Wenus, zmiennopłciowa planeta o dwóch obliczach (część 1)

Już starożytni Grecy spierali się, kto pierwszy zdał sobie sprawę z tego, że jasna iskra na niebie widoczna przez szereg wieczorów po zachodzie Słońca i bliźniaczo do niej podobna iskra widoczna po pewnym czasie przez szereg poranków przed wschodem Słońca to jedna i ta sama „wędrowna gwiazda”, czyli planeta. Jedni twierdzili, że Pitagoras, inni – że Parmenides, w każdym razie któryś z wielkich filozofów VI lub V w. p.n.e. Spór jest o tyle bezprzedmiotowy, że sumeryjscy obserwatorzy nieba wiedzieli o tym już w III tysiącleciu p.n.e., a wiedzę tę odziedziczyli i rozwinęli astronomowie babilońscy w II tysiącleciu. Sumerowie utożsamili to ciało niebieskie z Inanną, boginią seksu i wojny. Inanna, której imię prawdopodobnie brzmało początkowo Nin-ana(k), czyli ‘pani nieba’ (znamy zresztą jego liczne wersje), była jednym z najważniejszych bóstw Sumeru i jedyną boginią posiadającą własną planetę (wszystkimi pozostałymi opiekowali się bogowie płci męskiej).

Planeta Isztar/Afrodyta/Wenus. Foto: Mariner 10 (1974). Źródło: NASA (domena publiczna).

Akadyjczycy, mówiący językiem, z którego rozwinęły się dialekty babiloński i asyryjski, byli ludem semickim. W języku prasemickim istniało słowo *ʕaθtar ([ʕ] to dźwięczna gardłowa spółgłoska szczelinowa), być może oznaczające ogólnie jasną gwiazdę lub planetę. Według jednej z hipotez było ono zapożyczoną wersją praindoeuropejskiego *h₂h₁stēr ‘gwiazda’, co wyjaśniałoby jego nietypowy, czterospółgłoskowy szkielet. Stało się ono imieniem boskich personifikacji „Gwiazdy Porannej” i „Gwiazdy Wieczornej”. Ludy semickie zazwyczaj kojarzyły Gwiazdę Poranną z bogiem, a Wieczorną z boginią (z przyrostkiem rodzaju żeńskiego), jak w ugaryckim ʕaθtar (bóg) i ʕaθtart (bogini). Konwencjonalnie bóstwa te znane są nam jako Attar i Astarte. Akadyjskim refleksem słowa prasemickiego było Ištar (Isztar). Akadyjczycy utożsamili semickie bóstwo (a w zasadzie oba bóstwa) z Inanną, używając nazwy Isztar dla obu „wcieleń” planety. Pozostawili przy tym trochę genderowej ambiwalencji, czasem przydając Isztar (zwłaszcza w roli bóstwa wojny) cechy męskie. Choć zasadniczo była boginią, w języku akadyjskim jej imię nie było jednoznacznie sfeminizowane za pomocą sufiksu -t.

Grecy znali Gwiazdę Poranną jako Fosforos (pʰṓs-pʰoros ‘niosący światło’ – stąd także nazwa nadana przez alchemików fosforowi, którego biała odmiana alotropowa świeci w ciemności, utleniając się na powietrzu) lub jako Heosforos (heōs-pʰóros ‘przynoszący jutrzenkę’). Do słowa ēṓs ~ héōs ~ awṓs ‘świt, jutrzenka’, będącego jednocześnie imieniem bogini świtu Eos, jeszcze wrócimy w drugiej części tej miniserii. Gwiazdę Wieczorną nazywali Hesperos (hésperos ‘wieczór; wieczorny, zachodni’). Słowo to pochodzi od praindoeuropejskiego złożenia *we-kʷsp-ero-, zawierającego zredukowaną formą rzeczownika *kʷsep- ‘mrok, noc’. Wewnętrzna zbitka spółgłoskowa stanowiła łamaniec językowy, upraszczany na różne sposoby w językach potomnych (polskie wieczór i angielskie west także wywodzą się z tego źródła).

Warto zauważyć, że zarówno Fosforos, jak i Heosforos traktowane były jako imiona rodzaju męskiego (inaczej niż w językach semickich). Co najmniej od IV w. p.n.e. kojarzono obie Gwiazdy (o których już było wiadomo, że są jedną) z boginią miłości, pożądania i płodności Afrodytą (Apʰrodítē). Czytamy o tym np. w przypisywanym Platonowi dialogu Epinomis. Sądząc z funkcjonalnego podobieństwa Isztar i Afrodyty, Grecy nie odkryli samodzielnie, iż – cytując logika Gottloba Fregego –  „Der Abendstern ist der Morgenstern”, tylko inspirowali się wiedzą rodem z Mezopotamii, nabytą za pośrednictwem ludów Bliskiego Wschodu. Sami jednak szybko prześcignęli Babilończyków. Niesamowity rozwój matematyki i astronomii greckiej w ciągu ostatnich sześciu stuleci przed naszą erą spowodował, że struktura Układu Słonecznego stała się dla uczonych dość jasna niezależnie od sporów o szczegóły modelu geometrycznego.

Część mechanizmu z Antykithiry (II w. p.n.e.) – starogreckiego urządzenia mechanicznego pozwalającego obliczać położenia obiektów Układu Słonecznego. Narodowe Muzeum Archeologiczne, Ateny. Żródło: Wikipedia (licencja CC BY 2.5).

Z kolei u Greków terminowali Rzymianie. Przekalkowali na łacinę nazwy Gwiazdy Porannej (Lūcifer ‘niosący światło’) i Wieczornej (Vesper ‘wieczór’, także < *we-kʷsp-ero-). Pod wpływem greckim dodali do swojego panteonu boginię odpowiadającą Afrodycie, nadając jej imię Wenus (Venus). Kiedy do wykształconych Rzymian dotarła wiedza astronomiczna przekazana przez Greków, włącznie z informacją, że rano i wieczorem ukazuje Ziemianom swoje oblicze ta sama planeta, powierzyli patronat nad nią bogini Wenus. Oczywiście dotyczyło to Rzymian wykształconych, takich jak Cyceron, który wspominał o tym wprost na piśmie. W każdym razie astronomowie zaczęli konsekwentnie używać nazwy Wenus dla Lycyfera/Wespera, a uczeni średniowieczni kontynuowali tę terminologię.

Imkię Wenus zdradza, że była to w kulturze Rzymu bogini młoda i świeżo nabyta, bo język łaciński nie zdążył usunąć częściowego dysonansu między jej płcią a imieniem. Imię Venus, choć w łacinie klasycznej formalnie żeńskie i zaopatrzone wtórnie w końcówki odmiany charakterystyczne dla rzeczowników ożywionych, zachowało strukturę morfologiczną rzeczownika rodzaju nijakiego *wenh₁-es- (mianownik *wenh₁-os) ‘miłość, seks, wdzięk’ od czasownika *wenh₁- ‘pożądać’. Jego dokładnym odpowienikiem jest np. staroindyjskie vánas- ‘wdzięk, pożądanie’. Gdyby było starym derywatem ożywionym należącym do tej rodziny słów, przybrałoby formę *wénh₁ōs, co w łacinie wyewoluowałoby w *venor (dopełniacz *venōris). Ta powierzchowna feminizacja Venus, za którą nie poszła adaptacja morfologiczna, przypomina potraktowanie imienia Ištar przez Akadyjczyków, choć jest to zbieżność przypadkowa. W języku polskim (i nie tylko) zdarzały się próby jej naprawienia przez utworzenie na podstawie oboczności Venus | Vener- analogicznego mianownika Wenera (patrz też włoską nazwę Venere albo walijską Gwener, utworzone na podstawie odziedziczonego lub zapożyczonego łacińskiego biernika Venerem).

Skąd się wzięła ta oboczność? Dawny schemat odmiany rzeczowników rodzaju nijakiego zakończonych na sufiks *-es- wyglądał następująco: mianownik *wenh₁os, dopełniacz *wenh₁es-es. W językach italskich (a w każdym razie w grupie łacińsko-faliskiej) spółgłoski szczelinowe między samogłoskami uległy udźwięcznieniu, więc w archaicznej łacinie mielibyśmy *wenos | *wenezes. W IV w. p.n.e. starołacińskie [z] zmieniło się w [r] (zmianę tego typu nazywamy rotacyzmem), stąd klasyczne Venus | Veneris. Podobnie powstały formy rodzaju nijakiego genus | generis ‘rodzaj, ród’, opus | operis ‘dzieło’ (l.mn. genera, opera) itp.

Dzisiejszych Europejczyków, wśród których znajomość podstaw łaciny nie jest już powszechna, może dziwić, że imię kobiety (bo Wenus jest nią przecież) ma zakończenie -us, kojarzone raczej z rodzajem męskim. Warto więc zapamiętać, że – wbrew pozorom – w przypadku Venus (tak jak w wyrazach genus i opus) końcowe -us nie jest końcówką fleksyjną (jak np. w słowie lupus ‘wilk’), tylko częścią rzeczownika, do której dopiero dołączamy końcówki. Do tej samej klasy deklinacyjnej należały historycznie także niektóre słowiańskie rzeczowniki rodzaju nijakiego, np. słowo (praindoeur. *ḱlewes-) i niebo (*nebʰes-). Stąd pojawiające się jeszcze sporadycznie archaiczne formy odmiany: niebiosa, niebios, w niebiesiech oraz przymiotnik niebieski (po staropolsku także niebieśski lub niebiejski) < *nebes-ьskъjь. Co robimy w przypadku wyrazu obcego, którego rodzaj kłóci się z formą? Jedno z często stosowanych rozwiązań to nieodmienność. Dlatego wysyłamy sondy na Wenus oraz oglądamy (dobiegającą właśnie końca) koniunkcję Wenus z Jowiszem. Jeśli ktoś jest na bakier zarówno z gramatyką łacińską, jak i polską, a także z mitologią klasyczną i astronomią, może pobłądzić, odmieniając Wenus, jakby należała do rodzaju męskiego („mężczyżni są z Marsa, a kobiety z Wenusa”). I dotyczy to nie tylko małych dzieci, ale nawet osób z tytułami naukowymi, co łatwo sprawdzić na Twitterze.

Ostatnia sprawa na dzisiaj to powiązanie ciał niebieskich (Słońca, Księżyca i pięciu planet znanych starożytnym astronomom) oraz przypisanych im bóstw z dniami tygodnia. Siedmiodniowy cykl, w którym nadal tkwimy, to także wynalazek Babilończyków. Egipcjanie (prekursorzy decymalizacji) używali tygodnia dziesięciodniowego. Etruskowie i pod ich wpływem Rzymianie – ośmiodniowego. Grecy byli świadomi bliskowschodniej rachuby dni co najmniej od IV w. p.n.e. i używali jej w epoce hellenistycznej. Rzymianie przez pewien czas wahali się między cyklem ośmio- i siedmiodniowym, używając obu, aż wreszcie w IV w. n.e. znormalizowali kalendarz, decydując się ostatecznie na tydzień, jaki dziś znamy. Ale jeszcze na przełomie er pod wpływem astrologii hellenistycznej dokonano urozmaicenia systemu babilońskiego, dopasowując bóstwa greckie i rzymskie oraz obiekty astronomiczne do dni tygodnia. Afrodycie (i związanej z nią planecie) przypadł piątek (hēméra Aphrodítēs). Rzymianie skopiowali to jako diēs Veneris (stąd mamy romańskie nazwy piątku takie jak francuskie vendredi, hiszpańskie viernes, włoskie venerdi albo rumuńskie vineri).

Od Rzymian w pierwszych wiekach naszej ery przejęli ten system Germanie. Ponieważ astronomia germańska nie stała na wysokim poziomie, jedynymi ciałami niebieskimi, jakie potrafili dopasować do dni tygodnia, były Księżyc (poniedziałek) i Słońce (niedziela). Poza tym zadowolili się germańską interpretacją rzymskiego panteonu bogów (wyjątkiem był sobota, poświęcona Kronosowi/Saturnowi, który nie posiadał odpowiednika  germańskiego, dlatego sobota pozostała np. w angielskim dniem Saturna). Germańską boginią miłości była *Frijjō (staroangielska Frīġ, staro-górno-niemiecka Frīja, staronordyjska Frigg). Stąd na przykład staroangielskie Frīġe-dæġ > angielskie Friday. W późniejszych czasach niektórzy szczególnie wykształceni Germanie powiązali Frigg nie tylko z boginią, ale także z planetą Wenus (stąd staroislandzkie Friggjar stjarna ‘gwiazda Frigg’ = Wenus), ale była to erudycyjna ciekawostka, a nie autentyczna tradycja Germańska. Ale o tym, jak postrzegano i nazywano Wenus w Europie Północnej, opowiem w części drugiej.

12 thoughts on “Wenus, zmiennopłciowa planeta o dwóch obliczach (część 1)

  1. Fascynująco się to czyta, chociaż tekst chwilami dla mnie dość hermetyczny, jak chodzi o językoznawcze terminy.

    • Próbuję wszystko tłumaczyć, ale jeśli coś nie jest jasne, chętnie doprecyzuję w komentarzach.

  2. Swoją drogą ciekawe, że w ramach tendencji do ujednolicania form nie doszło do dodania żeńskiej końcówki -a do nazwy “Wenus”. “Ta Wenusa”?

    • Wiem, że używa się nazwy “Wenera” (z rosyjskiego?), ale żeby uosobienie kobiecości miało taką “nijaką”, nieodmienną nazwę… 😉

      • Wenera nie jest z rosyjskiego. Ma i polską tradycję. Często w przypadku odmiany nieregularnej, gdy mianownik różni się od pozostałych przypadków, wyrównuje się go dla “przywrócenia porządku”. Na przykład łacina ma mianownik Iuppiter ~ Iūpiter, ale biernik Iovem, dopełniacz Iovis, celownik Iovi. Dlatego w polskim utworzono nazwę Jowisz, wzorowaną na “regularnych” przypadkach (aczkolwiek Jupiter zdarza się nieformalnie jako staroświecki synonim Jowisza, zarówno boga, jak planety).

        Wenera konkurowała w języku polskim z Wenus, ale jakoś się nie przyjęła w terminologii astronomicznej. Może zbyt wielu astronomów dobrzez znało łacinę 😉

        2
        • Może Wenera dlatego się nie przyjęła, bo się kojarzy z chorobami wenerycznymi, a takie skojarzenie nie przystoi planecie.

          1
          • Jak się ma nie kojarzyć, skoro przymiotnik “weneryczny” pochodzi od “Wenus”? W wielu językach postać “Venera” (albo coś podobnego) mimo to się przyjęła. Polakom skojarzenia nie przeszkadzały w uprawianiu weneracji:

            “Och! tym bardziej że to jest Kmicic, któregom poprzednio wenerował, a który tak mi się odpłacił…”

          • Rzymianie wiedzieli, że venereus pochodzi od Venus, ale czy w Polsce wiedziano, że “morbi venerei” od Venus pochodzą?

            • W czasie, kiedy podstawą wykształcenia było jakie takie opanowanie łaciny, raczej każdy wykształcony Polak kojarzył takie rzeczy, zwłaszcza że w XVIII w. “weneryczny” znaczyło po prostu “seksualny” (mówiło się o “wenerycznych żądzach”, “wenerycznych zapałach” albo “wenerycznej spółce”, czyli stosunku płciowym).

          • ale czy “wenerować”, co jak podaje słownik, znaczy “szanować, poważać” też pochodzi od Venus?

            • Nie od imienia Wenus, ale od rzeczownika, który stał się tym imieniem (pie. *wenh₁os ‘uwielbienie, pożądanie, miłość’). W języku praitalskim brało się temat rzeczownika (w tym przypadku *wenes-), dodawało sufiks *-āje/o- i końcówki osobowe. Z *wenes-ājo-r powstało *wenezāor > veneror (bezokolicznik venerārī).

              1
  3. Wspaniale się to czyta. Niejedną zagadkę przeszłości można by rozwiązać przyglądając się słowom. Mnie nie dziwi, że Wenus to rzeczownik rodzaju żeńskiego, podobnie jak: noc, mysz, nić. Mamy w języku polskim tak wiele imion zapożyczonych, że dodawanie im “na siłę ” końcówki -a byłoby komiczne. Zwłaszcza, że ta końcówka występuje też w rzeczownikach rodzaju męskiego, np. Poeta, artysta, mężczyzna.

    1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *