Ja mam ręce czyste!

„Umyj ręce, tylko pamiętaj o ciepłej wodzie i mydle!” – chyba każdy przynajmniej raz w życiu usłyszał tego rodzaju zdanie. Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego akurat mydłem i jak to mydło działa? Cóż, odpowiedź znów dotyczy chemii i fizyki, a ponadto bicia piany.

Samo mydło to dość stary wynalazek. Sposoby jego wytwarzania znamy już z babilońskich tabliczek, czyli można bezpiecznie przyjąć, że ludzkość zna ten wynalazek od około pięciu tysięcy lat. Mydło w Babilonie było produkowane z koziego tłuszczu i popiołu drzewnego i miało postać mazistej pasty, którą można uznać za pramatkę dzisiejszych „mydeł w płynie”. Mydło znane było również w Egipcie i Grecji, gdzie zapewne dotarło dzięki przedsiębiorczym Fenicjanom. W ramach ciekawostki dodam, że mydło znalazło się również w „Papirusie Ebersa”, o którym pisała wcześniej Tatiana, gdzie zalecano jego stosowanie na rany i owrzodzenia. Mydło znano również w starożytnym Rzymie, choć było wykorzystywane nie do mycia ciała, do czego wykorzystywano raczej oliwę i drobny piasek, a do odtłuszczania i oczyszczania owczej wełny.

Mydło w postaci kostki z różnymi dodatkami w postaci olejków eterycznych i innych składników to wynalazek arabskich uczonych. Przepis na jego wytwarzanie można znaleźć u lekarza i chemika, który pracował na dworze słynnego kalifa Bagdadu Haruna ar-Raszida. Ów uczony jest nam znany bliżej jako Geber. Jego przepis przewidywał użycie oleju roślinnego i znów popiołu oraz olejku tymiankowego. Autor zalecał gotowanie popiołu w tłuszczu zmieszanym z wodą i solą, przy czym popiół należało dodawać stopniowo, a sól na sam koniec reakcji.

fot. Codici Ashburnhamiani 1166, Biblioteca Medicea Laurenziana, Florence

Tu właściwie nasuwa się pytanie, czy w związku z tym kostka, która spoczywa obok zlewu w naszej łazience, jest w gruncie rzeczy mieszaniną oleju i popiołu. Częściowo tak, częściowo nie. Dziś wiemy, że mydło to nic innego, jak połącznie soli metalu i wyższego kwasu tłuszczowego. Stąd właśnie popiół w starożytnych przepisach – zawiera on substancję zwaną potocznie „potażem”, czyli węglan potasu. Wyższe kwasy tłuszczowe, czyli takie, które zawierają od 12 atomów węgla w swoim łańcuchu, to z kolei np. kwas oleinowy, będący składnikiem oliwy tłoczonej z oliwek. Cząsteczka związku powstającego z takich substancji okiem chemika najbardziej przypomina węża 🙂 Gdyby móc spojrzeć na jedną z nich, zobaczylibyśmy długi „ogon”, który z jakiegoś powodu nie lubi wody, i „głowę”, która nie ma nic przeciwko wodzie, a wręcz uwielbia jej obecność. W dzisiejszych czasach proces jest bardziej zaawansowany, a zamiast popiołu używa się po prostu wodorotlenków sodu lub potasu. Jeśli w waszej łazience jest w kostce, to w jego składzie znajduje się sód, jeśli w butelce, wówczas macie mydło potasowe. Oczywiście istnieją też inne rodzaje mydła, ale potasowe i sodowe są najpopularniejsze.

I tu należy się odpowiedź na pytanie, dlaczego ów związek ma zastosowanie w usuwaniu brudu, czyli osadów składających się z tłuszczu, białek, sadzy, krzemionki i czym tam jeszcze można sobie ręce ubrudzić. No to spójrzmy jeszcze raz na tego „węża” i spróbujmy odpowiedzieć na pytanie, co się stanie, gdy wpuścić miliony takich „węży” do wody, w której znajdują się nasze ręce (którymi chwilę wcześniej zbieraliśmy ziemię z donicy strąconej przez kota). Skoro jego „ogon” jest hydrofobowy, to będzie się starał ustawić jak najdalej od cząsteczek wody, podczas gdy „głowę” będzie do nich przyciągało, to najprościej, aby „ogon” przyczepił się do cząsteczki brudu. A że „węży” jest sporo, to chętnie przyczepią się na całej powierzchni takiej cząsteczki. No to teraz dodajmy ruchy, które wykonujemy podczas mycia rąk – mechanicznie odrywamy cząsteczki brudu, które są natychmiast oblepiane przez mydło z każdej strony, tworząc tzw. micelę. Ten oderwany kawałek brudu ma ona w swoim wnętrzu.

Takie spojrzenie na sprawę wyjaśnia również powstawanie piany. Piana to po prostu mnóstwo takich miceli i cząsteczek mydła, które chętnie wystawią swoje „ogony” jak najdalej od wody, utrzymując „głowy” w niej, co powoduje jej powstawanie właśnie na powierzchni cieczy.


Mydło można zrobić samemu i jest mnóstwo przepisów na jego wykonanie. Gdyby ktoś z was chciałby je przygotować, zachęcam do prób i przypominam, aby zawsze mieć na dłoniach rękawiczki. Nieostrożne obchodzenie się z ługami może się skończyć poparzeniem.

(c) by Lucas Bergowsky
Jeśli chcesz wykorzystać ten tekst lub jego fragmenty, skontaktuj się z autorem.

Udostępnij wpis

5 thoughts on “Ja mam ręce czyste!

  1. Znakomite, dzieciom można tłumaczyć z tym wężem, głową i ogonem! 🙂

    1
  2. Ciekawe, że Rzymianie importowali od Germanów (z plemienia zwanego po łacinie Mattiaci, stanowiącego odłam Chattów i mieszkającego gdzieś w okolicach dzisiejszego Wiesbaden) mydło formowane w kulki, tzw. pilae mattiacae, czyli ‘kule Mattiaków’, służące do mycia włosów i być może barwienia ich na rudo. Barbarzyńcy z Północy pod niektórymi względami wyprzedzali Rzymian w dziedzinie higieny osobistej. Samo Wiesbaden w czasach rzymskich stało się kurortem, w którym istniały nawet baseny rekreacyjne dla koni kawaleryjskich.

    2
  3. W średniowieczu (i w filmach o średniowieczu) stoły tłuste po posiłku posypywano popiołem z piaskiem i czyszczono. Czy to również “wczesne” mydło? Tłuszcz łączył się z potażem z popiołu.

    • Podejrzewam że w tym wypadku większą rolę odgrywały “ścierne” właściwości tej mieszanki aczkolwiek można śmiało uznać ten zestaw za wczesny odpowiedniki pasty BHP 🙂 chętnie sprawdzę o co chodziło i wrócę z odpowiedzią.

      1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *