Ciekawe biografie – 1 – Stefan Sękowski

Myślę, że chyba nie ma w Polsce chemika (przynajmniej w wieku 50+), który nie zna tej legendarnej już postaci. Na książkach/poradnikach/artykułach Sękowskiego wychowało się kilka pokoleń ludzi, dla których chemia była czymś znaczącym. Oczywiście dotyczy to także mnie. Pozwolę sobie na wspomnienie. Było to na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego wieku. Mój śp. Tata (notabene – też Stefan) miał w zwyczaju zaglądać w drodze z pracy do księgarni. Pewnego dnia wróciwszy do domu rzucił „zajrzyj do księgarni, jest książka, która może cię zainteresować. Autor – Stefan Sękowski, zielona okładka z retortą, mały format”. Oczywiście jeszcze tego samego dnia popędziłem tam, żeby ją zobaczyć. Po kilku minutach wyszedłem lżejszy o kilkanaście złotych dumnie trzymając w ręku małą książeczkę „Moje laboratorium”. Przeczytałem ją jednym tchem (potem znałem ją niemal na pamięć). I w zasadzie od tego dnia wiedziałem już na pewno, że chcę zostać chemikiem.

fot. własna
fot. własna

A sam Sękowski był postacią godną filmu biograficznego. Działał m.in. w dywersji (AK), a potem walczył w powstaniu warszawskim, gdzie został ranny. Jego wojenne wspomnienia możecie przeczytać tutaj. Po powstaniu trafił do obozu w Niemczech, z którego wraz z grupą kolegów uciekł i trafił do wojska generała Maczka.

Stefan Sękowski z żoną rok 1946, 10. pułk strzelców
fot. (c) archiwum rodziny Sękowskich

Tam w ramach służby uzyskał wykształcenie średnie zakończone maturą i po dłuższym wahaniu postanowił jednak wrócić do Polski. Po wojnie, w 1952 roku, ukończył chemię na Uniwersytecie Warszawskim. Jako ciekawostkę dodam, że w owym czasie studenci byli zobowiązani przynosić na zajęcia zdobyty sprzęt i odczynniki. Nie było konkretnego planu ćwiczeń laboratoryjnych, asystenci wymyślali je na bazie tego, co było danego dnia dostępne. Po studiach zaczął pracę, najpierw w Urzędzie Miar, potem w Instytucie Mechaniki Precyzyjnej. Zajmował się badaniem powłok galwanicznych. Od 1976 współpracował z Komitetem Obrony Robotników – na jego działce (o której jeszcze za chwilę) mieściła się nielegalna drukarnia KOR. W 1978 został aresztowany i wyrzucony z pracy. Wrócił na dawne stanowisko po 2 latach, w trakcie „karnawału Solidarności”.

Już w 1952 r. zaczął publikować artykuły chemiczne w „Młodym Techniku” (czytało się!). Pierwsza książka stricte dla młodzieży („Galwanotechnika domowa”) wyszła w 1963 – jest ewenementem, bo wznawiano ją 15 razy, w łącznym nakładzie kilkuset tys. Napisał łącznie kilkadziesiąt książek, w tym 16 w serii „Chemia dla ciebie”, w której propagował tworzenie własnych domowych laboratoriów. Przez pewien czas eksperymenty chemiczne pana Sękowskiego gościły nawet na ekranie TVP. Tytan pracy – cały czas przecież pracował na pełen etat, a oprócz tego część czasu poświęcał na knucie przeciw komunie.

W tamtym czasie wyobrażałem sobie jego laboratorium jako tak profesjonalne, jak na uczelniach. Dopiero synowie, z którymi się skontaktowałem po śmierci pana Stefana, uświadomili mi, że ta „pracownia” mieściła się w starej przyczepie kempingowej na działce. Właśnie tam testował wszystkie swoje eksperymenty i przygotowywał opisy, które potem trafiały do książek albo artykułów w „Młodym Techniku”. Ważne jest to, że w swoich chemicznych gawędach nie szedł na łatwiznę. Nie kupował odczynników w specjalistycznych sklepach, nie brał ich z pracy. W każdej książce pieczołowicie wyjaśniał co i gdzie można kupić. Uczył też jak giąć i obrabiać szklane rurki, jak wiercić otwory w korkach i jak je impregnować, pokazywał np. jak zrobić chłodnicę laboratoryjną używając szkła od lampy naftowej(!) Dlatego też każdy miał szansę stworzyć w domu laboratorium, niezależnie od statusu materialnego rodziców. Wszystkie te opisy towarzyszyły młodym adeptom chemii przez dziesiątki lat. Jestem pewien, że kilka pokoleń chemików to wychowankowie Mistrza. W 1997 r. Polskie Towarzystwo Chemiczne uhonorowało tego niestrudzonego popularyzatora Medalem Jana Harabaszewskiego, przyznawanym wybitnym dydaktykom chemii. Stefan Sękowski dożył niemal 89 lat – zmarł w 2014 r. Wielka postać, godna upamiętnienia.

(c) by Mirosław Dworniczak

Jeśli chcesz wykorzystać ten tekst lub jego fragmenty, skontaktuj się z autorem. Linkować oczywiście można.

Udostępnij wpis

2 thoughts on “Ciekawe biografie – 1 – Stefan Sękowski

  1. Gdybym te książki znalazł wcześniej, to na pewno byłbym chemikiem z zawodu, a nie tylko z zamiłowania. Teraz je kolekcjonuję i czytam wieczorami. Dziękuję za tą krótką biografię tego wspaniałego człowieka i popularyzatora nauki.

    • Sporo ludzi mi też to mówiło. U mnie co prawda chemia dojrzewała już wcześniej, ale dopiero Sękowski postawił kropkę nad i. Z wielką przyjemnością i sentymentem wracam do nich. Tak klarownie napisane, chemiczna poezja.

      1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *