Etymologie jesienne
Patrz też:
Etymologiczna opowieść zimowa. Część 1: Zima i jej kuzyni (i inne części serii)
Etymologie wiosenne
Etymologie letnie
Ten wpis stanowi część cyklu
Etymologiae. O pochodzeniu słów
Idzie jesień, a zatem…
Niekłopotliwa nazwa słowiańska i drobne komplikacje bałtyjskie
Polskie słowo jesień bezproblemowo wywodzi się z prasłowiańskiego *esenь, które pojawia się także w innych językach słowiańskich. Wszędzie oznacza to samo: porę roku, która zaczyna się po zakończeniu żniw, gdy na półkuli północnej w strefie umiarkowanej masowo dojrzewają jadalne owoce, a liście na drzewach zmieniają kolor wskutek rozkładu chlorofilu. Koniec jesieni to zarazem nadejście zimy – przymrozków i śniegu.
Początkowe [j] w słowie jesień to tak zwana spółgłoska protetyczna, z dawien dawna wstawiana automatycznie w wielu językach słowiańskich każdym wyrazie, który pierwotnie zaczynał się na *e.1 We wszystkich językach południowosłowiańskich jesień nazywa się podobnie jak po polsku: mamy bułgarskie i macedońskie esen2, serbsko-chorwackie i słoweńskie jesen. Część języków zachodniosłowiańskich zastąpiła odziedziczoną nazwę jesieni neologizmem nawiązującym do zbliżania się zimy: czeskie podzim, dolno- i górnołużyckie nazyma. Poza tym jednak widzimy dobrze znajome słowa: słowackie jeseň, kaszubskie jeséń. W dużej części obszaru zajmowanego przez języki wschodniosłowiańskie nagłosowe *e‐ zmieniało się w o‐. Stąd się wzięło rosyjskie ósenʹ (dialektalnie także jésenʹ), ukraińskie ósinʹ, białoruskie vósjenʹ.3
Nazwa jesieni rozwijała się zatem w językach słowiańskich regularnie i bez niespodzianek; nie zmieniała też znaczenia. Ale co oznaczało i skąd się wzięło prasłowiańskie *esenь? Tu nie wystarczą wewnętrzne dane słowiańskie; trzeba się przyjrzeć innym językom indoeuropejskim. Zwykle zaczynamy w takich przypadkach od najbliższych krewnych, czyli języków bałtyjskich. Te, które przetrwały do naszych czasów, czyli litewski i łotewski, nie są zbyt pomocne. Zamiast słów spokrewnionych z nazwą słowiańską mają one lokalną innowację: litewskie ruduo, łotewskie rudens. Jest to rzeczownik utworzony od przymiotnika o znaczeniu ‘rudy, brązowy, poczerwieniały’ (litewskie rudas, łotewskie ruds). Przymiotnik ten spokrewniony jest ze słowiańskim *rъdrъ i wraz z nim pochodzi od praindoeuropejskiego *h1rudh‐ró‐ ‘czerwony’ (patrz łacińskie ruber i greckie eruthrós). Języki bałtyjskie straciły drugie *r wskutek odpodobnienia wywołanego nadmiarem spółgłosek wibrujących. Wschodniobałtyjska nazwa jesieni oznacza więc ‘czas rudziejących liści’.
Natomiast w języku staropruskim, jedynym członku grupy zachodniobałtyjskiej, o jakim posiadamy bliższe informacje, jesień nazywała się assanis. Słowo to odpowiada prasłowiańskiemu *esenь dość dokładnie, wyjąwszy fakt, że w pierwszej i drugiej sylabie samogłoską jest a zamiast e. Nie jest to wielki problem, bo wiemy, że ogólnie w językach bałtosłowiańskich samogłoski *a (słowiańskie *o) i *e w pozycji na początku wyrazu mogły – w trudnych do określenia warunkach – wymieniać się dość swobodnie, a samogłoski w sąsiadujących z sobą sylabach mogły ulegać asymilacji (patrz litewskie vakaras : słowiańskie *večerъ ‘wieczór’). Gdybyśmy zatem na podstawie porównania form słowiańskich ze staropruską nieli zrekonstruować ich wspólnego przodka prabałtosłowiańskiego, byłoby to *esenis lub *asenis. Przypomina to słowiańską oboczność esen‐ ~ osen‐, tyle że mówimy o wahaniach znacznie starszych. Jedna z tych form jest zapewne pierwotna, a druga jest jej wtórnym wariantem, ale z powodu ubóstwa danych trudno rozstrzygnąć, która jest która.
Żniwa germańskie i greckie
Wyjdźmy teraz poza grupę słowiańską. W językach germańskich mamy słowo *azaniz ‘pora zbiorów, żniwa, lato’ > gockie asans, staroislandzkie ǫnn ‘praca, zajęcie, sianokosy’ i rozmaite jego pochodne w językach zachodniogermańskich, w tym niemieckie Ernte ‘żniwo, plon’.4 Pokrewieństwo z zachodniobałtyjską i słowiańską nazwą jesieni wydaje się oczywiste, choć nadal trudno zrekonstruować formę będącą współnym przodkiej całej tej rodziny słów oraz zanalizować ją pod względem morfologii i znaczenia.
W języku starogreckim znajdujemy kolejne słowo potencjalnie pokrewne: opṓrā o znaczeniu ‘późne lato’ (od końca lipca do początku września), a także ‘zbiór, plon’. Jest ono tak niepodobne do pozostałych, że nikomu prócz językoznawców historycznych nie przyszłoby do głowy szukać między nimi związków rodzinnych. Trzeba jednak wiedzieć, że w grece dawne *s między samogłoskami zmieniło się w [h], a następnie zanikło. Słowo opṓra można zanalizować jako złożenie przyimka/przysłówka op(i)‐ ‘po, później’ i elementu ōr‐ < *oar < *ohar z dodaną końcówką rodzaju żeńskiego. Ta ostatnia forma kontynuuje jeszcze starsze *osr̥, równoważne znaczeniowo germańskiemu *azani. Chodzi o sezon żniwny, a zatem opṓra to coś w rodzaju ‘pożniwia’, gdy kończą się główne prace w polu. I tu mamy wreszcie obiecujący punkt zaczepienia dla głębszej analizy.
Źródło praindoeuropejskie i uwagi o kalendarzu
W języku praindoeuropejskim istniała klasa rzeczowników rodzaju nijakiego (pierwotnie nieożywionego) zwanych heteroklitycznymi (różnokońcówkowymi), w których odmianie występowała oboczność spółgłosek, najczęściej *r i *n. Wspólnym źródłem bałtosłowiańskiej nazwy jesieni oraz germańskich i greckich nazw pory żniw mógł być rzeczownik heteroklityczny *h1ós-r̥, w przypadkach zależnych *h1és‐n‐, czyli odmieniany podobnie jak najlepiej znany z rzeczowników tej klasy, *wód‐r̥/*wéd‐n‐ ‘woda’.5 W grece zachował się cień mianownika liczby pojedynczej, natomiast w pozostałych językach widzimy formy ze spółgłoską nosową, zapewne pochodzące od miejscownika ‘w porze żniw’, który pierwotnie brzmiał *h1ésn̥ ~ *h1ésni, ale po różnych wyrównaniach analogicznych, zaniku początkowej spółgłoski i zreinterpretowaniu jako rzeczownik rodzaju żeńskiego o temacie na *‐i‐ przekształcił się w *esenis, a w językach germańskich w *osénis > *azaniz (z uogólnionym wokalizmem dawnego mianownika, podobnie jak w odmianie germańskiego *watōr/*wat(i)n‐ > *watar‐, *watn‐ ‘woda’).6 O szczegółach można i trzeba dyskutować, ale przynajmniej w zarysie struktura morfologiczna wspólnego przodka staje się przejrzysta.
Wygląda więc na to, że słowo *esenis > *esenь nie oznaczało pierwotnie jesieni, tylko raczej porę żniw, czyli według współczesnej terminologii lato, a języki słowiańskie (i zapewne bałtyjskie, a w każdym razie staropruski) zmodyfikowały jego znaczenie. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego: wiadomo na przykład, że języki bałtyjskie i niektóre romańskie przeniosły na lato indoeuropejską nazwę wiosny. Z kolei germańskie *xarbistaz, pochodzące od praindoeuropejskiego rdzenia *kerp‐ ‘zrywać, zbierać’, oznaczało pierwotnie ‘żniwa, zbiory’ (jak w angielskim harvest lub duńskim høst), a zatem było synonimem słowa *azaniz, ale np. niemieckie Herbst czy niderlandzkie herfst stały się współcześnie nazwami kalendarzowej jesieni.7
Warto pamiętać, że Praindoeuropejczycy nie używali kalendarza we współczesnym sensie i niekoniecznie dzielili rok na cztery pory równej długości. Właściwie tylko dwie nazwy pór dają się łatwo zrekonstruować: zima, czyli najtrudniejszy sezon, na który należało się zawczasu przygotować, aby go przetrwać, i kontrastująca z nim wiosna, czyli początek części ciepłej, zielonej i płodnej. Nie wydaje się, żeby w prajęzyku rodziny indoeuropejskiej istniały jakieś ustabilizowane nazwy pozostałych części roku. Dopiero w czasach znacznie nam bliższych zaczęto systematyzować układ kalendarza, wyróżniając jednostki o konkretnej długości, odpowiadające współczesnym porom roku i miesiącom. Słowiańskie nazwy miesięcy tworzono już po rozpadzie wspólnoty prasłowiańskie, dlatego są one różne w różnych językach i nie od razu przybrały półczesne znaczenia. Na przykład polski wrzesień pochodzi od rzeczownik wrzos < *versъ, ale w XV w. znaczenie tej nazwy było rozciągliwe i mogło oznaczać np. październik, a jako synonim września występował też pajęcznik (od zjawiska „babiego lata”). Po czesku wrzesień nazywa się září ze staroczeskiego zářuj (miesiąc rui, czyli rykowisko). Nie było przy tym szczególnie istotne, że wrzosy kwitną już w sierpniu, a okres godowy jeleni rozciąga się na październik. Przed usystematyzowaniem wszystkie te określenia miały charakter przybliżony i nieostry.

Jesienne jesiony, czyli etymologia ludowa
Przyznam, że zanim zacząłem się zajmować językoznawstwem, wydawało mi się oczywiste, że nazwa drzewa jesion ma związek z jesienią. W XVI w. istniał nawet jeszcze dawny miejscownik jesienie (zamiast dzisiejszego jesionie). Liście jesionu przebarwiają się wczesną jesienią na widowiskowy złoty kolor, może więc jesion jest „jesiennym drzewem” albo odwrotnie – jesień jest porą, kiedy jesiony zmieniają barwę? O dziwo, nie ma takiego związku. Nazwa jesionu nie ma nic wspólnego z jesienią. Pochodzi od prasłowiańskiego *asenъ (z obocznym wariantem *asenь). Podobnie jak *e, prasłowiańskie nagłosowe *a również zwykle otrzymywało protetyczne *j (np. *ablъko, *agnę > jabłko, jagnię), stąd czeskie jasan, słowackie jaseň, bułgarskie jasen, rosyjskie jásenʹ itp. W polskim obok nazwy jesion istniały warianty jasion, jasień, a także jesień (rodzaju męskiego – w odróżnieniu od nazwy pory roku). Forma jasień jest bardzo popularna jako źródło polskich nazw miejscowych.
Bałtyjska nazwa jesionu (litewskie i łotewskie uosis, staropruskie woasis) zawiera ten sam rdzeń, co wyraz słowiański, tylko z innym przyrostkiem: *(H)oHs‐jo‐s, *(H)oHs‐eno‐s (gdzie *H oznacza ślad spółgłoski laryngalnej, zachowany w epoce prabałtosłowiańskiej). Nazwy pokrewne, choć z jeszcze innymi przyrostkami, występują w kilku grupach języków indoeuropejskich. Nazwa drzewa (zwyjkle rekonstruowana jako coś w rodzaju praindoeuropejskiego *h1oh3‐s‐/*h1h3‐os‐ z późniejszyni rozszerzeniami) jest więc niewątpliwie starożytna, ale jej podobieństwo − właściwie tylko w języku polskim i niektórych dialektach serbsko-chorwackich − do słowa jesień jest czysto przypadkowe. Na obszarze polskim zmiana ja‐ > je‐ była charakterystyczna dla dialektu mazowieckiego. Dlaczego forma ewidentnie regionalna upowszechniła się w języku ogólnopolskim, trudno powiedzieć. Być może jednym z czynników była etymologia ludowa, czyli nieuzasadnione historycznie (ale dające się naiwnie zracjonalizować) skojarzenie z jesienią.
Znaczenie żniw, czyli być albo nie być
Pozostaje ostatnie pytanie: dlaczego okres żniw i zbiorów nazywano *h1ós‐r̥/*h1és‐n‐? Możemy na ten temat tylko spekulować, bo danych jest tak niewiele, że już praktycznie dotarliśmy do ściany. Po odjęciu przyrostków odmiany heteroklitycznej pozostaje rdzeń *h1es−. Może on (choć nie musi) być tym samym rdzeniem, na którym oparta jest odmiana czasownika *h1és‐ti/*h1s‐énti ‘jest/są’, z ubocznym, ale być może pierwotnym znaczeniem ‘siedzieć’. Ale dlaczego czasownik oznaczający ‘być, istnieć’ miałby być podstawą do utworzenia rzeczownika oznaczającego żniwa? Otóż nie byłoby to zjawisko bez precedensu. Na przykład w językach słowiańskich rzeczowniki *byti ‘być’, *žiti ‘żyć’ mogły z pomocą formantu *‐dlo, generującego nazwy narzędzi, tworzyć rzeczowniki *bydlo, *židlo ‘środki potrzebne do życia’ > staropolskie bydło, żydło. Oba mogły oznaczać ‘miejsce zamieszkania, posiadłość’8, a pierwszy rozwinął znaczenia dodatkowe: ‘dobytek, majątek’ oraz to, które przetrwało do dziś: żywy inwentarz, a zwłaszcza krowy, byki i cielęta. Od *žiti urobiono też rzeczownik *žito ‘pożywienie, zboże, ziarno’.9
Można więc sobie wyobrazić, że rzeczownik heteroklityczny *h1ós‐r̥/*h1és‐n- oznaczał zapas tego, co potrzebne dla przetrwania, czyli plony uzyskiwane podczas żniw (derywaty tego typu bywały wykorzystywane jako nazwy zbiorowości), a następnie jego znaczenie rozszerzyło się na porę roku, w której gromadzono zbiory.
I na tym kończymy cykl prezentujący etymologie powiązane z porami roku.
Przypisy
- O tym zjawisku i jego przyczynach pisałem na przykład tutaj. ↩︎
- W staro-cerkiewno-słowiańskim, czyli w starobułgarskim, spotykamy formy esenь, jesenь. ↩︎
- W języku białoruskim także przed początkowym *o- wstawiana była spółgłoska protetyczna *v [w]. ↩︎
- W językach skandynawskich i zachodniogermańskich dźwięczne *z zmieniało się w /r/, dlatego czasownik *azanōna- ‘zbierać plony, pracować w polu’ (utworzony od *azaniz) rozwinął się w staro-wysoko-niemieckie arnōn i staroangielskie earnian ‘zarabiać’; stąd pochodzi dzisiejsze angielskie earn. Natomiast w linii wiodącej do języka niemieckiego imiesłów *azanōda– > arnōt ‘zebrany’ (o plonie) zhybrydyzował się z pokrewnym średnio-wysoko-niemieckim rzeczownikiem erne i rozwinął się w dzisiejsze niemieckie Ernte o takim samym znaczeniu jak pierwotne *azaniz. Procesy słowotwórcze często zataczają koło semantyczne: tworząc kolejne pochodne, wracamy do punktu wyjścia. ↩︎
- O tak zwanych spółgłoskach laryngalnych (*h1, *h2, *h3) można przeczytać tutaj i tutaj. ↩︎
- Udźwięcznienie *s > *z wynika z tzw. prawa Vernera: pragermańskie spółgłoski szczelinowe bezdźwięczne stawały się dźwięczne m.in. między samogłoskami, z których pierwsza była nieakcentowana. ↩︎
- Język angielski zapożyczył za pośrednictwem starofrancuskim łacińskie autumnus ‘jesień’ jako średnioangielskie autumpne > autumn. Zastąpiło ono rodzime hervest (dzisiejsze harvest nie jest już używane jako nazwa pory roku). W USA i Kanadzie zwykłą nazwą jesieni jest fall. Powstała ona w XVII w. jako skrót od wyrażenia the fall of the leaves (patrz polska nazwa miesiąca listopad, omawiana tutaj). Dawniej była używana także w Wielkiej Brytanii jako rzadszy synonim autumn, ale od XIX w. zaczęto ją uważać za typowy amerykanizm. ↩︎
- Od bydło w archaicznym znaczeniu ‘miejsce przebywania, bytowanie’ utworzono czasownik bydlić ‘mieszkać, żyć, poczynać sobie’, być może znany Czytelnikom z piętnastowiecznej Satyry na leniwych chłopów: „Chytrze bydlą z pany kmiecie”… ↩︎
- Dzisiejsze żyto ma znaczenie zawężone do jednego gatunku zboża (Secale cereale). Słowo żyto wyparło jego dawną polską nazwę, reż (rodzaj żeński, dopełniacz rży) < prasłowiańskie *rъžь, spokrewnione np. z angielskim rye (pragermańskie *rugiz). Pamiątką po tym określeniu jest słowo rżysko ‘pole, na którym ścięto żyto’ (obecnie dowolne zboże). ↩︎
Opis ilustracji
Ilustracja w nagłówku: Jesienne liście i grzyby (gwiazdosze) w wielkopolskim lesie. Foto: Piotr Gąsiorowski 2023 (licencja CC BY-NC 4.0).
Ryc. 1. Giuseppe Arcimboldo, Jesień (1573) z cyklu Cztery pory roku. Kunsthistorisches Museum, Wiedeń. Wizerunek Jesieni (przedstawionej jako mężczyzna w sile wieku) składa się z typowych płodów tej pory roku. Źródło: Wikimedia (domena publiczna).
Autor
-
Językoznawca specjalizujący się w językoznawstwie historycznym, badaniu zmian językowych i językoznawstwie ewolucyjnym. Miłośnik nauk ścisłych i przyrodniczych ze szczególnym naciskiem na biologię, nie tylko ze względu na jej powiązania z językoznawstwem i analogie między ewolucją organizmów i języków. Gorący zwolennik popularyzowania nauki i niezamykania się naukowców w wieży z kości słoniowej.
X (Twitter): @P_Gasiorowski,
BlueSky: @piotrgasiorowski.bsky.social
Ostatnie wpisy
językoznawstwo9 lutego 2026Słowo stare, ale jare. Część 2: Moc młodości
językoznawstwo28 stycznia 2026Słowo stare, ale jare. Część 1: Od wigoru do wieczności
biologia16 stycznia 2026Bakterie? To nie takie proste. Część 3: Złożoność i adaptacja
językoznawstwo29 grudnia 2025Etymologiczna opowieść zimowa. Część 5: Obmierzły mróz




To są zawsze ciekawe analizy. Jeżeli natomiast to kogoś może zainteresować, to ja znajduję ślady powiązań językowych Słowian (Polaków) z irlandzkimi Celtami. Żeby się wiele nie rozwodzić: niedaleko ode mnie jest miejscowość/miejsce o lokalnej nazwie „Rosanna”. (tak, jak napisałem). Płynąca obok rzeka nazywa się „Wartry”. Częste imię żeńskie to „Orla”. Ale znam panią o imieniu Anita. (rodowita Irlandka bez koneksji). Jeden z Premierów ma na imię Michał. (tak się wymawia). Jest więcej skojarzeń, ale dla ich weryfikacji trzeba już więcej wiedzy, niż ja posiadam. Ale … jak to kogoś mogłoby zainteresować?!
Jeśli mieszkasz w hrabstwie Wicklow, to zapewne masz na myśli Rossana (nie „Rosanna”). W tej nazwie nie ma nic słowiańskiego. Irlandzki element ross- oznacza las lub przylądek i często występuje w nazwach miejscowych. Nie wiem, co oznacza drugi człon nazwy (-ana), ale zgadywałbym, że jest to albo imię (przylądek czyjś), albo przymiotnik (przylądek jakiś). Nie da się tego szczegółowo wyjaśnić bez sprawdzenia historii nazwy, najlepiej w średniowiecznych dokumentach i w oryginalnej wersji gaelickiej, niezanglicyzowanej (adaptacja przez język angielski zawsze oznacza poważne zniekształcenia).
Rzeka Vartry (po gaelicku Abhainn Fheartraí) występuje w średniowiecznych źródłach jako Fertir. Po staroirlandzku nazwa oznaczała coś umocnionego: gród, ufortyfikowaną osadę na wzgórzu. Prawdopodobnie przeniesiono na rzekę nazwę grodziska w Glassnamullen (Glas na Muileann). Nazwa Warta ma inne pochodzenie. Też jest stara, ale pochodzi od indoeuropejskiego rdzenia *wert- 'kręcić się, obracać’, czyli oznaczała coś w rodzaju 'krętej rzeki’. Podobieństwo do Vartry jest powierzchowne i przypadkowe.
Imiona takie jak Anita są po prostu międzynarodowe. Większość Polaków nie nosi imion słowiańskich (jak Stanisław, Radogost czy Bożydar), tylko germańskie (np. Ryszard, Henryk, Ludwik, Robert), łacińskie (Paweł, Juliusz), greckie (Piotr, Aleksander, Stefan, Andrzej, Jerzy, Grzegorz, Jacek), aramejskie czy hebrajskie (Adam, Ewa, Jan, Jakub, Józef, Tomasz, Maria, Anna, Daniel, Krzysztof) itd. Wszystkie one spopularyzowały się po przyjęciu chrześcijaństwa, bo były imionami świętych lub postaci biblijnych.
Michał jest oczywiście takim imieniem międzynarodowym, przejętym z hebrajskiego za pośrednictwem grecko-łacińskim przez wszystkie języki Europy. Było popularne jako imię jednego z głównych archaniołów, więc wszędzie stało się popularne. Tak się składa, że irlandzka wersja Micheál wymawiana jest podobnie jak polskie Michał (z „aktorskim” przedniojęzykowym „ł” na końcu), ale nie może to dowodzić starożytnych związków słowiańsko-celtyckich, bo ani języki celtyckie, ani słowiańskie nie znały tego imienia przed wprowadzeniem chrześcijaństwa. To samo imię zaadaptowane przez różne języki musi przynajmniej w niektórych z nich brzmieć podobnie.
W starohebrajskim imię wymawiane było [miχaˈʔel] i oznaczało mniej więcej 'któż jest jak Bóg’?
Aha, przeoczyłem jeszcze Orlę. Nie ma związku z orłem. To angielska wersja irlandzkiego imienia Órfhlaith, które oznacza 'złotą księżniczkę’.
Dziękuję za odpowiedź. Nie jestem językoznawcą, a nawet nie jestem w ogóle żadnym znawcą. Dużo jednak poruszam się po Irlandii i „co widzę to widzę”. co słyszę to słyszę. Zwróciłem uwagę na pewne podobieństwa ale faktycznie, mogą mieć zupełnie inne wytłumaczenie. I tak jak z tą Rossaną – mogą być wynikiem mojej modyfikacji na rzecz uzasadnienia teorii. Jednak jest więcej rzeczy, które w Irlandii przypominają mi Polskę. (rejon, nie Państwo). Sam jestem z Krakowa i tym, co w Irlandii jako pierwsze nasunęło mi skojarzenia z miejscem urodzenia, to „milion kopców”! W Irlandii jest nadzwyczajnie wiele kopców, których pochodzenie i historię nie bardzo udaje mi się poznać. Są to na pewno po części kurhany, są to na pewno po części podstawy ufortyfikowanych wierz, ale są to też miejsca kultu i miejsca „bez historii”. Tak czy siak – wiele rzeczy w tym Kraju mnie zaciekawiło, i wiele skojarzeń wywołało. Nie upieram się wcale że słusznych, ale istotą naszego umysłu jest szukanie najprostszych wytłumaczeń. Mnie było najbliżej akurat taką drogą.
Jeszcze jedna informacja językowa: spotkałem gdzieś na granicy Irlandzko Irlandzkiej drogowskaz do miejscowości „Slawin”. Ale to chyba potrafię sam wyjaśnić. To coś podobnego, jak powszechność nazwy „Rus” w wielu irlandzkich miejscowościach.
Tak czy siak – wdzięczny jestem za odpowiedź i ukierunkowanie.
Wczesnohistoryczny zasięg Celtów w Europie był ogromny. Obejmował dużą część kontynentalnej Europy Zachodniej, a na wschodzie pasmo Karpat. Celtowie migrowali też na Bałkany, a także do Azji Mniejszej (Galata, w okolicach dzisiejszej Ankary, była enklawą celtycką). Osadnictwo celtyckie sięgało ponad 2 tysiące lat temu po południową Polskę, także okolice Krakowa. Jednak związki językowe słowiańsko-celtyckie prawie nie istnieją. Tylko pojedyncze słowa są wspólne dla tych grup; podręcznikowym przykładem jest *slougos 'grupa zbrojna, orszak’, spokrewnione z bałtosłowiańskim *slaugā 'służba, sługa’. Celtyckie są niektóre nazwy geograficzne (np. Dunaj z celtyckiego *Dāneuios, nazwa przejęta najpierw przez Germanów, a później, drogą pośrednią, przez Słowian). Po prostu Słowianie jeszcze nie przemieścili się wtedy w te strony i nie mieli bezpośredniego kontaktu z Celtami (w odróżnieniu np. od ludów germańskich, których język przejął dużą liczbę zapożyczeń celtyckich).
W sumie – muszę przyznać Panu rację. Zafiksowałem się na swoim pomyśle ale zapomniałem, że faktycznie Celtowie to zupełnie inna bajka niż Słowianie. Te dwie społeczności dzieli ogromny dystans czasowy. Słowianie pojawili się we wschodniej i środkowej Europie daleko później niż Celtowie. A i tak ich osadnictwo rozdzielili Goci. Słowianie przyszli na miejsce Gotów i Wandalów. Nie ma więc sensu szukać związków lingwistycznych. Co nie zmienia faktu, że Irlandia stała się jakby „zamrożonym reliktem celtyckim” w Europie, którą przewalcowały szeregi wędrówek ludów. Inną sprawą jest powstawanie języków w ogólnym sensie. Bo jednak wszystkie dzisiejsze europejskie języki są konglomeratem historycznym. Sam fakt setek lat handlu niewolnikami i podbojów sprawiły, że i języki przyjęły wiele zapożyczeń. Wycofuje się z wizji „wspólnego z Celtami podwórka, ale i łaciny w Irlandzkim jest trochę. A to starsze niż słowiańscy niewolnicy. Ale … tak czy siak – dziękuję za rozmowę. Teraz jestem odrobinę mniej głupi.
A czy nie bardziej logiczne byłoby wyprowadzenie etymologii „jesień” od „jeść”? W wersji pie esen-es czy jakoś podobnie? Pora żniw to przecież dostatek pożywienia.
Nie da się. Rdzeniem czasownika jeść jest prasłowiańskie *ěd- (z praindoeuropejskiego *h₁ed-, patrz łacińskie edō, angielskie eat itd.), a nie *es-. W bezokoliczniku *ěd-ti mamy typowo bałtosłowiański rozwój *dt, *tt > *st (*ěsti), tak jak np. w padać : paść albo wiodę : wieść, ale nie ma siły, żeby dawne *d zmieniło się w s w językach słowiańskich albo bałtyjskich w innych kontekstach (mamy jadł, jedli, jedzą, jadam, jadło itp.). Samogłoska zresztą też się nie zgadza.