Cez-137 – część 1: Groźny i pożyteczny

Kilka dni temu pisałem o tym, jak detekcja promieniowania gamma emitowanego przez izotop cez-137 może pozwolić na wykrycie przypadków fałszowania wina. Myślę, że warto nieco więcej napisać o tym izotopie, zwłaszcza że na początku 2022 r. w Australii w tajemniczy sposób zniknęła kapsułka z tym silnie promieniotwórczym izotopem. Akcja poszukiwawcza zakończyła się sukcesem (podobno), ale w innych przypadkach nie było aż tak dobrze. A raptem kilka dni temu pojemnik z cezem-137 znaleziono na zapleczu pracowni fizycznej w polskiej szkole w Mławie.

Cez-137 w osłonie ochronnej

Źródło: Wikipedia
Licencja: domena publiczna

Ale najpierw może parę słów o samym cezie-137. Praktycznie nie występował on w stanie naturalnym, zanim ludzie nie zaczęli rozszczepiać atomów. Dopiero po 1945 r. pojawił się jako produkt rozpadu uranu i plutonu. Można więc powiedzieć, że jest to jeden z izotopów antropogenicznych. Epoka testów nuklearnych w powietrzu na szczęście się zakończyła, ilość cezu spadła, ale w ostatnich latach mieliśmy Czarnobyl i Fukushimę, które wyemitowały do środowiska gigantyczne ilości cezu-137. Starsi czytelnicy pamiętają zresztą, że po Czarnobylu były w Polsce tzw. hot spoty, czyli miejsca o podwyższonej promieniotwórczości pochodzącej od cezu-137. Co ciekawe, znajdowały się one m.in. w okolicach Opola, a pochodziły z deszczu, który porywał cząstki radioaktywne z chmury przemieszczającej się nad Europą.

Cez doskonale się rozprzestrzenia w środowisku naturalnym. Jest to pierwiastek I grupy układu okresowego (rzućcie okiem na jego lewą stronę), więc ma właściwości podobne do sodu i potasu. Praktycznie wszystkie jego sole są doskonale rozpuszczalne w wodzie. Jeśli wniknie do organizmu ludzkiego, rozprzestrzenia się dość równomiernie, ale nieco więcej znajdziemy go w tkankach miękkich. Na szczęście, w przeciwieństwie do np. strontu, nie ulega bioakumulacji, ale i tak zdąży wywołać solidne spustoszenie w organizmie.

Jest to jednocześnie izotop przydatny dla człowieka. Stosuje się go m.in. do kalibrowania mierników promieniowania gamma, w medycynie do radioterapii, w przepływomierzach przemysłowych, do pomiarów grubości i gęstości, jak też w radiografii przemysłowej. Do tych celów zwykle występuje jako niewielki walec (taki jak na zdjęciu), umieszczony oczywiście w ołowianej osłonie ochronnej. Jeśli operuje się próbką zgodnie z wszelkimi zasadami bezpieczeństwa, wszystko gra. Czasami jednak coś idzie nie tak, a wynika to zwykle z błędu człowieka lub zaniedbań. Niestety, zdarzają się też wypadki śmiertelne, ale o tym już w kolejnym odcinku.

(c) by Mirosław Dworniczak

Jeśli chcesz wykorzystać ten tekst lub jego fragmenty, skontaktuj się z autorem. Linkować oczywiście można.

Autor

Mirosław Dworniczak
Jestem emerytowanym chemikiem, który nadal pisze o rozmaitych sprawach, głównie na łamach miesięcznika „Wiedza i Życie”. Interesuję się naukami ścisłymi, twórczością Leonarda Cohena, popularyzuję e-papierosy jako metodę wychodzenia z nałogu palenia tytoniu. Słucham dobrej muzyki z lat 60. i 70. oraz tzw. piosenki autorskiej (poezji śpiewanej). Bardzo lubię czytać książki – różne, różniste.
Twitter: Mirek „Stary Chemik”
BlueSky: ‪@oldchemist.bsky.social‬

Możesz również polubić…

2 komentarze

  1. Joanna pisze:

    Oficjalnie: cez zostaje moim ulubionym pierwiastkiem!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *