EM poleca (#13): Film dokumentalny “The Meat Lobby: Big Business Against Health?”

W dzisiejszym odcinku “EM Poleca” mamy film dokumentalny, który z pewnością da nieco do myślenia i być może (na co liczę) będzie impulsem dla widza, żeby bardziej świadomie sięgać po niektóre produkty, ale również z dużą dozą ostrożności podchodzić do różnych badań prezentowanych przez naukowców.


Film jest zatytułowany “The Meat Lobby: Big Business Against Health?” (ang. Mięsne Lobby: Wielki biznes kontra zdrowie?), a polski tytuł w dystrybucji to: “Skorumpowany Przemysł Spożywczy”. Jest to zapis śledztwa, jakie prowadzą francuscy dziennikarze w sprawie azotynu sodu, jego zastosowania w przemyśle mięsnym i historii regulacji zawartości tego konserwantu (znanego także jako E250) w wyrobach mięsnych. Sam azotyn sodu nie jest toksyczny (oczywiście jeśli jest w odpowiednim stężeniu), ale jego reakcje biochemiczne w organizmie prowadzą do powstawania rakotwórczych nitrozoamin.

Badania wykazały ponad wszelką wątpliwość związek pomiędzy zachorowaniami na raka jelita grubego a spożyciem produktów zawierających azotyn jako konserwant. Przy czym dodajmy, że azotyn sodu hamuje rozwój bakterii Clostridium botulinum. Bakteria ta w warunkach beztlenowych produkuje toksynę botulinową, znaną szerzej jako jad kiełbasiany. Do tej pory nie znaleziono zamiennika dla azotynu sodu i to jest często argument używany przez przemysł mięsny do ciągłego stosowania tego konserwantu (w filmie pokazana jest firma Hanegal, która go w ogóle nie stosuje i z sukcesem sprzedaje wędliny).
Oczywiście przemysł mięsny krytycznie patrzył przez lata na jakiekolwiek próby regulacji (i nawet całkowitego zakazu) używania azotynu sodu z prostej przyczyny – klient nie kupi wędlin o nieatrakcyjnym, szarym wyglądzie, a tak właśnie wygląda wędlina niekonserwowana azotynem. Przez lata lobby mięsne robiło wszystko, żeby utrzymać status quo, jeśli chodzi o użycie E250 jako dodatku do swoich wyrobów.
I film brutalnie obnaża hipokryzję oraz cynizm mięsnych potentatów. Opłacanie swoich naukowców, podważanie wyników badań, dyskredytowanie innych badaczy (zarówno jedni, jak i drudzy wypowiadają się w filmie), a także lobbowanie za określonymi zmianami w regulacjach. Dziennikarze prezentują w filmie dokumenty, które ukazują mechanizmy działania koncernów i zakłamanie niektórych ludzi ze świata nauki.

Film jest pełen interesujących, często nieznanych faktów, ale ja nie będę ich zdradzał. Dlatego jeśli chcecie się dowiedzieć:
– co wspólnego miał Ronald Reagan z zakazem stosowania azotynów w USA,
– jaki proces wygrała Dania z Komisją Europejską,
– co to były procesy nikotynowe w latach 90-tych,
– co wspólnego miało lobby tytoniowe z hot-dogami,
to koniecznie obejrzyjcie ten film.

Podkreślę, że rekomenduję ten film nie dlatego, żeby kogoś namawiać do niejedzenia mięsa – nic z tych rzeczy. Chcę tylko pokazać, jak ważna jest świadomość tego, co jemy i zrozumienie tego, że dla koncernów liczy się przede wszystkim zysk. Troska o zdrowie konsumentów nie jest (aż tak) ważna.
Równie mocno chcę zaznaczyć inny wniosek płynący z filmu. Nie ufajmy bezkrytycznie wszystkim prezentowanym badaniom – nawet jeśli pochodzą ze świata nauki. Film dobitnie pokazuje, że zdarzają się eksperci “chodzący na smyczy” koncernów i podpierając się nauką często szerzą nieprawdę stosując przy tym nieetyczne metody. Obecnie obserwujemy takie trendy nie tylko w przemyśle mięsnym.

Zakończę cytatem z filmu. Są to słowa lobbysty (z koncernu tytoniowego) z lat 60-tych:

“Wzbudzajmy wątpliwości, bo tylko tak możemy konkurować z faktami w sferze opinii publicznej.”


Udostępnij wpis

4 thoughts on “EM poleca (#13): Film dokumentalny “The Meat Lobby: Big Business Against Health?”

  1. Fluor obniża iloraz inteligencji
    Płyn do płukania ust powoduje raka płuc
    Telefony komórkowe powodują raka mózgu
    Margaryna nasila miażdżycę
    Szparagi i alkohol powodują zatrucie arsenem
    Ryby powodują zatrucie rtęcią.
    Elektronika powoduje zatrucie ołowiem
    I można wymyślać dalej.

    • Jesli dobrze rozumiem Pana komentarz, to ironicznie zwraca Pan uwage na to, ze “na sile” probuje sie wymyslac zagrozenia zwiazane z obecnoscia okreslonych substancji w jakis produktach i ryzkiem zachorowan na pewne choroby, w tym nowotwory.
      Oczywiscie ja sie nie zgadzam z takim podejsciem i traktuje takie doniesienia (zwlaszcza podparte badaniami) bardzo powaznie.
      Przykladow, ktore Pan podal nie bede komentowal, ale niektorych bym nie bagatelizowal. Ryby w niektorych regionach sa powaznie skazone, nie tylko rtecia – to powazna sprawa, o ktorej moze jeszcze (oby nie) byc glosno.
      Przypominam takze historie azbestu – poczatkowe doniesienia o jego powaznej szkodliwosci tez bagatelizowano, a jak sie to skonczylo wiemy dobrze.

      1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *