Rzadkie dźwięki (1): walijskie ll

Inne odcinki serii:

Rzadkie dźwięki (2): azteckie tl
Rzadkie dźwięki (3): wystrzałowe spółgłoski i zgrzytliwe samogłoski Majów
Rzadkie dźwięki (4): jak mlaskać na sto sposobów

Czytelników interesujących się fonetyką zapraszam do poćwiczenia wymowy głosek występujących w różnych językach kuli ziemskiej, ale rzadko spotykanych w językach najlepiej nam znanych. Takie ćwiczenia są pożyteczne, bo poza pogłębieniem teoretycznej wiedzy o fonetyce uświadamiają nam, jak w praktyce działa nasz własny system artykulacyjny i co możemy z nim zrobić. Zaczniemy od czegoś stosunkowo łatwego: od spółgłoski, która występuje w języku walijskim i zapisywana jest jako podwójne ll.

Głoskę tę nazywamy fachowo bezdźwięczną spółgłoską boczną szczelinową. Boczną (znaną też jako lateralna), bo artykułowana jest podobnie jak [l]: czubek języka dotyka górnego dziąsła, a powietrze wychodzące z płuc wypływa gdzieś między bokami języka a zębami trzonowymi (ponieważ tylko przednia część języka przylega do sklepienia jamy ustnej). Jeśli zamiast wydychać powietrze, spróbujemy wymówić [l] na wdechu, poczujemy chłód w miejscach, gdzie przepływa zasysane powietrze. Ale [l] wymawiane jest zwykle dźwięcznie: struny głosowe drgają. W języku polskim [l] czasem się ubezdźwięcznia, na przykład kiedy swobodnie wymawiamy słowo myśl, fonetycznie [mɨɕl̥] (kółeczko pod symbolem fonetycznym oznacza bezdźwięczność). Staje się wtedy trochę podobne do waliskiego ll, trzeba jednak zaznaczyć dwie ważne różnice. Po pierwsze – walijskie ll jest zdecydowanie spółgłoską szczelinową: powietrze wydostaje się po bokach języka z niejakim oporem, wydając silnie szeleszczący, szorstki dźwięk zamiast łagodnego szeptu, jak w przypadku [l̥]. Po drugie – w języku polskim [l] ubezdźwięcznia się w szczególnym otoczeniu fonetycznym (gdy obok niego jest spółgłoska bezdźwięczna, a nie ma samogłoski); realizacja bezdźwięczna jest tylko wariantem pozycyjnym głoski [l]. Natomiast walijskie ll jest samodzielnym fonemem. Może występować na początku, w środku lub na końcu wyrazu i w każdej z tych pozycji kontrastować ze zwykłym [l].

Spróbujmy je wymówić. Przednią częścią języka dotykamy górnego dziąsła, a boki języka staramy się ułożyć tak, żeby szczeliny między nimi a bocznymi zębami po obu stronach były wąskie. Następnie wydmuchujemy ciągły strumień powietrza, które przeciska się po bokach języka z wyraźnym szelestem. Udało się? Gratulacje! Wyartykułowaliśmy spółgłoskę, która w międzynarodowym alfabecie fonetycznym (IPA) zapisywana jest jako [ɬ]. Pamiętajmy, że (podobnie jak przy wymowie [s] lub [f]) struny głosowe nie drgają.

I teraz ważna sprawa: Język walijski ma kilka innych bezdźwięcznych spółgłosek szczelinowych: [f], [θ], [s], [ʃ], [x], [h]. W porównaniu z nimi [ɬ] wyróżnia się bardzo krótką wymową. Trzeba się nauczyć wymawiać je szybko i nie rozciągać go w czasie. Częstym błędem cudzoziemców próbujących mówić po walijsku jest takie właśnie przeciąganie albo dosłowne traktowanie pisowni ll tak, jakby chodziło o sekwencję dwóch spółgłosek. Tymczasem Walijczycy traktują dwuznak ll, jakby był jedną literą. W alfabecie walijskim mamy kolejno litery L (èl [ɛl]) oraz Ll (èll [ɛɬ]). Nie należy też zamiast [ɬ] wymawiać połączeń typu [θl] lub [hl]. Podkreślam: jest to jedna spółgłoska, a nie zbitka spółgłoskowa.

Być może zauważyliście, że wiele miejscowości w Walii ma nazwy zaczynające się na Llan-. Słowo llan [ɬan] może oznaczać kościół albo miejscowość historycznie związaną z daną parafią. Drugim elementem nazwy miejscowości jest zazwyczaj imię patrona parafii. Na przykład w VII w. n.e. żył sobie mnich walijski o imieniu Collen [ˈkɔɬɛn] (na jego imieniu możemy sobie przećwiczyć wymowę ll między samogłoskami, pamiętając, że ma być krótka). W owym czasie w krajach celtyckich łatwo było być uznanym za świętego, toteż św. Collen został patronem kościoła nad rzeką Dee i miasta, które wokół niego powstało. Język walijski ma nieco osobliwe reguły łączenia wyrazów w wyrażenia i złożenia. Nie ma potrzeby wyjaśniać ich tu szczegółowo, ale trzeba wspomnieć, że gdy jakieś słowo zaczynające się na spółgłoskę bezdźwięczną jest drugim członem złożenia, spółgłoska na ogół ulega udźwięcznieniu (jest to jedna ze słynnych walijskich „mutacji” spółgłoskowych). Dlatego miasto nosi nazwę Llangollen [ɬanˈɡɔɬɛn] (= llan + Collen). Jeśli wymówimy tę nazwę z pięćdziesiąt razy, powinniśmy nabrać biegłości w wymawianiu ll na początku i w środku wyrazu. Inna nazwa miejscowa, bardzo pospolita w Walii, to Llanfair, gdzie drugim członem jest imię Mair ‘Maria’. W tym przypadku w złożeniu [m] zmienia się w [v] (pisane f), także wskutek przewidywalnej „mutacji”. A zatem nazwę miejscową Llanfair wymawiamy [ˈɬanvair] (dyftong [ai] wymawiany jest jednosylabowo, jak polskie aj).

Spróbujmy teraz wymówić ll w wygłosie, czyli na końcu wyrazu. Jako pierwszy przykład weźmy słowo pwll. Może ono oznaczać staw, sadzawkę, kałużę lub kotlinkę. Jeśli ktoś nie zna reguł pisowni walijskiej, może się go wystraszyć, ale nie ma tu nic szczególnie trudnego. Litera w oznacza w tym przypadku samogłoskę, krótkie [ʊ], podobne jak w angielskim put [pʊt]. A zatem pwll wymawiamy [pʊɬ]. Łatwe, prawda? A teraz drugi przykład: cyll [kɨɬ] ‘leszczyna’. Tutaj samogłoska jest niemal identyczna z polskim y (także transkrybowanym jako IPA [ɨ]). Pamiętajmy, że walijskie c zawsze wymiawiane jest jako [k]. Dla pewności możemy wymówić pwll i cyll po dwadzieścia razy, żeby dobrze opanować artykulację ll w pozycji wygłosowej.

Przymiotnik ‘biały’ to po walijsku gwyn [gwɨn] (tutaj, w trochę innym kontekście, litera w ma wartość spółgłoskową). Kombinacją wyrazów gwyn i cyll jest gwyngyll [ˈɡwɨnɡɨɬ] (znowu z udźwięcznieniem [k] w złożeniu). Z pozoru słowo to oznacza ‘białą leszczynę’ i niemal zawsze tak jest tłumaczone, ale każdy botanik wie, że taka roślina nie istnieje. Dawni Walijczycy nie byli botanikami i „biała leszczyna” była dla nich synonimem nazwy wiązu górskiego czyli brzostu (Ulmus glabra), zwanego także llwyf [ɬʊɨv] (wymawiane jako jedna sylaba z trochę trudnym dyftongiem [ʊɨ], ale to nie samogłoski dziś ćwiczymy). Tak naprawdę i cyll, i llwyf są w walijskim rzeczownikami zbiorowymi, oznaczającymi grupę (kępę, zagajnik) drzew. Pojedyncza leszczyna to collen [ˈkɔɬɛn] (podobieństwo do imienia Collen jest prawdopodobnie przypadkowe), a pojedynczy wiąz to llwyfen [ˈɬʊɨvɛn], oba ze specjalnym przyrostkiem „indywidualizującym” -en w rodzaju żeńskim (obie nazwy drzew do niego należą). Jak widać, mamy coraz więcej słów, na których możemy poćwiczyć wymowę ll w różnych pozycjach.

Zaklinam Czytelników na wszystkich celtyckich świętych: proszę nie traktować poważnie „angielskiego przybliżenia” walijskiej wymowy! Foto: Rob Koster. Źródło: Wikimedia (licencja CC BY-SA 3.0).

Na zakończenie weźmy byka za rogi. Wsi i miasteczek o nazwie Llanfair ‘Kościół św. Marii’ było (i jest) w Walii kilka. Żeby je odróżnić, dodawano do nich jakiś składnik opisowy. Jeśli na przykład kościół pod takim wezwaniem zbudowano na wyspie Anglesey opodal obok wsi nazywanej od XIII w. Pwllgwyngyll ‘Brzostowy Staw’ (gdyż obiekt topograficzny odpowiadający temu opisowi znajdował się w pobliżu), można było obie nazwy połączyć w jedną: Llanfair Pwllgwyngyll [ˈɬanvair pʊɬˈɡwɨnɡɨɬ]. Jeśli trochę poćwiczymy jej wymowę, będziemy na dobrej drodze do opanowania wersji rozwiniętej, widocznej na zdjęciu powyżej. Wymyślono ją około połowy XIX w., żeby przyciągnąć turystów. Głoska [ɬ] występuje w niej pięciokrotnie.

W pobliżu Llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogoch biolodzy walijscy z Uniwersytetu w Aberystwyth odkryli niedawno nowy gatunek bakterii żyjącej w glebie i nazwali ją Myxococcus  llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogochensis. Nie żartuję! Prima aprilis jest dopiero jutro! Jeśli komuś nie wystarczy moje słowo honoru, oto link: https://www.uniprot.org/taxonomy/2590453.

Spółgłoska szczelinowa boczna [ɬ] jest skrajnie rzadka w naszej części świata, ale są regiony, gdzie nie tylko bywa często używana, ale ma też odpowiednik zwartoszczelinowy [tɬ] albo dźwięczny [ɮ] (różniący się od [l] wyraźnie słyszalnym, turbulentnym szumem), albo nawet dźwięczny zwartoszczelinowy [dɮ]. Takie głoski (niekoniecznie wszystkie naraz) możemy spotkać w językach Kaukazu, południowej Afryki lub Ameryki Północnej. Ciekawym przykładem jest język nahuatl (używany w imperium Azteków, ale i obecnie mający około półtora miliona użytkowników w Meksyku). Nie posiada on głoski [ɬ], ale ma za to zwartoszczelinowe [tɬ], występujące  nawet w jego nazwie: nahuatl [ˈnaːwatɬ]. I tą głoską zajmiemy się w kolejnym odcinku tego minikursu fonetycznego.

Materiał uzupełniający

Przykłady ll w wykonaniu rodzimej użytkowniczki języka walijskiego.

7 thoughts on “Rzadkie dźwięki (1): walijskie ll

  1. Jechałem kiedyś do miejscowości Llanelli. Otóż każdy z Anglików, w tym każdy z pracowników londyńskiej Victoria Coach Station – musiałem kupić bilet, więc dokąd, musiałem zlokalizować przystanek – wymawiał tę nazwę inaczej 😀

    • Oczywiście poprawna wymowa jest jedna: [ɬaˈnɛɬi], z dwoma syczącymi [ɬ] i akcentem na środkowej sylabie. Anglikom wychodzi na ogół coś w rodzaju [ləˈnɛθli] albo [ləˈnɛli]. Niektórzy wysilają się na [θlæˈnɛθli] (“prawie jak po walijsku”). W przeszłości zwłaszcza w nazwach osobowych często zastępowano walijskie “ll” przez angielskie “fl”. Typowym przykładem jest Llwyd → Floyd (wariant imienia/nazwiska Lloyd). Poprawna wymowa walijska to [ɬʊɨd] (z pochodzenia jest to przymiotnik o znaczeniu ‘szary’).

  2. Zdaje się, że jedyne słowo z języka walijskiego, jakie trafiło do angielskiego (a przynajmniej takie, o którym słyszałem) to “cwm” czyli kocioł (w sensie górskim). Ale pewnie są też inne.

    • O, znalazłoby się więcej, np. bard, coracle, corgi, a w archeologii cromlech.

      1
  3. Zaplułem się na “pwll” 🙂 I rodzina patrzy jak na człeka niespełna rozumu. Ale już rozumiem zasadę (tylko tych wariantów dźwięcznych z innych języków jeszcze nie łapię).

    • Trzeba je wymawiać tak jak normalne (dźwięczne) [l], tylko boki języka bardziej zbliżyć do górnych zębów, żeby wyraźnie było słychać szelest. Trochę tak, jakby ktoś chciał jednocześnie wymówić “l” i “ź”.

      • No to dźwięczna, czy “bezdźwięczna spółgłoska boczna szczelinowa”, jak we wpisie? Bo owszem, z dźwięcznością łatwiej się wymawia, ale właśnie cały czas próbowałem bez :^/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *