Śródziemnomorze Północne, czyli świat języków zaginionych (1): Anatolia

Nazwa Anatolia pochodzi od greckiego anatolḗ, oznaczającego ‘wschód słońca’ albo ‘wschód’ jako kierunek świata (od czasownika anatéllō ‘wschodzić’). Starożytni Grecy nazywali ją Asíā, a w archaicznym dialekcie mykeńskim Aswijā. Nazwę tę, przejętą z któregoś ze starożytnych języków Anatolii, uogólniono z czasem na cały kontynent rozciągający się na wschód od Morza Śródziemnego. Wówczas półwysep, do którego się pierwotnie odnosiła, przemianowano na Azję Mniejszą (po łacinie Asia Minor). Anatolia odegrała wielką rolę w rozwoju rolnictwa i pierwszych cywilizacji miejskich. Miasta budowano tam już w VIII tysiącleciu p.n.e. ale w późniejszych czasach osiągnięcia Mezopotamii i Egiptu przyćmiły trochę wszystko, co działo się opodal, jako że w tych dwóch krainach wynaleziono pismo i już w III tysiącleciu p.n.e. produkowano na wielką skalę teksty, które dotrwały do naszych czasów. Gdy one tworzyły historię, Anatolia nadal pozostawała w półmroku prehistorii.

W XIX w. odczytano zarówno hieroglify egipskie, jak i pismo klinowe wynalezione przez Sumerów, a przejęte przez Akadyjczyków, których potomkami i spadkobiercami byli Asyryjczycy i Babilończycy. Historycy i językoznawcy z ogromnym entuzjazmem rzucili się na nowe dane w postaci ogromnych korpusów tekstów odkrywanych przez archeologów nad Nilem, Tygrysem i Eufratem. Anatolia pozostawała na marginesie zainteresowania, bo odkrywane tam teksty w lokalnych językach były o wiele późniejsze i praktycznie niezrozumiałe.

Najstarsze dokumenty z terenu Anatolii pochodzą XIX–XVIII w. p.n.e. ze stanowiska w Kültepe w środkowej Turcji. Istniało tam miasto nazywane przez miejscowych Nesas. Na jego obrzeżach istniała kolonia handlowa Kanesz (po akadyjsku kārum Kaneš), stanowiąca centrum sieci placówek prowadzonych w Anatolii przez kupców asyryjskich. Ponad sto lat temu archeolodzy zaczęli tam odkrywać gliniane tabliczki zapisane po asyryjsku (do tej pory znaleziono ich ok. 20 tys.). Występują w nich nazwy własne z języków Anatolii i jest to najdawniejszy, choć sam w sobie niewiele mówiący, materialny ślad tych języków. Ciekawsze było inne odkrycie, dokonane w roku 1906. W  ruinach stolicy bliżej nieznanego ludu, położonej w pobliżu wsi Boğazköy (dzisiejsze miasteczko Boğazkale), niemiecka ekspedycja archeologiczna odkryła wówczas królewskie archiwum z dużą liczbą tabliczej zapisanych pismem klinowym zapożyczonym od Akadyjczyków (najbardziej przypominającym system starobabiloński gdzieś z terenów północnej Syrii), ale w nieznanym języku. Do uczonych uśmiechnęło się szczęście, bo wartość fonetyczna znaków klinowych była już z grubsza znana, wiadomo więc było, jak brzmiał język, w którym zapisano tabliczki, tyle że nadal brakowało klucza do zrozumienia, o czym mówią teksty.

Już w XIX w. rozpowszechniła się hipoteza, że miasta z II tysiąclecia p.n.e., odkopywane w centralnej Turcji, budowali Hetyci, lud znany tylko ze wzmianek w Biblii. Im też zatem przypisano znalezione teksty. Podczas I wojny wybitny czeski orientalista Bedřich Hrozný, profesor Uniwersytetu Wiedeńskiego, powołany do czynnej służby w armii cesarsko-królewskiej, został oddelegowany daleko od frontu, aby kopiować wspomniane napisy klinowe, zdeponowane w Otomańskim Museum Imperialnym w Konstantynopolu. Jeden z tekstów, jakie przepisywał, zawierał taki oto fragment: nu NINDA-an e-ez-za-at-te-ni wa-a-tar-ma e-ku-ut-te-ni (nu NINDA-an ēzzatteni wātar-ma ekutteni). Zapis NINDA był tzw. sumerogramem (logogramem sumeryjskim zastępującym często używany rzeczownik), do którego dopisano końcówkę przypadka. Ponieważ znaczenie sumerogramów było znane, Hrozný wiedział, że NINDA oznacza ‘chleb’. Wyrazy ēzzateni i ekutteni wyglądały na czasowniki z jednakową końcówką, a więc w tej samej formie gramatycznej. Można też było sądzić, że nu i ma to jakieś spójniki lub partykuły. Ale co mogło znaczyć wātar? „Coś tam, coś tam chleb i bla, bla, bla wātar”… I nagle Hroznego olśniło: „Ježíš Maria! Toż to jakiś język indoeuropejski! Pierwsza część mówi o jedzeniu chleba, druga o piciu wody. Bo wātar to przecież Wasser, voda itd. A ēzz- może odpowiadać essen i jíst, czyli ‘jeść’!”

Sumerogram NINDA oznaczający ‘chleb’. Po sumeryjsku czytano go jako ninda, po akadyjsku akalum, a po hetycku zūwa- (zu-u-wa-) z dołączoną odpowiednią hetycką końcówką deklinacyjną. W zdaniu odczytanym przez Hroznego widzimy biernik NINDA-an czyli zūwan (zu-u-wa-an), wymawiane [tsuːwan]. Mianownik wyglądałby tak: NINDA-aš = zūwaš (zu-u-wa-aš), wymawiane [tsuːwas].

Jak dziś wiemy, całe zdanie rzeczywiście znaczy: ‘I chleb jeść będziecie, a wodę pić będziecie’. Hrozný zdołał je przetłumaczyć w ogólnym zarysie, choć może nie w stu procentach poprawnie. Oczywiście nawet pojawienie się znajomo wyglądających słów w odpowiednim kontekście samo w sobie niewiele znaczy (trudno wykluczyć przypadkowe podobieństwo lub zapożyczenia), ale nowo odkopany korpus hetycki był pokaźny i Hrozný wkrótce był w stanie zrozumieć duże fragmenty tekstów i zidentyfikować o wiele więcej indoeuropejskiego materiału w nich zawartego – od zaimków, spójników i partykuł do czasowników, rzeczowników i przymiotników. Znów nie zawsze poprawnie, ale to przywilej pionierów. W 1917 r. Hrozný opublikował wyniki swoich odczytań tekstów hetyckich. Odkrycie języka należącego do rodziny indoeuropejskiej w tekstach, z których najstarsze pochodziły z XVII–XVI w. p.n.e., było sensacją. A był to język dobrze udokumentowany: dziś znamy około 30 tys. tabliczek zapisanych po hetycku. Wciąż publikowane są nowe, a wiele nadal czeka na opracowanie. Sylabiczne pismo klinowe było trochę nieporęczne do zapisywania języka, którego system fonologiczny był bardzo odległy od akadyjskiego, ale Hetyci radzili sobie, używając sprytnych konwencji ortograficznych, które z czasem udało się rozpracować.

Tu należy wyjaśnić, że nazwy „Hetyci” i „język hetycki” to właściwie wynik nieporozumienia historycznego. Lud, którego stolicę odkryto pod Boğazköy, sam określał siebie mianem Nesyjczyków, a swój język nesyjskim od wcześniej wspomnianego miasta Nesas (będącego ich wcześniejszą stolicą według przekazywanej z pokolenia na pokolenie tradycji). Natomiast Hatti było nazwą autochtonicznego ludu centralnej Wyżyny Anatolijskiej, na który Hetyci się nawarstwili, rozrzeszając swój stan posiadania w Anatolii. Przejęli nazwę krainy Hatti oraz wiele elementów kultury i religii oraz nazwę stolicy, Hattusas. Język hattyjski znamy tylko fragmentarycznie z zapożyczeń, cytowanych formuł religijnych i krótkich tekstów dwujęzycznych zapisanych przez Nesyjczyków. Danych jest dość, żeby stwierdzić, że mamy do czynienia z językiem nieindoeuropejskim – izolowanym, bo brak dowodów na jego pokrewieństwo z innymi językami. Jednak wskutek przyzwyczajenia do tradycyjnej terminologii miano Hetytów przylgnęło do Nesyjczyków w literaturze historycznej i językoznawczej i chyba nie ma na to rady.

Jak się okazało, hetycki nie był w Anatolii jedynym językiem indoeuropejskim. Wkrótce stwierdzono, że niektóre spośród tekstów klinowych zawierają cytaty z innego języka, zwanego luwijskim. Był on spokrewniony z hetyckim, ale różnił się od niego znacznie. Później udało się dokonać pewnego postępu w odczytaniu jeszcze innej grupy inskrypcji z Anatolii, zapisanych oryginalnym pismem hieroglificznym, nieimportowanym z zewnątrz, ale wynalezionym lokalnie i używanym od XIII w. p.n.e. Wydawało się z początku, że napisano je po hetycku. Dopiero po II wojnie światowej odkryto, że inskrypcje hieroglificzne są luwijskie.

Luwijska inskrypcja hieroglificzna z IX w. p.n.e. Źródło: Wikipedia (CC BY-SA 4.0).

Dziś wiemy, że luwijski używany był na dużym obszarze Anatolii prawdopodobnie już w III tysiącleciu p.n.e., a około XIII w. p.n.e. stał się językiem potocznym ludności Hattusas i pełnił rolę anatolijskiej lingua franca, choć hetyckiego używano nadal jako oficjalnego języka administracji państwa Hetytów. Między XV a XII w. p.n.e. państwo to rozrosło się w regionalne imperium kontrolujące większość Anatolii i niektóre przyległe do niej tereny. Graniczyło ono ze strefami wpływów sąsiednich mocarstw: Egiptu, Asyrii i państwa Mitanni, założonego przez Hurytów. Mitanni leżało głównie w północnej Syrii, ale obejmowało swoim zasięgiem także południowo-wschodnią Anatolię. Huryci to kolejny lud posługujący się językiem nieindoeuropejskim. Jedynym znanym krewnym języka huryckiego jest nieco późniejszy urartyjski, używany w pierwszej połowie I tysiąclecia p.n.e. w okolicach jeziora Wan na Wyżynie Armeńskiej. Oba tworzą wymarłą mini-rodzinę językową. Hurycki znikł ze sceny dziejów ok. 1000 r. p.n.e., a urartyjski kilkaset lat później. Natomiast państwo Hetytów załamało się ostatecznie w XII w. p.n.e. Osłabiły je wojny z Egiptem i Asyrią, a dobił najazd Frygów, ludu indoeuropejskiego, który w tym czasie pojawił się w Anatolii. Zawarłszy sojusz z Kaskami, autochtonicznym ludem zamieszkującym góry w pobliżu Morza Czarnego (o języku i pochodzeniu Kasków nie wiemy prawie nic), splądrowali oni Hattusas. Dawna stolica kraju Hatti już nigdy nie podniosła się z upadku, a język hetycki zanikł.

Oprócz hetyckiego i luwijskiego w korpusie tekstów z Hattusas występuje jeszcze jeden język: palajski, używany w kraju Palā, który leżał na północny zachód od Hatti. Dokumentacja języka palajskiego jest skromna, nad czym ubolewają specjaliści, bo choć spokrewniony z hetyckim i luwijskim, język palajski zachował wiele cech archaicznych, których dokładniejsza znajomość bardzo by wzbogaciła rekonstrukcję wspólnego przodka całej grupy anatolijskiej (tak bowiem nazywamy tę gałąź języków indoeuropejskich). Język palajski wyszedł z codziennego użytku jeszcze w czasach „starego królestwa” Hetytów, czyli w XVI w. p.n.e.

Upadek państwa Hetytów był częścią większego kryzysu regionalnego znanego jako załamanie się epoki brązu (mniej więcej 1200–1150 p.n.e.). Objął od obszar od Egiptu przez Mezopotamię po Kaukaz, Anatolię i Bałkany wraz z Wyspami Egejskimi. Charakteryzowało go pojawienie się nowych technologii o znaczeniu militarnym (związanych z opanowaniem wytopu żelaza) i wędrówki ludów prowadzące do lokalnych wojen i ogólnej destabilizacji politycznej. Niewiele państw wyszło z kryzysu obronną ręką (udało się to Asyrii). W późniejszej tradycji przetrwała zmitologizowana pamięć o tych niespokojnych czasach np. w formie legend o wojnie trojańskiej. Na zachodnim wybrzeżu Anatolii już przed 1400 r. p.n.e. istniały kolonie mykeńskich Greków, znanych Hetytom jako Ahhijawa (w dialekcie mykeńskim Akʰaiwoi ‘Achajowie’); najważniejszą z nich był Milet. W epoce żelaza nastąpiły kolejne migracje ludów greckich mówiących dialektami jońskimi i eolskimi; zasiedlały one stopniowo brzegi Anatolii.

Język luwijski nie podzielił losu hetyckiego i palajskiego. W epoce żelaza pozostał w użyciu (obok semickiego języka aramejskiego) w państewkach „neohetyckich”, utworzonych na gruzach imperium w północnej Syrii i południowo-wschodniej Anatolii. Znamy z tego czasu liczne monumentalne inskrypcje hieroglificzne. Dopiero podbój tych państewek przez Asyrię ok. 700 r. p.n.e. zakończył karierę języka luwijskiego.  Prawdopodobnie mówiono nim jeszcze przez jakiś czas, ale nie mamy już późniejszych zabytków pisanych. To jednak nadal nie był ostateczny koniec grupy anatolijskiej. W królestwie Lidii ze stolicą w Sardis między VIII a III w. p.n.e. używano języka lidyjskiego, zapisywanego alfabetem wzorowanym na greckim. Lidyjski ma wiele cech odrębnych od pozostałych języków anatolijskich. Natomiast kilka kolejnych języków z I tysiąclecia: licyjski, karyjski, sydetyjski i pizydyjski to bliscy krewniacy luwijskiego, tworzący wraz z nim grupę luwicką języków anatolijskich. Wszystkie znamy z inskrypcji zapisanych zaadaptowanymi odmianami alfabetu greckiego i wszystkie używane były w zachodniej Anatolii, w sąsiedztwie miast greckich. Otatni z nich, pizydyjski, istniał jeszcze w II w. n.e. Kiedy został ostatecznie wyparty przez grekę, wraz z nim  wymarła cała gałąź anatolijska.

Języki anatolijskie są niezwykle interesujące dla językoznawców historycznych, ponieważ reprezentują efekt najstarszego podziału wewnątrz rodziny indoeuropejskiej, który nastąpił około połowy V tysiąclecia p.n.e. Przodek gałęzi anatolijskiej oddzielił się od przodka pozostałych języków indoeuropejskich gdzieś na stepach południowo-wschodniej Europy (mniej więcej nad dolnym Donem i Wołgą) wskutem migracji jednej z grup indoeuropejskich na południe. Pozostała część rodziny ewoluowała jeszcze przez pewien czas wspólnie, gromadząc innowacje nieobecne w językach anatoliskich (jedną z nich było powstanie rozróżnienia rodzaju gramatycznego męskiego i żeńskiego). Dokładnej lokalizacji języka praanatolijskiego nie znamy, ale wszystko wskazuje na migrację porzez region Kaukazu i stopniowe szerzenie się już zróżnicowanych potomków tego prajęzyka w Anatolii w III tysiącleciu p.n.e. Znalazłszy się na peryferiach cywilizacji bliskowschodniej ludy anatolijskie chłonęły jej osiągnięcia. W ten sposób dostąpiły zaszczytu bycia najstarszymi językami rodziny utrwalonymi w formie materialnej. Wynalazek pisma dotarł do nich mniej więcej w tym czasie, gdy ludy austronezyjskie wyruszały na podbój Oceanii.

W roku 1927 młody polski językoznawca Jerzy Kuryłowicz zauważył, że głoski szczelinowe zapisywane w hetyckim jako h lub hh odpowiadają tzw. spółgłoskom laryngalnym (*h₁, *h₂, *h₃), rekonstruowanym dla praindoeuropejskiego przez niektórych językoznawców na postawie analizy oboczności w budowie morfemów indoeuropejskich. Pierwszą wersję tej hipotezy zaproponował w. 1878 r. Ferdinand de Saussure. Spostrzeżenie to przyniosło Kuryłowiczowi sławę w środowisku indoeuropeistów. I słusznie! Według naszej obecnej wiedzy języki anatolijskie zachowały spółgłoskowe refleksy *h₂ i *h₃, a utraciły *h₁, ale odkrycie miało tak czy owak wielkie znaczenie: dostarczyło po prawie 50 latach pozytywnej weryfikacji empirycznej hipotezy de Saussure’a (która wcześniej nie cieszyła się powszechną akceptacją właście ze względu na brak „dotykalnych” dowodów realności tych głosek). Uderzające są liczne różnice gramatyczne między językami anatolijskimi a resztą rodziny, zwłaszcza dotyczące systemu czasowników. Jeszcze nie wszystkie przyczyny tych różnic rozumiemy, ale ich badanie spowodowało gruntowną rewizję dawnycyh poglądów na gramatykę języka praindoeuropejkiego.

Ponieważ podział na języki anatolijskie i nieanatolijskie nastąpił wcześniej niż kolejne podziały w nieanatolijskiej części rodziny, odkrycia w Anatolii zmieniły samą definicję rodziny indoeuropejskiej i jej prajęzyka. Kiedy porównujemy dane wszystkich języków indoeuropejskich znanych w XIX w., metoda porównawcza pozwala nam zrekonstruować ich wspólnego przodka, który jednak nie był przodkiem języków anatolijskich (nie był też przodkiem innej wymarłej grupy nieznanej w XIX w. – języków tocharskich – ale to już inna historia). Dodanie nowej grupy zewnętrznej spowodowało, że języki anatolijskie i języki indoeuropejskie w sensie XIX-wiecznym zostały połączone w nową, większą rodzinę o głębszej historii. Metoda porównawcza zastosowana do tej powiększonej rodziny pozwala sięgnąć głębiej w przeszłość. Z tego względu badania nad językami anatolijskimi nie są jakimś pokrytym kurzem rozdziałem w historii językoznawstwa, tylko dziedziną żywą, rozwijającą się dynamicznie od ostatnich dziesięcioleci XX w.

W ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat Anatolia nie wróciła już do różnorodności językowej z czasów, gdy była ojczyzną najstarszej, „bazalnej” gałęzi indoeuropejskiej, reliktów nieindoeuropejskich (języki Hattów, Hurytów, zapewne Kasków i być może innych ludów, o których pamięć zaginęła) oraz języków napływowych jak grecki czy frygijski, do których w I tysiącleciu p.n.e. dołączyły inne: język przodków Ormian, język staroperski i inne języki irańskie, a w III w. p.n.e. nawet jeden z dialektów galijskich – język celtyckich Galatów, którzy osiedlili się wokół miasta zwanego po grecku Ankyra, czyli dzisiejszej Ankary, w dawnym kraju Hatti. Później zdominowała Anatolię greka, a następnie dialekty turkijskie. Dzisiejsza Turcja nie jest państwem całkowicie homogenicznym, ale 90% ludności mówi po turecku, a jedyną znaczącą mniejszością są irańskojęzyczni Kurdowie, których prawa, także językowe, są brutalnie łamane przez władze tureckie. Tak to podboje, imperia i nacjonalizmy zubożają świat.

Polecana literatura

Najlepsze przystępne opracowanie tematu w języku polskim zawiera następująca książka:

Maciej Popko. 1999. Ludy i języki starożytnej Anatolii. Warszawa: Wydawnictwo Akademickie Dialog.

Wydanie II, rozszerzone i uzupełnione, ukazało się w roku 2011. Gorąco polecam miłośnikom języków i historii!

Udostępnij wpis

4 thoughts on “Śródziemnomorze Północne, czyli świat języków zaginionych (1): Anatolia

  1. Znakomite. Od czasów nastoletnich i lektur Edigeya (“Szpiedzy króla Asarhaddona” etc.) nie miałem do czynienia z tym zakątkiem świata, a po lekturze widzę, że warto.

  2. Nic nie wiedziałem o językach anatolijskich, a o hetyckim tylko to, że Hetytą był Eunana w “Faraonie”, postać raczej mętna. Herhor mówi do niego na samym początku: “Widzę, że jesteś prawdziwie pobożnym Egipcjaninem, choć rysy masz hetyckie”. Czy Herhor mógł znać język hetycki?

    • Egipt i państwo Hetytów, a także luwijskie królestwo Arzawy prowadziły korespondencję dyplomatyczną. W archiwum egiskim w Achetaten (Amarna) z XIV w. p.n.e. (czasy świetności imperium hetyckiego, a w Egipcie XVIII dynastia) zachowały się tabliczki z listami, głównie po asyryjsku, ale także po hetycku. I to w obie strony, bo mamy tam kopię listu Amenhotepa III do króla Arzawy Tarhuntarady. Chodziło o to, że Amenhotep III chciał poślubić księżniczkę luwijską dla przypieczętowania przyjaźni z Arzawą. Tarhuntarada był tak zaskoczony propozycją, że napisał do faraona i zażądał potwierdzenia “oświadczyn” na piśmie. Nie pamiętam, jak się sprawa zakończyła, ale takie transakcje dochodziły do skutku: dwie z małżonek Amenhotepa III były Hurytkami z królestwa Mitanni, a w archiwum z Achetaten są i listy po hurycku.

      W każdym razie jest oczywiste, że w Egipcie byli ludzie potrafiący mówić i pisać po hetycku, bo ktoś przecież przetłumaczył faraonowi list z Arzawy i przygotował odpowiedź w języku obcym.

      1
      • PS. Historyczny Herihor działał w pierwszej połowie XI w. p.n.e., już upadku państwa Hetytów. W tym czasie hetycki stał się językiem martwym, ale sądzę, że w Egipcie nadal mieli jakichś skrybów/tłumaczy z dobrą znajomością luwijskiego.

        1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *