Wakacje z łaciną. Część 6: Dalsze losy G

Inne odcinki serii

Część 1. Lekcja martwego języka
Część 2. Abecadło z pieca spadło
Część 3. Dziwne przygody litery H
Część 4: I/J i U/V, czyli zbędne duplikacje
Część 5: Czy długość jest ważna?
Część 7. Przed i po, czyli miejsce łaciny w historii

Podwójne życie gammy

Starożytna grecka gamma oznaczała spółgłoskę zwartą [ɡ], inaczej niż w grece współczesnej, gdzie oznacza spółgłoskę szczelinową – miękkopodniebienne [ɣ] lub twardopodniebienne [ʝ] zależnie od tego, jaka samogłoska po niej następuje. Co robią Grecy jeśli chcą zapisać dźwięk [ɡ] w wyrazach obcych za pomocą alfabetu greckiego? Jak na przykład wygląda grecki zapis nazwisk Gagarin i  Gauguin? Wygląda tak: Γκαγκάριν (Gkagkárin), Γκωγκέν (Gkōgkén).1 Dlaczego tak dziwnie? Ponieważ w języku starogreckim zapis γκ (gk) – używany tylko w środku wyrazu – oznaczał wymowę [ŋk], ale w dalszej historii języka spółgłoska [k] udźwięczniła się w tym kontekście, więc γκ zaczęło być wymawiane [ŋɡ]. Taka sama była od czasów starogreckich wymowa podwojonej gammy, γγ (gg). Pozycja po nosówce była jedyną, w której utrzymała się spółgłoska zwarta [ɡ]. W grece współczesnej ustalił się podział ról: przyjęto, że γγ jest na ogół rezerwowane dla oddania [ŋɡ], podczas gdy γκ wyspecjalizowało się jako zapis samego [ɡ] w zapożyczeniach.2

Ale dlaczego starożytni Grecy tak dziwnie zapisywali nosowe [ŋ] (wymawiane jak ostatnia spółgłoska angielskiego thing)? Robili to w połączeniach γγ, γκ, γχ (gg, gk, gkh), czyli przed spółgłoskami welarnymi (miękkopodniebiennymi). Na przykład słowo [kóŋkhɛː] ‘muszla’ zapisywano κόγχη (kógkhē). Nosówka [ŋ] nie była samodzielnym fonemem, tylko wariantem /n/, które stawało się welarne wskutek upodobnienia do następnej spółgłoski pod względem miejsca artykulacji. Tak samo się dzieje w języku polskim w wyrazach typu bank czy ranga. Czemu zatem nie używali litery ny (Ν, ν), która w tym kontekście wydawałaby się wyborem naturalnym i oczywistym?

Nie wiemy tego na pewno, bo nie możemy zapytać autorów tego osobliwego pomysłu. Można się jednak domyślać, że pisownię tę uogólniono, przenosząc ją z innego kontekstu, gdzie fonem /ɡ/ zaczął być wymawiany nosowo jako [ŋ]. Uważa się, że była to pozycja przed /m/. W połączeniu gm na jakimś etapie rozwoju starożytnej greki pierwotne [ɡm] przybrało wymowę [ŋm] – również wskutek asymilacji, ale tym razem pod względem cechy nosowości. Na przykład słowo μάγμα (mágma) ‘maź’ wymawiane było [máŋma]. Wskazówką, że tak mogło być, jest fakt, że Grecy mieli specjalne określenie na literę gamma używaną jako zapis [ŋ]: nazywali ją wtedy ἄγμα (ágma). Greckie nazwy liter zawierają głoskę, którą oddaje dana litera, więc g w ágma musiało mieć wartość fonetyczną [ŋ].3

Co na to Rzymianie?

Rzymianie tym razem nie poszli śladem Greków. Połączenia spółgłosek [ŋk, ŋkw, ŋɡ, ŋgw] zapisywali z początku jako NC/NK/NQ/NQV (zależnie od kontekstu), męcząc się z „konwencją etruską”, która nie pozwalała im oddać różnicy między spółgłoską welarną bezdźwięczną a dźwięczną. Gdy dodano do alfabetu G, a zrezygnowano w większości przypadków z używania K, pisownia stała się przejrzysta i logiczna. W pisowni klasycznej każda wymowa miała swój odrębny zapis: nc, nqu, ng, ngu. Ponieważ wszystko, co greckie, było modne, pojawiały się także propozycje, żeby naśladować Greków i zamiast sānctus ‘święty’, longus ‘długi’ albo lingua ‘język’ pisać sāgctus, loggus, liggua. Na szczęście nie uzyskały szerszej akceptacji, bo strach pomyśleć, jaki miałyby wpływ na dzisiejszą pisownię języków używających alfabetu łacińskiego.4

Jednak i w udoskonalonym alfabecie ze specjalnie dodaną literą G zdarzały się drobne komplikacje. Łacina posiadała grupę spółgłosek zapisywaną gn, jak w wyrazach agnus ‘baranek, jagnię’ rēgnum ‘królestwo’, signum ‘znak’. Niestety nie zachowały się żadne komentarze autorów starożytnych na temat jej wymowy, ale analiza pochodzenia i rozwoju słów zawierających gn oraz ich dalsze losy w językach romańskich wyraźnie wskazują, że G miało w tym przypadku wymowę nosową [ŋ]. Nie mógł to być wariant fonemu /n/, bo agnus [ˈaŋnʊs] kontrastowało z annus ‘rok’ [ˈannʊs]. O dziwo, nic nie wskazuje na to, żeby /ɡ/ stawało się nosowe przed /m/, czyli w słowach takich jak fragmentum ‘okruch, odłamek’, a zatem łacina zachowywała się w tym przypadku inaczej niż greka.

W prehistorii łaciny asymilacja nosowa ogólnie dotyczyła spółgłosek zwartych w położeniu przed /n/. Zachowywały one swoje miejsce artykulacji, ale dopasowywały się do /n/ pod względem dźwięczności i nosowości. Była to regularna zmiana fonetyczna. Na przykład praindoeuropejskie *swepnos ‘sen’ i *petnah2 ‘skrzydło, pióro’ dały łacińskie somnus, penna. Zatem spodziewany rozwój połączeń spółgłoski zwartej tylnojęzykowej z /n/ (*kn, *ḱn, *gn, *ghn, *ǵn, *gwn itp. – możliwości było wiele) powinien był przebiegać analogicznie i prowadzić do łacińskiego [ŋn]. I rzeczywiście – na przykład *deḱ‐no‐ ‘godny’ (patrz łacińskie decet ‘godzi się’) rozwinęło się w dignus. Zmiana *e > [ɪ] była w łacinie regularna przed [ŋ], ale nie przed [ɡ], stąd wniosek, że słowo dignus wymawiane było [ˈdɪŋnʊs].

Istnieje jednak pewna różnica między spółgłoskami, jeśli chodzi o ich połączenie z *n. Praindoeuropejskie grupy *pn, *bhn, *tn, *dn, *dhn (ze zwartą wargową lub przedniojęzykową) były częste w środku wyrazu, ale w nagłosie albo w ogóle nie występowały albo były skrajnie rzadkie.5 Natomiast zbitki złożone ze spółgłoski tylnojęzykowej i *n mogły swobodnie występować w obu kontekstach. Na przykład rdzeń *ǵneh3 ‘poznać’ był często używany i tworzył dużą liczbę słów pochodnych. W łacinie przedklasycznej występują np. gnōscō ‘poznaję’, gnōtus ‘znany’, gnōbilis ‘wybitny, szlachetny’. Od rdzenia *ǵenh1 ‘rodzić’ mamy np. *ǵn̥h1‐to‐ ‘urodzony’ > praitalskie *gnāto‐ > starołacińskie gnātus ‘urodzony, syn’.

Ryc. 1.

Jak wymawiano to gn‐? Pozycja inicjalna różni się od śródgłosowej tym, że cała zbitka musi się zmieścić w nagłosie i nie może być rozłożona między dwie sylaby. Grupa [ŋn] na początku sylaby byłaby w łacinie czymś bez precedensu, natomiast [ɡn] miałoby oparcie w przypadkach, gdy po [ɡ] występuje inna spółgłoska sonorna: [ɡr], [ɡl].6 Osobiście skłaniam się do poglądu, że łacińskie gn było wymawiane jako [ɡn] na początku wyrazu, a [ŋn] w pozostałych pozycjach. Wymowy zasymilowanej używano również wtedy, gdy do słowa zaczynającego się na gn dodawano przedrostek, jak w con‐ + gnōscōcognōscō [kɔŋˈnoːskoː] ‘poznaję, rozpoznaję, doświadczam’ albo in‐ + gnōtusignōtus [ɪŋˈnoːtʊs] ‘nieznany, obcy’.

Gdy łacina wkroczyła w okres, który nazywamy klasycznym, nagłosowa zbitka gn‐ (jakkolwiek ją wymawiano) uległa uproszczeniu do [n], czemu towarzyszyła zmiana pisowni: gnātus > nātus itp.7 Dawny zapis zachował się w popularnym imieniu Gnaeus (w wersji spolszczonej Gnejusz), tradycyjnie skracanym jako CN ze względu na dawniejszą pisownię Cnaeus.8 I tu jednak początkowe G było prawdopodobnie nieme, choć zapewne część Rzymian mogła używać wymowy wzorowanej na pisowni, czyli ze sztucznie przywróconym początkowym [ɡn].

Romańskie i nowołacińskie gn

Na temat romańskiego rozwoju grupy gn w środku wyrazu napisano całe tomy. Najprościej można go opisać tak: w języku sardyńskim mamy gn > nn, w rumuńskim (który wywodzi się z łaciny bałkańskiej) gn > mn, a w pozostałych językach gn uległo zmiękczeniu (palatalizacji), dając podwojone (długie) [ɲɲ], zachowane w standardowym włoskim, gdzie zapisywane jest nadal jako gn.9 W językach zachodnioromańskich podwójne [ɲɲ] uprościło się do pojedynczego [ɲ], zapisywanego różnie w różnych językach: jako hiszpańskie ñ, portugalskie nh, katalońskie ny, francuskie gn. We współczesnym francuskim istnieje silna tendencja do zastępowania [ɲ] przez [nj] przed samogłoskami, ale [ɲ] trzyma się dzielnie na końcu wyrazu.

Wszystkie te refleksy można przekonująco wyprowadzić z łacińskiego [ŋn], ale nie będziemy się tu zajmować szczegółami interesującymi tylko językoznawców. Zwracam jednak uwagę, że stosowana w łacinie kościelnej wymowa agnus ‘baranek’, dignus ‘godzien’, signum ‘znak’ jako [ˈaɲɲus, ˈdiɲɲum, ˈsiɲɲum] nie jest rekonstrukcją wymowy klasycznej, lecz po prostu zastosowaniem włoskiej wartości fonetycznej dwuznaku gn. Z kolei wymowa [ɡn], obowiązująca w tradycji polskiej, powstała pod wpływem pisowni. Ani łacina średniowieczna, ani żadna ze współczesnych łacin narodowych nie zachowała oryginalnej wymowy klasycznej, czyli [ŋn]. Bywała ona natomiast używana w niemieckiej i angielskiej łacinie szkolnej w XVI w., prawdopodobnie pod wpływem sugestii Erazma z Rotterdamu, który niechcący zrekonstruował klasyczną wymowę gn (wyciągając przypadkowo poprawny wniosek z błędnych przesłanek).

Średniowieczna miękkość

W późnej łacinie – już rozpadającej się na regionalne dialekty, z których powstały języki romańskie – głoska [ɡ ] uległa zmiękczeniu przed samogłoskami szeregu przedniego [i, e, ɛ]. Zmiana ta (podobnie jak w przypadku [k]) nie przebiegała wszędzie tak samo i nie objęła całego obszaru romańskojęzycznego (uniknęły jej języki peryferyjne – sardyński i dalmatyński). Nas jednak interesuje rozwój języków italoromańskich i zachodnioromańskich, gdzie zmiękczone [g] stało się spółgłoską twardopodniebienną z tendencją do artykulacji zwartoszczelinowej, czyli czymś w rodzaju [ɟ] lub [ɟʝ]. W ten sposób kontynuacja łacińskiego [ɡ] znalazła się na kursie zbieżnym z [j], które przybrało taką samą wymowę. Odtąd ewoluowały one wspólnie w kierunku [dʒ] i albo na tym poprzestały (jak we włoskim), albo zmieniały się dalej w [ʒ] (jak we współczesnym francuskim, portugalskim i częściowo w katalońskim), albo podlegały jeszcze dalszym, skomplikowanym transformacjom (jak w hiszpańskim).

Gdy w drugiej połowie I tysiąclecia n.e. w zachodniej Europie kształtowała się łacina średniowieczna, przejmowała ona cechy fonetyczne miejscowych języków romańskich, a zatem na przykład w dawnej Galii (a późniejszej Francji) zarówno łacińskie spółgłoskowe I, jak i G przed I, E wymawiano [dʒ]. Zauważmy, że dzisiejszy język włoski ujednolicił pisownię i dawne [j], a obecne [dʒ] zapisywane jest w nim jako G. Na przykład łacińskie iugum ‘jarzmo’ zmieniło się we włoskie [ˈdʒogo],  pisane giogo. Odpowiadające mu słowa francuskie joug [ʒu] czy portugalskie jugo [ˈʒuɣu] mają inną pisownię, nawiązującą do pierwotnej postaci łacińskiej, ale jest to tylko konwencja ortograficzna. Mylenie liter G, I, czyli na przykład pisanie G tam, gdzie łacina miała [j], spotykamy okazyjnie już w późnej łacinie.

Łącznik angielski

Łaciny używano także poza obszarem dialektów romańskich. Na Wyspach Brytyjskich mówiono w językach celtyckich i po staroangielsku, lecz kultywowano też znajomość łaciny. Brytania, tylko częściowo zromanizowana, przestała być prowincją Rzymu w roku 410. Wkrótce po tym nastąpił najazd anglosaski. Zachodniogermańskie dialekty przybyszów zaczęły wypierać zarówno język celtyckich Brytów, jak i lokalną odmianę łaciny mówionej. Brytowie – przodkowie Walijczyków, Kornijczyków i Bretończyków – utrzymali swoją tożsamość kulturową i językową na zachodzie Wielkiej Brytanii, zachowując chrześcijaństwo oraz znajomość łaciny literackiej i kościelnej jako języka ludzi wykształconych. Już w V wieku zaczęła się chrystianizacja Irlandii, prowadzona przez Brytów, a na przełomie VI i VII w. zarówno rzymskie władze kościelne, jak i kościół irlandzki rozpoczęły intensywną chrystianizację królestw anglosaskich od Kentu po Nortumbrię oraz Szkocji. Łacina, która przechowała się na Wyspach Brytyjskich, uchodziła ona za „czystszą” niż na kontynencie, bo nie podlegała stałemu oddziaływaniu rozwijających się odmian łaciny ludowej. Na przykład uczeni mnisi irlandzcy wciąż wymawiali każde C jako [k], co zresztą narażało ich czasem na kpiny, kiedy działali na kontynencie.

Anglosasi wymawiali łacinę po swojemu. Tak się złożyło, że krótko po ich osiedleniu się na wyspie w języku staroangielskim także zaszło zmiękczenie spółgłosek welarnych przed samogłoskami przednimi. Staroangielski fonem /ɡ/ wymawiany był głównie jako szczelinowe [ɣ]10, a jego zmiękczonym odpowiednikiem było także szczelinowe, ale palatalne [ʝ], które z czasem wyewoluowało w [j] (we współczesnej angielszczyźnie zapisywane jako y). W ten sposób zmiękczone /g/ i odziedziczone z pragermańskiego /j/ uległy utożsamieniu: oba wymawiane były jako [j]. Stąd wahania pisowni staroangielskiej: ten sam wyraz, wymawiany [ˈjʊŋɡ] (pragermańskie *jungaz ‘młody’) zapisywano różnie: iung (zgodnie z etymologią), ale też geong lub giung (mimo że początkowe [j] nie pochodziło od *g). Fonetyka staroangielska rzutowała też na anglosaską wymowę łaciny: łacińskie C przed samogłoskami przednimi wymawiano jako [tʃ], a G jako [j] (tak samo jak spółgłoskowe I).11

Ryc. 2.

W VIII w. centrum politycznym królestwa Nortumbrii było miasto Eoforwīc (dawne rzymskie Eburācum, dzisiejszy York). Słynęło ono między innymi ze szkoły założonej sto lat wcześniej przy tamtejszej katedrze, kształcącej nie tylko w zakresie teologii, ale też siedmiu sztuk wyzwolonych, od retoryki i gramatyki po matematykę i astronomię.12 Pod koniec lat sześćdziesiątych VIII w. przełożonym szkoły został jej wybitny wychowanek imieniem Alhwine, szerzej znany jako Alcuinus (Alkuin). Cieszył się w tym czasie reputacją jednego z najmądrzejszych i najlepiej wykształconych ludzi na Ziemi. Posłując do Rzymu na zlecenie króla Nortumbrii w 781 r., spotkał w Parmie króla Franków i Longobardów Karola Wielkiego, z którym zetknął się już wcześniej. Rok później, przyjmując ofertę Karola, został szefem szkoły w Akwizgranie, osobistym nauczycielem króla i kimś w rodzaju ministra edukacji w państwie Franków. Karol zgromadził na swym dworze najtęższe umysły Europy, w tym Anglosasów, Irlandczyków, Niemców, Włochów i Wizygotów.

Jednym z zadań, jakie stanęły przed Alkuinem, było oczyszczenie łaciny szkolnej z ludowych naleciałości, reforma programu jej nauczania, a także standaryzacja Wulgaty, czyli łacińskiego przekładu Biblii pióra św. Hieronima. Uczeni z Wysp Brytyjskich mieli szczególny wpływ na kształtowanie odnowionej łaciny renesansu karolińskiego, która w ten sposób uniezależniła się częściowo od swojego potomstwa, czyli języków romańskich. W miarę jak imperium Franków ekspandowało ku wschodowi, obejmując tereny dzisiejszych Niemiec, rósł także zasięg wpływów łaciny karolińskiej.

Od zmiękczania do utwardzania

Średniowieczna łacina północnej i środkowej Europy nie była ściśle skodyfikowana, ale można sądzić, że jej wymowa wiele zawdzięczała tradycjom brytyjskim i irlandzkim. Nie jest więc pewnie przypadkiem, że istniała w tym regionie tendencja do wymawiania łacińskiego G przed samogłoskami przednimi tak samo jak spółgłoskowego I, czyli jako [j]. Kiedy zaczęto pisać po czesku, używając alfabetu łacińskiego, jedną z funkcji litery G było oznaczanie głoski [j]. A ponieważ prasłowiańskie *g wcześnie przeszło w staroczeskie szczelinowe [ɣ] a następnie w dźwięczne krtaniowe [ɦ], w XIV w. przyjęło się używanie G niemal wyłącznie do oznaczania [j]. Tradycje niemieckie i czeskie miały wielki wpływ na rozwój pisowni polskiej. W XV w. użycie G do zapisu [j] było tak oczywiste, że Jakub Parkoszowic, rektor Akademii Krakowskiej i pierwszy polski językoznawca, uważał [j] za miękki odpowiednik [ɡ] i w proponowanej przez siebie reformie ortografii polskiej wzorem postulował używanie litery G obok I dla [i], podczas gdy do zapisu [ɡ] miała być używana zmodyfikowana litera G ze specjalnym zawijasem. Na przykład wyraz język miał być pisany gøzyk (w ówczesnej wymowie [ˈjæ̃zɨk]).

Reforma Parkoszowica nie przyjęła się w praktyce, ale w okresie staropolskim powszechnie używano G (obok I, Y) do zapisu [j] przed samogłoskami przednimi – także w słownictwie rodzimym, np. gedz ‘jedz, jedź’, gøczmen ‘jęczmień’, genze (= jenże) ‘który’. Zapożyczone ze staroczeskiego słowo hedváb ‘jedwab’ pisano gedwab lub yedwab. W słowach łacińskich G przed E, I  także wymawiane było jako [j]. Na przykład łacińskie angelus miało wymowę [ˈaɲjɛlus], stąd staroczeskie anjel (pisane angel) i staropolskie anjół, l.mn. anjeli (pisane angyol, angely). Słowa łacińskie zapożyczane do języka polskiego także otrzymywały [j] jako substytut łacińskiego G w kontekście zmiękczającym, np. ewangelya (= ewanjelija). W XVI w. słowa takie jak jeometer ‘geometra’ lub jenerał ‘generał’ pisano na ogół przez G, ale wymawiano z [j].

Nawet kiedy pod wpływem prądów renesansowych przywrócono w nauce łaciny wymowę [ɟ] lub [ɡ], zapożyczenia łacińskie (a także greckie) nadal utrzymywały wymowę [j], często sankcjonowaną ortograficznie. Jeszcze w XIX w. pisano jenerał, jeologja, jenjusz, ewanielja i dopiero w drugiej połowie stulecia zaczęły zyskiwać przewagę „zreformowane” warianty typu generał. Pisownia z G był też preferowana w nowych zapożyczenia z łaciny, jak intelligencja. Na ogół wymawiano w tych wyrazach „miękkie” (palatalne) [ɟ], takie jak w rodzimych słowach giąć albo giez. Pisownia tego nie uwzględniała, bo „rozumiało się samo przez się”, że w wyrazach obcych piszemy ge, a wymawiamy gie. Nie wszystkim zresztą podobało się nowomodne zastępowanie je przez ge. Jeszcze na początku XX w. broniono czasem formy jenerał jako tradycyjnej, popartej autorytetem Mickiewicza i Słowackiego. Do dziś mamy dublety (pary słów o tym samym pochodzeniu, ale różnej formie i wtórnie zróżnicowanym znaczeniu): ajencja i agencja, rejent i regent, wilia i wigilia.13 Kilka wyrazów, w tym rejestr i oczywiście anioł, przyswoiło się tak dobrze, że oparły się przywróceniu G.

W latach 1891–1936, czyli w okresie reform targających polską ortografią, nie chodziło już o to, czy używać formy jenerał, czy generał, ale raczej jak pisać tę drugą: generał (zgodnie z etymologią) czy gienerał (zgodnie z wymową). Spory na ten temat osiągały wysoką temperaturę i pozostawiły po sobie w publikacjach z tego okresu bogatą dokumentację, godną lepszej sprawy. Przy okazji wyszło na jaw, że pod wpływem pisowni ge zaczęła się już szerzyć wymowa z twardą spółgłoską [ɡɛ] i że używali jej także niektórzy językoznawcy.14 Sprzyjały jej dwie okoliczności: po pierwsze, była całkowicie zgodna z pisownią, a po drugie, miękkie [ɟɛ] kojarzyło się z gwarową wymową mazowiecką typu „mogie, rękie” zamiast „mogę, rękę”. To nic, że skojarzenie było niesłuszne, skoro i tak wywierało wpływ na mówiących, skłaniając ich do unikania palatalizacji. Wojna gienerała z generałem trwała aż do „wielkiej reformy” tuż przed II wojną światową. Po wojnie pisało się już wyłącznie generał, geografia, gestykulować, prelegent, a wymowa z [ɡɛ] stawała się coraz częstsza zwłaszcza dzięki obowiązkowej edukacji powszechnej, w ramach której nauczyciele wbijali dzieciom do głowy, że „tak się mówi, jak się pisze”.

Ryc. 3.

Nawet nazwa litery G dotąd dzieli Polaków. W Poznaniu i Wielkopolsce panuje [ɡɛ], w innych częściach Polski przeważnie [ɟɛ]. Ja sam należę do pokolenia, dla którego [ɟɛˈnɛraw] był już pół wieku temu nieco dziwnym archaizmem albo formą odczuwaną jako gwarowa. Nawet najstarsi ludzie, jakich znałem, nie używali formy jenerał. A jednak od dziecka nadal używam [ɟ] w kilku wyrazach, w których pisownia sugeruje [ɡ], jak inteligencja (i słowa pokrewne), igelit czy kogel-mogel. Zdrobnieniem od Genowefy była dla mnie zawsze Gienia, a od Eugeniusza Gienek. Zdaję sobie sprawę, że co człowiek, to język, i że w innych odmianach polszczyzny lub idiolektach mogą dominować inne warianty. Nie uważam, że moje są słuszniejsze – informuję tylko, jakie są. Jeśli ktoś z Czytelników zechce się podzielić własnymi spostrzeżeniami na ten temat, zapraszam do sekcji komentarzy.

Przypisy

  1. Użycie omegi (ō) nie oznacza, że samogłoska jest rzeczywiście długa. To tylko konwencja ortograficzna. W grece współczesnej omega i omikron oznaczają tę samą głoskę. Drugie g w nazwisku Gauguina znajduje się przed samogłoską przednią, więc greckie gke jest tu wymawiane ze zmiękczeniem: [goˈɟen]. ↩︎
  2. Nie jest to ścisła reguła, ale nie będziemy się tu zajmować wyjątkami. ↩︎
  3. Warto też zauważyć, że kształty liter gamma i ny były we wczesnych wersjach alfabetu dość podobne i przy odrobinie dobrej woli można było uznać agmę za nieco zmodyfikowaną formę Ν w szczególnym kontekście. ↩︎
  4. Wśród systemów pisma niewywodzących się z alfabetu łacińskiego, choć spokrewnionych z nim, wyróżniają się: alfabet runiczny, który miał osobny symbol dla wczesnogermańskiego [ŋ], i alfabet gocki, wzorowany na greckim (oraz częściowo na łacińskim i runicznym), w którym, tak jak w grece, litera g przed inną spółgłoską welarną oznaczała [ŋ]. Jednak oba te pisma wymarły bezpotomnie. ↩︎
  5. Wyjątkiem były pochodne rdzenia *pnew‐ ‘oddychać’, które jednak nie zachowały się w łacinie. ↩︎
  6. Jako kontrargument przytacza się nieobecność w łacinie nagłosowego [kn], które powinno istnieć, jeśli istniało [gn]. Jednak przypadkowe luki tego rodzaju, spowodowane szczególnym rozwojem fonetycznym (przedhistoryczne przejście *kn w *gn), zdarzają się w różnych językach. Lukę wypełniło zapożyczenie kliku greckich wyrazów zaczynających się na [kn]. ↩︎
  7. Podobny zanik zdarzył się stosunkowo niedawno (XVII w.) w języku angielskim: początkowe [kn, gn] uprościły się do [n] w słowach takich jak knight ‘rycerz’, know ‘wiedzieć, znać’, knee ‘kolano’, gnaw ‘ogryzać’. Jednak angielski, inaczej niż łacina, zachował konserwatywną pisownię z „niemymi” spółgłoskami. ↩︎
  8. Jeszcze bardziej archaiczną formą, znaną z wczesnych inskrypcji, było CNAIVOS. Imię Gnaeus ma to samo pochodzenie co rzeczownik pospolity naevus ‘znamię’. ↩︎
  9. Zwracam uwagę, że w alfabecie fonetycznym znak [ɲ] oznacza palatalną spółgłoskę nosową, taką jak polskie ń. Nie należy go mylić z podobnym znakiem [ŋ], oznaczającym welarną spółgłoskę nosową, jak w polskim bank. ↩︎
  10. Staroangielskie g było wymawiane jako zwarte [g] w połączeniach ng i gg (pisane też cg), a jeśli w tym kontekście ulegało zmiękczeniu, zmieniało się w [dʒ]. W późniejszej historii języka angielskiego [ɣ] na początku wyrazu również zmieniło się w [g]. ↩︎
  11. Tradycję tę przerwał w XI w. najazd Normanów, którzy wprowadzili w Anglii ówczesną francuską wymowę łaciny, zgodnie z którą zmiękczone C wymawiano [ts], a następnie [s], a zmiękczone G i spółgłoskowe I jako [dʒ]. ↩︎
  12. Ten „złoty wiek” Yorku jako centrum kultury i oświaty zakończył się w latach 866–867 wskutek najazdu wikingów. ↩︎
  13. Szczególnie wiele refleksów o różnych odcieniach znaczeniowych pozostawił w języku polskim łaciński rzeczownik magister ‘zwierzchnik, mistrz, nauczyciel’, zapożyczany wielokrotnie, w różnych czasach i z różnych źródeł: mistrz, majster, maestro, magister. ↩︎
  14. Wymowa twarda g we wszystkich kontekstach przyjęła się też w szkolnej wymowie łaciny, choć nie towarzyszyły temu rezygnacja z wymawiania c jako [ts] i przywrócenie [k] przed samogłoskami miękkimi. ↩︎

Opisy ilustracji

Ryc. 1. Inskrypcja z Tivoli (starożytny Tybur) opisująca karierę Maniusza Acyliusza Glabriona Gnejusza Korneliusza Sewerusa (poważnie!), który żył w II w. n.e. Ostatnie słowo, DESINGNATO, to ablatyw od dēsignātus ‘elekt’. Niestandardowa isownia ngn zdradza wymowę [ŋn]. Takie „nadmiarowe” N spotykamy sporadycznie zarówno we wszesnych, jak i późnołacińskich napisach w słowach zawierających gn, np. SINGNIFER, INGNES zamiast signifer ‘chorąży’, ignēs ‘ognie’. Źródło: EDCS (fair use).
Ryc. 2. Początek anglosaskiego eposu Bēowulf (rękopis z końca X lub początku XI w., przechowywany w Bibliotece Brytyjskiej). Duża litera G przypomina współczesną; mała ma charakterystyczny dla języka staroangielskiego kształt (tzw. insularne g). Wymowa zależała od kontekstu fonetycznego i od etymologii. Na przykład w wyrażeniu in ġeārdagum ‘dawnymi czasy’ pierwsze g oznaczało [j] (i kontynuowało pragermańskie *j, nie *g), a drugie oznaczało spółgłoskę szczelinową [ɣ]: [ɪn ˈjɑːrˌdɑɡʊm]. Dla wygody współczesnych czytelników używamy kropki (ġ) oznaczającej zmiękczenie (skrybowie nie oznaczali go, podobnie jak nie oznaczali długości samogłosek). W języku średnioangielskim wprowadzono „kontynentalny” kształt małego g, ale litera insularna pozostała w użyciu jako odrębny znak pisma, tzw. yogh (Ȝȝ), najczęściej oznaczający [j], ale także spółgłoski szczelinowe [x] i [ç]. W pierwszej funkcji zastąpiła go ostatecznie litera y, a w drugiej – dwuznak gh. Źródło: Wikimedia (domena publiczna).
Ryc. 3. Jak nie należy pouczać rodzimych użytkowników języka. Prawdopodobnie dla kilku milionów Polek i Polaków – bez względu na pochodzenie społeczne i wykształcenie – nazwa litery G brzmi [gɛ] i nie ma najmniejszego powodu, żeby ten wariant piętnować, toteż nie robię tego, choć sam wymawiam [ɟɛ]. Wymowa twarda nie jest błędna (cokolwiek by to miało znaczyć), tylko w najgorszym razie regionalna. Źródło: Poradnia językowa PWN (domena publiczna).

Autor

Piotr Gąsiorowski
Językoznawca specjalizujący się w językoznawstwie historycznym, badaniu zmian językowych i językoznawstwie ewolucyjnym. Miłośnik nauk ścisłych i przyrodniczych ze szczególnym naciskiem na biologię, nie tylko ze względu na jej powiązania z językoznawstwem i analogie między ewolucją organizmów i języków. Gorący zwolennik popularyzowania nauki i niezamykania się naukowców w wieży z kości słoniowej.
X (Twitter): @P_Gasiorowski,
BlueSky: @piotrgasiorowski.bsky.social‬

Możesz również polubić…

2 komentarze

  1. prawy versus lewy w religii pisze:

    Bardzo ciekawy odcinek.
    Nie jestem językoznawcą, ale „in ġeārdagum” [ɪn ˈjɑːrˌdɑɡʊm] wydaje mi się znaczyć „w roku dni”, co mi przypomina serbski/chorwacki „mesac dana” (miesiąc dni).
    „Γκαγκάριν (Gkagkárin), Γκωγκέν (Gkōgkén)” czyli „γκ” dla oddania „g” przypomina mi widziane w Grecji „mp” dla oddania „b”: ponieważ „beta” jest teraz wymawiana jako „v” (stąd rosyjska „Varvara” zamiast Barbary), więc dźwięk „b” zapisują jako „mp”: widziałem wielokrotnie „Mpar” jako „bar, knajpka”.

  2. Piotr Gąsiorowski pisze:

    Oczywiście tak właśnie jest we współczesnej grece. Podobnie [d] w wyrazach zapożyczonych zapisuje się jako nt, ponieważ litera delta oznacza dziś szczelinowe [ð] z wyjątkiem pozycji po nosówce. Na przykład ptak dodo nazywa się po grecku ντόντο (ntónto), co jednak wymawia się [ˈdodo].

    Co do in ġeārdagum: pierwszy element jest identyczny z przysłówkiem ġeāra i dzisiejszym angielskim yore (dawno temu), jak w używanym nadal książkowym wyrażeniu days of yore. Jego pochodzenie nie jest pewne. Być może jest spokrewniony ze staroangielskim ġǣr, ġēr, ġēar 'rok’ (pragermańskie *jēra-, dzisiejsze angielskie year), ale szczegóły nie są jasne. W każdym razie nie chodzi o 'rok dni’, tylko o 'dni dawno minione’ (yore-days).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *