Wakacje z łaciną. Część 5: Czy długość jest ważna?
Inne odcinki serii
Część 1. Lekcja martwego języka
Część 2. Abecadło z pieca spadło
Część 3. Dziwne przygody litery H
Część 4: I/J i U/V, czyli zbędne duplikacje
Część 6. Dalsze losy G
Część 7. Przed i po, czyli miejsce łaciny w historii
Długość to nie wszystko
Łacina odziedziczyła po swoich przodkach system fonologiczny, w którym samogłoski układały się w pary: krótka – długa. Uwzględniamy to, umieszczając nad samogłoską długą specjalny znak: poziomą kreskę, nazywaną przez specjalistów makronem. Na przykład w słowie rāna ‘żaba’ pierwsza samogłoska jest długa, a druga krótka. Jeśli nie dyskutujemy o kwestiach językoznawczych, zwykle pomijamy znak długości, naśladując przy tym Rzymian, którzy niemal zawsze pisali po prostu rana, a jeśli koniecznie chcieli oznaczyć samogłoskę długą, mogli podwoić samogłoskę (raana), użyć apeksu (rána) lub „długiego i” (patrz pierwsza część serii). Makron jest współczesnym dodatkiem, przypominającym nam, że kontrast długości istniał w łacinie.
W wielu językach, które odróżniają samogłoski krótkie od długich, kontrast ten jest dodatkowo wzmacniany przez różnicę barwy dźwięku, dzięki czemu ucho i mózg słuchacza łatwiej rozpoznają właściwy fonem. Samogłoska długa może zatem być wymawiana nieco inaczej niż odpowiadająca jej krótka. Różnice dotyczą zwykle pozycji języka i napięcia mięśni narządów mowy. Przestrzeń artykulacyjną samogłosek łacińskich pokazuje ryc. 1. Samogłoski długie oznaczone są kolorem czerwonym, a krótkie – niebieskim. Samogłoski są raczej rozmytymi chmurkami możliwych artykulacji niż precyzyjnie umiejscowionymi punktami. Mimo że każdej samogłosce krótkiej odpowiada długa, tylko a i ā wymawiane były niemal tak samo. Pozostałe cztery pary różniły się napięciem i położeniem języka: krótkie i, u, e, o wymawiane były luźniej i w sposób bardziej otwarty niż długie ī, ū, ē, ō.1

O różnej wymowie samogłosek krótkich i długich świadczą zarówno komentarze autorów rzymskich, którzy opisywali własny język, jak i późniejsza ewolucja samogłosek. Dystans artykulacyjny między krótkimi e, o [ɛ, ɔ] a długimi ē, ō [eː, oː] był większy niż między tymi drugimi a krótkimi i, u [ɪ, ʊ]. Gdy około V w. n.e. długość samogłosek przestała mieć znaczenie fonologiczne, w większości dialektów późnołacińskich, z których rozwinęły się języki romańskie, w sylabach akcentowanych dawne długie ē utożsamiło się z krótkim i, a długie ō z krótkim u. Natomiast dawne długie ī, ū i krótkie e, o zachowały swoją odrębność.
Krótkie i, u, e mogły występować przed innymi samogłoskami i miały wtedy wyższą artykulację, podobną jak ich długie odpowiedniki, np. diēs ‘dzień’, duo ‘dwa’, deus ‘bóg’ [ˈdieːs, ˈduɔ, ˈdeʊs], o czym świadczy ich późniejszy rozwój.
Dyftongi, czyli dwa w jednym
Prócz samogłosek „czystych” łacina posiadała także dyftongi, czyli samogłoski o zmiennym przebiegu artykulacji, których początek brzmiał inaczej niż koniec. Dwa najczęściej spotykane dyftongi to [aɪ, aʊ], zapisywane ae, au (a właściwie AE, AV). Sekwencja ae często była pisana w postaci ligatury (znaku złożonego) æ (Æ). Żadne znane mi fakty nie przeczą poglądowi, że dyftongi te były w klasycznej łacinie raczej realizacjami połączeń /aj, aw/ niż osobnymi fonemami. Nie ulega jednak wątpliwości, że ich drugi element ulegał stopniowemu osłabieniu, co uwzględnia transkrypcja fonetyczna. W późnej łacinie [aɪ, aʊ] uległy monoftongizacji, czyli „wygładzeniu” artykulacji, i przekształciły się w nowe samogłoski długie [ɛː, ɔː], różniące się wymową od [eː, oː]. Kiedy długość przestała mieć znaczenie, [ɛː, ɔː] zachowały artykulację półotwartą i utożsamiły się z krótkimi e, o.2
Rzadziej występował dyftong [oɪ] zapisywany oe lub jako ligatura œ (OE, Œ). Starołacińskie OI w większości przypadków zmieniło się w klasyczne ū i tylko garstka wyrazów zachowała dawną wymowę, np. poena ‘kara’ [ˈpoɪna], Poenus [ˈpoɪnʊs] ‘Kartagińczyk, Fenicjanin’ (ale pūniō ‘karzę’, pūnicus ‘kartagiński’). W późnej łacinie także [oi] straciło charakter dyftongu, zmieniając się w samogłoskę przednią zaokrągloną [øː], która szybko utożsamiła się z ē [eː]. Dyftong eu [ɛʊ] występował tylko w kilku wykrzyknikach (jak eheu ‘biada’), w połączeniach powstałych ze ściągnięcia dwu sylab i w zapożyczeniach z greckiego. Także te dyftongi (podobnie jak jeszcze rzadsze [ʊɪ]) były z fonologicznego punktu widzenia połączeniami fonemów samogłoskowych z /j/ lub /w/. Dyftongi funkcjonowały podobnie jak samogłoski długie: sylaba, która je zawierała, liczyła się jako ciężka.
Mówimy przez nos
Zwykle, kiedy wymawiamy samogłoskę, powietrze przepływa swobodnie przez jamę ustną, natomiast kanał nosowy pozostaje zamknięty. Blokuje go podniebienie miękkie, które jest umięśnione i może się poruszać w górę lub w dół, stykając się z tylną ścianą gardzieli lub oddalając się od niej. Jeśli obniżymy podniebienie miękkie, powietrze może przepływać jednocześnie przez jamę ustną i nosową. W taki właśnie sposób artykułujemy samogłoski nosowe. Występowały one w języku prasłowiańskim i przetrwały do dzisiaj w polskim i kaszubskim. Spotykamy je także w kilku językach romańskich – najbardziej znane przykłady to francuski i portugalski.
Samogłoski nosowe występowały także w łacinie. Generował je jeden z najczęściej spotykanych mechanizmów: spółgłoski nosowe zwarte, takie jak /n, m, ŋ/ mają tendencję do zmiany w spółgłoski zbliżeniowe lub półsamogłoski unosowione, jeśli zajmują miejsce między samogłoską a inną spółgłoską, zwłaszcza szczelinową. Na przykład polskie słowa takie jak państwo, tańszy, sens lub komfort wymawiane są zwykle jako [paj̃stfɔ, taj̃ʂɨ, sew̃s, kɔw̃fort]. Polskie samogłoski ą i ę, odziedziczone z czasów prasłowiańskich, były kiedyś czystymi samogłoskami nosowymi, dziś jednak także realizowane są jako unosowione dyftongi.
W łacinie już w okresie przedklasycznym spółgłoski nosowe zmieniały się w półsamogłoski (zachowujące nosowość) przed szczelinowymi [f, s]. Na przykład słowa consul ‘konsul’, insula ‘wyspa’ wymawiano [ˈkɔw̃sʊl, ˈɪj̃sʊla]. Dyftongi, które powstawały w tym procesie, mogły tracić nosowość i przekształcać się w zwykłe samogłoski długie: [ˈkoːsʊl, ˈiːsʊla]. Wymowa taka była uważana za mniej wytworną niż ta, która zachowywała nosowość, ale zapewne dominowała w języku potocznym, a od czasu do czasu pozwalali sobie na nią nawet zawodowi oratorzy z Cyceronem na czele. Część elit rzymskich w epoce klasycznej używała wymowy zgodnej z pisownią, ze sztucznie przywróconą spółgłoską nosową towarzyszącą wzdłużonej samogłosce: cōnsul, īnsula [ˈkoːnsʊl, ˈiːnsʊla]. Jednak w inskrypcjach łacińskich formy z zanikiem nosowości (typu COSVL) były częste3 i to właśnie one zostały odziedziczone przez języki romańskie. Na przykład włoskie isola, hiszpańskie isla, francuskie isle [il] ‘wyspa’ pochodzą od [ˈiːsʊla], nie od īnsula. Włoskie sposo, hiszpańskie esposo, francuskie époux ‘pan młody, małżonek’ także pochodzą od ludowego [ˈspoːsʊs], a nie od „oficjalnego” spōnsus.

Na końcu wyrazu dyftongi nosowe pojawiały się wskutek osłabienia wygłosowego /m/, które zachowywało nosowość i dwuwargowość, ale traciło cechę zwartości. Słowa takie jak pōculum ‘kubek, puchar’ albo noctem (biernik od nox ‘noc’) wymawiano mniej więcej następująco: [ˈpoːkʊlʊw̃, ˈnɔktɛw̃]. Element nosowy mógł całkowicie znikać, pozostawiając w wygłosie krótką samogłoskę.4 W poezji klasycznej końcówki zawierające samogłoskę plus /m/ mogły zanikać, jeśli następny wyraz zaczynał się na samogłoskę. Na przykład pierwszy wiersz słynnej ody Horacego Nōn omnis moriar (Nie wszystek umrę) wygląda tak:
Exegi monumentum aere perennius
Co oznacza: „Wzniosłem sobie pomnik trwalszy niż z brązu″. Ale żeby spełnić wymagania rytmiczne metrum poetyckiego zwanego asklepiadejem, należy to czytać w następujący sposób:
Exēgī monument’ aere perennius
czyli z całkowitym pominięciem końcowej sylaby słowa monumentum. Gdy późna łacina ludowa przekształcała się w poszczególne języki romańskie, wygłosowe /m/ nie było w ogóle wymawiane. Należy jednak zauważyć, że opuszczano je powszechnie już w III w. p.n.e. i zapewne staranna realizacja nosowości pod wpływem oficjalnej pisowni u schyłku republiki i w okresie cesarstwa cechowała wymowę tylko niewielkiej części mówiących po łacinie.
Jakie to ma znaczenie?
Czy długość samogłosek była w ogóle istotna w klasycznej łacinie? Owszem. Po pierwsze, często decydowała o różnicy znaczenia wyrazów. Na przykład słowo malum oznaczało ‘zło’, a mālum – ‘jabłko’. Inne podobne pary to anus ‘staruszka’ – ānus ‘pierścień’ (a także ‘odbyt’)5; acer ‘klon’ – ācer ‘ostry’, palūs ‘bagno’ – pālus ‘pal’; colō ‘uprawiam, zamieszkuję, kultywuję’ – cōlō ‘cedzę, przesiewam’, os ‘kość’ – ōs ‘usta’; liber ‘łyko, książka’ – līber ‘wolny’ itd.
Po drugie, niektóre końcówki odmiany różniły się długością samogłoski. Mianownik Rōma ‘Rzym’ różnił się od ablatywu Rōmā ‘z Rzymu’. To samo dotyczy wszystkich innych rzeczowników tzw. pierwszej deklinacji (tematy na ‐a): via ‘droga, ulica’ – viā ‘drogą, z drogi’ (a także przenośnie ‘bez ogródek, słusznie’). W piątej deklinacji (tematy na ‐u) mianownik liczby pojedynczej, np. portus ‘przystań, port’ kontrastował z mianownikiem/biernikiem liczby mnogiej portūs ‘porty’ i z tak samo brzmiącym dopełniaczem liczby pojedynczej.
I got rhythm
Wspominałem już w części 1, że schematy rytmiczne klasycznej poezji łacińskiej, imitujące pierwowzory greckie, nie były oparte na stałej liczbie sylab i regularnym rozmieszczeniu akcentów, ale na opozycji sylab lekkich i ciężkich. Reguły danego schematu (metrum) określały, w jakiej pozycji w wierszu może wystąpić sylaba ciężka, w jakiej lekka, a w których miejscach można zastosować ekwiwalencję (dwie sylaby lekkie mogą zastąpić jedną ciężką lub odwrotnie).
Ponieważ każda sylaba zawierająca długą samogłoskę lub dyftong była z natury ciężka, pozycja w wierszu często jasno wskazuje, jaka była długość danej samogłoski.6 Współczesnemu czytelnikowi, przyzwyczajonemu do całkiem innych konwencji, trudno jest „poczuć rytm” poezji klasycznej, ale bardzo w tym pomaga oznaczenie długości samogłosek i jej staranne wymawianie podczas recytacji. W każdym razie trudno docenić kunszt językowy Horacego czy Owidiusza w oryginale, ignorując iloczas.
O pewnym algorytmie
W łacinie prehistorycznej i archaicznej główny akcent wyrazu padał na jego pierwszą sylabę. A ponieważ łacina odznaczała się akcentem dynamicznym (sylaba akcentowana wymawiana była z większą intensywnością), w łacinie klasycznej utrwaliły się ślady redukcji sylab pierwotnie nieakcentowanych. Na przykład od rzeczownika *ámīkos > amīcus ‘przyjaciel’ tworzono (z przedrostkiem oznaczającym przeciwieństwo lub negację) derywat *én-amīkos > inimīcus ‘nieprzyjaciel’. Jeśli akcent przesuwał się na przedrostek, tracąca go samogłoska *a zmieniała się w głoskę zredukowaną, zachowaną w łacinie jako [ɪ].7
Jednak w trakcie ewolucji od łaciny archaicznej do klasycznej powstała nowa reguła akcentowania, nieco bardziej skomplikowana. Miejsce akcentu ustalane było względem końca wyrazu, a nie początku. Zasada ogólna była taka, że akcent nie pada na sylabę końcową (naturalnie o ile nie jest to jedyna sylaba wyrazu), ale kręci się gdzieś w pobliżu.8 W słowach dwusylabowych (jak hómō ‘człowiek’ albo lúpus ‘wilk’) akcent padał z konieczności na pierwszą sylabę, która była jednocześnie drugą od końca. Ale w słowach liczących co najmniej trzy sylaby trzeba było zastosować następujący algorytm:
- Pomiń ostatnią sylabę i przejdź do przedostatniej.
- Jeśli przedostatnia sylaba jest ciężka, akcent pada na nią.
- Jeśli przedostatnia sylaba jest lekka, akcent pada na poprzedzającą sylabę (trzecią od końca).
Sylaba była ciężka, jeśli zawierała długą samogłoskę bądź dyftong lub jeśli kończyła się na spółgłoskę. Tu uwaga: grupa złożona ze spółgłoski zwartej, po której następowało /r/ lub /l/, zaliczała się w całości do tej samej sylaby, co następująca po niej samogłoska. Natomiast inne grupy spółgłosek, w tym spółgłoski podwojone i połączenia typu /sp, st, sk/ rozdzielane były między dwie sylaby. Na przykład słowo ténebrae ‘ciemności’ dzieliło się na sylaby tak: [ˈtɛ.nɛ.braɪ] (kropki oznaczają granice między sylabami). Wskutek tego przedostatnia sylaba była traktowana jako lekka i akcent przesuwał się na trzecią od końca. Podobnie było w przypadku méretrīx ‘prostytutka’ [ˈmɛ.rɛ.triːks]. Natomiast tempéstus ‘burza’ dzieliło się tak: [tɛm.ˈpɛs.tʊs]. Spółgłoska /s/ zamykała przedostatnią sylabę, dzięki czemu sylaba ta stawała się ciężka i zatrzymywała akcent.
Długa samogłoska w przedostatniej sylabie praktycznie zawsze była akcentowana, natomiast jeśli akcent przesuwał się o jedną sylabę ku początkowi wyrazu, oznaczało to, że samogłoska przedostatniej sylaby musi być krótka. Żeby przewidzieć miejsce akcentownia, gdy przedostatnia sylaba jest otwarta (niezakończona na spółgłoskę), trzeba wiedzieć, czy zawiera ona samogłoskę długą, czy krótką. W łacinie klasycznej zarówno amī́cus, jak i inimī́cus akcentowane były na sylabie przedostatniej, zawierającej długie [iː]. Słowo geminus ‘bliźniak’ akcentowane było na trzeciej od końca, [ˈɡɛ.mɪ.nʊs], ponieważ przedostatnia sylaba zawierała krótkie [ɪ], a następująca po nim spółgłoska należała do sylaby końcowej. Od tego wyrazu można było utworzyć derywat gemellus o tym samym znaczeniu, ale z przyrostkiem, który miał początkowo funkcję zdrabniającą. Tym razem przedostatnia sylaba była ciężka, toteż akcent padał właśnie na nią: [ɡɛ.ˈmɛl.lʊs].
Jeśli wiemy, jaka jest długość poszczególnych samogłosek, akcent łaciński jest całkowicie przewidywalny. „Szczególnych przypadków”, czyli wyjątków od podstawowego algorytmu, jest niewiele. Można je podzielić na dwie grupy. Po pierwsze, zdarzało się, że już po ustaleniu się nowego sposobu akcentowania ostatnia sylaba zanikała, wskutek czego przedostatnia sylaba stawała się ostatnią, zachowując akcent. Tak się działo na przykład w przypadku przymiotników z końcówką ‐ās oznaczającą ‘pochodzący z…’ Końcówka wywodziła się z dawniejszego ‐ātis, w którym ostatnia sylaba uległa redukcji: ‐ā́tis > ‐ā́ts > ‐ā́s. Typowym przykładem jest nostrā́s ‘rodzimy, ojczysty’.
Drugi szczególny przypadek to połączenia wyrazów łacińskich z enklitykami, czyli partykułami nieposiadającymi własnego akcentu. Połączenie takie mogło być traktowane jak jeden wyraz, do którego ponownie stosowała się łacińska reguła akcentowania. Najczęściej używaną enklityką było que [kwɛ] o znaczeniu ‘i, oraz’. Klasycznym przykładem przesunięcia akcentu spowodowanego przez dołączenie enklityki jest słynna formuła SENATVS POPVLVSQVE ROMANUS ‘senat i lud rzymski’, skracana do SPQR i używana od I w. p.n.e. jako oficjalna nazwa republiki, a następnie cesarstwa rzymskiego. Słowo populus ‘lud’ akcentowane było zgodnie z algorytmem na trzeciej sylabie od końca: [ˈpɔ.pʊ.lʊs]. Ale dołączenie ‐que i ponowne zastosowanie algorytmu powodowało przesunięcie akcentu: [pɔ.pʊ.ˈlʊs.kwɛ]. Cała fraza była zatem akcentowana tak: Senā́tus Populúsque Romā́nus.

Mam nadzieję, że po tych wyjaśnieniach Czytelniczki i Czytelnicy zgodzą się ze mną, że długość jednak ma znaczenie, i wybaczą mi, że oznaczam ją konsekwentnie, cytując klasyczną łacinę.
Przypisy
- Łacina różniła się pod tym względem od klasycznej greki, w której, o ile wiemy, nie tylko krótkie [a] i długie [aː], ale także krótkie [i] i długie [iː] wymawiane były praktycznie tak samo, podobnie jak krótkie [y] i długie [yː], podczas gdy długie [uː] nie miało krótkiego odpowiednika. Natomiast samogłoski długie oznaczane literami eta i omega, [ɛː, ɔː], były bardziej otwarte niż samogłoski krótkie zapisywane jako epsilon i omikron, [e, o]. ↩︎
- Jednak monoftongizacja [aʊ] była raczej zajawiskiem dialektalnym. Choć widzimy ją wcześnie w wiejskich gwarach Italii, nie objęła całości obszaru łacińskojęzycznego nawet po rozpadzie łaciny na języki romańskie. Na przykład gaudium ‘radość’ i causa ‘przyczyna, rzecz’ rozwinęły się we francuskie joie, chose. Zmiękczenie spółgłoski w dialektach galloromańskich świadczy o utrzymaniu się [a], które powodowało tę zmianę. Nawet w niektórych współczesnych językach dyftong zachował się w części słownictwa, patrz taurus ‘byk’ > rumuńskie taur, sycylijskie tàuru, portugalskie touro (versus włoskie i hiszpańskie toro). ↩︎
- Skróconą wersją słowa cōnsul było COS. (bez spółgłoski nosowej). ↩︎
- Polaków nie powinno to dziwić, ponieważ tak samo zachowuje się polskie ‐ę na końcu wyrazu ↩︎
- Stąd popularne gry słów oparte na znajomości łaciny. W średniowiecznej łacinie nie było kontrastu między krótkim i długim a. Z powodu przypadkowej zbieżności brzmienia (bez podstaw etymologicznych) utożsamiano biblijny „owoc zakazany″ z jabłkiem traktowanym jako symbol zła. Z kolei polskie wyrażenie pani stara, oznaczające początkowo ochmistrzynię, klucznicę lub opiekunkę, było od XVII w. używane jako eufemizm zastępujący słowa takie jak rzyć, dupa. ↩︎
- Tak było w sylabach otwartych, niezakończonych na spółgłoskę. Samogłoski długie mogły jednak występować także w sylabach zamkniętych, np. w scrīpsī ‘napisałem’, plēbs ‘klasa niższa, pospólstwo’, rēx ‘król’, vīlla ‘rezydencja wiejska’. Nie wpływały wtedy na ciężar sylaby (byłaby ona ciężka tak czy siak za przyczyną spółgłoski), trzeba więc szukać innych dowodów na ich długość („iloczas ukryty″). ↩︎
- Zależnie od sąsiedztwa fonetycznego samogłoski krótkie mogły także ulegać redukcji do e lub u. Pod pisownią e, i, u ukrywają się zapewne samogłoski centralne typu [ə, ɨ, ʉ]. W sąsiedztwie spółgłosek wargowych jeszcze w I w. p.n.e. występowała wariantywność: optumus ‘najlepszy’, manufestus ‘jawny, złapany na gorącym uczynku’ (formy starsze) ~ optimus, manifestus (formy nowsze). Autorzy starożytni opisywali niekiedy tę chwiejną samogłoskę jako sonus medius ‘dźwięk pośredni’ (ani i, ani u, tylko coś pomiędzy). Na ryc. 1 widać, że w górnej części przestrzeni samogłosek jest dość miejsca na „niewyraźne″ samogłoski centralne. ↩︎
- Tak też jest w języku polskim, gdzie akcent normalnie pada na przedostatnią sylabę „z wyjątkiem wyjątków″. Co ciekawe, język staropolski przeszedł przez etap akcentu inicjalnego (jak w czeskim), a następnie, podobnie jak łacina, przekształcił swój system akcentowania (wspominałem o tym tutaj). To zresztą nic niezwykłego, bo analogiczny rozwój można spotkać w wielu innych językach. ↩︎
Opis ilustracji
Ryc. 1. System samogłosek łacińskich uwzględniający schematycznie pozycję języka podczas ich wymawiania. Tylna część języka może zajmować położenie wysokie, niskie lub pośrednie, może też przesuwać się w przód ku podniebieniu twardemu, cofać się ku podniebieniu miękkiemu lub zajmować pozycję centralną. W rzeczywistości „przestrzeń samogłosek″ jest wielowymiarowa. Płaski diagram nie uwzględnia takich cech jak zaokrąglenie warg, napięcie mięśni narządów mowy, nosowość itd. W zapożyczeniach greckich część wykształconych Rzymian naśladowała oryginalną wymowę litery ypsilon (oddawanej w łacinie jako „cudzoziemskie″ Y). Było to przednie, ale zaokrąglone [y] (jak niemieckie ü lub francuskie u). Przenoszono je nawet do niektórych wyrazów rodzimych. Na przykład silva ‘las’, corulus ‘leszczyna’ bywały pisane sylva, corylus, a także wymawiane „z grecka″.
Ryc. 2. Epitafium na sarkofagu Lucjusza Korneliusza Scypiona, syna Lucjusza (III w. p.n.e.). Pełnił on urzędy edyla, konsula i cenzora. W widocznej tu starołacińskiej ortografii zapisano je AIDILES, COSOL, CESOR, co odpowiada klasycznym aedīlis, cōnsul, cēnsor. Dolna część napisu, późniejsza niż nagłówek i zawierająca opis cnót i dokonań zmarłego, ma także wiele cech archaicznych (np. systematyczne pomijanie -m w końcówkach i dyftong OI przed przejściem w klasyczne ū), ale zawiera CONSOL i CENSOR z przywróconym N. Jednak nie przywrócono go w przedrostku czasownika COSENTIONT (klasyczne cōnsentiunt ‘zgadzają się’). Źródło: Wikimedia (domena publiczna).
Ryc. 3. Współczesna pokrywa studzienki kanalizacyjnej w Rzymie. Skrót SPQR jest nadal wszechobecny w rzymskiej przestrzeni publicznej (widnieje także w herbie miasta). Foto: Heinrich Stürzl 1979. Źródło: Wikimedia (licencja CC BY-SA 4.0).
Autor
-
Językoznawca specjalizujący się w językoznawstwie historycznym, badaniu zmian językowych i językoznawstwie ewolucyjnym. Miłośnik nauk ścisłych i przyrodniczych ze szczególnym naciskiem na biologię, nie tylko ze względu na jej powiązania z językoznawstwem i analogie między ewolucją organizmów i języków. Gorący zwolennik popularyzowania nauki i niezamykania się naukowców w wieży z kości słoniowej.
X (Twitter): @P_Gasiorowski,
BlueSky: @piotrgasiorowski.bsky.social
Ostatnie wpisy
biologia16 stycznia 2026Bakterie? To nie takie proste. Część 3: Złożoność i adaptacja
językoznawstwo29 grudnia 2025Etymologiczna opowieść zimowa. Część 5: Obmierzły mróz
biologia8 grudnia 2025Bakterie? To nie takie proste. Część 2: Bakterie jak grzyby
EM poleca3 grudnia 2025EM Poleca (#36) Nigel Warburton – „Krótka historia filozofii”


