Etymologie wiosenne

Wiosna na błoniach

Pisząc o zimie, wspomniałem, że wiosna jest drugą porą roku której nazwa wyraźnie się utrwaliła w językach indoeuropejskich. Aczkolwiek w niektórych gałęziach drzewa rodowego słowo oznaczające wiosnę rozwijało się nieco osobliwie i szczegóły tego rozwoju oraz ustalona na ich podstawie rekonstrukcja to nadal kwestie sporne1, możemy z grubsza stwierdzić, że najdawniejsza dająca się odtworzyć forma wyglądała tak: *wēs-r̥ w mianowniku/bierniku, *wes-n- (z odpowiednimi końcówkami odmiany) w przypadkach zależnych, takich jak celownik, dopełniacz itd. Bez trudności wyprowadzamy z tego źródła słowa takie jak starogreckie éar ‘wiosna’ czy staroindyjskie vasar-.

Mieliśmy już (we wpisach poświęconych nietoperzom i słońcu) do czynienia z rzeczownikami heteroklitycznymi zaopatrzonymi w przyrostek, którego spółgłoska wymieniała się w zależności od przypadka (najczęściej *r/*n). Przypisywano im rodzaj nijaki (czyli w zasadzie nieożywiony, jeśli mówimy o epoce praindoeuropejskiej). Napomknąłem też wcześniej, że tworzyły one przysłówki typu *wes-er, *wes-en ‘wiosną’, funkcjonalnie odpowiadające miejscownikowi. Formy te dały początek kolejnej generacji słów pochodnych, takich jak choćby prasłowiańskie *vesna (*wes-n-ah2). Polskie wiosna jest wynikiem przegłosu *e > o przed twardą spółgłoską przedniojęzykową.2 Jeśli następna sylaba zawierała samogłoskę przednią, powodującą zmiękczenie spółgłoski, przegłos nie zachodził. Dlatego celownik/miejscownik *vesnĕ i przymiotnik *vesnьnъ(jь) powinny były dać polskie *wieśnie i *wieśnien/*wieś(n)ny. Istotnie, w XV w. spotykamy jeszcze wieśnie w znaczeniu ‘wiosną’, ale analogia szybko doprowadziła do uproszczenia odmiany, wyrównując ją według formy mianownika: wiośnie, wiosenny.

W językach bałtyjskich, choć są one blisko spokrewnione ze słowiańskimi, indoeuropejska nazwa wiosny występuje z przyrostkiem zawierającym *r i ze zmienionym znaczeniem: litewskie i łotewskie vasara oznacza ‘lato’, natomiast pavasaris (o pierwotnym znaczeniu ‘przedwiośnie’) przejęło rolę określenia wiosny. Co do przyrostka, widocznie w epoce prabałtosłowiańskiej konkurowały jeszcze z sobą różne warianty dawnej odmiany heteroklitycznej. W językach słowiańskich zwyciężyło *n, w bałtyjskich *r. Jeśli natomiast chodzi o znaczenie, podobna zmiana semantyczna zaszła w językach romańskich. Późnołacińskie wyrażenie prīma vēra ‘początek wiosny, przedwiośnie’ przyjęło znaczenie ‘wiosna’. Klasyczne słowo vēr, a raczej jego późne, ludowe pochodne w niektórych językach wymarły, a w innych zmieniły znaczenie na ‘lato’. Mamy zatem rumuńskie primăvară oraz włoskie, hiszpańskie, portugalskie i katalońskie primavera ‘wiosna’, podczas gdy rumuńskie vară, hiszpańskie verano i portugalskie verão oznaczają ‘lato’.

Ryc. 1.

Czy można ustalić, skąd się wzięło słowo praindoeuropejskie? Nie jest to łatwe po tysiącach lat, ale spróbować można. W praindoeuropejskim istniał rdzeń czasownikowy *wes-/*wēs- ‘paść (się)’, widoczny np. w hetyckim wesi- ‘łąka, pastwisko’, wesiye/a- ‘paść (się)’ i wēstara- ‘pasterz’, w tocharskim A wsäryās (biernik l.mn.) ‘pastwiska, błonia’, w awestyjskim vāstar- ‘pasterz’, w germańskim *wesa-/*wisi- ‘ucztować’, *wistiz ‘żywność, zaopatrzenie’, *wisund-/*wesand- ‘żubr’ (niemieckie Wisent)3, w łacińskim vēscor ‘żywić się’ itd. Zwłaszcza bogate poświadczenie rdzenia w słownictwie hetyckim dowodzi, że mamy do czynienia z naprawdę starodawną rodziną słów. Pasterstwo było jednym z najważniejszych zajęć ludów mówiących po praindoeuropejsku, nie byłoby więc niczym dziwnym, gdyby nasi dalecy przodkowie definiowali wiosnę jako nastanie pory wypasu, kiedy stepy zaczynały się zielenić.

Marsowy miesiąc

Pierwszym wiosennym (lub przedwiosennym) miesiącem jest marzec. W języku polskim jest to jedna z dwu nazw miesięcy przejętych z łaciny (drugą jest maj). Alternatywną nazwą staropolską w przybliżeniu odpowiadającą marcowi było słowo brzezień < *berzьnь. Chyba nie każdy wie, skąd ta nazwa, choć jest oczywiste, że ma związek z brzozą (*berza). Otóż mniej więcej w marcu na całej Słowiańszczyźnie − podobnie jak w krajach bałtyckich i skandynawskich, a także w Szkocji − pozyskiwano oskołę, czyli sok brzozowy, używany do sporządzania napojów i leków.4 Rodzima nazwa marca zachowała się np. w języku czeskim (březen), ukraińskim (bérezenʹ) i serbsko-chorwackim (brezan). Z kolei w staro-cerkiewno-słowiańskim brězьnъ oznaczało ‘kwiecień’, podczas gdy marzec nazywano suxъ (dosłownie ‘suchy’). Takie przesunięcia nazw miesięcy w kalendarzach słowiańskich były częste i naturalne (o czym pisałem tutaj).

W wielu językach słowiańskich swojska nazwa marca została wyparta przez łacińskie mārtius, zapożyczone albo bezpośrednio ze średniowiecznej łaciny, albo za pośrednictwem innych języków: bizantyjskiej greki (mártios) lub dialektów zachodniogermańskich (patrz niemieckie März). W zasadzie oczekiwalibyśmy w polskim formy *marc, ale już w XV w. słowo to upodobniło się pod względem odmiany do takich rzeczowników rodzimych z ruchomą samogłoską (dawnym jerem) jak korzec/korca lub dworzec/dworca (w znaczeniu ‘dwór wiejski, gospodarstwo’).

Ryc. 2.

A skąd się wzięła nazwa mārtius? Był to miesiąc poświęcony bogu wojny Marsowi (łacińskie Mārs, dopełniacz Mārtis). W starszej łacinie imię boga było nieco dłuższe i brzmiało Māvors (dopełniacz Māvortis), a najstarsze inskrypcje (ok. 600 r. p.n.e.) i świadectwo innych języków italskich wskazują na formę oboczną Māmart-. Wcześniejsze dzieje imienia Marsa okrywa mgła tajemnicy. Niewykluczone, że zostało zapożyczone z któregoś z nieindoeuropejskich języków starożytnej Italii (ale nie z etruskiego, w którym imię boga wojny brzmiało Laran). W najstarszych kalendarzach rzymskich marzec był pierwszym miesiącem roku. Mars był bogiem wojowników, ale także rolników. Czczono go szczególnie w marcu i październiku, które wyznaczały początek i koniec zarówno prac rolnych, jak i sezonu odpowiedniego do prowadzenia kampanii wojennych.

Marcowe porzekadło z morałem

Powiedzenie w marcu jak w garncu tłumaczy się współcześnie tym, że pogoda podczas przedwiośnia jest zmienna i wszystkie pory roku mieszają się jak składniki potrawy w garnku. Taką interpretację przyjmuje Wikisłownik, jak również internetowy Wielki Słownik Języka Polskiego. Tak też tłumaczy się sens porzekadła dzieciom w szkołach. Sprawa nie jest jednak całkiem oczywista. W języku średniopolskim używano porównania ciepło jako w garncu (XVI w.), a gdy gdzieś panowały zgiełk i kotłowanina, opisywano to słowami jako w garcu albo wre jako w garku (oba wyrażenia podaję za Pamiętnikami Jana Chryzostoma Paska, lata 1660 i 1672). Można też było zamieszać [wrogów podczas bitwy] jako w garcu kaszę (Wacław Potocki). Zasadne jest więc pytanie, czy w porzekadle chodziło pierwotnie o to, że marzec to okres wiosennego ocieplenia po miesiącu lutym (czyli dosłownie ‘srogim’), czy o to, że marcowa pogoda jest kapryśna, a może o to, że zaczyna się sezon prac polowych i związanej z tym krzątaniny „jak w ukropie”. Odpowiedzi nie znamy, ale użytkownicy języka mają swoje prawa i próżno polemizować z ich wyborem. W dzisiejszych czasach powiedzenie w marcu jak w garncu interpretowane jest jednoznacznie tak, jak podają słowniki.

Jak być może przed chwilą zauważyliście, w dawnej polszczyźnie (od początku epoki piśmiennej), odmieniając słowa garniec, garnek często pomiajno literę n (garca, garcem, garce, garki itp.). Pisownia naśladowała w tym przypadku wymowę: skomplikowaną grupę spółgłoskową upraszczano przez usunięcie najsłabiej słyszalnego, środkowego elementu. Podobnie ziarnko często pisano ziarko; na tej samej zasadzie ł znikało w słowach takich jak jabłko, ździebłko, bedłka. Wymowa taka (w odróżnieniu od pisowni) nadal jest poprawna i – jak widzimy – ma oparcie w wielowiekowej tradycji. Mamy dziś w stylu oficjalnym skłonność do wymowy hiperstarannej, naśladującej pisownię. Jednak przysłowia takie jak w marcu jak w gar(n)cu lub ziar(n)ko do ziar(n)ka, zbierze się miarka brzmią naturalniej i rymują się gładko, gdy nie próbujemy za wszelką cenę udowodnić, że potrafimy wymówić [n] między spółgłoskami.

Przypisy

  1. Dotyczy to np. łacińskiego vēr i germańskiego *wēra-, zob. Gąsiorowski 2012 ↩︎
  2. W niektórych dialektach polskich przegłos nie zachodził po spółgłoskach wargowych (takich jak *v), stąd mamy regionalne formy oboczne typu wiesna, spotykane też w języku literackim w dawniejszej polszczyźnie (na wiesnę, w pół wiesny). ↩︎
  3. Jeśli ta etymologia jest poprawna, germańska nazwa żubra oznaczała dosłownie ‘pasący się’. Na początku naszej ery słowo germańskie zapożyczyli Rzymianie w nieco zniekształconej postaci jako bisōn (l. mn. bisōntēs). Pliniusz Starszy, pisząc o faunie Germanii, wyraźnie odróżnia żubra (posiadającego grzywę) od lepiej znanego Rzymianom tura, zwanego ūrus – silnego, szybkiego i (jak pisze uczony) mylonego przez ciemny lud z bawołem. ↩︎
  4. Brzoza miała dla Indoeuropejczyków szczególne znaczenie, czego dowodzi szeroki zasięg jej nazwy, opartej na rdzeniu *bhreh1ǵ- ‘jaśnieć, błyszczeć’ (występującym też w słowie brzask). ↩︎

Opisy ilustracji

Ryc. 1. La Primavera (Wiosna), obraz Sandra Botticellego, namalowany ok. 1481 r. Tytuł nadał mu Giorgio Vasari ok. 70 lat później. Choć jest to najbardziej znana alegoria wiosny, nie ma pewności, czy dokładnie taka była intencja malarza. Galeria Uffizi, Florencja, Włochy (domena publiczna).
Ryc. 2. Zwiastun wiosny, śnieżyczka przebiśnieg (Galanthus nivalis), roślina z rodziny amarylkowatych, kwitnąca od lutego do kwietnia. Foto: Piotr Gąsiorowski (16 marca 2023). Lokalizacja: Puszcza Zielonka, Wielkopolska (licencja CC BY-SA 3.0).

Udostępnij wpis

4 thoughts on “Etymologie wiosenne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *