PRZERYWNIK. Drobiazgi językowe: wicina
Wszyscy chyba znają Prząśniczkę Moniuszki do słów Jana Czeczota:
Poszedł do Królewca młodzieniec z wiciną…
Zaraz, zaraz… przepraszam – z czym poszedł?
Wszyscy czytali Pana Tadeusza, nieprawdaż? Kto, czytając, zauważył, że Mickiewicz wspomina o wicinach ni mniej, ni więcej, tylko dziesięć razy? Na przykład w ulubionym fragmencie miłośników kawy.
Jest do robienia kawy osobna niewiasta,
Nazywa się kawiarka; ta sprowadza z miasta,
Lub z wicin bierze ziarna w najlepszym gatunku…
Przykład ten ilustruje, co się dzieje, kiedy podczas lektury trafiamy na słowo, którego nie znamy. Możemy próbować odgadnąć znaczenie z kontekstu (co jednak w przypadku Prząśniczki nie jest łatwe) lub wydedukować znaczenie z brzmienia (jest to tzw. etymologia ludowa, najczęściej błędna). Możemy spróbować wygooglować wicinę, ale najpierw musielibyśmy sobie uświadomić, że istnieje taka potrzeba. Umysł działa tak, że jeśli drobna trudność nie przeszkadza nam z grubsza rozumieć, o co chodzi, to ją ignorujemy i słuchamy lub czytamy dalej. Dla fabuły istotne jest, że młodzieniec poszedł sobie gdzieś daleko, wszystko jedno z czym. I nawet nie wiemy, że śpiewając piosenkę, użyliśmy słowa, którego nie rozumiemy.

Praca domowa:
Kto nie wie, niech sprawdzi, co to była wicina, co znaczyło „iść z wiciną” albo „brać z wicin” i dlaczego o wicinie wspominają głównie autorzy związani z Litwą.
Dla szczególnie dociekliwych: skąd pochodzi słowo wicina?
Autor
-
Językoznawca specjalizujący się w językoznawstwie historycznym, badaniu zmian językowych i językoznawstwie ewolucyjnym. Miłośnik nauk ścisłych i przyrodniczych ze szczególnym naciskiem na biologię, nie tylko ze względu na jej powiązania z językoznawstwem i analogie między ewolucją organizmów i języków. Gorący zwolennik popularyzowania nauki i niezamykania się naukowców w wieży z kości słoniowej.
X (Twitter): @P_Gasiorowski,
BlueSky: @piotrgasiorowski.bsky.social
Ostatnie wpisy
biologia16 stycznia 2026Bakterie? To nie takie proste. Część 3: Złożoność i adaptacja
językoznawstwo29 grudnia 2025Etymologiczna opowieść zimowa. Część 5: Obmierzły mróz
biologia8 grudnia 2025Bakterie? To nie takie proste. Część 2: Bakterie jak grzyby
EM poleca3 grudnia 2025EM Poleca (#36) Nigel Warburton – „Krótka historia filozofii”



Dobre. Badyle, to sie domyslalem, ale statek mnie zaskoczyl 🙂
Wiciny, które przez wiciny pływały.
Mnie od dawna intryguje pochodzenie powiedzonka „mieć coś (lub wiele) za uszami”, w znaczeniu „mieć zaszarganą jakimiś niecnymi postępkami przeszłość”. pytanie o to zamieściłem na stronie popularnonaukowej Facebooka „Teoretycznie tak – grupa naukowa”. Kilku internautów odpowiedziało, ale były to odpowiedzi dalece nieprzekonujące (np. ze jak się dzieci myją, to miejsce za uszami pozostaje niedomyte).