RATOWANIE KREMLA cz. 3

Wspomaganie, mniej lub bardziej aktywne, krwawego dyktatora na Kremlu przez Donalda Trumpa zaskoczyło wielu komentatorów – ale nie powinno. Owi komentatorzy wyrażali zdziwienie, że Ameryka Republikanów wspiera rzekomego wiecznego nieprzyjaciela, pogrobowca Rosji Sowieckiej i równie wrogiego ZSRR. Mnie jednakowoż jawne poparcie Pomarańczowego Kłamcy dla byłego pułkownika KGB zupełnie nie zdziwiło, albowiem Stany Zjednoczone już wcześniej uratowały Związek Radziecki przed upadkiem, i to nie mniej niż czterokrotnie.
Trzecie koło ratunkowe, rzucone przez imperialistyczną Amerykę bezbożnym komunistom sowieckim, pojawiło się po tym, jak uprzedzające uderzenie hitlerowskiego Wehrmachtu uniemożliwiło Sowietom, jedynym prawdziwym sojusznikom Trzeciej Rzeszy, wyprowadzenie z zaskoczenia druzgocącego uderzenia na całą Europę. Gdy już przekonano Roosevelta, używając fałszywych argumentów, że Stalin jest mu potrzebny do pokonania Japończyków w rejonie Pacyfiku, amerykański prezydent natychmiast stanął w gotowości do ratowania bezwzględnego, krwawego dyktatora, używając do tego pieniędzy amerykańskich podatników i wydając je – dobrze zgadujecie – u amerykańskich oligarchów.

(U.S. Air Force/Wikimedia Commons)
W ramach programu Lend-Lease administracja Roosevelta wysłała Stalinowi kolosalną pomoc materialną. Amerykański przemysł, nieźle wypasiony po budowie fabryk w ZSRR i sprzedaży licencji Krajowi Rad, pasł się nadal, tylko szybciej i bardziej. Wszystko dlatego, że Stalin obiecał amerykańskiemu inwalidzie, że pomoże mu w wojnie z Japonią, kiedyś tam, w przyszłości. Obietnicę tę sformalizowano dopiero na szczycie w Teheranie w 1943 roku. Którędy płynęło do Związku Sowieckiego to zaopatrzenie? Dróg było wiele. Oczywiście konwoje morskie do Archangielska i Murmańska, ale także transport lądowy przez Iran, okupowany w połowie przez ZSRR (który znalazł czas na aneksję tego kraju po tym, jak źli Niemcy „zaatakowali go, bo Hitler tak napisał w 1924 roku w książce”) i w połowie przez Brytyjczyków. Tą ostatnią drogą transportowano nie tylko broń, żywność i amunicję, lecz również pojazdy i samoloty. Inny szlak logistyczny wiódł przez Alaskę i Syberię, gdzie system lotnisk umożliwiał przeloty nowiutkich amerykańskich samolotów z fabryk w USA wprost do odbiorcy.

Po wojnie Sowieci utrzymywali, że alianci (bo znaczącej pomocy udzielali także Brytyjczycy) niczego istotnego im nie przysłali, że wszystko wytwarzali sami w „fabrykach przeniesionych za Ural”. Na rozkaz Stalina wiele tysięcy samolotów zezłomowano po zakończeniu działań, a pierwsza oficjalna historia pomocy Lend-Lease, napisana na zamówienie Kremla mniej więcej ćwierć wieku temu, oczywiście wykazała, że amerykańskie dostawy nie miały najmniejszego wpływu na ostateczne zwycięstwo. Czy rzeczywiście tak było? Przyjrzyjmy się liście głównych dostaw i przekonajmy się.

Wysłano z USA do ZSRR nie mniej niż 427284 samochody ciężarowe (jeszcze wiele lat po wojnie Studebakery i Dodge 3/4 tony stanowiły wyposażenie podległego Moskwie Wojska Polskiego). Przekazano 13 tysięcy czołgów – sowieccy czołgiści cenili Shermany. To nie wszystko. Dodajmy 8000 ciągników artyleryjskich, prawie 2 tysiące lokomotyw, ponad 11 tysięcy wagonów kolejowych. Rzeczywiście niewiele, jak na wsparcie całkowicie darmowe. Doliczmy 14 tysięcy samolotów bojowych – „orły Stalina” wolały latać produktami firm amerykańskich, takimi jak myśliwiec P-39 Airacobra i bombowiec A-20 Boston (tego ostatniego modelu Sowieci otrzymali ok. 3 tysięcy sztuk). Bombowców Boston zresztą Sowieci używali z powodzeniem do bombardowania ludności cywilnej w polskich miastach, w tym w Warszawie i Lublinie, znajdujących się pod okupacją niemiecką. Samoloty szkolno-treningowe oraz transportowe nie są nawet ujęte w statystykach – a także je przecież dostarczano, widać je na zdjęciach z lotnisk przerzutowych, z elegancko namalowanym przez amerykańskich robotników czerwonymi gwiazdami.

Nie tylko broń wysyłano, także ubierano i żywiono sowieckie wojsko. Amerykański podatnik zapłacił za 97 milionów jardów bieżących tkaniny bawełnianej i 50 milionów jardów wełnianej, a także za wyprodukowanie i transport 15 milionów par wojskowych butów. Dostarczano jaja w proszku, mleko skondensowane, mleko w proszku, cukier, masło (ponad 100 tysięcy ton), mąkę pszenną, pszenno-żytnią, ryż, owies, jęczmień, mączkę sojową, czekoladę, suszoną fasolę i groch, mięso mrożone (ponad 238 tysięcy ton), mięso w puszkach (ponad pół miliona ton netto tego, co Sowieci zwali „tuszonką” – a co do dziś w krajach anglosaskich jest sprzedawane jako „Spam”), smalec, margarynę, sól kuchenną, herbatę, kawę, tran, oleje roślinne (ponad 350 tysięcy ton) i inne produkty spożywcze – w sumie około 5 milionów ton netto amerykańskiej żywności. Mało?

Ano mało. Dzięki dostawom aluminium funkcjonował sowiecki przemysł lotniczy i możliwa była produkcja silników czołgowych (opartych na konstrukcjach dwóch licencyjnych silników lotniczych zresztą). Stany Zjednoczone dostarczały także miedź, niezbędną dla produkcji energii elektrycznej i łączności, podobnie inne metale nieżelazne, kobalt, chrom, nikiel, magnez, beryl, cynk. Do surowców jeszcze wrócę za moment. Zaopatrzono marksistowski raj w stacje radiolokacyjne, radiostacje, 1,6 miliona kilometrów kabla dla telefonii polowej, a także wiele tysięcy kilometrów kabli podmorskich. To tylko fragment obrazu całości zaopatrzenia komunistycznego sojusznika przez imperialistów; Stany Zjednoczone wysłały do ZSRR podczas wojny 7 milionów ton żeliwa, a także 6 milionów ton stali pancernej (o wartości 52 miliardów dolarów dzisiaj!) – to dzięki tej stali czołgi T-34 miały solidny pancerz. Amunicję do dział, montowanych w czołgach T-34, także dostarczano z USA; całkowicie sowieckich czołgach na podwoziu systemu Christie, zaprojektowanym przez amerykańskiego inżyniera z Detroit…

Przywieziono do ZSRR również setki tysięcy ton stali walcowanej różnego typu, setki tysięcy ton drutu i lin stalowych, prawie 200 tysięcy ton rur stalowych, 622 tysiące ton szyn kolejowych, podwozia i osie dla wagonów kolejowych, ponad 330 tysięcy samochodów (w tym 45 tysięcy sztuk Willysa Jeepa), 29 tysięcy motocykli, 1800 dział samobieżnych, 135 tysięcy karabinów maszynowych, 300 tysięcy ton materiałów wybuchowych, 8200 dział artyleryjskich różnych kalibrów. Pod wodzą biznesmena Stettiniusa, a potem Crawleya, administracja Lend-Lease wysłała do ZSRR także 1,3 miliona ton ropy naftowej i 638 tysięcy ton chemikaliów wszelkiego typu.

Amerykańskie i brytyjskie samoloty nie sprawiały Sowietom problemów, latały bowiem na amerykańskim paliwie! 60 procent CAŁEGO PALIWA LOTNICZEGO, zużytego przez sowieckie lotnictwo bojowe aż do końca II wojny światowej, pochodziło z USA. W sumie Stany Zjednoczone posłały Stalinowi 2,7 miliona ton wszystkich produktów naftowych. Ktoś wnikliwy może zapytać: a co z amunicją? Dlaczego np. sowiecka artyleria używała dział o kalibrach „zachodnich”, wywodzących się z calowego systemu miar? Powody są dwa. Planowane podbicie Zachodu oznaczałoby szansę na korzystanie z tamtejszych zasobów amunicji (oraz zakładów produkcyjnych bez dokonywania w nich zmian), a konstrukcje dział, zamówione w niemieckim koncernie Rheinmetall w latach 30., również korzystały z tradycyjnych calowych kalibrów i produkowano je w ZSRR po zakupieniu na nie licencji – dzięki temu amerykańska amunicja pasowała do sowieckiej artylerii. 53 procent CAŁEJ amerykańskiej produkcji amunicji PODCZAS CAŁEJ WOJNY wysłano do ZSRR!

Wszystkie dane statystyczne w niniejszym tekście pochodzą z oficjalnych danych Departamentu Stanu USA oraz z tzw. Raportu Nikołaja Ryżkowa, czyli oficjalnego dokumentu Federacji Rosyjskiej.
cdn.
Autor
- Pisze i publikuje od 40 lat, o samochodach i samolotach od ponad 30. Laureat nagrody Global INMA i finalista corocznego konkursu Royal Automobile Club w dziedzinie "Outstanding Journalism". Pierwszy polski obywatel, który startował w wyścigu samochodowym w Le Mans. Wielokrotny uczestnik Festival of Speed w Goodwood. Stały współpracownik portalu moto.pl oraz miesięczników Octane i Aeroplane.
Ostatnie wpisy
20-lecie międzywojenne1 grudnia 2025POD ZNAKIEM BOCIANA cz. 2
20-lecie międzywojenne21 listopada 2025POD ZNAKIEM BOCIANA cz. 1
20-lecie międzywojenne14 listopada 2025ZAMIAST POBIEDY? cz. 4
20-lecie międzywojenne24 października 2025ZAMIAST POBIEDY? cz. 3





Mocny materiał! Gratuluję! A kiedy kolejne teksty o kulturze samochodowo-motocyklowej?
Właśnie: czy wie Pan coś o poszukiwaniach Lotusa Mark I? Czy w Wielkiej Brytanii są ludzie, którzy wzięli/wzięliby się za to na poważnie?
Wstrząsająco ciekawy materiał. Ale dla wiarygodności dobrze byłoby podać źródła!
Fajny art, ale dwa male sprostowania. T34 mial rozwojowa wersje podwozia Christie, ale nic to nie mialo wspolnego Z L&L. Sowieccy komstruktorzy zainteresowali sie tym rozwiazaniem w serii BT, na dlugo przed wojna i w sytuacji, gdy nikt tego rozwiazania nie chcial stosowac (nawet sami Amerykanie). Dwa – zdjecie pokazuje montaz czolgu KW-1, nie T34. Bez podwozia Christie 🙂
Podwozia Christie Amerykanie nie chcieli stosować, bo ani nie było specjalnie udane, a w przededniu wojny konstrukcyjnie było po prostu przestarzałe.