niejako punktowo – czytałem o Sarowie (Arzamas-16), Oziorsku (Czelabińsk-40, pisałem m.in. o katastrofie kysztymskiej, recenzowałem książkę Plutopia), rozmaitych szaraszkach. Interesowały mnie przede wszystkim działania naukowe i technologiczne, ale niejako pod mikroskopem, bez szerszego oglądu.

Dlatego z zaciekawieniem sięgnąłem po książkę Alice Lugen, zwłaszcza że miałem już wcześniej do czynienia z jej znakomitą opowieścią o dramacie na Przełęczy Diatłowa. Muszę powiedzieć, że i tutaj absolutnie się nie zawiodłem. Ta książka wciąga silniej niż jakikolwiek dreszczowiec. Znajdziemy tu nie tylko opowieść o wielu poszczególnych miastach, których próżno było szukać na mapach w czasach ZSRR, ale też – co bardzo ważne – spojrzenie na ten temat w jakimś sensie z góry, bardzo szeroko. Historia ZATO (akronim ten oznacza zakrytoje administratiwno-tierritorialnoje obrazowanije (ros. закрытое административно-территориальное образование, czyli zamknięta jednostka administracyjno-terytorialna) jest tutaj pokazana na tle wydarzeń historycznych. Zaczyna się w zasadzie już w latach 30. XX w., ale tak naprawdę nabiera tempa po II wojnie światowej, gdy na całego rozpoczyna się śmiertelny wyścig zbrojeń jądrowych. Autorka, bazując na dziesiątkach oryginalnych dokumentów, opisuje z jednej strony wielkie zmiany polityczne w Związku Radzieckim, przede wszystkim na szczytach władzy – co miało bezpośrednie przełożenie nie tylko na tajne miasta, ale przede wszystkim na to, jak żyli tamtejsi ludzie – od naukowców oraz inżynierów aż do sprzątaczek czy instalatorów. Na początku historii mieli oni dość ciężko, ponieważ miasta często powstawały od zera, ale potem trud był skompensowany wysokimi pensjami oraz zaopatrzeniem sklepów, o którym inne miasta (w tym nawet Moskwa) mogły tylko pomarzyć. Ale nawet wtedy płacili za to wielką cenę. W zasadzie żyli w luksusowych więzieniach, praktycznie nie mogąc podróżować, nawet po kraju. Ogrodzeni płotem i otoczeni przez wioski pełne ludzi, którzy im zazdrościli dobrobytu. Do czasu…

Świat się zmieniał, w latach 90. nastąpiło pewne odprężenie, kończyła się zimna wojna, rozpadł się ZSRR. Mieszkańcy ZATO powoli przestawali być potrzebni. O tym, jak wyglądały kwestie formalne, wiele mówi fragment książki, w którym autorka opisuje sprawę odtajnienia niektórych ZATO. W czasach Jelcyna przygotowano ich listę, ale aby formalnie znieść z nich klauzulę tajności, trzeba było znaleźć pierwotne dokumenty, na podstawie których zostały utajnione. I tu powstał wielki problem: nie można było ich znaleźć w źródłach, ponieważ były to dokumenty najtajniejsze, a poza tym utajniały je trzy różne instytucje. Paradoks? Nie, po prostu duch Związku Radzieckiego.

Odtajnione miasta po rozpadzie ZSRR systematycznie upadały, ponieważ nie potrafiły się przystosować do nowego porządku. Bywało, że ludzie przez wiele miesięcy nie dostawali wypłat i biedowali. Dlatego z radością powitano nadejście ery Putina, który przywrócił im znaczenie, szczególnie po aneksji Krymu, a jeszcze bardziej po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny z Ukrainą. I tak historia zatoczyła koło. Opowieść o ZATO jasno pokazuje, skąd między innymi wynika tak wielkie poparcie dla Putina.

Jestem pełen podziwu dla młodej autorki. Swoją narrację prowadzi bardzo płynnie, okraszając ją ciekawostkami związanymi z życiem w zamkniętej zonie – niektórymi może nawet śmiesznymi, ale jeśli się dobrze zastanowimy, to one wszystkie pokazują schizofrenię całego systemu, trwającą ponad 80 lat. Autorka doskonale to wszystko punktuje, nie szczędząc czasem gorzkich komentarzy. Zwracam też uwagę na tabele, w których mamy zebrane szczegółowe informacje o ZATO, w tym o zmianach nazw – jest to wielce przydatna sprawa dla chcących się zagłębić w detale dotyczące tych miejsc. Imponująca jest także lista odnośników, pokazująca, że Autorka przeprowadziła rzetelne badania tematu.

Muszę pochwalić wydawnictwo Czarne, które wydając naprawdę interesujące książki, od lat trzyma wysoki poziom edytorski. Książka jest wydana na dobrym papierze, doskonale zredagowana, wydrukowana ładną, czytelną czcionką.

Reasumując – jest to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą zgłębić mało rozpoznany temat gigantycznego eksperymentu psychologicznego, doskonale wkomponowanego w sytuację geopolityczną. Co więcej – eksperyment ten trwa nadal i nie wiadomo, kiedy (albo raczej czy) się skończy.

Na koniec chcę serdecznie podziękować Wydawnictwu Czarne za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego książki.

Dane bibliograficzne
Autor: Alice Lugen
Tytuł: ZATO. Miasta zamknięte w Związku Radzieckim i Rosji
Wydawnictwo: Czarne
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 312
ISBN: 978-83-8396-132-3

Autor

Mirosław Dworniczak
Jestem emerytowanym chemikiem, który nadal pisze o rozmaitych sprawach, głównie na łamach miesięcznika „Wiedza i Życie”. Interesuję się naukami ścisłymi, twórczością Leonarda Cohena, popularyzuję e-papierosy jako metodę wychodzenia z nałogu palenia tytoniu. Słucham dobrej muzyki z lat 60. i 70. oraz tzw. piosenki autorskiej (poezji śpiewanej). Bardzo lubię czytać książki – różne, różniste.
Twitter: Mirek „Stary Chemik”
BlueSky: ‪@oldchemist.bsky.social‬

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *